poniedziałek, 27 lutego 2017

NIETOLERANCJA LAKTOZY W TRAKCIE CHOROBY


Czy podczas intensywnego leczenia chemioterapią wszystkie dzieci uczulają się na laktozę? Nie wszystkie, ale może się tak zdarzyć, nawet w przypadku dzieci, które wcześniej nie miały tego problemu.
Nie musisz oczywiście od razu, na wszelki wypadek rezygnować z mleka i produktów mlecznych, szczególnie jeśli twoja pociecha uwielbia nabiał. Jeśli jednak pojawi się biegunka lub ból brzucha to może wskazywać na nietolerancję laktozy.


CO TO JEST LAKTOZA? 
Laktoza, inaczej cukier mleczny, jest składnikiem mleka i produktów mlecznych. Laktoza zbudowana jest z  cukrów prostych: glukozy i  galaktozy. Aby organizm mógł przyswoić te cukry, w  procesie trawienia w  jelicie cienkim laktoza rozkładana jest przez enzym – laktazę. Jeśli brakuje tego enzymu, niestrawiona laktoza przechodzi do jelita  grubego, gdzie zostaje rozłożona przez florę bakteryjną. Produktami tego rozkładu są gazy: dwutlenek węgla, wodór, wodorotlenki i  metan. To właśnie one powodują wzdęcia, kruczenia (słyszalne ruchy perystaltyczne jelit), uczucie przelewania, napięcia i pełności, wiatry, bóle brzucha, a nawet biegunki. Nasilenie objawów zależy od stopnia niedoboru laktazy.



Przyczyną pierwotną nietolerancji laktozy jest całkowity brak aktywności enzymu laktazy w błonie śluzowej jelita cienkiego uwarunkowany genetycznie. Sygnały nietolerancji pierwotnej objawiają się już we wczesnym dzieciństwie. Aktywność enzymu zmniejsza się od 2 roku życia, by całkowicie zaniknąć około 5-10 roku życia. W populacji polskiej pierwotna nietolerancja laktozy występuje u 31% dorosłych osób. Jednocześnie u pozostałej części osób, które przez większą część życia dobrze tolerowały laktozę, wraz z  osiągnięciem wieku podeszłego zmniejsza się wytwarzanie laktazy i również rozwija się nietolerancja laktozy. U wszystkich osób z nietolerancją laktozy obserwuje się zmniejszone przyswajanie wapnia, szczególnie gdy towarzyszy jej niedokwasota lub przyjmowanie leków alkalizujących, co przyczynia się do rozwoju osteoporozy. Przy czym osoby z  nietolerancją laktozy prawidłowo trawią większość fermentowanych przetworów mlecznych, np. zsiadłe mleko, jogurt, kefir. Na skutek procesów fermentacyjnych z udziałem bakterii mlekowych obecność laktozy w tych produktach jest znacznie ograniczona, gdyż ulega przetworzeniu w kwas mlekowy.


Wtórną przyczyną nietolerancji laktozy jest zmniejszona aktywność enzymu laktazy, spowodowana uszkodzeniem powierzchni błony śluzowej jelita w  wyniku terapii  lub stanów chorobowych. Ten rodzaj nietolerancji laktozy może mieć charakter przemijający. U  chorych onkologicznie często występuje czasowa nietolerancja laktozy (cukru znajdujące go się w  mleku), czasem nawet alergia na laktozę. Nietolerancja laktozy wywołana jest uszkodzeniem powierzchni błony śluzowej jelita na skutek chemioterapii lub radioterapii jamy brzusznej. Nietolerancja objawia się gwałtownie – biegunką, która może samoistnie zniknąć po wykluczeniu z diety produktów mlecznych zawierających laktozę. Objawy nietolerancji laktozy ujawniają się po spożyciu 5-10 g czystego cukru mlecznego.

Przy silnych dolegliwościach nietolerancja laktozy zmusza do wyłączenia ze spożycia lub przynajmniej ograniczenia laktozy do końca życia. Należy unikać spożywania mleka i  jego niektórych przetworów, produktów spożywczych z  dodatkiem laktozy (sos pomidorowy, słodycze), niektórych postaci leków (jeśli w masie tabletkowej lub osłonce kapsułki znajduje się laktoza), płynów słodzonych laktozą. Nietolerancja laktozy utrudnia właściwe ułożenie diety. Najczęściej zaleca się ograniczenie produktów nabiałowych lub zamianę na produkty mleczne bez laktozy. Produkty pozbawione laktozy odgrywają ważną rolę w  profilaktyce osteoporozy, która wymaga zwiększonego spożycia wapnia pochodzenia mlecznego. Na rynku znajduje się wiele produktów nabiałowych bez laktozy (laktozę usuwa się w procesie produkcyjnym), które są pełnowartościowym źródłem niezbędnego dla kości wapnia. Produkty mleczne bez laktozy (mleko, śmietanka, jogurt, kefir, twaróg i  ser żółty) nie wywołują żadnych objawów nietolerancji. Istnieje również alternatywa dla ścisłego przestrzegania diety lub szukania zamienników dla produktów mlecznych (jest ich na rynku coraz więcej). Specjalistyczne suplementy diety zawierające laktazę również zapewniają prawidłowe trawienie laktozy i  chronią przed nieprzyjemnymi dolegliwościami. Można zastosować preparaty zawierające farmakologiczne postacie enzymu laktazy i jeść bez ograniczeń wszystkie produkty.

Drodzy rodzice, wszelkie nietolerancje zwykle mijają po zakończeniu leczenia. Zresztą nie każdy maluch musi tak reagować na produkty mleczne. Nie martwcie się na zapas. Może się okazać, że Wasze dziecko dobrze zniesie leczenie, bez specjalnych skutków ubocznych. Tego właśnie Wam życzę. 


źródło: Poradnik pacjenta onkologicznego Razem

wtorek, 21 lutego 2017

CZY SÓL NAPRAWDĘ NAM SZKODZI?


Ciągle słyszymy, że sól i cukier to biała śmierć. Czy faktycznie powinniśmy wyeliminować sól z naszego menu? Czy sól jest rzeczywiście taka szkodliwa dla naszego zdrowia?


Sól jest głównym dostarczycielem sodu do naszego organizmu.
Sód jest pierwiastkiem niezbędnym do życia, ponieważ pełni wiele funkcji w organizmie. Przede wszystkim reguluje gospodarkę wodną organizmu. Odpowiada za stan uwodnienia komórek i tkanek oraz odgrywa istotną rolę w utrzymaniu odpowiedniej pobudliwości komórek nerwowych oraz mięśniowych. Razem z potasem jest odpowiedzialny za utrzymanie właściwego ciśnienia osmotycznego we krwi. Chroni też organizm przed nadmierną utratą płynów. Jednak jego nadmiar zatrzymując wodę w naczyniach podnosi panujące tam ciśnienie. Dobrze pracujące nerki wydalają ten nadmiar z moczem, ale osoby z nadciśnieniem i pewną dysfunkcją nerek mogą mieć problemy.
Wypadałoby powiedzieć- wszystko z umiarem. Nadmiar na pewno szkodzi, jednak jej niedobór zaburza pracę wielu organów. A odpowiednia dawka jest wręcz niezbędna dla zdrowia.

Pamiętaj, że podczas leczenia chemioterapią wiele pierwiastków mineralnych jest wypłukiwana z organizmu i często dziecko ma niebezpiecznie niski poziom wielu z nich, w tym sodu. Ja już wspomniałam, głównym dostarczycielem sodu do naszego organizmu jest sól. Jeśli maluch ma niski poziom sodu, warto wprowadzić nieco więcej tej przyprawy do codziennego menu.
Zresztą lekarz z pewnością zaleci zwiększyć ilość soli w diecie małego pacjenta.

Do jakich jeszcze procesów życiowych potrzebujemy soli?

- reguluje funkcjonowanie tarczycy- a to dzięki jodowi, który dodawany jest do soli kuchennej. Jeśli ciągle jesteś zmęczony, masz suchą skórę lub przytyłeś jedząc tyle co zwykle, być może masz niedobór jodu. Najprostszym sposobem jest stosowanie soli jodowanej.

- zmniejsza stres i poprawia samopoczucie- wg. najnowszych badań sól odpowiada za zwiększenie wydzielania oksytocyny- hormonu miłości :) działa kojąco na nerwy.

- pomaga uporać się z migrenami- bóle głowy spowodowane są m.in. niedoborem sodu oraz nadmiernym wydzielaniem neuroprzekaźnika zwanego serotoniną. Jej poziom reguluje sól. Do szklanki wody wciśnij sok z 1 cytryny, dodaj łyżeczkę soli. Miksturę wymieszaj i wypij, gdy czujesz że nadchodzi ból.

- ma właściwości antyseptyczne- wzmacnia odporność organizmu i przyspiesza leczenie stanów zapalnych. Magazynuje się w skórze, nie przepuszczając mikrobów. Działa też leczniczo przy bólu gardła. Wystarczy 2 łyżki soli rozpuścić w szklance wody i płukać gardło trzy razy dziennie.

- zapobiega skurczom oskrzeli- u astmatyków przynosi ulgę w chorobach dróg oddechowych. Warto robić inhalacje z solą. Wlej do miski gorącą wodę i wsyp garść soli. Nachyl się nad miską, narzuć na głowę ręcznik i wykonaj kilka głębokich wdechów i wydechów. Podczas przeziębienia inhalacje możesz wykonywać 3-4 razy dziennie. To świetny sposób na zatkany nos i ból zatok.

- pomaga na bolące stawy- jeśli masz taki problem lub chcesz zmniejszyć opuchliznę stawów, rozpuść w 200 ml ciepłej wody 2 łyżeczki soli. Namocz kawałek gazy. Przyłóż na chore miejsce, lekko zabandażuj. Pozostaw na noc.

Skoro w naszej diecie sól powinna być, jaką wybrać? Tą, tak zwaną kuchenną czy może sól morską? 


Sól morską uzyskuje się dzięki odparowaniu wody morskiej, co sprzyja większej ilości składników mineralnych w niej zawartych. Odmienny skład pierwiastków wynika z różnych źródeł wody.  Minerały te wpływają na smak i na kolor uzyskanej soli.
Sól morską najczęściej spotykamy na półkach sklepowych, mającą postać kryształków zapakowana w młynek o ceramicznych ostrzach. Ze względu na to, iż sól nie jest oczyszczona, należy pamiętać, że zawiera także toksyczne metale ciężkie, jednak ich ilość jest na tyle znikoma, że nie szkodzą naszemu zdrowiu.


Sól kopalnianą natomiast wydobywa się z podziemnych złóż soli. Wtedy otrzymujemy sól kamienną nieoczyszczoną oraz poddawaną procesom oczyszczania chemicznego, sól warzoną tzn. sól kuchenną.
Zwana potocznie sól kuchenna (czyli warzona) w postaci proszku, to nic innego jak oczyszczona postać soli kamiennej (kopalnianej) nieoczyszczonej. Postać oczyszczona częściowo pozbawiona jest m.in. jodu, który dodawany jest w postaci jodku potasu wraz z substancją zapobiegającą zbrylaniu.

Jak widzisz, sól wcale nie jest taka zła. Trzeba po prostu stosować ją z umiarem. Tak jak zaleca WHO nie powinniśmy spożywać więcej niż łyżeczka dziennie. Pamiętaj, że sól jest dodawana również do wielu produktów spożywczych więc uważaj.
Jeśli twoje dziecko będzie miało niedobór tego pierwiastka, lekarz z pewnością poinformuje Cię o tym i zaleci dodatkową suplementację np. frytki z podwójną ilością soli :)

źródło: bonavita.pl

środa, 15 lutego 2017

JAK DBAĆ O BUZIĘ PODCZAS CHEMIOTERAPII


Chciałabym podzielić się z Wami kilkoma radami na temat pielęgnacji małej buzi podczas leczenia onkologicznego. 
Dużym problemem podczas leczenia okazują się być wszelkiego rodzaju infekcje jamy ustnej. A wiadomo, że pleśniawki czy zakażenia źle wpływają nie tylko na leczenie ale również na samopoczucie, zarówno fizyczne jak i psychiczne małego pacjenta.
Największym problemem podczas problemów z jamą ustną jest brak apetytu, a wiadomo, kiedy dziecko jest źle odżywione gorzej się leczy.
Nie ma się co dziwić, że to zmora wielu rodziców. Nie dość, że maluszek obolały, nie chce jeść to jeszcze chemia wstrzymana, pobyt w szpitalu się przedłuża...

Na pocieszenie mogę powiedzieć, że nie każde dziecko spotykają takie nieprzyjemności. Znam dzieci, które przeszły proces leczenia bez pleśniawek czy zapaleń. To oczywiście jest kwestia bardzo indywidualna, jednak może i twoje dziecko to ominie. Jeśli słyszysz opinie, że twoje dziecko na pewno będzie miało problemy z jamą ustną bo wszystkie dzieci tak mają, NIE WIERZ W TO!!!

Warto dbać o małą buzię, a być może maluch uniknie tych przykrych skutków chemioterapii.


Przede wszystkim pamiętaj o myciu ząbków po każdym posiłku, a przynajmniej trzy razy dziennie, miękką szczoteczką. Szczoteczkę wyparzaj po każdym myciu i często wymieniaj. Nie zapomnij o języku. Warto zaopatrzyć się w specjalny czyścik do języka, który kupisz w każdej aptece czy drogerii. On bardzo ułatwi Ci życie, wierz mi. Starsze dzieci mogą używać nici dentystycznych, ale bardzo ostrożnie aby nie pokaleczyć dziąseł. Najlepiej wybierać jak najcieńsze nitki.
Jeśli pojawią się jakiekolwiek dolegliwości przyzębia, czy dziąsła zaczną krwawić, z nici należy zrezygnować. Nie wskazane jest również używanie nici jeśli wyniki krwi są niskie, szczególnie jeśli erytrocyty spadają(czerwone krwinki).

Starsze dzieci, które potrafią wypluwać powinny płukać usta specjalnymi preparatami dezynfekującymi np. tantum verde. Można również płukać buzię sola fizjologiczną. Unikaj wszelkich płukanek na bazie alkoholu- mogą podrażniać śluzówki.

Codziennie bardzo dokładnie oglądaj buzię dziecka. Jeśli coś zauważysz od razu interweniuj u swojego lekarza prowadzącego. Szybkie działania często pozwalają zapobiec rozwojowi pleśniawek. Lekarz pewnie zleci nystatynę, która jest bardzo skuteczna przy niewielkich zmianach.

Jeśli jednak tak się zdarzy, że pojawią się pleśniawki warto wówczas zmodyfikować menu.

Podawaj dziecku letnie pokarmy np. zupy kremy, budynie czy kisiel.
Zrezygnuj z soków, szczególnie tych z cytrusów, takie produkty mogą podrażniać chorą buzię.
Unikaj kwaśnych owoców.
Unikaj produktów o ostrych krawędziach np. sucharków czy chrupek.
Podawaj do picia letnią wodę i delikatne herbatki.

Więcej na temat diety podczas zapalenia śluzówek możesz poczytać TUTAJ



czwartek, 9 lutego 2017

MAŁY NIEJADEK- CO ZROBIĆ?


Poruszę dziś temat, który jest bardzo ważny dla wielu rodziców. Post kieruję szczególnie do rodziców, których dzieci są po zakończonym leczeniu szpitalnym, na leczeniu podtrzymującym.
W wielu nowotworach leczenie nie kończy się po wyjściu ze szpitala. Jeszcze wiele miesięcy dziecko jest na leczeniu podtrzymującym w domu. Wiele dzieci różnie reaguje na leczenie. Bardzo częstym problemem jest brak apetytu.
Dla rodzica to prawdziwe zmartwienie. Każdy pragnie aby jego dziecko dobrze się odżywiało i nabierało sił po wyczerpującej walce o zdrowie. Niestety często jest to trudne. Najgorsze co możesz zrobić to wpychać jedzenie na siłę. Skutek będzie wręcz odwrotny.

Co zatem zrobić aby pociecha chciała choć spróbować?
Podzielę się z Wami moimi sprawdzonymi sposobami. Agata generalnie nie miała większych problemów z jedzeniem. Jednak bywały dni, kiedy apetyt był zdecydowanie mniejszy. O ile brak apetytu trwa kilka dni nie ma co wpadać w panikę. Gorzej, jeśli taki stan utrzymuje się kilka tygodni.

Przede wszystkim nie rób z jedzenia najważniejszej rzeczy. Jeśli dziecko nie ma niedowagi nie panikuj. Zastosuj kilka sztuczek a powinno być lepiej.
Najważniejsze aby dziecko piło. Możesz podawać wodę np. z sokiem malinowym (najlepiej domowym) czy owocowe herbatki. Woda pomaga usunąć toksyny z małego organizmu.
Zwróć uwagę, czy dziecko ma ochotę na słodycze czy słone przekąski. Nie dziw się, że malec nie ma ochoty na obiad, jeśli wcześniej zjadł batona i paczkę chipsów. Mały żołądek ma ograniczone możliwości.
Ważne, aby małe przekąski podawać dopiero po głównych posiłkach, a nie przed nimi.
Poczekaj aż dziecko samo zgłodnieje i zapyta o coś do jedzenia.

Pozwól dziecku decydować o tym co zje. To ważne aby maluch miał możliwość wyboru. Szczególnie zbuntowany kilkulatek, który zwykle stara się robić "na przekór". Zapytaj czy do obiadu woli kaszę czy ryż. Oczywiście nie pytaj dziecka co zje, bo to dla niego zbyt trudne zdecydować. Po prostu daj możliwość wyboru z pośród dwóch produktów. Jeśli już dajesz wybór, musisz być przygotowany na zrealizowanie dziecięcego zamówienia.

Zaproś dziecko do kuchni, do wspólnego gotowania. Pozwól dziecku, aby pomagało w przygotowaniu posiłku. Młodsze pociechy mogą układać produkty na kanapkę, starsze mogą kroić miękkie warzywa czy doprawiać zupę. Dzięki temu posiłek stanie się dla niego ważny. A gdy już będziecie jedli zawsze pochwal małego pomocnika. Powiedz że kanapki smakują doskonale i są bardzo ładne. Każdy z nas lubi być chwalony. Poza tym samodzielnie przygotowany posiłek lepiej smakuje.

Staraj się aby posiłki były ładnie podane. Liczy się nie tylko ładna, kolorowa zastawa ale również sposób podania. Zwykła kanapka z serem nie wygląda zbyt zachęcająco, ale krasnal czy motyl to już zupełnie co innego. Pamiętaj aby na talerzu było kolorowo i ładnie.
Ważny jest również kolor talerza. O ile zimne kolory tj. zielony czy niebieski powodują że mniej zjadamy, o tyle ciepłe wręcz odwrotnie. Staraj się podawać posiłki na żółtych, pomarańczowych lub czerwonych talerzach.

Kolejny trik to wielkość talerza. Podawaj obiad czy śniadanie na dużym talerzu. Maluch będzie miał wrażenie, że zjada małą porcję a tymczasem posiłku będzie tyle co zwykle. Druga sprawa, że dziecko nie zje takiej porcji jak dorosły. Jego porcja powinna być zdecydowanie mniejsza niż twoja. 
Zawsze do obiadu przygotuj dwie surówki. Dobrze aby dziecko miało wybór.

Nigdy, ale to nigdy nie strasz dziecka, że jeśli nie zje to coś się stanie. Nigdy również nie zmuszaj do zjedzenia. Raczej zachęcaj. Nacisk będzie się dziecku źle kojarzył. Posiłki staną się dla niego stresujące, a przecież jedzenie ma być przyjemnością.

Bądź konsekwentny. Jeśli umawiasz się z dzieckiem, że po obiedzie będzie deser ale pod warunkiem, że spróbuje wszystkiego na talerzu, dotrzymaj słowa. 

Pamiętaj, dziecko wiele przeszło. Niektóre posiłki mogą mu się źle kojarzyć. Na nowo musicie nauczyć się pewnych zachowań. Daj dziecku czas.
Nie poganiaj, nie stresuj. Bądź cierpliwy. To może trochę potrwać, ale warto.

Życzę zatem wszystkiego smacznego :)

sobota, 4 lutego 2017

POLSKIE SUPERFOOD


W ostatnim poście pisałam o produktach, zaliczanych do tzw. superfood. Możesz przeczytać tutaj. W zestawieniu znalazły się produkty z różnych zakątków świata. Wszystkie one oczywiście korzystnie wpływają na nasze zdrowie, wygląd i samopoczucie. Mają jednak jedną zasadniczą wadę- cenę. Większość z nich jest droga. Nie oznacza to jednak, że osoby z mniejszą zawartością portfela mają się gorzej odżywiać. Dziś przedstawiam nasze rodzime superfood. Produkty, które mają bardzo korzystny wpływ na nasze zdrowie a kosztuja kilkakrotnie mniej.

Na początek zamiennik nasion chia. Te egzotyczne ziarenka mogą kosztować nawet 100 zł za kilogram. Sporo. Zamiast nich proponuje nasze polskie, pospolite SIEMIĘ LNIANE. To, że pospolite nie znaczy, że gorsze. Te małe brązowe ziarenka to prawdziwa prozdrowotna bomba witaminowa.

Jego niesamowite właściwości mają pozytywny wpływ  na strukturę naszego przewodu pokarmowego, działa osłaniająco na żołądek i jelita oraz reguluje ich pracę. Wspomaga odchudzanie i utrzymanie wagi. Dodatkowo ma pozytywny wpływa na naszą skórę, włosy i paznokcie oraz reguluje hormony. Poprawia funkcjonowanie układu krążenia i obniża poziom złego cholesterolu. W naturalny sposób poprawia samopoczucie.

Siemię można nabyć za ok. 5 zł za 400 g ziaren.  Na rynku istnieje również siemię mielone, jednak w tej postaci po jakimś czasie jełczeje i mogą uwalniać się substancje toksyczne. Czasami można zauważyć również wytrącony olej. Najbardziej wartościowe jest nieprzetworzone w naturalnej postaci niewielkich ziaren. Najlepiej przechowywać je w zamkniętym, suchym i ciemnym pojemniku,a mielić je na świeżo przed spożyciem. Dzięki temu będzie łatwiej przyswajany przez organizm i nie będzie tracił swoich cennych właściwości.


Dla osób, które w żaden sposób nie mogą się przekonać do spożywania siemienia w galaretowatej konsystencji istnieje alternatywa w postaci tabletek. Jednak jest to rozwiązanie pośrednie ponieważ siemię lniane mielone mechanicznie również traci swoje cenne właściwości. Dlatego zachęcam do mielenia siemienia na bieżąco, aby zachować wszystkie jego właściwości. Dobrym sposobem jest również dodawanie go do potraw. Bez obaw, nie zmieni ich smaku, bowiem jest bezwonne i praktycznie bez smaku, dlatego można je dodawać do wszystkiego jako przyprawę uzupełniającą składniki takie jak: witamina B1, B6, kwas foliowy, kwasy Omega-3, magnez , żelazo i błonnik.

Siemię działa osłonowo i regulująco na błonę śluzową naszego układu pokarmowego, oraz poprawia perystaltykę  jelit. Dzięki zawartym w nim nienasyconym kwasom tłuszczowym zapobiega stanom zapalnym w naszym organizmie i wspomaga odporność. Obniża również poziom lipidów i cukru we krwi. Ze względu na fitoskładniki, czyli naturalne witaminy i minerały, pomaga utrzymać naturalną równowagę hormonalną u kobiet. Zwiększa płodność i łagodzi objawy menopauzy. U mężczyzn pozwala zahamować rozwój raka prostaty.

Siemię zawiera dużą ilość błonnika naturalnego, co w znaczącym stopniu obniża stężenie cholesterolu oraz wspomaga naturalną pracę jelit. Jest  znakomitym składnikiem zbilansowanej diety dla osób walczących z otyłością lub chcących utrzymać prawidłową masę ciała. Siemię jest dobrym suplementem diety redukcyjnej, jednak nie należy zapominać o aktywności fizycznej, która wspomaga wszystkie procesy metaboliczne. Siemię jest również źródłem magnezu, żelaza i kwasu foliowego oraz witaminy B1, B6 i E. Dzięki tym składnikom poprawia kondycję skóry, włosów i paznokci.


Niezwykle cennym produktem jest olej lniany, który jest bogatym źródłem zdrowia i urody. Rewelacyjnie wpływa na układ krwionośny regulując poziom cholesterolu we krwi, co wspomaga rozszerzanie naczyń wieńcowych i zwiększenie siły skurczu mięśnia sercowego, zmniejszając tym samym  ryzyko nadciśnienia, miażdżycy i chorób serca. Wspomaga leczenie kaszlu lub stanów zapalnych układu oddechowego np. oskrzeli.

A co zamiast jagód goji, które kosztują nawet 60 zł za kilogram? Proponuję naszą ŻURAWINĘ. Dojrzałe, czerwone owoce, również są bardzo cenne dla naszego zdrowia. 

Zwykle żurawinę stosujemy przy problemach z pęcherzem. Jednak jej dobroczynne działanie jest zdecydowanie większe. Zawiera dużo błonnika, witamin (B1, B2, B6, C, E, karoten), a także minerałów: sodu, potasu, fosforu, wapnia, magnezu, jodu i żelaza (wspomaga walkę z anemią) oraz flawonoidy (a konkretnie poliantocyjanidy), które pełnią funkcję silnych przeciwutleniaczy. Zalecana jest przy niedoborach tych witamin i minerałów.

Owoce żurawiny mają działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze, dlatego powinno się je spożywać przy różnych infekcjach jako wspomaganie leczenia oraz jako skuteczną profilaktykę. Flawonoidy z kolei mają właściwości przeciwutleniające, dlatego żurawina stosowana jest w profilaktyce chorób serca, układu krążenia i miażdżycy. Te zdrowe owoce pomagają też utrzymać odpowiedni poziom cholesterolu HDL („dobry” cholesterol). Owoce żurawiny dobrze oczyszczają organizm z toksyn – są zatem idealnym składnikiem każdej diety. To także dobre owoce na odchudzanie.

Owoce tego niepozornego krzewu są przyrządzane w różnej formie, np. jako wyciąg z żurawiny, suszona żurawina, sos do polania mięsa, syrop żurawinowy czy herbatka z żurawiny. Trzeba pamiętać, że aby żurawina zachowała swoje zdrowotne właściwości, musi być rzeczywiście zawarta w powyższych produktach. Aromat żurawinowy, choćby i identyczny z naturalnym, nie ma żadnych prozdrowotnych właściwości.

Kolejny na mojej liście jest młody jęczmień i spirulina. Czy nie możemy ich zamienić na tańszy odpowiednik? Oczywiście że możemy. Wystarczy że sięgniesz po zielone warzywa i zioła. Chociażby nasza popularna natka pietruszki, wracający do łask jarmuż czy poczciwe brokuły i szpinak. O fantastycznych właściwościach tych ostatnich możesz poczytać tutaj



NATKA PIETRUSZKI to skarbnica witaminy C. Ponad to łagodzi nerwobóle, działa moczopędnie, pomaga w leczeniu kamicy nerkowej. Zawiera olejek eteryczny, którego główne składniki to apiol i mirystycyna. Obie substancje to dobre środki dezynfekujące i moczopędne. Zielone listki poprawiają trawienie, przynoszą ulgę przy gwałtownej fermentacji w jelitach, odtruwają organizm. 
Nać pietruszki doskonale wzmacnia – w 100 g jest 5 mg żelaza i 177 mg witaminy C (więcej niż w cytrusach). Świetnie wpływa na wzrok i cerę, bo ma aż 5510 µg beta-karotenu i 3,1 mg witaminy E. Natka obfituje też w kwas foliowy (170 µg), a ponadto w sole mineralne: magnez, wapń, potas, fosfor, cynk, miedź i mangan. Żucie listków poleca się palaczom, bo natychmiast poprawia nieświeży oddech.


A co z komosą ryżową? Proponuje KASZE, chociażby gryczaną czy wracającą na salony jaglaną. Kasze to skarbnica witamin i składników odżywczych. Na temat kasz możesz przeczytać tutaj
Kasze to świetny zamiennik ziemniaków, pyz, kopytek czy klusek. Świetne zarówno w potrawach wytrawnych jak i na słodko.
Polecam serdecznie.


Jak widzisz, można się zdrowo odżywiać za nieduże pieniądze. Nie zawsze należy kierować się modą. Czasami warto wrócić do produktów, które jedli nasi dziadkowie.

NA ZDROWIE :)





źródło: bonavita.pl, portal.abczdrowie.pl, poradnikzdrowie.pl