środa, 19 listopada 2014

CO JADAJĄ NAJMŁODSI???






Na wstępie powinnam napisać " tylko dla osób o silnych nerwach". Będzie ostro! Obalam mit o zdrowych produktach dla dzieci.

Ostatnio dużo uwagi poświęcam zdrowemu odżywianiu, zdrowym produktom, ogólnie zdrowiu. Nasze "onkologiczne" dzieci tym bardziej powinny prawidłowo się odżywiać, ich organizmy wyniszczone przez chemię wręcz domagają się witamin i składników odżywczych. Tylko co podawać pociechom, żeby im smakowało, było zdrowe i kolorowe?

Ostatnio skradam się po supermarketach niczym Don Pedro z Krainy Deszczowców- karamba, w poszukiwaniu odpowiednich produktów specjalnie dla dzieciaków.
To, że pizza, hamburgery, fast food są niezdrowe to wszyscy wiedzą. ( No chyba, że wersja domowa).  Postanowiłam prześwietlić podstawowe produkty, które dzieci jadają najczęściej.
Jestem przerażona co podajemy najmłodszym. Typowe "zdrowe" produkty są nafaszerowane chemią. Nasze dzieci już dość dostały chemii, aby jeszcze im fundować w jedzeniu.

Zacznę od bardzo popularnego produktu dla dzieci- paróweczki.
Hm...zatkało mnie jak przeczytałam skład parówki, jednego z wiodących producentów. Całe szczęście jest w nich mięso (71%), całkiem niezle, ale dalej to już tylko gorzej- stabilizatory (difosforany,trifosforany), wzmacniacz smaku (glutaminian monosodowy), przeciwutleniacz (askorbinian sodu), substancja konserwująca (azotyn sodu). Brzmi jak hasła w laboratorium chemicznym. Karamba!!! 
Substancje te (stosowane nadmiernie) mogą być rakotwórcze! Mogą wywoływać pokrzywkę, alergię czy migrenę - no niezle jak na początek.

                                                                                                                                                                     
No tak, tylko czym zastąpić parówki? Myślałam o pieczonym, domowym mięsie. Ale myślę, że żadne dziecko nie nabierze się na to. Ciężko zastąpić parówki. Będzie wyzwanie.

Kolejny produkt, bez zjedzenia którego dziecko nie wychodzi z domu to oczywiście płatki śniadaniowe. Nie owsiane, skąd. To napakowane cukrem mega słodkie przysmaki najmłodszych.
Co w składzie. Proszę bardzo- cukier, syrop glukozowy, olej palmowy, fosforany sodu. Oczywiście płatki są "zdrowe" więc znajdują się w ich składzie witaminy i składniki mineralne. Hm...kiedy ja byłam mała to witaminy i składniki mineralne zjadałam w postaci jabłka nie płatków, no ale cóż...to było dawno. Śniadanie to najważniejszy posiłek. Dajemy dzieciom cukier a potem się dziwimy, że coraz więcej z nich walczy z nadwagą i cukrzycą.



Alternatywą dla przesłodzonych płatków mogą być płatki owsiane połączone z razowymi i słodkimi suszonymi owocami lub miodem i świeżymi owocami. Pyszne i zdrowe.
Znalazłam w sklepie bardzo fajne musli błonnikowe. Co prawda mało słodkie, więc średnio kuszące dla dzieci, ale proponuję dosłodzić miodem lub dodać kawałek gorzkiej czekolady i będzie ok. Świetnym dodatkiem są również orzechy. Nie dość, że smaczne to jeszcze bardzo zdrowe. Orzechy zawierają:
- błonnik
- witaminy z grupy B
- sterole roślinne, kwasy tłuszczowe jedno i wielonienasycone, kwasy omega 3 (obniżają poziom złego cholesterolu)
- kwas elagowy, wpływa na odporność i chroni przed nowotworami !
- magnez, miedz, mangan i inne minerały wpływające na odporność.




Na podwieczorek najlepszy jogurt. Niby tak, ale dzieci uwielbiają te kolorowe i słodkie. Dobrowolnie rzadko same sięgają po jogurt naturalny (niestety nie każdy jogurt naturalny jest naturalny- czytaj etykiety! ). Nieprawdą jest również, iż jeśli twoje dziecko nie zje jogurciku, który "pozwala kościom rosnąć" to nie urośnie. Urośnie,urośnie i na dodatek będzie zdrowe. Udało mi się znależć na sklepowych półkach wartościowe jogurty. Wystarczy czytać etykiety, nie kupuj tych, które mają w składzie dużo cukru, podejrzane E i wyrazy trudne do wymówienia (o zrozumieniu ich nie wspomnę). Najlepiej wybrać jogurt naturalny, zawierający żywe kultury bakterii, dodać do niego świeże lub suszone owoce i przynajmniej wyjdzie to dziecku na zdrowie.
Skoro jestem przy jogurtach to jeszcze słowo o  mleku. "Pij mleko, będziesz wielki". Czy to prawda? Może i prawda, pod warunkiem, że podajesz dziecku prawdziwe mleko, a nie produkt, który udaje mleko. Trzeba powiedzieć wyraznie. Mleko prosto od krowy to coś zupełnie innego, niż mleko prosto ze sklepu. Jednak zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy tego napoju są zgodni w jednej kwestii: lepiej przyswajalne niż mleko są jego przetwory- masło, twaróg,jogurt.



Kolejny produkt, bez którego twoje dziecko będzie miało nieszczęśliwe dzieciństwo to soczki. No przecież szklanka soku zastępuje porcję warzyw i owoców. Może i zastępuje, ale nie soczek ze sklepu lecz ten bezpośrednio wyciśnięty przez sokowirówkę w domu. Sklepowe soki są zazwyczaj z soku zagęszczonego, do tego cukier lub syrop glukozowo-fruktuzowy. Wśród kilkunastu soków na sklepowej półce znalazłam tylko jeden sok, który nie był odtworzony z koncentratu. Smutne :(



Dzieci uwielbiają również wody smakowe. Lepiej im takowych nie podawać i składu też lepiej nie czytać bo przyprawia o zawrót głowy. Na rynku znalazłam jednak wodę, o której powiedzieć zdrowa to duża przesada, ale faktycznie nie zawiera konserwantów i sztucznych barwników. Od czasu do czasu można dziecku podać.
No dobrze, soczki ograniczamy. Co więc maja pić dzieci, może herbatki stworzone specjalnie dla nich. No niestety herbatki granulowane z herbatą mają niewiele wspólnego. Co zawierają te produkty? Przeanalizowałam skład pięciu najpopularniejszych herbatek. Każda z nich przede wszystkim zawiera cukier, pod różnymi nazwami (maltodekstryna, dekstroza, laktoza, glukoza, syrop karmelowy). Niby herbatki owocowe a owoców mają jak na lekarstwo ( w jednej malin jest 0,02!!!). 
To może dobre będą zwykłe owocowe herbaty. W sumie to dobry wybór, pod warunkiem, że w składzie będą tylko suszone owoce, tylko owoce, bez innych dodatków. W jednym ze sklepów internetowych znalazłam herbaty ekologiczne, które w składzie mają 100% owoców. Idealnie...niestety cena dość wysoka.
Proponuje trochę pomyszkować po sklepie i znalezć taką, która w swym składzie będzie miała jak najwyższy % owoców.
Świetnym rozwiązaniem są kompoty. Dziś trochę zapomniane przeszły do lamusa. Ja jednak namawiam do picia kompotów. Wiesz przynajmniej co do niego dodajesz. Dosładzasz też tylko minimalnie, najlepiej miodem (szczególnie w okresie jesienno - zimowym) i można popijać cały dzień.
Na sam koniec zostawiłam wodę. Wiadomo, byłoby idealnie gdyby dzieci piły wodę. Niestety z doświadczenia wiem, że dzieci niechętnie po nią sięgają. Proponuję zatem trochę "ulepszyć" ten bezsmakowy produkt.
WERSJA LETNIA: Litr wody, cytryna, kilka truskawek lub wiśni ( albo innych sezonowych owoców), łyżka miodu, kilka listków świeżej mięty i lemoniada gotowa. U mnie znika w mgnieniu oka.
WERSJA ZIMOWA: Litr wody, duża cytryna, pomarańcza, limonka, trzy zgniecione ziarenka kardamonu, kawałek laski cynamonu, łyżka miodu i zimowy napój gotowy.
O ile do wersji letniej używam zimnej wody, do zimowej warto użyć ciepłej. Napój fajnie rozgrzewa.



Teraz coś, czego żadne dziecko nigdy nie odmówi: krem czekoladowo- orzechowy do smarowania pieczywa. To dopiero bomba kaloryczna. Jedna łyżeczka to ok. 80 kcal. Ale które dziecko poprzestanie na jednej łyżce smakołyku?
" Niedawno pewna Amerykanka pozwała producenta najpopularniejszego na świecie kremu orzechowego - uznała, iż reklama produktu, sugerująca, że podanie dziecku chleba z tym czekoladowo-orzechowym smarowidłem gwarantuje mu zdrowy posiłek, celowo wprowadza rodziców w błąd. Głównym składnikiem masy jest cukier i tłuszcz roślinny, a to w żadnym wypadku nie jest przepisem na wartościowe śniadanie. Sprawę wygrała, przysądzono jej odszkodowanie do podziału z innymi rodzicami, którzy w okresie emisji reklamy dali się zwieść obietnicom telewizyjnego spotu reklamowego". No cóż, takie rzeczy tylko w Stanach. (cytat z e.dziecko.pl)



Jednak hitem dla mnie są "słodycze i witaminy". Matko, albo słodycze albo witaminy. Od kiedy moja córka zachorowała z diety moich dzieci całkowicie wyeliminowałam wszelkiego rodzaju żelki, gumy rozpuszczalne, wafelki, ciasteczka, cukierki, karmelki i inne trucizny. Jedynym "słodyczem" jaki jedzą jest czekolada gorzka. Oczywiście często maltretują mnie abym dała im coś słodkiego...wtedy pieczemy ciasteczka lub babeczki. Sklepowe słodycze zjadają okazjonalnie u kolegów. A i tak wiedzą ile mogą zjeść.




No cóż, ciężkie jest życie rodziców. Wiadomo, chcemy aby nasze dzieci były zdrowe, aby prawidłowo się odżywiały. Z roku na rok chemia coraz bardziej wkracza na nasze stoły. Z tego wniosek: zostanę rolnikiem, będę uprawiać zboże, hodować świnie i urabiać się po łokcie aby moja rodzina była zdrowa. Tylko czy to wystarczy...?

http://blogroku.pl/2014/kategorie/co-jadaja-najml-odsi-,bni,tekst.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz