piątek, 17 października 2014

DZIELNI WOJOWNICY...RODZICE

Rodzic - opiekun, przewodnik, doradca, strażnik. Od samego początku starasz się dbać jak najlepiej o swoje dziecko. Opiekujesz się nim, dbasz o jego rozwój i prawidłowe odżywianie.Chcesz żeby było szczęśliwe, radosne i zdrowe. I nagle ni stąd ni zowąd na Twoją rodzinę spada ogromne nieszczęście - choroba dziecka. Nawet w najczarniejszych myślach, nikt z nas nie spodziewał się takiej choroby. Zadajesz sobie pytanie - dlaczego Twoje dziecko? Dlaczego ono? Jest takie bezbronne a musi walczyć z potężnym przeciwnikiem.

Kiedy znasz już diagnozę przez Twoją głowę przelatują miliony myśli, jesteś rozbity emocjonalnie. Czujesz wściekłość, rozgoryczenie, żal a z drugiej strony bezradność. Chcesz chronić swoje dziecko za wszelką cenę, a choroba wyrywa je z Twoich objęć.
Dlaczego tak musi być?
Każdy z nas pewnie zadaje sobie to pytanie setki razy. Przecież nie łatwo pogodzić się z chorobą dziecka. Jak przyjąć z pokorom to co zsyła los. Podobno nic nie dzieje się bez przyczyny. Pewnie chce Ci się śmiać na te słowa. Gorzki śmiech ciśnie się na usta. Jaki jest sens w cierpieniu małych dzieci. Nie potrafię tego zrozumieć.

Po pierwszym buncie i załamaniu trzeba podjąć rękawice i stanąć do walki. Pamiętaj, WALCZ!!! Nigdy nie można się poddać bez walki, NIGDY !!! Tu chodzi o zdrowie i życie - bezcenny dar.
Nie będzie łatwo bo i przeciwnik trudny, ale DASZ RADĘ !
Oczywiście nie raz dopadnie Cię zwątpienie i zabraknie wiary że wszystko się uda, ale musisz się podnieść i iść dalej...dla Twojego dziecka.

Pamiętam taki obrazek ze szpitala który prześladuje mnie do dziś.
Agatka bardzo zmęczona leży na łóżku. Żle się czuje, wymiotuje. W jej chudziutką rączkę wbity jest wenflon przez który spływa straszna trucizna...czerwona chemia, nie mogę na to patrzeć, to zbyt trudne. Łzy same cisną się do oczu, odwracam głowę, patrzę przez okno.
Jest pózna wiosna, chyba końcówka maja. Za oknem szpitalnej sali wesoło bryzga fontanna, ludzie spacerują delektując się wiosennym słońcem - którego mnie tak bardzo brakuje. Dzieci radośnie biegają wkoło fontanny, jeżdżą na rowerkach, jedzą lody. Są takie szczęśliwe i beztroskie. Ten obrazek jeszcze bardziej mnie dobija. Agatka powinna być wśród rówieśników, powinna biegać i chlapać się w fontannie a ja powinnam się wkurzać że zaraz całe buty będą mokre. Tymczasem ona leży bez życia w wielkim szpitalnym łóżku, taka malutka, bledziutka, bezbronna.

Ale nie tylko Ty jesteś w takiej sytuacji. Pomyśl, ilu rodziców tak patrzy w oko ze łzami w oczach, to co prawda żadne pocieszenie ale trzeba zacisnąć zęby i iść dalej.
Na szczęście po takich momentach przychodzą lepsze chwile. Twoje dziecko nabiera sił, uśmiecha się, wyniki się poprawiają a Tobie znów chce się żyć. Może nawet możesz pójść na spacer. Też będziesz się delektować cudownym jesiennym słońcem, Twoje dziecko też będzie mogło w miarę możliwości pobiegać. Pielęgnuj takie wspomnienia- są bezcenne. Gdy dopadnie Cię chandra wtedy sobie przypomnisz miły spacer i od razu poczujesz się lepiej.

Musisz pamiętać o sobie.Wiadomo, dziecko jest najważniejsze, ale jeśli Ty będziesz w kiepskiej formie odbije się to na samopoczuciu Twojego dziecka. Pamiętaj, dzieci doskonale wyczuwają nastrój rodziców.

Pamiętam jeden z fajnych dni w szpitalu. Agatka dobrze się czuła, wszystko było dobrze. Na sali była wówczas z przyjaciółką i dobrym kolegą. Dzieciaki super się bawiły, budowały klockami lego. Mama Kubusia powiedziała że zostanie z dzieciakami a ja z mamą Gabi poszłyśmy połazić po sklepach. Było super, co prawda miałyśmy tylko godzinę, ale i tak było fajnie. Poza tym Agatka była bardzo dumna, sama poszła do gabinetu zabiegowego wymienić kroplówkę...a to jest coś!

Czasami pomyśl o sobie, to nic złego. Jeśli masz możliwość zostawić z kimś malucha, wyjdz na chwilę, zrób coś dla siebie a na pewno poczujesz się lepiej. To nie jest egoizm, to jest zdrowy rozsądek.

ALWAYS LOOK ON THE BRIGHT SIDE OF LIFE
ALWAYS LOOK ON THE LIGHT SIDE OF LIFE :)

Niech te słowa staną się mottem " zawsze szukaj radosnej strony życia "



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz