czwartek, 27 listopada 2014

GORĄCZKA SOBOTNIEJ NOCY

Kiedy nie jesteś w szpitalu czas bardzo szybko płynie. Dopiero co wróciliśmy z wakacji a za chwilę już święta. Ale jeszcze w międzyczasie Andrzejki. Wielu z Was pewnie będzie organizować spotkania z przyjaciółmi. A kiedy spotkanie wtedy przydałyby się jakieś przekąski. Mam dla Was kilka fajnych propozycji smacznych i zdrowych przekąsek.

Na początek wspomnę o ciasteczkach ze szpinakiem o których pisałam we wcześniejszych postach. Ciasteczka co prawda za bardzo zdrowe nie są, ale za to pyszne i do brązowego trunku idealne :)



Kolejną przekąską, która cieszy się u mnie powodzeniem są roladki z bakłażana, faszerowane serkiem i warzywami.

SKŁADNIKI :
- duży bakłażan
- serek śmietankowy typu almette
- czerwona papryka
- papryczka chili
- szczypiorek
- sól, pieprz
- czarny sezam

Bakłażana tniemy wzdłuż na cienkie plastry. Patelnię grillową lekko smarujemy olejem lub oliwą i grillujemy. Jeśli nie mamy patelni grillowej, warzywo przyrządzamy na zwykłej tylko uważajcie na tłuszcz. Bakłażan absorbuje go jak gąbka, dlatego oleju stosujemy minimalnie.
Paprykę drobno kroimy i wraz z innymi składnikami dokładnie mieszamy.
Gdy plastry bakłażana wystygną smarujemy każdy serkiem i zwijamy w roladkę. Każdą posypujemy sezamem.
Chłodzimy min. godzinę w lodówce i voila.




Bardzo fajnym pomysłem są również małe placuszki z cukinii. Można je podać na ciepło lub na zimno. Są naprawdę smaczne.

SKŁADNIKI:
- cukinia
- trzy łyżki mąki kukurydzianej
- duża łyżka otrębów żytnich
- kilka posiekanych orzechów włoskich
- jajko
- cebulka szalotka
- ostropest mielony
- sól i pieprz do smaku
- opcjonalnie jogurt grecki i świeże zioła

Cukinię ścieramy na grubej tarce, odciskamy nadmiar soku. Dodajemy mąkę, otręby, jajko, orzechy, posiekana cebulkę, ostropest. Doprawiamy sola i pieprzem. Placuszki smażymy na dobrze rozgrzanej patelni z odrobina oleju.



Przed podaniem na każdy placuszek nakładamy łyżkę gęstego jogurtu i dekorujemy świeżymi ziołami. Pycha.

Bardzo dobrze na imprezie sprawdzają się małe, pikantne babeczki.

SKŁADNIKI:
- 30 gr. drożdży
- łyżeczka cukru
- łyżeczka soli
- 1/4 szklanki oleju
- pół szklanki mleka
- jajko
- szklanka mąki pełnoziarnistej
- pół szklanki mąki pszennej
- dwie łyżki otrębów pszennych
- łyżka zmielonego ostropestu

To są podstawowe składniki do ciasta drożdżowego. Dokładnie w takiej samej kolejności (zaczynając od drożdży) wsypujemy do miski i odstawiamy na 2 h.

DODATKI:
Kiedy ciasto wyrośnie, dokładnie mieszamy i dodajemy dodatkowe składniki. Tutaj możecie zaszaleć i dodać to co akurat macie w lodówce. Ja polecam:
- kilka suszonych pomidorów
- kilka czarnych oliwek
- trochę tartego żółtego sera

Cisto wkładamy do formy na muffinki i pieczemy ok. 25 min. w 180 st. C




Gwarantuję, że z  takimi przekąskami zostaniesz mistrzem przyjęcia :)

Udanej imprezy !

wtorek, 25 listopada 2014

BADAJCIE SIĘ

Coraz więcej osób choruje, coraz częściej chorują dzieci. Mimo iż medycyna jest coraz lepiej rozwinięta to niestety nadal często wygrywa choroba. Niestety zbyt często.
Dlatego też bardzo gorąco chciałabym zachęcić Was do badania się. Nie mówię tutaj o cotygodniowym bieganiu do lekarza czy robieniu częstej morfologii  ale mówię o świadomości badania się.
Szczególną uwagę chciałabym zwrócić na dzieci. Wy jako rodzice najlepiej 
znacie swoje dziecko. Jeśli więc coś się z nim dzieje od razu to zauważacie. Oczywiście dzieci ciągle na coś chorują (szczególnie przedszkolaki), jednak jeśli Wasz trzeci zmysł podpowiada, że jest coś nie tak od razu idzcie do lekarza. Nie zastanawiajcie się.
To jest Wasze prawo, lekarz zbada malucha i pokieruje Was dalej.

Wiem, że słowo rak, nowotwór, onkologia przyprawiają o ciarki na plecach, ale pamiętajcie NOWOTWÓR WCZEŚNIE WYKRYTY JEST ULECZALNY !!!
Poza tym niepokojące objawy to nie zawsze rak. Zazwyczaj są to łagodne zmiany.

Często boimy się iść do specjalisty w obawie o to, co usłyszymy. Ale pamiętaj, samo nie przejdzie. Może być tylko gorzej.

Większość dzieci, które poznałam na onkologii trafiły do szpitala, ponieważ coś tam rodziców niepokoiło. Oczywiście nikt z nas- rodziców nie spodziewał się takich diagnoz, ale wniosek z tego jest jeden. Nowotwór jest bardzo podstępny, zagniezdzi się w młodym organizmie, rozwija się nie dając początkowo żadnych objawów. 

Ja również byłam święcie przekonana, że Agatka nie jest w formie bo przesilenie wiosenne, w najgorszym wypadku anemia bo była blada i miała sińce pod oczami. Nawet lekarz pierwszego kontaktu nie spodziewał się takiej diagnozy. Mało tego, nawet nie zlecił morfologi to ja zasugerowałam, że może by tak wykonać. Nawet nie chcę myśleć co by było, gdybym wtedy nie pojechała do laboratorium.  

Na nowotwór bardzo często zapadają dzieci, które nigdy nie chorowały i są okazem zdrowia. Znam dzieci, które przed choroba nowotworową nigdy nie brały antybiotyku, a najpoważniejszą chorobą jaką przeszły był katar. To mit, że nowotwór dotyka tylko "chorowitki". Niestety jeśli nowotwór zacznie się rozwijać nie można już cofnąć tego stanu.  

NIEPOKOJĄCE OBJAWY MOGĄCE SUGEROWAĆ CHOROBĘ NOWOTWOROWĄ :

Bladość, sińce, wybroczyny, bóle kończyn, krwawienie z nosa, brak apetytu - BIAŁACZKA
Bóle głowy, poranne wymioty, zmiany zachowania, utrudnione połykanie, zaburzenia równowagi, nagle pojawiający się kręcz szyi (przymusowe ustawienie głowy) - GUZY MÓZGU
Powiększenie obwodu brzucha, problemy z oddawaniem moczu i stolca, bóle brzucha, nawracające zakażenia układu moczowego, krwiomocz, wymioty, asymetria powłok jamy brzusznej i/lub obecność guza 
wyczuwalnego przez powłoki skórne, np. podczas kąpieli lub ubierania dziecka - GUZY JAMY BRZUSZNEJ
Utrzymujący się ból i obrzęk kończyn, utykanie - GUZY KOŚCI
Biały odblask ze źrenicy (widoczny również na zdjęciach), zez, wytrzeszcz gałki ocznej, zaburzenia widzenia, utrzymujące się zaczerwienienie powiek i gałki ocznej - GUZ GAŁKI OCZNEJ
Niebolesne powiększenie jądra, upławy, obecność groniastych tworów w obrębie pochwy - GUZY NARZĄDÓW MOCZOWO-PŁCIOWYCH

INNE NIEPOKOJĄCE OBJAWY: zmęczenie, apatia, powiększenie węzłów chłonnych, niewyjaśnione: duszność, przewlekły kaszel, chrypka i gorączki, nieleczące się infekcje, utrata lub zahamowanie przyrostu masy ciała, ból przewlekły, surowiczo-krwisty wyciek z ucha, nosa (zwłaszcza jednostronny), 
zniekształcenie szyi, twarzy, tułowia, kończyn, jakikolwiek guzek.

Zazwyczaj występuje równocześnie kilka objawów.
Wiele objawów stwierdzanych w początkowym okresie rozwoju nowotworów 
występuje znacznie częściej w różnych chorobach nienowotworowych. (informacje z www.szybka-diagnoza.org)

Nowotwory u dzieci rosną bardzo szybko!

Drodzy Rodzice!
Jeśli u Waszego dziecka stwierdzicie jakiekolwiek niepokojące objawy, to niezwłocznie zgłoście się z nim do pediatry lub lekarza rodzinnego!




piątek, 21 listopada 2014

BAJU, BAJU 2

Biedroneczka Klara


    Bajka terapeutyczna, przeznaczona dla dzieci chorych na białaczkę i oczekujących na przeszczep szpiku kostnego.


    Biedroneczka Klara to jedna z ulubionych bajek Agatki, które czytałyśmy będąc na oddziale. Bardzo gorąco zachęcam rodziców aby czytali takie terapeutyczne bajki swoim pociechom. Bajki pozwolą oswoić się dziecku z sytuacją w jakiej się znalazło. Takie opowiastki mają magiczną moc- pozwalają obeznać się z chorobą, dają siłę i pomagają zrozumieć i przetrwać ten trudny czas. Czytając, możemy dziecku pomóc w wielu trudnych dla niego sytuacjach emocjonalnych.

Od kiedy tylko mogła przypomnieć sobie dzień swoich urodzin, miała już na grzbiecie trzy malutkie, czarne kropeczki.

biedronka Klara- "Co roku na Twoich skrzydełkach będzie przybywała jedna kropka Klaro, aż w końcu uzbiera się ich osiemnaście, staniesz się wtedy dorosłą biedronką, założysz swoją rodzinę, będziesz miała dzieci..." - wyjaśniła córeczce mama.

Biedroneczka z radością kiwała głową na znak zrozumienia i z dumą oglądała każdą przybywającą kropkę, która dodawała jej sił i przybliżała ją coraz bardziej ku upragnionej dorosłości.

Aż do dnia... kiedy zauważyła, że jedna z kropek gdzieś zniknęła, a po niej następna i następna. Zamiast nich na skrzydełkach pojawiły się białe plamy, które zaczęły pochłaniać również cały piękny, czerwony kolor na jej grzbiecie. "Co teraz będzie?" - zastanawiała się przestraszona Klara - "Przecież nawet nie uzbierałam ich osiemnastu, a już niedługo znikną zupełnie, a ja stanę się biała i przezroczysta".

Zaczęła pić dużo soku z buraków, czerwonych malin, truskawek, które przygotowywała jej mama. Ale sok zabarwiał skrzydełka Biedroneczki na bardzo krótko, a potem zmywał się wraz z wodą podczas kąpieli.

Rodzice Klary udali się po poradę do starego, mądrego chrząszcza, który nie jedno już w życiu widział i wiele wiedział. Chrząszcz wysłuchał ich uważnie, a potem rzekł:
- "Musicie znaleźć drugą, taką samą biedroneczkę, podobną do waszej córki, jak dwie krople wody. Tylko ona może oddać część swoich kropek i uchronić Klarę przed zniknięciem.

Rodzice zaczęli usilne poszukiwania. W tym czasie Biedroneczka Klara opadała z sił, ale nie poddawała się. Wierzyła usilnie, że kiedyś wyzdrowieje, będzie mogła dorosnąć, założyć własną rodzinę i mieć gromadkę małych biedroneczek. Wszyscy przyjaciele pomagali jej, jak mogli. Pytali i szukali identycznej biedronki. Nawet do jej domu ciągle zgłaszały się biedronki chętne do pomocy, żadna z nich nie była jednak taka sama, jak Klara.

Aż pewnej nocy, w czasie burzy, do domku biedronek ktoś zapukał:
- "Wpuście mnie" - poprosił cichutki głosik zza drzwi.

Rodzice otworzyli, bo nie umieli nikomu odmówić pomocy i przygarnęli zagubioną, zziębniętą i całkiem przemoczoną istotkę. Dali jej ciepłe i suche ręczniki i wskazali miejsce do spania. A potem zasnęli, bo byli już bardzo zmęczeni swoimi troskami.

Tymczasem nowo przybyła wysuszyła się, ogrzała i zaczęła ciekawie rozglądać się wokół. Nagle na ścianie w pokoju zobaczyła zdjęcie Klary łudząco podobne do niej, tak że, aż krzyknęła ze zdumienia.

przekazywanie kropeczek między biedronkamiWyrwani z głębokiego snu rodzice biedronki wbiegli do pokoju i sami krzyknęli zadziwieni, tym co zobaczyli. Przed nimi stała biedronka identyczna, jak ich córka. Zaprowadzili ją więc do pokoju Klary gorąco prosząc o pomoc. Biedronka z radością oddala część swoich kropek. Potrząsnęła tylko leciutko skrzydełkami i kropki same już odnalazły właściwe miejsca.

Po chwili skrzydełka Klary zaczęły się zaczerwieniać. Biedroneczka nabierała sił, bladość zniknęła z jej policzków. Wyfrunęła z łóżka i tańczyła radośnie podskakując po całym domu.

Odtąd, co roku przybywała na jej skrzydełkach nowa, czarna kropka i uzbierało się ich na pewno więcej niż tylko osiemnaście... 

JUSTYNA PIECYk

środa, 19 listopada 2014

CO JADAJĄ NAJMŁODSI???






Na wstępie powinnam napisać " tylko dla osób o silnych nerwach". Będzie ostro! Obalam mit o zdrowych produktach dla dzieci.

Ostatnio dużo uwagi poświęcam zdrowemu odżywianiu, zdrowym produktom, ogólnie zdrowiu. Nasze "onkologiczne" dzieci tym bardziej powinny prawidłowo się odżywiać, ich organizmy wyniszczone przez chemię wręcz domagają się witamin i składników odżywczych. Tylko co podawać pociechom, żeby im smakowało, było zdrowe i kolorowe?

Ostatnio skradam się po supermarketach niczym Don Pedro z Krainy Deszczowców- karamba, w poszukiwaniu odpowiednich produktów specjalnie dla dzieciaków.
To, że pizza, hamburgery, fast food są niezdrowe to wszyscy wiedzą. ( No chyba, że wersja domowa).  Postanowiłam prześwietlić podstawowe produkty, które dzieci jadają najczęściej.
Jestem przerażona co podajemy najmłodszym. Typowe "zdrowe" produkty są nafaszerowane chemią. Nasze dzieci już dość dostały chemii, aby jeszcze im fundować w jedzeniu.

Zacznę od bardzo popularnego produktu dla dzieci- paróweczki.
Hm...zatkało mnie jak przeczytałam skład parówki, jednego z wiodących producentów. Całe szczęście jest w nich mięso (71%), całkiem niezle, ale dalej to już tylko gorzej- stabilizatory (difosforany,trifosforany), wzmacniacz smaku (glutaminian monosodowy), przeciwutleniacz (askorbinian sodu), substancja konserwująca (azotyn sodu). Brzmi jak hasła w laboratorium chemicznym. Karamba!!! 
Substancje te (stosowane nadmiernie) mogą być rakotwórcze! Mogą wywoływać pokrzywkę, alergię czy migrenę - no niezle jak na początek.

                                                                                                                                                                     
No tak, tylko czym zastąpić parówki? Myślałam o pieczonym, domowym mięsie. Ale myślę, że żadne dziecko nie nabierze się na to. Ciężko zastąpić parówki. Będzie wyzwanie.

Kolejny produkt, bez zjedzenia którego dziecko nie wychodzi z domu to oczywiście płatki śniadaniowe. Nie owsiane, skąd. To napakowane cukrem mega słodkie przysmaki najmłodszych.
Co w składzie. Proszę bardzo- cukier, syrop glukozowy, olej palmowy, fosforany sodu. Oczywiście płatki są "zdrowe" więc znajdują się w ich składzie witaminy i składniki mineralne. Hm...kiedy ja byłam mała to witaminy i składniki mineralne zjadałam w postaci jabłka nie płatków, no ale cóż...to było dawno. Śniadanie to najważniejszy posiłek. Dajemy dzieciom cukier a potem się dziwimy, że coraz więcej z nich walczy z nadwagą i cukrzycą.



Alternatywą dla przesłodzonych płatków mogą być płatki owsiane połączone z razowymi i słodkimi suszonymi owocami lub miodem i świeżymi owocami. Pyszne i zdrowe.
Znalazłam w sklepie bardzo fajne musli błonnikowe. Co prawda mało słodkie, więc średnio kuszące dla dzieci, ale proponuję dosłodzić miodem lub dodać kawałek gorzkiej czekolady i będzie ok. Świetnym dodatkiem są również orzechy. Nie dość, że smaczne to jeszcze bardzo zdrowe. Orzechy zawierają:
- błonnik
- witaminy z grupy B
- sterole roślinne, kwasy tłuszczowe jedno i wielonienasycone, kwasy omega 3 (obniżają poziom złego cholesterolu)
- kwas elagowy, wpływa na odporność i chroni przed nowotworami !
- magnez, miedz, mangan i inne minerały wpływające na odporność.




Na podwieczorek najlepszy jogurt. Niby tak, ale dzieci uwielbiają te kolorowe i słodkie. Dobrowolnie rzadko same sięgają po jogurt naturalny (niestety nie każdy jogurt naturalny jest naturalny- czytaj etykiety! ). Nieprawdą jest również, iż jeśli twoje dziecko nie zje jogurciku, który "pozwala kościom rosnąć" to nie urośnie. Urośnie,urośnie i na dodatek będzie zdrowe. Udało mi się znależć na sklepowych półkach wartościowe jogurty. Wystarczy czytać etykiety, nie kupuj tych, które mają w składzie dużo cukru, podejrzane E i wyrazy trudne do wymówienia (o zrozumieniu ich nie wspomnę). Najlepiej wybrać jogurt naturalny, zawierający żywe kultury bakterii, dodać do niego świeże lub suszone owoce i przynajmniej wyjdzie to dziecku na zdrowie.
Skoro jestem przy jogurtach to jeszcze słowo o  mleku. "Pij mleko, będziesz wielki". Czy to prawda? Może i prawda, pod warunkiem, że podajesz dziecku prawdziwe mleko, a nie produkt, który udaje mleko. Trzeba powiedzieć wyraznie. Mleko prosto od krowy to coś zupełnie innego, niż mleko prosto ze sklepu. Jednak zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy tego napoju są zgodni w jednej kwestii: lepiej przyswajalne niż mleko są jego przetwory- masło, twaróg,jogurt.



Kolejny produkt, bez którego twoje dziecko będzie miało nieszczęśliwe dzieciństwo to soczki. No przecież szklanka soku zastępuje porcję warzyw i owoców. Może i zastępuje, ale nie soczek ze sklepu lecz ten bezpośrednio wyciśnięty przez sokowirówkę w domu. Sklepowe soki są zazwyczaj z soku zagęszczonego, do tego cukier lub syrop glukozowo-fruktuzowy. Wśród kilkunastu soków na sklepowej półce znalazłam tylko jeden sok, który nie był odtworzony z koncentratu. Smutne :(



Dzieci uwielbiają również wody smakowe. Lepiej im takowych nie podawać i składu też lepiej nie czytać bo przyprawia o zawrót głowy. Na rynku znalazłam jednak wodę, o której powiedzieć zdrowa to duża przesada, ale faktycznie nie zawiera konserwantów i sztucznych barwników. Od czasu do czasu można dziecku podać.
No dobrze, soczki ograniczamy. Co więc maja pić dzieci, może herbatki stworzone specjalnie dla nich. No niestety herbatki granulowane z herbatą mają niewiele wspólnego. Co zawierają te produkty? Przeanalizowałam skład pięciu najpopularniejszych herbatek. Każda z nich przede wszystkim zawiera cukier, pod różnymi nazwami (maltodekstryna, dekstroza, laktoza, glukoza, syrop karmelowy). Niby herbatki owocowe a owoców mają jak na lekarstwo ( w jednej malin jest 0,02!!!). 
To może dobre będą zwykłe owocowe herbaty. W sumie to dobry wybór, pod warunkiem, że w składzie będą tylko suszone owoce, tylko owoce, bez innych dodatków. W jednym ze sklepów internetowych znalazłam herbaty ekologiczne, które w składzie mają 100% owoców. Idealnie...niestety cena dość wysoka.
Proponuje trochę pomyszkować po sklepie i znalezć taką, która w swym składzie będzie miała jak najwyższy % owoców.
Świetnym rozwiązaniem są kompoty. Dziś trochę zapomniane przeszły do lamusa. Ja jednak namawiam do picia kompotów. Wiesz przynajmniej co do niego dodajesz. Dosładzasz też tylko minimalnie, najlepiej miodem (szczególnie w okresie jesienno - zimowym) i można popijać cały dzień.
Na sam koniec zostawiłam wodę. Wiadomo, byłoby idealnie gdyby dzieci piły wodę. Niestety z doświadczenia wiem, że dzieci niechętnie po nią sięgają. Proponuję zatem trochę "ulepszyć" ten bezsmakowy produkt.
WERSJA LETNIA: Litr wody, cytryna, kilka truskawek lub wiśni ( albo innych sezonowych owoców), łyżka miodu, kilka listków świeżej mięty i lemoniada gotowa. U mnie znika w mgnieniu oka.
WERSJA ZIMOWA: Litr wody, duża cytryna, pomarańcza, limonka, trzy zgniecione ziarenka kardamonu, kawałek laski cynamonu, łyżka miodu i zimowy napój gotowy.
O ile do wersji letniej używam zimnej wody, do zimowej warto użyć ciepłej. Napój fajnie rozgrzewa.



Teraz coś, czego żadne dziecko nigdy nie odmówi: krem czekoladowo- orzechowy do smarowania pieczywa. To dopiero bomba kaloryczna. Jedna łyżeczka to ok. 80 kcal. Ale które dziecko poprzestanie na jednej łyżce smakołyku?
" Niedawno pewna Amerykanka pozwała producenta najpopularniejszego na świecie kremu orzechowego - uznała, iż reklama produktu, sugerująca, że podanie dziecku chleba z tym czekoladowo-orzechowym smarowidłem gwarantuje mu zdrowy posiłek, celowo wprowadza rodziców w błąd. Głównym składnikiem masy jest cukier i tłuszcz roślinny, a to w żadnym wypadku nie jest przepisem na wartościowe śniadanie. Sprawę wygrała, przysądzono jej odszkodowanie do podziału z innymi rodzicami, którzy w okresie emisji reklamy dali się zwieść obietnicom telewizyjnego spotu reklamowego". No cóż, takie rzeczy tylko w Stanach. (cytat z e.dziecko.pl)



Jednak hitem dla mnie są "słodycze i witaminy". Matko, albo słodycze albo witaminy. Od kiedy moja córka zachorowała z diety moich dzieci całkowicie wyeliminowałam wszelkiego rodzaju żelki, gumy rozpuszczalne, wafelki, ciasteczka, cukierki, karmelki i inne trucizny. Jedynym "słodyczem" jaki jedzą jest czekolada gorzka. Oczywiście często maltretują mnie abym dała im coś słodkiego...wtedy pieczemy ciasteczka lub babeczki. Sklepowe słodycze zjadają okazjonalnie u kolegów. A i tak wiedzą ile mogą zjeść.




No cóż, ciężkie jest życie rodziców. Wiadomo, chcemy aby nasze dzieci były zdrowe, aby prawidłowo się odżywiały. Z roku na rok chemia coraz bardziej wkracza na nasze stoły. Z tego wniosek: zostanę rolnikiem, będę uprawiać zboże, hodować świnie i urabiać się po łokcie aby moja rodzina była zdrowa. Tylko czy to wystarczy...?

http://blogroku.pl/2014/kategorie/co-jadaja-najml-odsi-,bni,tekst.html

niedziela, 16 listopada 2014

ŻYCIE...KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE

Dziś trochę przemyśleń na temat życia. Tak, życia, po prostu.

Co dzień spotykam ludzi, którzy wiecznie narzekają, nic im nie pasuje. Ciągle coś jest nie tak. Inni z kolei są tak zabiegani, że na nic nie mają czasu. Życie ucieka im między palcami. Niewielu jest takich, którzy cieszą się z tego, co mają. Cieszą się z życia.

Czy warto marnować czas na ciągłą gonitwę za pieniędzmi, pracą. Wiadomo, pieniądze są bardzo ważne, ale czy dają szczęście?

My, rodzice chorych dzieci, już dawno przewartościowaliśmy naszą piramidę rzeczy ważnych. My już wiemy, że najważniejsze jest zdrowie. Co prawda, "zdrowie nie jest wszystkim, ale bez zdrowia wszystko jest niczym". Szkoda tylko, że musieliśmy się o tym przekonać w taki sposób. Dlaczego doceniamy życie dopiero wówczas, kiedy jest zagrożone. Dlaczego doceniamy kogoś, gdy go tracimy. No właśnie...propagujmy radość życia. Po prostu. Cieszmy się, że żyjemy, że jesteśmy zdrowi.

Wyobraż sobie - jest ciepła wiosna, leżysz na łące, na pachnącej trawie. Nic nie musisz, nikt od ciebie niczego nie oczekuje, nic nie robisz, nigdzie się nie spieszysz. Po prostu jesteś. Czy to nie cudowne? Po prostu być, żyć.
Od dziś nasze zadanie- uświadamiać ludziom co w życiu ważne. Bo nie ma w życiu nic ważniejszego od życia. 

Wiadomo, takie czasy, pędzimy w pogoni...no własnie, w pogoni za czym? Za pieniędzmi, lepszą pracą? Za czym właściwie?
Zatrzymaj się na chwilę, kiedy ostatnio się cieszyłeś, że świeci słońce, że możesz robić co chcesz, że możesz pójść na spacer. Od wielu tygodni obiecujesz sobie, że spotkasz się z przyjacielem, odwiedzisz rodziców, pograsz z dzieckiem w piłkę. Ciągle brak czasu. STOP. Jutro- jutra już może nie być. Nie odkładaj ważnych spraw. Oczywiście dla każdego co innego jest ważne, ale pamiętaj - najważniejsze jest życie. Życia nie kupisz.

Pomyśl o tysiącach dzieci, które teraz są w szpitalu. One nie mogą pójść na spacer, nie mogą cieszyć się słońcem - no chyba, że przez szpitalną szybę, nie mogą żyć tak jak by chciały. Ich całym światem jest szpitalne łóżko, w porywach pokój zabaw, jeśli wyniki pozwalają wyjść z sali.

Każdy z nas - rodziców chorych dzieci będąc w szpitalu marzył tylko o jednym, aby nasze dziecko przeżyło, aby było zdrowe, aby w końcu wyjść do domu, aby zapomnieć o lekach, badaniach, kroplówkach, łzach. Udało się! UDAŁO ! W końcu jesteśmy w domu. Ale... może jednak nie zapominajmy... Zawsze, kiedy będziesz chciał ponarzekać na jakieś bzdury, przypomnisz sobie długie tygodnie spędzone w szpitalnej sali i uświadomisz sobie jakim jesteś szczęściarzem. Żyjesz, i Twoje dziecko żyje- czy może być coś piękniejszego? Nie wszystkim się udaje, Tobie się udało. Czy to nie wystarczy?

My- rodzice po ciężkich, traumatycznych przeżyciach inaczej patrzymy na świat. Dostrzegamy więcej, przeżywamy bardziej, bo w życiu chodzi o to, żeby przeżywać. Nasze zmysły wyostrzyły się na wiele spraw, dostrzegamy o wiele więcej, umiemy się cieszyć z drobnych rzeczy. Kiedy wyniki Twojego dziecka się poprawiają, kiedy na nowo wkracza w świat beztroskiego dzieciństwa, kiedy znów radośnie się śmieje, kiedy nie budzi się w nocy z koszmarami...tak to są powody do radości. Tych drobnych "radości" mogłabym wypisywać w nieskończoność. Nie wiem czy potrafi to zrozumieć rodzic zdrowego dziecka, ale MY potrafimy. My przeżyliśmy pobyt na onkologii, więc przeżyjemy wszystko :)

Niech każdy z nas zostanie ambasadorem radości życia. Dajmy przykład tym wszystkim wiecznie narzekającym, że życie jest piękne. Może ktoś z maruderów zastanowi się przez chwilę nad sobą i zmieni swoje myślenie o świecie. Będzie to nasz osobisty sukces.



:)

czwartek, 13 listopada 2014

NAJNOWSZE SPOSOBY NA RAKA




Czym się różni nóż cybernetyczny od noża gamma? Najnowsze sposoby na raka

Czym się różni nóż cybernetyczny od noża gamma? Co jest już dostępne dla polskich pacjentów, a za co trzeba płacić?


Przeglądając portal onkologiczny zwrotnikraka.pl natrafiłam na bardzo ciekawy artykuł na temat nowoczesnych sposobów leczenia nowotworów. Niektóre są naprawdę interesujące i dają nadzieję na zdrowie i życie. Poczytajcie. Warto.






Terapia celowana

Klasyczna chemioterapia to skuteczna, ale trochę "ślepa" forma leczenia, w dodatku bardzo toksyczna. Środki w niej stosowane atakują wszystkie niezróżnicowane, szybko dzielące się komórki organizmu. Są wśród nich oczywiście komórki rakowe, ale również wiele innych, których bynajmniej nie chcemy się pozbywać. Wyjściem mają być właśnie terapie celowane (za początek ery ich stosowania wielu uznaje wprowadzenie w 2001 r. glivecu dla pacjentów z niektórymi rodzajami białaczek i tzw. guzami podścieliska przewodu pokarmowego). Leki celowane nie działają na cały organizm, lecz wyłącznie na komórki, które uległy złośliwej transformacji, co podnosi nie tylko skuteczność terapii, ale też wiąże się z mniejszymi obciążeniami dla pacjenta (pewne skutki uboczne są i tu, ale o wiele mniej toksyczne niż w klasycznej chemii). Głównym punktem "zainteresowania" terapii celowanych są białka zaangażowane w pracę szlaków sygnałowych komórek raka. Zablokowanie tych białek (a tym samych szlaków) skutkuje np. tym, że złośliwa komórka nie jest w stanie się dzielić i ulega apoptozie, czyli zaprogramowanej śmierci.

Radioterapia protonowa

Dzięki niej można leczyć nowotwory mózgu, ale też np. nowotwory położone blisko ważnych narządów, które w przypadku klasycznej radioterapii byłyby narażone na poważne uszkodzenia. Wytwarzane zaś w cyklotronie protony z wielką precyzją kierują się w stronę guza i niszczą wyłącznie złośliwe komórki (radioterapię protonową dość często wykorzystuje się w onkologii pediatrycznej). Jeżeli chodzi o nasz kraj, powyższy opis to na razie pieśń przyszłości, choć już może nie tak odległej. Najprawdopodobniej w 2015 r. pierwsi pacjenci zostaną przyjęci do Centrum Cyklotronowego "Bronowice" (Kraków) mającego stać się głównym elementem Narodowego Centrum Radioterapii Hadronowej. W zamyśle ma to być czołowy polski ośrodek - zarówno badawczy, jak i terapeutyczny - specjalizujący się w radioterapii protonowej (w skład tworzącego go konsorcjum wchodzą m.in. Instytut Fizyki Jądrowej PAN i warszawski Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie wraz ze swoimi oddziałami). Obecnie terapię protonową (wykorzystującą cyklotron Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie) stosuje się w przypadku czerniaka gałki ocznej. Zabieg jest refundowany przez NFZ.

Elektrochemioterapia

Metoda ta stosowana jest głównie u pacjentów z guzami nowotworowymi zlokalizowanymi w skórze i tkance podskórnej. Celem elektrochemioterapii jest przede wszystkim polepszenie jakości życia chorego, co w większości przypadków rzeczywiście się udaje.

Terapia polega na krótkookresowej destabilizacji błon komórkowych, która następuje pod wpływem zastosowanego pola magnetycznego.

W ten sposób udaje się podnieść efektywność stężenia podawanej pacjentowi chemioterapii. To bezpieczna i w zasadzie pozbawiona skutków ubocznych metoda stosowana na przykład w przypadku nieoperacyjnych, zaawansowanych guzów zlokalizowanych w powłokach ciała, w leczeniu pierwotnych nowotworów skóry (czerniaka czy raka skóry) oraz w terapii przerzutów nowotworów powstających w skórze lub tkance podskórnej, które nie kwalifikują się do innej terapii.

Metoda ta jest refundowana w Polsce (choć nie we wszystkich wskazaniach).

Nóż cybernetyczny

Mają go trzy ośrodki w Polsce - w Poznaniu, Gliwicach i Wieliszewie pod Warszawą. Cyber knife to nowoczesne, zautomatyzowane urządzenie do radiochirurgii - nieinwazyjnego usuwania guzów nowotworowych w obrębie głowy oraz innych części ciała. Zabieg polega na napromienianiu guza wiązkami promieniowania X o wysokiej energii wysyłanych z różnych kierunków, tak by zdrowe tkanki w sąsiedztwie guza zaabsorbowały jak najmniejszą dawkę energii jonizującej. Technika jest niezwykle precyzyjna - działa z dokładnością do ułamków milimetra. Jest mało obciążająca dla chorego - nie wymaga nawet znieczulenia. Nóż cybernetyczny najczęściej stosuje się w przypadku dobrze odgraniczonych od otoczenia guzów litych, ale też w guzach płuca (dzięki nożowi cybernetycznemu można precyzyjnie operować guzy poruszające się podczas np. oddychania), wątroby, w raku trzustki czy w przypadku odległych przerzutów innych nowotworów złośliwych (cyber knife często stosuje się jako metodę leczenia paliatywnego, którego celem jest przede wszystkim poprawa jakości życia chorego). We wszystkich ośrodkach zabiegi są bezpłatne.

Nanotechnologie

W jaki sposób staramy się dziś stosować nanotechnologię w onkologii?

Weźmy choćby nowotwór, o którym ostatnio jest wyjątkowo głośno - raka trzustki. Jedną z najnowszych terapii stosowanych w jego przypadku jest podawanie nab-paklitakselu w połączeniu z gemcytabiną.

Zarówno gemcytabina, jak i paklitaksel są znanymi od dawna lekami przeciwnowotworowymi. Kluczowy jest tu przedrostek "nab". Oznacza albuminę (białko), która jest łatwo transportowana przez krew i równie łatwo wychwytywana przez komórki rakowe, które traktują ją jako substancję odżywczą.

Dzięki temu do tych komórek trafia więcej połączonego z albuminą leku - paklitakselu. Używając konsumpcyjnych porównań - rakowa komórka łapie albuminę, chcąc się najeść, a przy okazji je śmiertelną dla siebie truciznę.

Metoda ta z jednej strony podnosi skuteczność leku, a z drugiej - bardzo ogranicza jego ewentualne skutki uboczne. W podobny sposób naukowcy starają się wykorzystać również inne nanocząsteczki w innych lekach onkologicznych.

Nóż gamma

Zwany po angielsku gamma knife wykorzystywany jest przez neurochirurgów m.in. do leczenia niektórych guzów centralnego systemu nerwowego. To metoda bardzo precyzyjna, szybka (trwa od 20 do 120 minut) i obarczona mniejszym ryzykiem niż klasyczna neurochirurgia. Wykorzystuje promienie kobaltowe i daje możliwość przestrzennego, trójwymiarowego planowania i napromieniania nowotworowej zmiany. W trakcie zabiegu pacjent jest unieruchomiony zakładaną na czaszkę ramą stereotaktyczną. Za pomocą tomografu i rezonansu lekarz dokładnie określa położenie guza względem ramy. Następnie w miejsce, w którym jest guz, zostaje skierowanych około 200 wiązek promieniowania gamma. Jego źródłem są kapsuły zawierające radioaktywny kobalt. Skupiona w miejscu guza dawka z poszczególnych wiązek sumuje się, osiągając moc niezbędną do zniszczenia złośliwych komórek.

Gamma knife stosuje się głównie do leczenia guzów o wielkości 2-3 cm, np. guzów kąta mostowo-móżdżkowego, czyli nerwiaków nerwu słuchowego. Metoda jest refundowana przez NFZ, można z niej skorzystać w ośrodkach w Warszawie i Katowicach.

Immunoterapia

To odmiana terapii celowanej wykorzystująca głównie tzw. przeciwciała monoklonalne. Ich zadaniem jest pobudzenie układu odpornościowego do walki z rakiem. Ostatnie miesiące przyniosły kilka spektakularnych sukcesów immunoterapii. W USA w ramach tzw. terapii przełomowej zarejestrowano np. pembrolizumab, który jest w stanie zniszczyć guz u około 24 proc. pacjentów z zaawansowanym, dającym już mnogie przerzuty czerniakiem złośliwym. Celem tego leku jest białkowy receptor o nazwie PD-1 znajdujący się na powierzchni limfocytów typu T. Naukowcy odkryli bowiem, że czerniak jest w stanie zneutralizować te limfocyty, przyłączając do PD-1 inne białko - PD-L. Po połączeniu się obu protein limfocyt nie jest w stanie efektywnie niszczyć raka. Gdy jednak pembrolizumab zablokuje to połączenie, limfocyty zaczynają o wiele skuteczniej rozpoznawać komórki czerniaka i je niszczyć.

Immunoterapie należą do bardzo drogich metod, ich wprowadzanie w Polsce jest problematyczne. W czerwcu resort zdrowia odmówił finansowania leczenia innym przeciwciałem monoklonalnym - pertuzumabem, skutecznym w zaawansowanym raku piersi.

HIPEC

To dootrzewnowa chemioterapia w hipertermii (Hyperthermic Intraperitoneal Chemotherapy). Polega ona na przepuszczeniu przez jamę otrzewną leku przeciwnowotworowego podgrzanego do temperatury 40 stopni Celsjusza. Jak wygląda zabieg?

Chirurg otwiera brzuch i usuwa tyle nowotworu, ile się da, zostawiając jak najmniej zmian resztkowych. Następnie lekarze wkładają do brzucha rurki, najczęściej cztery, i go zamykają.

Przez dwie rurki lek wpływa, a przez dwie opuszcza jamę otrzewnej.

Cały zabieg trwa do sześciu-siedmiu godzin.

Choć w opisie brzmi to może stosunkowo prosto, w rzeczywistości jest to bardzo skomplikowana metoda wymagająca ogromnego doświadczenia i zgranego zespołu. W Polsce HIPEC stosuje się tylko w pięciu ośrodkach.

Metoda jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Najczęściej lekarze sięgają po nią przy raku jajnika, raku jelita grubego z przerzutami ograniczonymi do otrzewnej, w śródbłoniaku otrzewnej i śluzaku rzekomym otrzewnej.

Nóż nano

To mało inwazyjna metoda walki z nowotworami wielu różnych narządów, choć najczęściej wykorzystuje się ją do leczenia raka trzustki i prostaty. Na czym polega? Lekarz jak najprecyzyjniej wszczepia w rejon guza elektrody, przez które popłynie prąd o wysokim napięciu. Dzięki mikrosekundowym impulsom zniszczeniu ulegają błony rakowych komórek, a tym samym całe komórki. Sąsiadujące komórki i tkanki innych, niekiedy bardzo ważnych narządów są przy tym całkowicie bezpieczne - nano knife jest tak dokładny, że w ogóle ich nie uszkadza. Z tym też wiążą się jego wielkie zalety: bardzo niski odsetek skutków ubocznych i szybki czas rekonwalescencji po zabiegu. W przypadku raka gruczołu krokowego pacjent, któremu zalecono chirurgiczne wycięcie guza, z reguły musi się później zmierzyć z problemem zaburzeń erekcji czy nietrzymaniem moczu. Zastosowanie nano knife ogranicza ryzyko takich powikłań do minimum. Zabiegi przy użyciu noża nano przeprowadzają ośrodki w Bydgoszczy, Warszawie, Częstochowie i Poznaniu. Nie są one jednak w żadnym wskazaniu refundowane, a koszt takiej operacji sięga 50 tys. zł.

Ktoś z Was już korzystał z nowoczesnych technik leczenia nowotworów? Jakie efekty? Techniki leczenia raka dzięki portalowi zwrotnikraka.pl POLECAM.

poniedziałek, 10 listopada 2014

DOMOWE PIEROGI

Nie wiem jak mu Was, ale u mnie wieczny dylemat - co dziś na obiad. Jedno chce to, drugie chce tamto. Zadowolić całą rodzinę naprawdę jest ciężko. A wiadomo, że musi być zdrowo i smacznie. 
Dziś padło na pierogi. Dziewczyny najbardziej lubią z jagodami, ale ze względu na deficyt produktu proponuję z mięsem.
Kiedyś myślałam, że zrobienie pierogów to wyższa szkoła jazdy. Nie dość, że trudne do zrobienia, to jeszcze czasochłonne. Nic bardziej mylnego (no chyba, że chcesz zrobić zapas dla armii). Ja z reguły staram się zrobić ok. 60 pierogów, czyli porcje na trzy obiady. Pierogi kapitalnie nadają się do mrożenia, więc są jak znalazł kiedy nie masz czasu, a chcesz zjeść porządny obiad.
Zrobienie takiej ilości pierogów zajmuje mi godzinę.
Do pierogów w zasadzie można włożyć wszystko, mogą być na słodko, na ostro, pikantne, wykwintne.
Dziś proponuję klasyczne z mięsem, z dodatkiem warzyw.
Jaki jest sekret idealnych pierogów? Ciasto. Musi być cienkie, nie ma nic gorszego niż grube ciasto pierogowe.

CIASTO:
- szklanka mąki pszennej 
- szklanka mąki pełnoziarnistej
- łyżeczka zmielonego ostropestu
- łyżeczka oleju 
- szklanka gorącej wody
- szczypta soli

Dzięki gorącej wodzie ciasto będzie bardzo elastyczne i nie będzie pękać. Kilkakrotnie już stosowałam ten przepis i gwarantuję, że pierogi dobrze się lepi.
Ciasto najlepiej wyrabiać ręcznie, wsypać połowę mąki, pozostałe składniki i ugniatać dosypując pozostałą mąkę. Oczywiście można sobie ułatwić i wyrobić wszystko robotem kuchennym, ale wydaje mi się że własnoręcznie wyrabiane ciasto jest bardziej elastyczne.
Po wyrobieniu od razu przykryć ściereczką. Nie możemy dopuścić aby ciasto wyschło, gdyż wtedy pierogi nam się rozpadną.
Cisto dzielimy na dwie części. Jedną przykrywamy ściereczką, drugą wałkujemy, wycinamy kółeczka szklanką, nakładamy farsz i zwijamy. Gotowe.

FARSZ:
- zazwyczaj mam mięso z rosołu ( kurczak, wołowina, pręga), co kto lubi
- gotowane warzywa ( również z rosołu) marchew, pietruszka, seler
- świeże zioła ( wg. uznania, pietruszka, koperek, szczypiorek)
- sól i pieprz do smaku.

Warzywa i mięso mielimy w maszynce do mięsa lub miksujemy blenderem ( nie za bardzo, nie może się zrobić papka dla niemowląt). Tak przygotowany farsz nakładamy na ciasto i zwijamy. 





Gorąco zachęcam do zrobienia pierogów. Gwarantuję, są pyszne. Dodatkowo można dodać odrobinkę masła i niebo w gębie.




                                        SMACZNEGO ŻYCZĘ !!!

środa, 5 listopada 2014

ALTERNATYWA CHEMIOTERAPII

Kilkakrotnie wspominałam już o diecie podczas choroby nowotworowej. Odżywianie ma wpływ na nasze zdrowie i dobre samopoczucie. Kiedy Wasze dziecko zachorowało z pewnością każdy z Was szukał "cudownego leku na raka". Ja również jestem w tej grupie. Kiedy pierwszy szok minął i trzeba było walczyć o zdrowie i życie przetrząsnęłam internet i przejrzałam wiele książek na temat diety antynowotworowej i cudownych specyfików na raka. Czasami czytałam o absurdalnych metodach, jednak w momencie zagrożenia życia człowiek jest gotowy zrobić wszystko aby wyzdrowieć. Zdrowy rozsądek zostaje zablokowany, nie myślimy racjonalnie, ale wiadomo "tonący brzytwy się chwyta". 


Oczywiste jest zdrowe odżywianie, wyeliminowanie "śmieciowego jedzenia", spożywanie produktów bogatych w witaminy i minerały. Nie będę jednak w tym poście zajmować się zdrową dietą. Skupię się na kontrowersyjnych metodach leczenia, a raczej na pewnych produktach, które budzą sporo kontrowersji.

W czasie pobytu w szpitalu bardzo dużo czytałam o amigdalinie czyli witaminie B 17. Niby niepozorna witamina a tyle zamieszania wokół niej. Zwolennicy uważają, że dzięki jej stosowaniu można wyleczyć nowotwór. Jest niekonwencjonalnym lekiem, alternatywą dla chemioterapii. Przeciwnicy twierdzą, że nie ma przeprowadzonych odpowiednich badań, które by to potwierdziły. Poza tym stosowana w nadmiarze może doprowadzić do zatrucia cyjanowodorem. Zwolennicy odpierają zarzuty i twierdzą, iż uwolnienie trującej substancji następuje tylko w komórkach nowotworowych, a zdrowe nie zostają naruszone. Przeciwnicy z kolei powołują się na najnowsze badania, które pokazały, że amigdalina i jej pochodne nie wchłaniają się dobrze z przewodu pokarmowego, więc szansa na dotarcie w postaci niezmienionej do komórki nowotworowej jest niewielka. Jaka jest więc prawda? No właśnie. Im więcej czytam tym mniej wiem. Lekarze raczej sceptycznie podchodzą do tej metody. W Ameryce Środkowej jest ona stosowana z powodzeniem, a w Polsce?
Witamina B 17 występuje w wielu roślinach. W najwyższym stężeniu występuje w pestkach migdałowca, pigwy,moreli,brzoskwini,śliwy i wiśni. To właśnie ona nadaje im specyficzny gorzkawy posmak i aromat. Czy zatem wymienione owoce powinniśmy jeść z pestkami?




Kolejna alternatywna metoda leczenia - soda oczyszczona.
Współczesne odżywianie ze zwiększoną ilością cukru, mięsa, zboża, alkoholu wytwarza w organizmie odczyn kwaśny sprzyjający rozwojowi mikrobów i grzybów. Tajemnicą zdrowia jest więc odkwaszenie organizmu, czyli stosowanie sody oczyszczonej, która posiada Ph 10,3 jest więc związkiem wysoko zasadowym.Sodę można łączyć z innymi cudownymi środkami, a mianowicie z syropem klonowym, sokiem z cytryny czy miodem.
Profilaktycznie, aby odkwasić organizm należy rozpuścić 1 łyżeczkę sody w filiżance ciepłej wody. Pić 2 razy dziennie przez 3 dni. Dziesięć dni przerwy i powtórzyć 3-dniowy cykl. Ze względu na niezbyt przyjemny smak, można stosować suchą sodę, wstrzymać oddech i popić ciepłą wodą. Hm...ktoś stosował?
W przypadku poważnego problemu nowotworowego, stosować miksturę łyżeczki miodu z łyżeczką sody kilka razy dziennie, żeby organizm mógł zabić ogromną kolonię candidy (grzyba). Jedynym skutkiem ubocznym może być biegunka.
Nie znalazłam naukowych dowodów na skuteczność tej metody. 




Kolejny środek to doskonale każdemu znana witamina C.
Wciąż trwają badania nad tą witaminą.  Jak witamina C wpływa na komórki rakowe? Dzieje się tak, ponieważ wysokie dawki kwasu askorbinowego mają utleniające działanie przez co w organizmie wytwarzane są wolne rodniki i nadtlenek wodoru, który może niszczyć komórki nowotworowe. Innymi funkcjami jakie pełni wit. C w naszym organizmie i które mają bezpośredni związek z rozwojem raka to:
- udział w produkcji interferonu
- wzmaga produkcję immunoglobulin
- jest silnym antyutleniaczem
- wysokie dawki kwasu askorbinowego czynią ciało odpornym na wiele zakażeń wirusowych i infekcje bakteryjne.




Oczywiście alternatywnych metod leczenia jest mnóstwo. Ja piszę tylko o tych, którymi się interesowałam. Jeśli jesteście zainteresowani możecie poczytać o diecie dr. Budwig, metodzie dr. Gersona, jodku potasu, jonach krzemu, MMS. Internet pęka w szwach od różnych metod, środków,diet. Pamiętaj jednak, wszystko z umiarem.

W poście przedstawiłam jedynie teorię. Sama nie wiem jak się odnieść do tych metod. Nie mam odwagi aby je testować na własnym dziecku. Z drugiej strony czy chemioterapia to jedyne rozwiązanie?

Bardzo proszę o informacje od osób, które stosowały metody niekonwencjonalne. Każda informacja będzie bardzo cenna. 
Z góry dziękuję.