sobota, 31 października 2015

WARSZTATY Z MAŁGORZATĄ KOŻUCHOWSKĄ

Za nami kolejne warsztaty, wyjątkowe. Wyjątkowe z kilku powodów.
Po pierwsze nasze warsztaty cieszą się coraz większą popularnością, co oczywiście bardzo mnie cieszy.
Po drugie, warsztaty odwiedziła fantastyczna osoba. Bardzo miła, ciepła, pełna empatii- znana i lubiana aktorka MAŁGORZATA KOŻUCHOWSKA. Swoją obecnością sprawiła wiele radości dzieciom i rodzicom.
Pani Małgosia bardzo chętnie zjadła z nami wcześniej przygotowane potrawy jak również z wielka ochotą gotowała z dziećmi. 
Pani Małgosia jest zwolenniczką zdrowego odżywiania i swoją postawą zachęcała dzieci do tego samego. Bardzo cieszy fakt, że znani i lubiani promują zdrowy styl życia. Dzieci z wielka przyjemnością zjadały warzywa.
Nasz gość specjalny rozdawał również autografy, piękne książeczki "Mały Książę". Z wielka cierpliwością Pani Małgosia pozowała również do zdjęć z małymi pacjentami.

Warsztaty, które mam przyjemność współprowadzić to wspólna akcja FUNDACJI ISKIERKA, ZESPOŁU SZKÓŁ SPECJALNYCH nr. 38 którą reprezentują cudowne, pełne pasji JOLA KACZMAREK I BASIA ZGOLIK oraz mojej skromnej osoby, czyli ZDROWOLANDIA BLOG.
Nasze warsztaty prowadzimy pod nazwą "Zdrowe jedzOnko".




Dziś na naszym "zdrowym jedzonko" królowała dynia. Wybór tego warzywa wcale nie był oczywisty, ale pytając dzieci jaki owoc lub warzywo kojarzy im się z jesienią, najwięcej dzieciaków wskazywało dynię.
A jak dynia to oczywiście musi być zupa. Tak było i u nas. Na naszym stole królował krem z dyni z mleczkiem kokosowym, pestkami dyni i kukurydzianymi tortillami.
Aby jednak nie było zbyt dyniowo, nasi mali pacjenci przygotowali również ogórkowe spaghetti z ziołowym pesto oraz spaghetti marchewkowe z sosem jogurtowo- cytrynowym z orzechami. Niestety zabrakło nam czasu na dekorowanie bezglutenowych babeczek z dynią. Ale i tak było pysznie :)

Nie będę dalej się rozpisywać. Po prostu podam przepisy, abyście sami mogli przygotować te wspaniałości w domu i delektować się nimi w pochmurne jak i słoneczne dni.

ZUPA- KREM Z DYNI
- wywar warzywny lub mięsny w zależności od upodobań
- duży kawałek dyni ok. 300-400 g
- 2-3 małe ziemniaki
- kawałek imbiru, ząbek czosnku, papryczka chili
- pół łyżeczki cynamonu
- świeżo mielony pieprz, sól
- puszka mleka kokosowego
- cebulka dymka
- świeża kolendra
- pestki dyni uprażone na suchej patelni
- kilka małych tortilli kukurydzianych

Ugotuj wywar warzywny ( marchew, pietruszka, seler, por, nać pietruszki, lubczyk, ziele angielskie, liść laurowy, sól, pieprz).
W drugim garnku na łyżce oliwy zeszklij cebulkę, dodaj drobno posiekany imbir, czosnek i papryczkę chili. Dolej wodę i duś do miękkości.
Następnie cebulkę z przyprawami dodaj do wywaru, dodaj dynię obraną ze skórki, wcześniej upieczoną oraz ziemniaki pokrojone w kostkę.
Pieczona dynia jest znacznie słodsza i smaczniejsza. Wystarczy dynię pociąć na mniejsze kawałki, delikatnie skropić oliwą i piec ok 20 min. w 180 st. C.
Zupę dopraw cynamonem. Gdy ziemniaki będą miękkie, wszystko zmiksuj na krem, dodaj mleczko kokosowe. Dopraw świeżo mielonym pieprzem i w razie potrzeby odrobiną soli.
Zupę podaj z pestkami dyni, świeżą kolendrą i chipsem kukurydzianym.
Ta wersja jest łagodna, w sam raz dla dzieci. Jeśli wolisz ostrzejszą wersję dodaj więcej czosnku, papryczki chili i imbiru. Zupa świetnie smakuje z dodatkiem pasty curry- ale to raczej wersja dla dorosłych.

Ta zupa jest genialna. Słodkawa i pikantna jednocześnie. Doskonale rozgrzewa w chłodne dni.





Kolejną fajną propozycją dla dzieci jest zielone spaghetti czyli ogórek z zielonym pesto. Muszę przyznać, że dzieci świetnie się bawiły "kręcąc" długie nitki z ogórka oraz ubijając w moździerzu pesto.
Do zrobienia tego spaghetti wystarczy temperówka do warzyw, która tnie warzywa w cienkie nitki. Do pesto potrzebujemy kilku składników i gotowe.

SKŁADNIKI
- zielony, długi ogórek
- zioła: bazylia, kolendra, natka pietruszki
- kilka uprażonych orzechów nerkowca (lub innych ulubionych)
- garść uprażonych ziaren słonecznika
- ząbek czosnku
- dobrej jakości oliwa
- sól, pieprz

Wszystkie składniki należy utrzeć w moździerzu na jednolitą papkę i pesto gotowe. Jeśli dziecko jest bardzo wrażliwe na zapach, pomiń czosnek.

A oto dowód z jaką pasją dzieci robią spaghetti.



Pani Małgosi bardzo smakowało :)



Cieszę się, że wszyscy uczestnicy tak aktywnie pracowali na warsztatach. Współpraca dorosłych z dziećmi zaowocowała nowymi przepisami. 
Bardzo mnie cieszy, że rodzice również uczestniczą w warsztatach. Pytają o przepisy, zdrowe odżywianie, żywienie w chorobie.
Po to własnie jesteśmy aby edukować, gotować, rozmawiać.

Do zobaczenia na kolejnych warsztatach.










Zdjęcia dzięki uprzejmości Marty Chrobak. Dziękuję :)                                                                                                           

czwartek, 29 października 2015

SEKRETY KASZ

                                                           
                                                                         KASZE

Istnieje wiele rodzajów, wszystkie łączy jedno- zawierają mnóstwo cennych minerałów, witamin i błonnika. Stanowią bogate źródło skrobi. Korzystnie działają na układ trawienny i nerwowy.
W staropolskiej kuchni kasze królowały na stołach. Później zostały wyparte przez ziemniaki ale dziś znów powoli wracają do naszych domów.
Jesteśmy coraz bardziej świadomi tego co jemy. Wiemy, ze kasze są bardzo cennym składnikiem naszych posiłków i coraz częściej po nie sięgamy.
Wybór jest ogromny, istnieje wiele gatunków, które mogą być wykorzystywane na różne sposoby.
Przedstawię najpopularniejsze w polskiej kuchni.


KASZA GRYCZANA- 
"...Tymczasem przenoś moją                                     duszę utęsknioną
(...)Do tych pól malowanych                                       zbożem rozmaitem
      Wyzłacanych pszenicą,                                         posrebrzanych żytem
      Gdzie bursztynowy świerzop,                               gryka jak śnieg biała (...)
Adam Mickiewicz w Inwokacji wspominał o gryce, niewysokiej roślinie, wydającej piękne białe kwiaty. Gryka kwitnie w lipcu i sierpniu, nie jest zbożem. Jej owoce to drobne, brązowe ziarenka o trójkątnych bokach zwane kaszą gryczaną.
Kasz gryczana jest doskonałym źródłem białka, pełnowartościowych węglowodanów złożonych oraz witamin B1, B2, P i PP. W kaszy gryczanej znajdziemy również mnóstwo pierwiastków mineralnych: wapń, fosfor, magnez, żelazo, nikiel, kobalt, miedź, cynk.
W sklepach możemy znaleźć kaszę paloną (prażoną) i niepaloną (nieprażoną). Ta ostatnia jest jaśniejsza i zdecydowanie delikatniejsza w smaku. Zawiera również więcej witamin.
Co jeszcze warto wiedzieć o tej kaszy?
- nie zakwasza organizmu tak jak inne rodzaje kasz (wyjątek, jaglana)
- nie zawiera glutenu
- zawiera bardzo dużo błonnika 5,9 g w 100 g ugotowanej kaszy.
Ten rodzaj kaszy świetnie nadaje się do dań mięsnych i gulaszu, jest dobrym składnikiem sałatek.

KASZA JĘCZMIENNA- to najczęściej wybierana kasza w Polsce. Najpopularniejsze to pęczak i kasza perłowa.
Pęczak jest najmniej przetworzony. Z niego zaś poprzez rozdrobnienie ziaren powstaje kasza perłowa.
Te drobne ziarenka są świetnym składnikiem diet lekkostrawnych. Zawierają najwięcej błonnika spośród wszystkich kasz (6,2 g na 100 g ugotowanej kaszy). Przyczynia się on do obniżenia we krwi "złego cholesterolu", pomaga utrzymać na stałym poziomie poziom glukozy we krwi oraz usprawnia przemianę materii.
Kasz jęczmienna zawiera najwięcej witaminy K (w porównaniu z innymi kaszami), która jest niezbędna w procesach krzepnięcia krwi, a także uszczelnia naczynia krwionośne. 
Aby korzyści z jedzenia tej kaszy były jak największe warto ją łączyć z zielonymi warzywami (szpinak, brukselka, brokuł).
Kasza jęczmienna świetnie nadaje się do gulaszów, sosów grzybowych i mięsnych a także farszów.

KASZA JAGLANA- powoli wraca do łask ale nadal nie jest doceniana tak jak na to zasługuje. Można bez zbytniej przesady nazwać ją królową kasz.
Kasza jaglana to najstarsza z kasz. Otrzymuje się ją z nasion prosa. Zawiera równie dużo składników odżywczych co kasza gryczana. Ma równie dużo łatwo przyswajalnego białka. Spośród innych kasz wyróżnia się najwyższą zawartością witamin z grupy B. Podobnie jak gryczana nie zawiera glutenu.
Ma właściwości przeciwwirusowe, zmniejsz stan zapalny błon śluzowych- wysusza nadmiar wydzieliny, jest więc bardzo pomocna przy katarze i zapaleniu oskrzeli.
Kasza jaglana zawiera również krzemionkę, która świetnie wpływa na kondycję włosów, skóry i paznokci. Krzem zapobiega również odwapnianiu kości.
Jaglanka dostarcza dużych ilości witaminy E i lecytyny, która korzystnie wpływa na pamięć i koncentrację oraz reguluje poziom cholesterolu we krwi.
Kasza ta zawiera sporo antyoksydantów, które skutecznie zwalczają szkodliwe wolne rodniki, zapobiegając rozwojowi nowotworów.
Ten rodzaj kaszy świetnie się sprawdza zarówno do dań pikantnych jak i słodkich oraz deserów. Razem z owocami stanowi dobrą propozycję na śniadanie.

KASZA MANNA- któż z nas jej nie pamięta z dzieciństwa. Zwykle podawana z mlekiem na śniadanie. Ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Ja należę do tej pierwszej grupy. Najbardziej lubiłam zupę mleczną z dodatkiem tej drobnej kaszki i odrobiny soli.
Niestety nadal panuje przekonanie, iż kaszka manna najlepsza jest tylko dla dzieci. Nic bardziej mylnego, to bardzo wartościowy produkt i powinien być wprowadzony do diety.
Kasza manna powstaje z najdrobniejszych zmielonych ziaren pszenicy. Zawiera witaminy z grupy B, witaminę PP, kwas foliowy, potas, żelazo, magnez, jod- jako jedyna z kasz zawiera go najwięcej.
Kasza ta jest lekkostrawna, świetna dla osób mających problemy z układem pokarmowym. 
Kaszę tę można stosować jako samodzielną potrawę np. w zupie mlecznej czy budyniu jak również zagęstnik do zup, sosów, ciast.
Jak widać kaszkę można podać na śniadanie, obiad czy kolację. Może być w zupie, drugim daniu czy deserze. Na słodko lub na słono. Tyle możliwości, a taka niedoceniana. Czas to zmienić. Polecam.

KASZA KUKURYDZIANA- jak łatwo się domyśleć, wytwarzana jest z ziarna kukurydzy. Podobnie jak kasza manna jest lekkostrawna i może być stosowana w chorobach układu pokarmowego. Nie zawiera glutenu i rzadko uczula, może być więc stosowana przez małe dzieci i alergików.
Ten rodzaj kaszki jest najbardziej ubogi w witaminy i składniki mineralne. Nie jest jednak bezwartościowa. Spośród jej kuzynek zawiera najwięcej witaminy A, która jest odpowiedzialna za piękny i zdrowy wygląd skóry. Chroni również nasz wzrok i prawidłowość widzenia, zwłaszcza po zmroku.
Kaszę kukurydzianą uważa się za bogate źródło selenu. Pierwiastek ten to nasz sprzymierzeniec w walce z wolnymi rodnikami. Ponadto jest on istotny dla funkcjonowania układu odpornościowego czy tarczycy.
jak widać kaszka kukurydziana nie jest całkowicie bezwartościowa i warto ją wprowadzić do diety. 
Świetnie nadaje się na placki, chleby, bułki czy kluseczki. Może służyć także jako zagęstnik do zup czy sosów. Wprowadźmy ja do naszych kuchni.



KASZA KUSKUS- bardzo popularna w naszej kuchni. Produkowana jest podobnie jak kasza manna, z pszenicy, ale twardej zwanej durum. Choć powszechnie uważana jest za kaszę, tak naprawdę bliżej jej do makaronu. Ziarenka powstają bowiem z połączenia mąki z wodą.

Kuskus to przysmak kuchni północnoafrykańskiej ( Maroko, Libia, Algieria, Tunezja) ale i u nas ze względu na szybkość i łatwość przygotowania jest bardzo popularny.
Spośród innych kasz wyróżnia go bardzo wysoka zawartość białka (12,8 g w 100 g). Zawiera trochę wapnia- materiału budulcowego naszych kości, sodu, fosforu, potasu, witaminy z grupy B oraz kwas foliowy.
Ten rodzaj kaszki jest bardzo uniwersalny. Świetnie się sprawdza w daniach słodkich z owocami, jogurtem, musami a także w daniach serwowanych na słono- z mięsami, warzywami. Kuskus to świetny składnik farszów.


KASZA OWSIANA- powstaje z ziaren owsa. Niesłusznie pomijana na rzecz innych kasz. Ta kasza zawiera najwięcej antyoksydantów. Pod względem zawartości przeciwutleniaczy przewyższ większość warzyw, owoców i zbóż. Kasza ta jest bogata w węglowodany złożone, białko, witaminy B i PP, składniki mineralne - magnez, mangan, cynk, miedź, żelazo. 
Szczególnie może posmakować najmłodszym, gdyż idealnie nadaje się do dań słodkich. Świetnie komponuje się z owocami zarówno świeżymi jak i przetworzonymi.


KASZA BULGUR-  powstaje z gotowanych, wysuszonych i gniecionych ziaren pszenicy durum. Smakiem i sposobem otrzymywania zbliżona do kuskusu. Choć jest jedną z najstarszych kasz, w Polsce raczej pomijana. Największą popularnością cieszy się w krajach Bliskiego Wschodu, gdzie jest dodawana praktycznie do każdej potrawy.
Swoimi właściwościami i wartościami wyróżnia się na tle innych kasz pszenicznych (kuskus, manna). Przede wszystkim zawiera najwięcej błonnika- 4,5 g/100 g po ugotowaniu. Kasza ta zawiera również sporo potasu i fosforu- jednego ze składników budulcowych zębów i kości. 
Jednak najwięcej w niej magnezu (32 mg/100 g), który korzystnie wpływa na układ nerwowy i skołatane nerwy. 
Znajdziemy w niej również sód i wapń. Kasza ta może wspomóc leczenie anemii, ponieważ jest bogata w żelazo i kwas foliowy- składniki, które zapobiegają niedokrwistości.
Kasza ta świetnie sprawdza się w sałatkach, zapiekankach, sosach, zupach, a także w daniach mięsnych.

Jak widzisz kasze są bardzo bogate w wiele składników mineralnych i witamin. Jest tak wiele rodzajów, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zachęcam do korzystania z ich dobrodziejstw.




portal.abczdrowie.pl
poradnikzdrowie.pl
zdrowie.gazeta.pl





poniedziałek, 26 października 2015

DOMOWY PASZTET DLA DZIECI

Ile razy stałaś przed dylematem, co dać dziecku do kanapki aby było zdrowe i pyszne? Ile razy zastanawiałaś się, czy wędliny które kupiłaś są z dobrego mięsa? Każdy rodzic ma takie dylematy, każdy pragnie aby jego dziecko jadło zdrowo i było zdrowe. Szczególnie rodzice chorych dzieci powinni o to zadbać aby dziecko jadło zdrowo.
Koniec z takimi dylematami. Zachęcam Was wszystkich do robienia domowych wędlin. Wystarczy dobry kawałek mięsa z pewnego źródła, kilka prostych dodatków i można stworzyć pyszny dodatek do kanapek. Jeśli nie masz sprawdzonego sprzedawcy, to lepiej samemu coś upichcić niż karmić rodzinę E.
Z doświadczenia wiem, ze dzieci lubią pasztety. Jeśli i Twoje dziecko jest jego zwolennikiem to przepis idealny.W sklepowych pasztetach można znaleźć naprawdę dziwne dodatki. Lepiej nie ryzykować i upiec pasztet w domowej kuchni. To naprawdę nie jest skomplikowane a smak bez porównania. Przepis na domowy pasztet już podawałam. Dziś jednak chciałabym podać przepis, który szczególnie powinien posmakować dzieciom. Pasztet z cielęciny.

SKŁADNIKI:
70 dkg cielęciny (np. karkówki)
- 30 dkg wieprzowiny (np. chuda łopatka)
- 2 udka z kurczaka
- 20 dkg wątroby wieprzowej
- 2 cebule
- 2 marchewki
- mały seler
- kilka ziarenek ziela angielskiego
- 3 listki laurowe
- 2 czerstwe bułki
- 2 jajka
- do smaku sól, pieprz cytrynowy, suszony tymianek

Cielęcinę, wieprzowinę i kurczaka ugotuj w małej ilości wody z dodatkiem cebuli, marchewki, selera, ziela angielskiego i liścia laurowego. Wątrobę ugotuj osobno. Bułki namocz w wodzie lub mleku.
Kiedy mięso będzie gotowe i przestudzone zmiel w maszynce do mięsa na małych oczkach. Zmiel również namoczone i odciśnięte bułki oraz marchewkę z gotowanego mięsa. Masę najlepiej zmielić co najmniej dwukrotnie. Do gotowej masy dodaj jajka. Dopraw solą, pieprzem cytrynowym, tymiankiem.
Z podanej ilości wyszły trzy małe keksówki. Formę dodatkowo można wyłożyć boczkiem aby pasztet się nie przypalił.
Piecz ok. 1 h w 180 st.C
Pasztet mimo chudego mięsa jest wilgotny i smaczny. To chyba zasługa kurzych udek. Serdecznie polecam małym i dużym smakoszom. 
Aby go urozmaicić możesz dodać żurawinę, rodzynki czy orzechy. Świetny jest również z suszoną śliwką czy pieczarkami. Dodatki to oczywiście kwestia gustu. Moje córki najbardziej lubią taki klasyczny, bez dodatków.





Pamiętaj aby do pasztetu wybierać zawsze świeże, dobrej jakości mięso. Tylko z dobrych produktów wyjdzie pyszny pasztet.
Taki produkt świetnie nadaje się dla dzieci. Jest chudy, lekkostrawny i pyszny. Zawiera dobre mięso i świeże dodatki. Bez konserwantów, sztucznych barwników, chemicznych dodatków.

piątek, 23 października 2015

DOMOWE BUŁECZKI

Jaki zapach kojarzy Ci się z domowym ciepłem, miłością, rodziną, spokojem?
Ja mam takie dwa zapachy, które jak nic innego kojarzą mi się z domową sielanką, ciepłem i spokojem. Pierwszy to zapach świeżo parzonej kawy- uwielbiam go.
Drugi to zapach pieczonego chleba. Uwielbiam kiedy po domu rozchodzi się ten cudowny, świeży zapach własnoręcznie zrobionego pieczywa.

Kiedy byłam dzieckiem każde wakacje spędzałam u babci na wsi. Babcia sama robiła chleb w piecu opalanym drewnem. Pamiętam, jak pomagałam jej wyrabiać ciasto, potem patrzyłam jak rośnie aż w końcu trafiały wielkie bochenki do pieca.
Nie mogłam się doczekać, kiedy się upiecze i będę mogła spałaszować wielką pajdę posmarowaną własnoręcznie zrobionym, świeżutkim masłem. Razem z siostrą siedziałyśmy na trawie pod jabłonką, obserwowałyśmy chmury i zajadały się świeżutkim chlebem. Czasami trafiła się jeszcze szklanka prawdziwego mleka od babcinej krowy.

Kiedyś tego nie doceniałam. Dziś oddałabym wiele aby znów zjeść babciny chleb z masłem, popijając szklanką mleka. Prawdziwy chleb, bez chemicznych dodatków i konserwantów. Ehh, gdzie te czasy.

No cóż mojej babci już dawno nie ma, ale smaków dzieciństwa się nie zapomina. Czasami nachodzi mnie ochota aby zjeść coś prawdziwego, domowego-  takiego jak dawniej.
Nie posiadam- niestety- pieca opalanego drewnem, ale czasami lubię upiec własny chleb lub bułki. Mój ulubiony przepis na chleb jest tutaj
Dziś chciałabym pokazać Wam bardzo prosty i szybki sposób na domowe kajzerki. No może nie do końca kajzerki, bo nie użyłam wyłącznie pszennej mąki, a raczej bułeczki. 
Bułki co prawda są pieczone na drożdżach (niestety nie miałam zakwasu) ale wyszły doskonałe, pachnące i smaczne. Na śniadanie idealne.

SKŁADNIKI:
- 300 g mąki żytniej do wypieku domowego chleba
- 200 g mąki pszennej
- 100 g mąki pełnoziarnistej żytniej
- 2 łyżki otrębów orkiszowych
- 50 g świeżych drożdży
- 250 g ciepłej wody
- płaska łyżeczka cukry trzcinowego
- szczypta soli
- łyżka oliwy

Wszystkie mąki przesiej do dużej miski, dodaj otręby. Drożdże rozpuść w wodzie, dodaj łyżeczkę cukru. Gdy drożdże się rozpuszczą, dodaj do mąki, dosól do smaku, dodaj oliwę i wszystko wyrób na gładką masę. 
Ciasto pozostaw do wyrośnięcia na 40-50 minut.
Po tym czasie uformuj bułeczki. Z takiej ilości ciasta wyszło mi 10 bułeczek.
Gotowe bułeczki pozostaw jeszcze do wyrośnięcia na 15 minut po czy piecz w 200 st.C ok. 20-25 min. 
Bułeczki z wierzchu powinny być chrupiące, a w środku miękkie.




Najlepiej oczywiście smakują ze świeżym masłem, ale równie dobrze z domowym wędlinami, serem czy powidłami.


POLECAM.

środa, 21 października 2015

KILKA SŁÓW O WALORACH MIODU


Miód, szczególnie cenny w okresie jesienno- zimowym. Smaczny, pachnący i zdrowy.
To, że miód jest lekiem na wiele dolegliwości wie prawie każdy. Jednak miód miodowi nierówny. Każdy rodzaj działa na inne dolegliwości. 
Dziś chciałabym przedstawić najpopularniejsze rodzaje tego złotego syropu.




MIÓD WIELOKWIATOWY - chyba najpopularniejszy rodzaj miodu. W zależności od terminu zbioru może mieć barwę od jasnokremowej po herbacianą. W smaku może być zróżnicowany, w zależności od tego jaki nektar przeważa. Miód wielokwiatowy pochodzi z nektaru różnych roślin uprawnych, leśnych, łąkowych czy drzew.
Istotną cechą miodu wielokwiatowego jest też jego zróżnicowanie pod względem zawartości poszczególnych składników odżywczych. Wszystko zależy bowiem od tego, jakie rośliny miododajne w jego składzie dominują. Lekki, odżywczy i bogaty w witaminy jest miód powstający na wiosnę. Warto spożywać go w stanach przemęczenia i braku energii – jest naturalnym sposobem na przywrócenie równowagi organizmu. Świetnie też sprawdzi się w profilaktyce chorób serca, problemach z wątrobą i funkcjonowaniem układu pokarmowego. Natomiast miód zbierany pod koniec lata lub jesienią oprócz wyrazistego smaku ma też sporo właściwości antybakteryjnych. Zawiera bowiem więcej enzymów i biopierwiastków niż miód wiosenny. Warto spożywać go jako środek wspomagający w leczeniu przeziębień, infekcji dróg oddechowych czy w chorobach wynikających z obniżonej odporności. Miód wielokwiatowy zawiera też sporą dawkę krzemu, który jest budulcem mocnych naczyń krwionośnych, a także wpływa na piękny wygląd skóry, włosów i paznokci. (portalpszczelarski.pl)
Miód wielokwiatowy jest zazwyczaj łagodny w smaku dlatego chętnie jedzą go dzieci. Zresztą nie tylko najmłodsi powinni po niego sięgać. 
Regularne spożywanie miodu wzmacnia odporność organizmu, uzupełnia niedobory składników mineralnych i pozytywne wpływa na działanie większości układów. Warto wykorzystywać go na co dzień jako element zbilansowanej i zdrowej diety.

MIÓD RZEPAKOWY- ten rodzaj miodu jest w Polsce bardzo popularny i w miarę tani w porównaniu z innymi gatunkami. Wynika to z faktu, iż w Polsce są ogromne uprawy rzepaku z których pszczoły chętnie korzystają.
Gdy miód rzepakowy jest płynny, ma piękny słomkowy kolor, natomiast gdy się skrystalizuje jest zwykle jasnożółty, ale bywa też kremowy lub całkiem biały. Wiele osób obawia się, że z takim białym miodem jest coś nie tak – w rzeczywistości jest on jak najbardziej wartościowy. Krystalizuje się bowiem bardzo szybko, czasem nawet w pszczelich plastrach. Najlepszy czas na uzupełnienie domowej spiżarni w zapasy miodu rzepakowego to maj i czerwiec, gdy odbywa się miodobranie tej odmiany miodu.
Spośród wszystkich miodów miód rzepakowy ma najwyższą zawartość glukozy i aminokwasów. A to oznacza, że stanowi doskonałą odżywkę, szczególnie dla organizmu wyczerpanego długotrwałą chorobą, przemęczeniem czy stresem. Ma ogromne właściwości regeneracyjne, a przy tym wzmacnia nasz układ immunologiczny, dzięki czemu jesteśmy mniej podatni na zakażenia drobnoustrojami. W miodzie rzepakowym sporo jest tez potasu i magnezu, dzięki czemu warto stosować go w profilaktyce chorób serca i układu krążenia. Regularne spożywanie tej odmiany miodu wzmacnia serce, obniża ciśnienie krwi, a także może w dużym stopniu spowolnić postępujące zmiany miażdżycowe.
Miód rzepakowy można stosować też zewnętrznie w chorobach skóry oraz oparzeniach – oczyszcza on bowiem tkanki skórne z zanieczyszczeń, kurzu i zmian martwiczych. Jednak bez względu na to, w jakim celu stosujemy miód, warto spożywać go systematycznie i regularnie. Jedna herbata z miodem raz na kilka tygodni z pewnością nie da takiego rezultatu, jak spożywanie miodu kilka razy w tygodniu.


MIÓD LIPOWY- jest wytwarzany przez pszczoły z nektaru kwiatu lipy, nic więc w tym dziwnego, że ma równie dużo pozytywnych właściwości, co napar z samych kwiatów. Wiele konsumentów uważa miód lipowy za jeden z najsmaczniejszych miodów.
Miód lipowy ma barwę jasnobursztynową, żółtą lub złocisto żółtą. W smaku jest dość ostry, lekko gorzki i piękny kwiatowy zapach.
Warto mieć go w swojej spiżarni, bo zawiera sporo substancji odżywczych. 
Pamiętaj, że obróbka cieplna może zniszczyć właściwości zdrowotne. Zanim posłodzisz nim herbatę, poczekaj aż trochę przestygnie.
Regularne spożywanie tego gatunku miodu wzmacnia układ odpornościowy, wspomaga organizm w walce z infekcjami. Miód jest polecany w przeziębieniu i grypie. Zawiera sporo olejków eterycznych, dlatego skutecznie niszczy drobnoustroje, które podczas choroby zasiedlają drogi oddechowe. Oprócz działania doraźnego, regularne spożywanie miodu ma też działanie długofalowe- ogranicza ryzyko wystąpienia chorób serca i krążenia, działa pozytywnie na układ nerwowy i pokarmowy, a także stabilizuje nastrój. Na nerwicę i stres jest jednym z najłagodniejszych i najbezpieczniejszych uspokajaczy. Zauważona również pozytywne działanie miodu u chorych z problemami układu moczowego oraz cierpiących na cukrzycę insulinozależną- miód lipowy pomaga bowiem utrzymywać ustabilizowany poziom cukru we krwi.


MIÓD GRYCZANY- to wyjątkowy miód o pięknej bursztynowej barwie i bardzo wyrazisty w smaku. To miód idealny dla tych, którzy nie przepadają za bardzo słodkim smakiem.
Ten rodzaj miodu jest jedynym, który zawiera rutynę. Do jej właściwości możemy zaliczyć wzmacnianie układu odpornościowego oraz krwionośnego, a także ogólne oczyszczanie organizmu z toksyn i niepotrzebnych substancji. Miód gryczany polecany jest też szczególnie osobom, które chorują na miażdżycę lub znajdują się w tak zwanej grupie ryzyka. Regularne, codzienne spożywanie miodu oczyszcza naczynia krwionośne i zapobiega osadzaniu się w ich świetle złogów. Co więcej, miód przyspiesza tez gojenie ran czy tez rekonwalescencje po kontuzjach. Powinni więc go spożywać sportowcy nie tylko ci, którzy zawodowo zajmują się sportem, ale też amatorzy.
Miód gryczany zawiera też sporo magnezu, dzięki czemu ma właściwości uspokajające i łagodzące stany nadmiernego napięcia nerwowego. Warto więc go spożywać w okresie nadmiernego wysiłku fizycznego i psychicznego. Ze względu na bogactwo mikroelementów miód gryczany jest polecany dzieciom – niestety jego ostry, piekący smak nie zawsze przekonuje maluchy. Warto je jednak przekonać – w miodzie gryczanym jest wyjątkowo dużo witaminy C, żelaza i białek, jest więc naturalnym antidotum na anemię i osłabienie organizmu. Regularne spożywanie miodu gryczanego pobudza tez układ krwionośny do wytwarzania hemoglobiny, ma więc pozytywny wpływ na regeneracje organizmu po długich i wyczerpujących chorobach.

MIÓD AKACJOWY- doskonale smakuje i ma sporo właściwości odżywczych. Gdy jest w stanie płynnym bywa bardzo jasny, czasem wręcz przezroczysty. Natomiast gdy skrystalizuje przybiera barwę kremową.
W odróżnieniu od innych miodów krystalizuje się bardzo powoli, dzięki czemu przez długi czas występuje w postaci płynnej. Ma lekki, słodki smak, w którym dość mocno wyczuwalny jest aromat kwiatów akacji. Miód ten jest bardzo słodki więc z pewnością polubią go dzieci.
Miód akacjowy ma niewiele właściwości antybakteryjnych i antybiotycznych. W przypadku przeziębienia raczej nie będzie najlepszym wyborem. Ma natomiast sporo fruktozy, co znalazło zastosowanie we wspomaganiu leczenia cukrzycy niezależnej od insuliny. Tacy cukrzycy mogą używać miodu zamiast cukru.
Ten rodzaj miodu jest polecany w różnych chorobach układu pokarmowego- pozytywnie wpływa na pracę żołądka i jelit, ogranicza wydzielanie soku żołądkowego, łagodzi wrzody.
Miód akacjowy świetnie sprawdza się przy ostrym i duszącym kaszlu. łagodzi go. Przyda się też w stanach przemęczenia, problemach z zasypianiem czy w sytuacjach długiego i silnego stresu. Warto sięgać po miód zamiast sztucznych suplementów, gdyż jego działanie jest łagodne, długotrwałe i nie przynosi żadnych szkód dla organizmu. Świetnie też sprawdzi się jako lek zewnętrzny w różnych chorobach skóry.

MIÓD WRZOSOWY- ma ostry smak, piękna brunatną barwę i mnóstwo właściwości zdrowotnych.
W Polsce miód wrzosowy jest dostępy w niewielu pasiekach – wynika to z faktu, że w naszym kraju nie ma zbyt dużo wrzosowisk. A ponieważ jest to produkt unikalny, jego cena jest sporo wyższa od miodu lipowego czy rzepakowego. Jednak inwestycja w słoik wrzosowej słodkości szybko zwróci się w postaci zdrowotnych korzyści.
Miód wrzosowy ma bardzo mocny zapach i jest wyjątkowo aromatyczny, co zawdzięcza licznym olejkom eterycznym znajdującym się w nektarze kwiatów wrzosu. Co więcej, nie tylko doskonale smakuje, ale jest też wyjątkowo odżywczy dla naszego organizmu. Zawiera aż 47 biopierwiastków niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania poszczególnych układów fizjologicznych. Oprócz mikro i makroelementów znajdziemy w nim także duża dawkę witaminy B. W miodzie wrzosowym istotnym składnikiem jest inhubina, czyli substancja, która zapobiega rozprzestrzenianiu się w naszym organizmie bakterii i wirusów. Jednym słowem działa jak naturalny antybiotyk.
Lecznicze właściwości miodu warto wykorzystać szczególnie jesienią w przeziębieniach, stanach zapalnych i przy ogólnym osłabieniu organizmu. Można go stosować na wiele sposobów – jako dodatek do potraw i kanapek oraz zamiast cukru do kawy czy herbaty. Tak przyrządzony napój będzie nie tylko zdrowszy, ale też doskonale rozgrzeje. Miód wrzosowy jest również polecany w chorobach serca i układu krążenia oraz w chorobach układu pokarmowego. Wystarcza dwie łyżeczki miodu dziennie, spożywane na wiele sposobów, by już po kilku tygodniach dostrzec rezultaty jego działania.

MIÓD SPADZIOWY- jest jednym z najdroższych w Polsce a to dlatego, że spadź w niektórych regionach występuje co kilka lat. Miód ten jest charakterystyczny w smaku a jego kolor uzależniony jest od rodzaju drzewa z jakiego pochodzi. 
Miód spadziowy powstaje ze spadzi, czyli soku niektórych drzew. To lepka, słodka wydzielina występująca głównie latem w postaci kropelek na drzewach, wydzielana przez mszyce i czerwce wysysające soki z młodych pędów i liści.
Spadź można zbierać na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest bezpośrednie zbieranie z roślin, natomiast drugim- zbieranie z mszyc wgryzających się w rośliny i wydalających również spadź. Pszczoły zbierają ją z miejsc nakłutych przez pasożytujące owady sokiem komórkowym a następnie produkują z niej miód.
W naszym kraju najsmaczniejsze miody spadziowe uzyskuje się z drzew liściastych, lecz spotyka się również miody wytwarzane przez pszczoły ze spadzi drzew iglastych o łagodniejszym smaku i łagodniejszym aromacie.
Miód spadziowy działa antyseptycznie, przeciwzapalnie i wykrztuśnie, dlatego też dobrze wpływa na przeziębienie ale też na poważne choroby np. zapalenie płuc. Miód ten dzięki bogactwu flawonoidów, stosowany jest także przy schorzeniach układu krwionośnego i pozytywnie działa na serce.

MIÓD MNISZKOWY- jak nazwa wskazuje powstaje z kwiatów mniszka pospolitego, popularnie zwanego mleczem. Mniszek kwitnie w maju, dlatego ten rodzaj miodu często bywa nazywany "majowym". 
Na kolor, smak i konsystencje wpływa teren na jakim rośnie mniszek. W niektórych częściach kraju uchodzi za najsłodszy z polskich miodów.
Miód może przybierać barwę od jasnokremowej, przez żółtą aż do jasno pomarańczowej.
Miód mniszkowy zawiera karotenoidy, białka, witaminę B i witaminę C oraz biopierwiastki takie jak żelazo, potas, mangan, fosfor. 
Pod względem walorów leczniczych jest jego ochronne działanie na wątrobę i drogi żółciowe. Dzięki zawartości choliny obniża poziom lipidów w wątrobie oraz działa łagodnie zółciopędnie. Poza tym, ten rodzaj miodu stosowany jest w chorobach serca, nerek, dolegliwościach reumatycznych, niedokrwistości i schorzeniach żołądka. Polecany w stanach wyczerpania psychofizycznego i ogólnym osłabieniu. Działa wzmacniająco na układ odpornościowy.

Przedstawiłam najpopularniejsze miody stosowane przez Polaków. Oczywiście odmian miodu jest bardzo dużo. Warto wspomnieć o miodach: faceliowym, malinowym, nostrzykowym, nawłociowym, koniczynowym, leśnym, eukaliptusowym, z ostropestu, jeżynowym, kasztanowym, klonowym, lawendowym, ogórecznikowym, pomarańczowym, tymiankowym, słonecznikowym.



SPOSÓB PRZECHOWYWANIA MIODU
Miód najlepiej przechowywać w temp. poniżej 19 st. C, bez dostępu światła. Musi być szczelnie zamknięty, ponieważ wchłania wilgoć i może ulec fermentacji a ponadto wchłania obce zapachy, np. miód przechowywany w słoikach po ogórkach przenika ich zapachem, choć nie traci swych właściwości.
Prawidłowo przechowywany miód nie traci swych właściwości przez wiele lat, jednak najlepiej spożyć go przed upływem 1 roku od daty konfekcjonowania.

Omawiając rodzaje miodu, warto wspomnieć również o innych dobrodziejstwach:


PYŁEK KWIATOWY- o wiele cenniejszy zdrowotnie niż miód. Pyłek to pyłki kwitnących roślin zebrane przez pszczoły i częściowo przez nie przetworzone. Zebrane pyłki w postaci małych kuleczek niosą one do ula, by po przetworzeniu, stanowiły pokarm dla młodych owadów.
Jego kolor zależy od rodzaju roślin- najczęściej spotykany jest żółty i jasnobrązowy i w takich kolorach można go kupić w aptekach i sklepach.
Pyłek zawiera mnóstwo mikro i makroelementów, wspomnę choćby o kilku- wapń, żelazo, magnez, krzem, siarka, miedź, srebro, krzem, chrom. 
Warto wspomnieć również o witaminach- B, C, PP. Pyłek zawiera również fitohormony i enzymy które przyspieszają wiele procesów metabolicznych zachodzących w organizmie. 
Spożywanie pyłku wzmacnia organizm wyczerpany po ciężkich i długich chorobach. Szczególnie polecany jest po radio i chemioterapii. Pomocny jest przy leczeniu zapalenia wątroby i dróg żółciowych, miażdżycy oraz różnych zaburzeń metabolicznych, w chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy.
Zalecany jest także osobom ciężko pracującym umysłowo.
Produkt ten działa przeciwbakteryjnie i grzybobójczo, podobnie jak antybiotyki. Odtruwa ponadto organizm z leków, nikotyny czy nadmiernej ilości kofeiny.
Jak widać jest to bardzo wartościowy produkt.


PIERZGA- to mieszanka miodu, pyłku i mleczka pszczelego.
Pierzga zawiera trochę mniej białka i tłuszczu, co pyłek, ale więcej cukrów. Jest także źródłem witaminy K oraz kwasu mlekowego. Dodatkowym atutem jest fakt lepszego i szybszego przyswajania tych składników przez organizm.
Pierzga może być stosowana w wielu dolegliwościach. Przede wszystkim regularnie stosowana wpływa na zwiększenie odporności organizmu, ułatwia regenerację organizmu po przebytych operacjach, wzmacnia układ nerwowy, wzmaga apetyt, reguluje przemianę materii, zwiększ liczbę czerwonych krwinek i poziom żelaza, wzmacnia organizm- dostarcza mu niezbędnych aminokwasów i witamin, jest stosowana w stanach zapalnych jamy ustnej.
Wystarczy pół łyżeczki dziennie rozpuścić w ciepłej wodzie aby poczuć jej cudowne właściwości. 

Zarówno miód, pierzga czy pyłek są cudownym wytworem natury, jednak czasami mogą uczulać. Zanim zaczniesz kurację którymś specyfikiem, najpierw zjedz małą łyżeczkę i obserwuj reakcję organizmu przez 48 godzin. Jeśli nie pojawi się wysypka, zaczerwienienie czy swędzenie prawdopodobnie nie jesteś uczulony i możesz się delektować tymi specyfikami.

bonavita.pl
poradnikzdrowie.pl
portalpszczelarski.pl

poniedziałek, 19 października 2015

ZEBRA I TĘCZA - BAJKA TERAPEUTYCZNA

Kolejna bajka terapeutyczna. Zachęcam do poczytania :)
Szczególnie polecam bajeczkę małym dzieciom.



Pewna malutka rozbrykana Zebra obudziła się o świcie. Wyjrzała przez okno swojego pokoiku i na niebie zobaczyła piękną, wielobarwną tęczę. Zauroczona tym widokiem postanowiła odnaleźć jej początek i wdrapać się na sam jej szczyt. Oczywiście nie powiedziała nic rodzicom, bo pomyślała, że i tak zajęci swoimi sprawami nie zauważą jej nieobecności. 
Maleńkie kropelki deszczu migoczące wszystkimi kolorami doprowadziły ją, aż do samego podnóża tęczy. Zeberka zaczęła swoją wspinaczkę i nawet nie obejrzała się za siebie. Nie zauważyła też swoich rodziców, którzy zaniepokojeni jej nieobecnością, znaleźli małe ślady kopytek na ziemi i pobiegli za nią. 
Mama już dosięgała tęczy krzycząc: zejdź na dół córeczko!, gdy nagle brzeg łuku zaczął kurczyć się do góry. Zeberka odwróciła głowę i zobaczyła za sobą przepaść. Mogła już teraz tylko iść do przodu, bo cały tył tęczowej drogi zniknął za nią. Zaczęło brakować jej sił. Zauważyła też, że piękne, czarne pasy na jej skórze zaczynają opadać jeden po drugim w dół, tak, że stała się całkiem biała. Miała już dosyć, ale nie mogła się teraz zatrzymać, droga za nią ciągle się skracała.. Słońce było tak blisko, że zrobiło jej się niedobrze z gorąca. Nic już nie chroniło jej bladej skóry przed promieniami. 
Nagle zaczął padać drobniutki deszczyk, jego delikatne kropelki spadały jedna po drugiej na Zeberkę. Bo musicie wiedzieć, że aby na niebie powstała tęcza, potrzebne są oprócz promieni słońca, także i krople deszczu. Zeberka zaczęła powoli nabierać nowe mocy. 
Najpierw nie miała siły nawet się napić, ale krople spadające na jej skórę orzeźwiały ją i chłodziły. Zauważyła też zarysy pasów, które utraciła podczas wędrówki, coraz śmielej posuwała się do przodu. Nagle, przed sobą w dole usłyszała głos mamy: 
- Córeczko jestem tutaj, wracaj już do mnie! 
Szła w kierunku tego głosu, aż zobaczyła rodziców. Pobiegła do nich ile tylko miała sił w nogach. Na pyszczkach mieli łzy. 
- Dlaczego płakaliście? – zapytała z niepokojem. 
-Tak bardzo się o Ciebie martwiliśmy. Baliśmy się, że już do nas nigdy nie wrócisz. Obiecaj, że już nigdy i nigdzie nie będziesz uciekać. 
Zeberka z radością pokiwała głową na znak zgody i wrócili razem do domu. 
Kiedy już odpoczęła i porządnie się najadła, stanęła przed lustrem i zobaczyła, że na grzbiecie ma piękne pasy, jeszcze ładniejsze i mocniejsze niż te poprzednie.


Justyna Piecyk

piątek, 16 października 2015

ZIEMNIACZANE KULKI INACZEJ


Kuchnia to takie magiczne miejsce, gdzie każdy może coś wyczarować. Niezależnie od talentu kulinarnego możesz czuć się tutaj dobrze. W kuchni możesz eksperymentować, zmieniać, tworzyć.
Czasami eksperymenty są kompletnie nieudane a czasami wychodzi coś cudownego, innego, nowego.
Za to właśnie kocham gotowanie. Uwielbiam łączyć smaki, zmieniać przepisy, dodawać coś nowego, ciekawego.

Chciałabym przedstawić dziś potrawę prostą, znaną, powiedziałabym banalną, ale nie do końca. Każdy, kto ma dzieci, wie jak trudno sprostać ich kulinarnym wymaganiom. Dziecko to najsurowszy, najbardziej bezpośredni i prawdomówny krytyk. Jeśli coś mu nie smakuje, po prostu to powie. Nie oszukuje, nie kłamie, nie udaje, że dobre. Moje córki są bezpośrednie, jeśli coś im nie smakuje, mówią "mamo, nie trafiłaś w nasze kubki smakowe".
Aby więc sprostać zadaniu i "trafić w kubki smakowe" staram się aby na talerzu pojawiały się ciekawe potrawy. Taką właśnie "potrawą" są ziemniaczane kuleczki. Proste i smaczne. Świetny dodatek do mięsa czy surówki.
Jeszcze jedno- moje kulki są smaczne ale przede wszystkim zdrowe. Nie mają nic wspólnego z ziemniaczanymi kuleczkami smażonymi w głębokim tłuszczu. Mogą je jeść również dzieci przyjmujące chemioterapię.

SKŁADNIKI:
- 4-5 średnich ziemniaków
- duża marchewka
- mała łyżeczka masła
- 2 łyżeczki posiekanej natki pietruszki
- plasterek żółtego sera
- mała cebulka
- sól i pieprz do smaku

Obrane ziemniaki i marchew ugotuj do miękkości. Odstaw aby lekko przestygły. Małą cebulkę podsmaż na maśle.Gdy warzywa przestygną, dodaj cebulkę i wszystko przeciśnij przez praskę, rozetrzyj widelcem lub utłucz tłuczkiem do ziemniaków. Dodaj drobno pokrojony ser i drobno posiekaną natkę. Uformuj małe kuleczki. W zasadzie w takiej formie nadają się już do jedzenia. Jednak aby były jeszcze smaczniejsze i atrakcyjniejsze dla dziecka wstaw je na 20 min. do piekarnika na 180 st. C aby lekko się zarumieniły.
Żadne dziecko się nie oprze takim małym kuleczkom.



Kuleczki możesz zaserwować do roladek z indyka, nadziewanych jarmużem, serem feta i suszonymi pomidorami



Roladki są bardzo proste w wykonaniu. Wystarczy rozbić mięso (najlepiej pierś), doprawić solą, pieprzem i ulubionymi ziołami ( u mnie suszony lubczyk i świeże oregano). Następnie  rozłóż na mięsie jarmuż podduszony na maśle z czosnkiem i suszonymi pomidorami oraz kawałek fety). Zroluj, zepnij wykałaczką i wstaw do piekarnika na 40 min. do 180 st. C

Do tego surówka z marchewki lub inne warzywo i pełnowartościowy obiad gotowy :)


Ziemniaki niesłusznie uznawane są za ciężkie, bezwartościowe i kaloryczne. Ziemniak jest cennym źródłem skrobi, witamin i składników mineralnych. Nie jest też wcale kaloryczny (70 kcal- 100 g) Cały sekret polega w przygotowaniu. Frytki, placki ziemniaczane i ciężkie sosy do tego faktycznie nie są najlepszym jedzeniem. Jednak gotowanie i pieczenie to już zupełnie co innego.
Ziemniak może być królem talerza.
Te niepozorne bulwy są cennym źródłem skrobi- węglowodanów złożonych, które w organizmie człowieka powoli rozkładają się na glukozę, czyli paliwo potrzebne do pracy wszystkim komórkom. Dzięki temu mamy źródło energii i długo czujemy się syci.
Ziemniaki zawierają również witaminę C (szczególnie te młode, tuz po wykopkach), A, E, witaminy z grupy B oraz sporo składników mineralnych : potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo, cynk, miedź i mangan. Ziemniaki są źródłem białka roślinnego.
Aby podczas obróbki stracić jak najmniej witamin najlepiej gotuj je na parze, w szybkowarze lub wrzuć do wrzątku.

Jak widać, ziemniak nie musi być jedynie dodatkiem do kotleta. Sam w sobie może być atrakcyjny. Trzeba jedynie odpowiednio go potraktować a przyniesie nam same korzyści.

SMACZNEGO 

środa, 14 października 2015

CUDOWNA WITAMINA C


Jedna z najpopularniejszych witamin. Doceniamy ją szczególnie teraz, kiedy nadchodzi czas przeziębień i obniżonej odporności. Badania pokazują, że regularne dostarczanie organizmowi witaminy C minimalizuje wystąpienie przeziębienia.
Jednak funkcją witaminy C jest nie tylko wzmacnianie odporności. Jej rolą jest również produkcja kolagenu i wielu podstawowych białek odpowiedzialnych za prawidłową strukturę kości, chrząstek i ścięgien. Witamina C wspiera także proces gojenia ran i oparzeń, reguluje pracę serca i ciśnienie krwi.
Uzasadnione jest zatem spożywanie witaminy C, ważne aby wiedzieć co i jak jeść. Witamina C rozpuszczalna jest w wodzie, ale ginie podczas obróbki cieplnej, w temp. ok. 70 st.C

Ile powinniśmy dziennie dostarczyć kwasu askorbinowego aby nasz organizm prawidłowo funkcjonował ?
Małe dzieci 15-40 mg/ dziennie, nastolatki 65-75 mg/ dziennie, dorośli 90 mg, kobiety w ciąży 90- 120/ dziennie. Zwiększone dawki powinny przyjmować kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną, karmiące piersią, palacze oraz mieszkańcy dużych miast.

Co zatem włączyć do jadłospisu aby dostarczyć odpowiednią dawkę tej cennej witaminy?

Może Cię zaskoczę, ale cytryna nie jest najlepszym jej źródłem. Skoro nie cytryna, to co?


Najwięcej witaminy C zawiera owoc dzikiej róży. Jest to bardzo popularna roślina. Można ją spotkać niemal w każdym parku, lesie czy na skwerku. Jednak mimo powszechnej dostępności nie potrafimy w pełni wykorzystać jej cudownych właściwości, a szkoda, bo dzika róża to rekordzistka jeśli chodzi o zawartość witaminy C. Owoce dzikiej róży zawierają aż 10 razy więcej tej witaminy niż czarna porzeczka. W 100 g dzikiej róży znajdziemy ok. 1800 mg* witaminy C. W Polsce wyhodowano odmianę "konstancin" która zawiera 3000-3500 mg w 100 g tej substancji.
Oprócz tego w tych czerwonych owocach znajduje się sporo witaminy A, E, B1, B2, K oraz silne przeciwutleniacze: karotenoidy, flawonoidy, ksantofile. 
Dziką różę najczęściej wykorzystuje się do konfitur, sosów do mięs czy w postaci suszonej do naparów i herbatek. 
Ja polecam syrop z dzikiej róży, który świetnie nadaje się do herbaty czy wody. Jest słodki, smaczny i pięknie pachnie.

SKŁADNIKI
- pół kilograma owoców dzikiej róży
- 250 g cukru
- sok z połowy cytryny
- 1,5 litra przegotowanej, wystudzonej wody
Zmiksuj dobrze umyte i obrane owoce ze szklanką wody a następnie przetrzyj przez sito. Dodaj resztę wody. Podgrzewaj na wolnym ogniu, ale nie doprowadź do wrzenia bo stracisz witaminę C. Dodaj cukier i sok z cytryny. Rozlej do butelek, dobrze zakręć i zostaw pod kocem kilka godzin. Soku nie pasteryzuj. Cukier powinien zakonserwować sok.
Sok będzie świetnym dodatkiem do herbaty.



Kolejną cudowną rośliną jest wspomniana już czarna porzeczka. Jest ona wyjątkowo cenna dla naszego zdrowia i urody. Porzeczką niestety można cieszyć się dość krótko, dlatego jedzmy jej dużo w letnich miesiącach.
Zawartość witaminy C zależy od klimatu w jakim owoce rosną. Im jest cieplej i słoneczniej tym więcej witaminy. Zdarza się że może być nawet 400 mg w 100 g, jednak średnio czarne porzeczki zawierają ok. 200 mg w 100 g.
Poza tym w porzeczkach znajdziemy również rutynę, która ułatwia przyswajanie kwasu askorbinowego. 
W porzeczkach znajdziesz również witaminy z grupy B, prowitaminę A, kwas foliowy oraz substancje mineralne- potas, żelazo, wapń, magnez, mangan, bor i jod. 
Najlepiej aby porzeczkę zjadać w miarę szybko po zerwaniu z krzaka, aby nie stracić zbyt dużo tej cennej witaminy. Pamiętaj, że witamina C wyjątkowo szybko się utlenia.
Czarna porzeczka świetnie sprawdza się w sokach, kompotach, suszona w herbatach, w sosach do mięs, dżemach czy deserach.
Szczególnie polecam domowy sok który świetnie się sprawdzi w jesienne dni.


Na liście nie może zabraknąć natki pietruszki. Bardzo wszechstronne zioło dostępne cały rok. Codziennie powinno się zjadać jedna łyżeczkę świeżo posiekanej natki. Taka porcja zapewni Ci połowę dziennego zapotrzebowania na tą witaminę. To aromatyczne zioło zawiera ok.180 mg w 100 g. Pietruszka a dokładniej mówiąc natka, ma również inne właściwości. Poprawia przemianę materii i trawienie, łagodzi dolegliwości menstruacyjne i dobroczynnie działa na cellulit. 
Poza tym jest źródłem prowitaminy A, witaminy E.
Natkę warto dodawać szczególnie do mięsa i jajek, wówczas zwiększamy przyswajalność żelaza z tych produktów. 
Ja generalnie używam natki do wielu potraw. Posypuję nią kanapki zamiennie ze szczypiorkiem, używam do pesto czy naparów. Genialne zioło.
Natkę warto hodować samemu. Wystarczy wsadzić korzeń pietruszki do doniczki i możesz cieszyć się świeżym ziołem cały rok.


Dobrym źródłem witaminy C jest również czerwona papryka. To od koloru zależą jej właściwości. Czerwona papryka jest bogata w beta-karoten i witaminę C ( ok.145 mg w 100 g). W jej składzie znajdziemy również rutynę, kwas foliowy, potas i wapń a także polifenole chroniące przed rakiem. Poza tym papryka obniża ciśnienie krwi i chroni przed chorobami układu krążenia. 
Papryka dostępna jest cały rok, jednak najlepsza i najtańsza jest właśnie jesienią, dlatego warto zaprosić ją do swojej kuchni.
Papryka najlepsza jest oczywiście na surowo- do kanapek, sałatek czy po prostu jako przekąska. Jednak świetnie sprawdza się w zupach, sosach, pieczona czy faszerowana. Niezależnie od sposobu obróbki zawsze jest pyszna.



Witaminę C zawiera również rokitnik. Warto na niego zwrócić uwagę nie tylko ze względu na piękny kolor ale również walory zdrowotne. Rokitnik to dziko rosnąca roślina, którą możesz spotkać niemal wszędzie. Miejsce występowania,   klimat i gatunek ma wpływ na zawartość witaminy. Te rosnące na wydmach zawierają 120- 320 mg w 100 g, natomiast te rosnące w górzystych terenach Europy mogą mieć 400- 1100 mg na 100 g. kwasu askorbinowego.
Owoce rokitnika są dość kwaśne i nie jadalne surowe. Można je spożywać dopiero po obróbce. Świetnie nadają się na dżemy, soki, marmolady i galaretki.
Warto spróbować. 


Mało kto wie, że nasz rodowity chrzan również zawiera całkiem sporo witaminy C i plasuje się w ścisłej czołówce jeśli chodzi o kwas askorbinowy. W 100 g jest ok.115 mg wit. C. Ten ostry w smaku korzeń obok czosnku i cebuli także zawiera naturalne substancje bakteriobójcze. W chrzanie znajdziemy również prowitaminę A, witaminy z grupy B oraz spore ilości potasu. Poza tym wapń, fosfor, magnez, sód, żelazo, siarkę, mangan.
Chrzan świetnie sprawdza się w wielu potrawach. Niezastąpiony w kiszonkach, świetny do jajek i do kanapek.
Zachęcam do zrobienia domowego chrzanu. Równie pyszny a bez dodatków przeciwutleniaczy i konserwantów.


Mała, zielona i niezbyt lubiana...brukselka.  Skrzyżowanie jarmużu i kapusty. Przekleństwo dzieciństwa wielu osób. Może jednak warto czasami po nią sięgać bo zawiera całkiem sporo witaminy C (ok 95 mg/ 100 g) i beta-karotenu.
Poza tym zawiera witaminy z grupy B, kwas foliowy. Może przekonasz się do niej gdy powiem, że zawiera substancje hamujące rozwój komórek nowotworowych.
Brukselka sama w sobie jest dość mdła i niesmaczna. Warto ją podawać w zupie albo obgotowaną, lekko podsmażoną na maśle z boczkiem. W takiej wersji jest całkiem smaczna.


Na listę wpisuje również moje ulubione owoce- truskawki. Zawierają one więcej witaminy C niż cytryna. W 100 g truskawek znajdziesz ok.68 mg kwasu askorbinowego. Niestety truskawki to również owoce sezonowe, którymi możemy cieszyć się bardzo krótko. Poza tym zawierają witaminy z grupy B oraz witaminę PP, która odpowiada za dobrą kondycję skóry, zapewnia prawidłowe funkcjonowanie nerwów i przewodu pokarmowego.
Zawarty w truskawkach wapń i fosfor wzmacnia kości i zęby oraz poprawia pracę mięśni, a w połączeniu z magnezem odkwasza organizm. 
W truskawkach znajdziemy również żelazo, które chroni przed anemią, wzmacniają organizm, wpływają korzystnie na cerę i włosy.
Tak więc latem jedz truskawki codziennie.



Listę zamyka poczciwy szpinak. W 100 g jest ok.64 mg witaminy C. Poza tym bogaty jest w żelazo. Można go podawać na wiele sposobów. Obecnie staje się coraz popularniejszy w polskiej kuchni. Więcej o szpinaku znajdziesz tu.

Warto wspomnieć jeszcze o kilku warzywach i owocach, które zawierają witaminę C. Może nie w tak dużej dawce, ale warto je włączyć do diety:

kiwi 60 mg/100 g
cytryny i pomarańcze 50 mg/ 100 g
czerwona porzeczka 45 mg/ 100 g
kapusta 45 mg/100 g
pomidory 23 mg/100 g
kapusta kiszona 16 mg/ 100 g

*piszę ok. ponieważ różne źródła podają różne wartości.


Jakie są skutki niedoboru witaminy C ?


Niedobór witaminy C prowadzi do upośledzenia mechanizmów odpornościowych. Trudniej goją się rany, pogarsza się stan skóry i kości. Mogą pojawić się problemy z krwawieniem i zaburzenia krzepnięcia. Na skutek złego wchłaniania żelaza i innych witamin, istnieje ryzyko niedokrwistości i związanych z nią objawów (osłabienie, krwawienia z dziąseł, omdlenia, blade zabarwienie skóry). W skrajnych przypadkach, niedobór witaminy C wiedzie do szkorbutu. Jest to choroba powstająca na skutek upośledzonej syntezy kolagenu. Jej symptomy to:
  • samoistne krwawienia z powodu kruchych naczyń i trudne gojenie się ran
  • bóle mięśni, kości i stawów, mające związek z krwawieniem do nich
  • złamania kości
  • przerost dziąseł o charakterze zapalnym
  • problemy z zębami: niestabilność i wypadanie
  • osłabienie organizmu
  • stany depresyjne
  • niedokrwistość hemolityczna
A co się stanie gdy przedawkujemy witaminę ?

Przedawkować tą substancję jest bardzo trudno, ponieważ szybko jest wydalana z organizmu – przez nerki z moczem. Gdy dojedzie do takiego stanu, musimy liczyć się z jego patologicznymi następstwami, jak np.:
bóle głowy, tworzenie się kamieni w nerkach, wysypka skórna, problemy z układem pokarmowym – biegunka, nudności, rozstrój żołądka.

Komponując dobrze zbilansowaną dietę jesteśmy w stanie dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę witaminy C.
Pamiętaj, aby jak najwięcej warzyw i owoców spożywać na surowo, nie w przetworzonej formie a wówczas witaminy i składniki mineralne będą dobrze przyswojone.
Polecam również dostarczać witaminę C w naturalnej formie, a nie suplementy. Z warzyw i owoców witaminy znacznie lepiej się wchłaniają i nie pozostawiają żadnych skutków ubocznych. Poza tym spożywając witaminę w naturalnej postaci z pewnością jej nie przedawkujesz.

multicode.pl
polki.pl
doz.pl
kuchnia.wp.pl,