sobota, 23 września 2017

DODATKI DO ŻYWNOŚCI POTENCJALNIE RAKOTWÓRCZE


O dodatkach do żywności już pisałam. Możesz poczytać TUTAJ. Dziś przedstawię te substancje, które mogą być potencjalnie rakotwórcze i lepiej- dla własnego dobra, wyeliminuj je ze swojego codziennego jadłospisu.
Producenci żywności z krajów Unii Europejskiej mają możliwość wzbogacania swoich wyrobów substancjami dodatkowymi. Obecność na etykiecie produktu kodu „E” nie oznacza, że żywność jest gorsza, niebezpieczna czy bardziej „sztuczna”. Numery “E” to kody chemicznych dodatków do żywności, ale niekoniecznie sztucznie wytworzonych. Chemiczny dodatek do żywności oznacza, że jest to związek lub pierwiastek chemiczny – nie określając jego pochodzenia. “E” (skrót pochodzi od “Europy”) to szeroka grupa związków do których zaliczamy zarówno substancje naturalne, które zostały wyprodukowane z naturalnych składników, jak i substancje syntetyczne, co do których istnieją większe obawy, gdyż zostały wytworzone na drodze chemicznej, w przebiegu procesu mikrobiologicznego lub enzymatycznego.

zobacz więcej na: https://www.zwrotnikraka.pl/e-dodatki-do-zywnosci/ |

  Producenci żywności z krajów Unii Europejskiej mają możliwość wzbogacania swoich wyrobów substancjami dodatkowymi. Obecność na etykiecie produktu kodu „E” nie oznacza, że żywność jest gorsza, niebezpieczna czy bardziej „sztuczna”. Numery “E” to kody chemicznych dodatków do żywności, ale niekoniecznie sztucznie wytworzonych. Chemiczny dodatek do żywności oznacza, że jest to związek lub pierwiastek chemiczny – nie określając jego pochodzenia. “E” (skrót pochodzi od “Europy”) to szeroka grupa związków do których zaliczamy zarówno substancje naturalne, które zostały wyprodukowane z naturalnych składników, jak i substancje syntetyczne, co do których istnieją większe obawy, gdyż zostały wytworzone na drodze chemicznej, w przebiegu procesu mikrobiologicznego lub enzymatycznego.




Dyrektywa Komisji Europejskiej określa szczegółową listę kodowanych w ten sposób chemicznych dodatków do żywności. Substancja może znaleźć się na liście, jeżeli istnieje technologiczna potrzeba jej zastosowania oraz udowodniono, że nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Mimo, że wszystkie dodatki uważane są za bezpieczne dla zdrowia, to niektóre z nich wzbudzają kontrowersje, ponieważ spożywane w nadmiarze mogą wywoływać niepożądane reakcje oraz stanowić przyczynę chorób, w tym chorób nowotworowych. Szczególną czujność należy zachować w przypadku żywności zawierające w swoim składzie: barwniki, konserwanty, antybiotyki oraz wzmacniacze smaku. 

Wszystkie dodatki do żywności podzielone są na pięć grup, oznaczonych literą “E” i trzema 
dodatkowymi cyframi:

1 grupa – BARWNIKI: E100 – E199 
2 grupa – KONSERWANTY: E200 – E299 
3 grupa – PRZECIWUTLENIACZE: E300 – E399 
4 grupa – EMULGATORY: E400 – E499 
5 grupa – POZOSTAŁE: E500 – E1500

E-DODATKI DO ŻYWNOŚCI – LISTA

Wśród potencjalnie niebezpiecznych dla zdrowia substancji, mogących mieć charakter rakotwórczy wymienia się: 

E123 (amarant) – syntetyczny, czerwony barwnik, dozwolony do stosowania tylko w procesie dobarwiania win przeznaczonych na aperitify i alkoholi. 

E151 (czerń brylantowa) – syntetyczny, czarny barwnik azowy. Źródła spożywcze: jogurty, ciasta w proszku, kawior, sosy. 

E210- E213 (kwas benzoesowy i jego sole sodowe, potasowe i wapniowe) – syntetycznie otrzymywane konserwanty, stosowane głównie w przetworach rybnych i gotowych sałatkach, mogą zmieniać smak gotowych produktów, podrażniają śluzówkę żołądka i jelit. Źródła spożywcze: napoje gazowane, majonez, ketchup, musztarda, konserwy: rybne, owocowe, warzywne, piwo, margaryna, marynaty. 

E249- E252 (azotyny) – syntetycznie produkowane konserwanty, stosowane głównie do peklowania mięsa, przeznaczonego do produkcji wędlin. Spożywane w dużych ilościach utrudniają transport tlenu przez krew. Podczas wędzenia lub smażenia uprzednio zapeklowanych produktów mięsnych azotyn sodu (E250) wchodzi w reakcje z cząsteczkami białka, w wyniku tego procesu powstają rakotwórcze nitrozoaminy. Źródła spożywcze: wędliny, sery topione, sery podpuszczkowe. 

E951 (aspartam)- syntetyczna substancja słodząca i wzmacniająca smak. Wykazuje blisko dwustukrotnie silniejsze działanie słodzące niż tradycyjny cukier. Bardzo często zanieczyszczony oraz zawierający fenyloalaninę. Produkowany z wykorzystaniem technik genetycznych m.in. w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Źródła spożywcze: produkty „light”, kawa i kakao rozpuszczalne, słodziki, gumy do żucia. 

E954 (sacharyna i jej sole sodowe, potasowe i wapniowe) – syntetyczne substancje słodzące, 500-krotnie słodsze od cukru. Mogą nadawać potrawom gorzkawy lub metaliczny posmak. W testach na modelach zwierzęcych wywoływały nowotwór pęcherza, mogą stymulować powstawanie komórek nowotworowych. Źródła spożywcze: produkty „light”, kawa i kakao rozpuszczalne, słodziki, gumy do żucia. 

Wśród bezpiecznych i nieszkodliwych dla zdrowia E-dodatków znajdują się m.in.: 

E100 (kurkumina) – naturalny, roślinny żółty barwnik, otrzymywany z rozłogów rośliny Curcuma longa. 

E101 (ryboflawina, wit.B2) – naturalny, roślinny żółty barwnik, występujący w przyrodzie m.in w.: zielonych częściach warzyw, grochu i fasoli. 

E140 (chlorofile i chlorofiliany) – naturalne, roślinne zielone barwniki, pozyskiwane min z lucerny pokrzywy i szpinaku. 

E160 (karoteny) – naturalne, pomarańczowe barwniki, pozyskiwane z roślin, przekształcane w organizmie w witaminę A. 

E300 (kwas askorbinowy) – syntetycznie wytwarzana substancja o aktywności witaminy C. Hamuje niepożądane tworzenie się nitrozoamin podczas smażenia wędlin z mięsa peklowanego. 

E306 (tokoferole, wit. E) – naturalny przeciwutleniacz, otrzymywany z olejów roślinnych. 

E322 (lecytyna) – naturalny, roślinny przeciwutleniacz i emulgator. Pozyskiwany z oleju sojowego, rzepakowego lub słonecznikowego. 

To tylko kilka najbardziej istotnych dla zdrowia substancji. Należy pamiętać, że naukowcy nieustannie poddają analizie wypływ E-dodatków na organizm człowieka. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) na bieżąco monitoruje i informuje o nowych substancjach wykazujących działanie rakotwórcze


Producenci żywności z krajów Unii Europejskiej mają możliwość wzbogacania swoich wyrobów substancjami dodatkowymi. Obecność na etykiecie produktu kodu „E” nie oznacza, że żywność jest gorsza, niebezpieczna czy bardziej „sztuczna”. Numery “E” to kody chemicznych dodatków do żywności, ale niekoniecznie sztucznie wytworzonych. Chemiczny dodatek do żywności oznacza, że jest to związek lub pierwiastek chemiczny – nie określając jego pochodzenia. “E” (skrót pochodzi od “Europy”) to szeroka grupa związków do których zaliczamy zarówno substancje naturalne, które zostały wyprodukowane z naturalnych składników, jak i substancje syntetyczne, co do których istnieją większe obawy, gdyż zostały wytworzone na drodze chemicznej, w przebiegu procesu mikrobiologicznego lub enzymatycznego. Dyrektywa Komisji Europejskiej określa szczegółową listę kodowanych w ten sposób chemicznych dodatków do żywności. Substancja może znaleźć się na liście, jeżeli istnieje technologiczna potrzeba jej zastosowania oraz udowodniono, że nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Mimo, że wszystkie dodatki uważane są za bezpieczne dla zdrowia, to niektóre z nich wzbudzają kontrowersje, ponieważ spożywane w nadmiarze mogą wywoływać niepożądane reakcje oraz stanowić przyczynę chorób, w tym chorób nowotworowych. Szczególną czujność należy zachować w przypadku żywności zawierające w swoim składzie: barwniki, konserwanty, antybiotyki oraz wzmacniacze smaku. Wszystkie dodatki do żywności podzielone są na pięć grup, oznaczonych literą “E” i trzema dodatkowymi cyframi: 1 grupa – BARWNIKI: E100 – E199 2 grupa – KONSERWANTY: E200 – E299 3 grupa – PRZECIWUTLENIACZE: E300 – E399 4 grupa – EMULGATORY: E400 – E499 5 grupa – POZOSTAŁE: E500 – E1500

zobacz więcej na: https://www.zwrotnikraka.pl/e-dodatki-do-zywnosci/ |
Producenci żywności z krajów Unii Europejskiej mają możliwość wzbogacania swoich wyrobów substancjami dodatkowymi. Obecność na etykiecie produktu kodu „E” nie oznacza, że żywność jest gorsza, niebezpieczna czy bardziej „sztuczna”. Numery “E” to kody chemicznych dodatków do żywności, ale niekoniecznie sztucznie wytworzonych. Chemiczny dodatek do żywności oznacza, że jest to związek lub pierwiastek chemiczny – nie określając jego pochodzenia. “E” (skrót pochodzi od “Europy”) to szeroka grupa związków do których zaliczamy zarówno substancje naturalne, które zostały wyprodukowane z naturalnych składników, jak i substancje syntetyczne, co do których istnieją większe obawy, gdyż zostały wytworzone na drodze chemicznej, w przebiegu procesu mikrobiologicznego lub enzymatycznego.

zobacz więcej na: https://www.zwrotnikraka.pl/e-dodatki-do-zywnosci/ |
Producenci żywności z krajów Unii Europejskiej mają możliwość wzbogacania swoich wyrobów substancjami dodatkowymi. Obecność na etykiecie produktu kodu „E” nie oznacza, że żywność jest gorsza, niebezpieczna czy bardziej „sztuczna”. Numery “E” to kody chemicznych dodatków do żywności, ale niekoniecznie sztucznie wytworzonych. Chemiczny dodatek do żywności oznacza, że jest to związek lub pierwiastek chemiczny – nie określając jego pochodzenia. “E” (skrót pochodzi od “Europy”) to szeroka grupa związków do których zaliczamy zarówno substancje naturalne, które zostały wyprodukowane z naturalnych składników, jak i substancje syntetyczne, co do których istnieją większe obawy, gdyż zostały wytworzone na drodze chemicznej, w przebiegu procesu mikrobiologicznego lub enzymatycznego. Dyrektywa Komisji Europejskiej określa szczegółową listę kodowanych w ten sposób chemicznych dodatków do żywności. Substancja może znaleźć się na liście, jeżeli istnieje technologiczna potrzeba jej zastosowania oraz udowodniono, że nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Mimo, że wszystkie dodatki uważane są za bezpieczne dla zdrowia, to niektóre z nich wzbudzają kontrowersje, ponieważ spożywane w nadmiarze mogą wywoływać niepożądane reakcje oraz stanowić przyczynę chorób, w tym chorób nowotworowych. Szczególną czujność należy zachować w przypadku żywności zawierające w swoim składzie: barwniki, konserwanty, antybiotyki oraz wzmacniacze smaku. Wszystkie dodatki do żywności podzielone są na pięć grup, oznaczonych literą “E” i trzema dodatkowymi cyframi: 1 grupa – BARWNIKI: E100 – E199 2 grupa – KONSERWANTY: E200 – E299 3 grupa – PRZECIWUTLENIACZE: E300 – E399 4 grupa – EMULGATORY: E400 – E499 5 grupa – POZOSTAŁE: E500 – E1500 E-DODATKI DO ŻYWNOŚCI – LISTA Wśród potencjalnie niebezpiecznych dla zdrowia substancji, mogących mieć charakter rakotwórczy wymienia się: E123 (amarant) – syntetyczny, czerwony barwnik, dozwolony do stosowania tylko w procesie dobarwiania win przeznaczonych na aperitify i alkoholi. E151 (czerń brylantowa) – syntetyczny, czarny barwnik azowy. Źródła spożywcze: jogurty, ciasta w proszku, kawior, sosy. E210- E213 (kwas benzoesowy i jego sole sodowe, potasowe i wapniowe) – syntetycznie otrzymywane konserwanty, stosowane głównie w przetworach rybnych i gotowych sałatkach, mogą zmieniać smak gotowych produktów, podrażniają śluzówkę żołądka i jelit. Źródła spożywcze: napoje gazowane, majonez, ketchup, musztarda, konserwy: rybne, owocowe, warzywne, piwo, margaryna, marynaty. E249- E252 (azotyny) – syntetycznie produkowane konserwanty, stosowane głównie do peklowania mięsa, przeznaczonego do produkcji wędlin. Spożywane w dużych ilościach utrudniają transport tlenu przez krew. Podczas wędzenia lub smażenia uprzednio zapeklowanych produktów mięsnych azotyn sodu (E250) wchodzi w reakcje z cząsteczkami białka, w wyniku tego procesu powstają rakotwórcze nitrozoaminy. Źródła spożywcze: wędliny, sery topione, sery podpuszczkowe. E951 (aspartam)- syntetyczna substancja słodząca i wzmacniająca smak. Wykazuje blisko dwustukrotnie silniejsze działanie słodzące niż tradycyjny cukier. Bardzo często zanieczyszczony oraz zawierający fenyloalaninę. Produkowany z wykorzystaniem technik genetycznych m.in. w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Źródła spożywcze: produkty „light”, kawa i kakao rozpuszczalne, słodziki, gumy do żucia. E954 (sacharyna i jej sole sodowe, potasowe i wapniowe) – syntetyczne substancje słodzące, 500-krotnie słodsze od cukru. Mogą nadawać potrawom gorzkawy lub metaliczny posmak. W testach na modelach zwierzęcych wywoływały nowotwór pęcherza, mogą stymulować powstawanie komórek nowotworowych. Źródła spożywcze: produkty „light”, kawa i kakao rozpuszczalne, słodziki, gumy do żucia. Wśród bezpiecznych i nieszkodliwych dla zdrowia E-dodatków znajdują się m.in.: E100 (kurkumina) – naturalny, roślinny żółty barwnik, otrzymywany z rozłogów rośliny Curcuma longa. E101 (ryboflawina, wit.B2) – naturalny, roślinny żółty barwnik, występujący w przyrodzie m.in w.: zielonych częściach warzyw, grochu i fasoli. E140 (chlorofile i chlorofiliany) – naturalne, roślinne zielone barwniki, pozyskiwane min z lucerny pokrzywy i szpinaku. E160 (karoteny) – naturalne, pomarańczowe barwniki, pozyskiwane z roślin, przekształcane w organizmie w witaminę A. E300 (kwas askorbinowy) – syntetycznie wytwarzana substancja o aktywności witaminy C. Hamuje niepożądane tworzenie się nitrozoamin podczas smażenia wędlin z mięsa peklowanego. E306 (tokoferole, wit. E) – naturalny przeciwutleniacz, otrzymywany z olejów roślinnych. E322 (lecytyna) – naturalny, roślinny przeciwutleniacz i emulgator. Pozyskiwany z oleju sojowego, rzepakowego lub słonecznikowego. To tylko kilka najbardziej istotnych dla zdrowia substancji. Należy pamiętać, że naukowcy nieustannie poddają analizie wypływ E-dodatków na organizm człowieka. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) na bieżąco monitoruje i informuje o nowych substancjach wykazujących działanie rakotwórcze.

zobacz więcej na: https://www.zwrotnikraka.pl/e-dodatki-do-zywnosci/ |
Producenci żywności z krajów Unii Europejskiej mają możliwość wzbogacania swoich wyrobów substancjami dodatkowymi. Obecność na etykiecie produktu kodu „E” nie oznacza, że żywność jest gorsza, niebezpieczna czy bardziej „sztuczna”. Numery “E” to kody chemicznych dodatków do żywności, ale niekoniecznie sztucznie wytworzonych. Chemiczny dodatek do żywności oznacza, że jest to związek lub pierwiastek chemiczny – nie określając jego pochodzenia. “E” (skrót pochodzi od “Europy”) to szeroka grupa związków do których zaliczamy zarówno substancje naturalne, które zostały wyprodukowane z naturalnych składników, jak i substancje syntetyczne, co do których istnieją większe obawy, gdyż zostały wytworzone na drodze chemicznej, w przebiegu procesu mikrobiologicznego lub enzymatycznego. Dyrektywa Komisji Europejskiej określa szczegółową listę kodowanych w ten sposób chemicznych dodatków do żywności. Substancja może znaleźć się na liście, jeżeli istnieje technologiczna potrzeba jej zastosowania oraz udowodniono, że nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Mimo, że wszystkie dodatki uważane są za bezpieczne dla zdrowia, to niektóre z nich wzbudzają kontrowersje, ponieważ spożywane w nadmiarze mogą wywoływać niepożądane reakcje oraz stanowić przyczynę chorób, w tym chorób nowotworowych. Szczególną czujność należy zachować w przypadku żywności zawierające w swoim składzie: barwniki, konserwanty, antybiotyki oraz wzmacniacze smaku. Wszystkie dodatki do żywności podzielone są na pięć grup, oznaczonych literą “E” i trzema dodatkowymi cyframi: 1 grupa – BARWNIKI: E100 – E199 2 grupa – KONSERWANTY: E200 – E299 3 grupa – PRZECIWUTLENIACZE: E300 – E399 4 grupa – EMULGATORY: E400 – E499 5 grupa – POZOSTAŁE: E500 – E1500 E-DODATKI DO ŻYWNOŚCI – LISTA Wśród potencjalnie niebezpiecznych dla zdrowia substancji, mogących mieć charakter rakotwórczy wymienia się: E123 (amarant) – syntetyczny, czerwony barwnik, dozwolony do stosowania tylko w procesie dobarwiania win przeznaczonych na aperitify i alkoholi. E151 (czerń brylantowa) – syntetyczny, czarny barwnik azowy. Źródła spożywcze: jogurty, ciasta w proszku, kawior, sosy. E210- E213 (kwas benzoesowy i jego sole sodowe, potasowe i wapniowe) – syntetycznie otrzymywane konserwanty, stosowane głównie w przetworach rybnych i gotowych sałatkach, mogą zmieniać smak gotowych produktów, podrażniają śluzówkę żołądka i jelit. Źródła spożywcze: napoje gazowane, majonez, ketchup, musztarda, konserwy: rybne, owocowe, warzywne, piwo, margaryna, marynaty. E249- E252 (azotyny) – syntetycznie produkowane konserwanty, stosowane głównie do peklowania mięsa, przeznaczonego do produkcji wędlin. Spożywane w dużych ilościach utrudniają transport tlenu przez krew. Podczas wędzenia lub smażenia uprzednio zapeklowanych produktów mięsnych azotyn sodu (E250) wchodzi w reakcje z cząsteczkami białka, w wyniku tego procesu powstają rakotwórcze nitrozoaminy. Źródła spożywcze: wędliny, sery topione, sery podpuszczkowe. E951 (aspartam)- syntetyczna substancja słodząca i wzmacniająca smak. Wykazuje blisko dwustukrotnie silniejsze działanie słodzące niż tradycyjny cukier. Bardzo często zanieczyszczony oraz zawierający fenyloalaninę. Produkowany z wykorzystaniem technik genetycznych m.in. w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Źródła spożywcze: produkty „light”, kawa i kakao rozpuszczalne, słodziki, gumy do żucia. E954 (sacharyna i jej sole sodowe, potasowe i wapniowe) – syntetyczne substancje słodzące, 500-krotnie słodsze od cukru. Mogą nadawać potrawom gorzkawy lub metaliczny posmak. W testach na modelach zwierzęcych wywoływały nowotwór pęcherza, mogą stymulować powstawanie komórek nowotworowych. Źródła spożywcze: produkty „light”, kawa i kakao rozpuszczalne, słodziki, gumy do żucia. Wśród bezpiecznych i nieszkodliwych dla zdrowia E-dodatków znajdują się m.in.: E100 (kurkumina) – naturalny, roślinny żółty barwnik, otrzymywany z rozłogów rośliny Curcuma longa. E101 (ryboflawina, wit.B2) – naturalny, roślinny żółty barwnik, występujący w przyrodzie m.in w.: zielonych częściach warzyw, grochu i fasoli. E140 (chlorofile i chlorofiliany) – naturalne, roślinne zielone barwniki, pozyskiwane min z lucerny pokrzywy i szpinaku. E160 (karoteny) – naturalne, pomarańczowe barwniki, pozyskiwane z roślin, przekształcane w organizmie w witaminę A. E300 (kwas askorbinowy) – syntetycznie wytwarzana substancja o aktywności witaminy C. Hamuje niepożądane tworzenie się nitrozoamin podczas smażenia wędlin z mięsa peklowanego. E306 (tokoferole, wit. E) – naturalny przeciwutleniacz, otrzymywany z olejów roślinnych. E322 (lecytyna) – naturalny, roślinny przeciwutleniacz i emulgator. Pozyskiwany z oleju sojowego, rzepakowego lub słonecznikowego. To tylko kilka najbardziej istotnych dla zdrowia substancji. Należy pamiętać, że naukowcy nieustannie poddają analizie wypływ E-dodatków na organizm człowieka. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) na bieżąco monitoruje i informuje o nowych substancjach wykazujących działanie rakotwórcze.

zobacz więcej na: https://www.zwrotnikraka.pl/e-dodatki-do-zywnosci/ |
Producenci żywności z krajów Unii Europejskiej mają możliwość wzbogacania swoich wyrobów substancjami dodatkowymi. Obecność na etykiecie produktu kodu „E” nie oznacza, że żywność jest gorsza, niebezpieczna czy bardziej „sztuczna”. Numery “E” to kody chemicznych dodatków do żywności, ale niekoniecznie sztucznie wytworzonych. Chemiczny dodatek do żywności oznacza, że jest to związek lub pierwiastek chemiczny – nie określając jego pochodzenia. “E” (skrót pochodzi od “Europy”) to szeroka grupa związków do których zaliczamy zarówno substancje naturalne, które zostały wyprodukowane z naturalnych składników, jak i substancje syntetyczne, co do których istnieją większe obawy, gdyż zostały wytworzone na drodze chemicznej, w przebiegu procesu mikrobiologicznego lub enzymatycznego. Dyrektywa Komisji Europejskiej określa szczegółową listę kodowanych w ten sposób chemicznych dodatków do żywności. Substancja może znaleźć się na liście, jeżeli istnieje technologiczna potrzeba jej zastosowania oraz udowodniono, że nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Mimo, że wszystkie dodatki uważane są za bezpieczne dla zdrowia, to niektóre z nich wzbudzają kontrowersje, ponieważ spożywane w nadmiarze mogą wywoływać niepożądane reakcje oraz stanowić przyczynę chorób, w tym chorób nowotworowych. Szczególną czujność należy zachować w przypadku żywności zawierające w swoim składzie: barwniki, konserwanty, antybiotyki oraz wzmacniacze smaku. Wszystkie dodatki do żywności podzielone są na pięć grup, oznaczonych literą “E” i trzema dodatkowymi cyframi: 1 grupa – BARWNIKI: E100 – E199 2 grupa – KONSERWANTY: E200 – E299 3 grupa – PRZECIWUTLENIACZE: E300 – E399 4 grupa – EMULGATORY: E400 – E499 5 grupa – POZOSTAŁE: E500 – E1500

zobacz więcej na: https://www.zwrotnikraka.pl/e-dodatki-do-zywnosci/ |
 źródło: zwrotnikraka.pl
Producenci żywności z krajów Unii Europejskiej mają możliwość wzbogacania swoich wyrobów substancjami dodatkowymi. Obecność na etykiecie produktu kodu „E” nie oznacza, że żywność jest gorsza, niebezpieczna czy bardziej „sztuczna”. Numery “E” to kody chemicznych dodatków do żywności, ale niekoniecznie sztucznie wytworzonych. Chemiczny dodatek do żywności oznacza, że jest to związek lub pierwiastek chemiczny – nie określając jego pochodzenia. “E” (skrót pochodzi od “Europy”) to szeroka grupa związków do których zaliczamy zarówno substancje naturalne, które zostały wyprodukowane z naturalnych składników, jak i substancje syntetyczne, co do których istnieją większe obawy, gdyż zostały wytworzone na drodze chemicznej, w przebiegu procesu mikrobiologicznego lub enzymatycznego. Dyrektywa Komisji Europejskiej określa szczegółową listę kodowanych w ten sposób chemicznych dodatków do żywności. Substancja może znaleźć się na liście, jeżeli istnieje technologiczna potrzeba jej zastosowania oraz udowodniono, że nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Mimo, że wszystkie dodatki uważane są za bezpieczne dla zdrowia, to niektóre z nich wzbudzają kontrowersje, ponieważ spożywane w nadmiarze mogą wywoływać niepożądane reakcje oraz stanowić przyczynę chorób, w tym chorób nowotworowych. Szczególną czujność należy zachować w przypadku żywności zawierające w swoim składzie: barwniki, konserwanty, antybiotyki oraz wzmacniacze smaku. Wszystkie dodatki do żywności podzielone są na pięć grup, oznaczonych literą “E” i trzema dodatkowymi cyframi: 1 grupa – BARWNIKI: E100 – E199 2 grupa – KONSERWANTY: E200 – E299 3 grupa – PRZECIWUTLENIACZE: E300 – E399 4 grupa – EMULGATORY: E400 – E499 5 grupa – POZOSTAŁE: E500 – E1500 E-DODATKI DO ŻYWNOŚCI – LISTA Wśród potencjalnie niebezpiecznych dla zdrowia substancji, mogących mieć charakter rakotwórczy wymienia się: E123 (amarant) – syntetyczny, czerwony barwnik, dozwolony do stosowania tylko w procesie dobarwiania win przeznaczonych na aperitify i alkoholi. E151 (czerń brylantowa) – syntetyczny, czarny barwnik azowy. Źródła spożywcze: jogurty, ciasta w proszku, kawior, sosy. E210- E213 (kwas benzoesowy i jego sole sodowe, potasowe i wapniowe) – syntetycznie otrzymywane konserwanty, stosowane głównie w przetworach rybnych i gotowych sałatkach, mogą zmieniać smak gotowych produktów, podrażniają śluzówkę żołądka i jelit. Źródła spożywcze: napoje gazowane, majonez, ketchup, musztarda, konserwy: rybne, owocowe, warzywne, piwo, margaryna, marynaty. E249- E252 (azotyny) – syntetycznie produkowane konserwanty, stosowane głównie do peklowania mięsa, przeznaczonego do produkcji wędlin. Spożywane w dużych ilościach utrudniają transport tlenu przez krew. Podczas wędzenia lub smażenia uprzednio zapeklowanych produktów mięsnych azotyn sodu (E250) wchodzi w reakcje z cząsteczkami białka, w wyniku tego procesu powstają rakotwórcze nitrozoaminy. Źródła spożywcze: wędliny, sery topione, sery podpuszczkowe. E951 (aspartam)- syntetyczna substancja słodząca i wzmacniająca smak. Wykazuje blisko dwustukrotnie silniejsze działanie słodzące niż tradycyjny cukier. Bardzo często zanieczyszczony oraz zawierający fenyloalaninę. Produkowany z wykorzystaniem technik genetycznych m.in. w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Źródła spożywcze: produkty „light”, kawa i kakao rozpuszczalne, słodziki, gumy do żucia. E954 (sacharyna i jej sole sodowe, potasowe i wapniowe) – syntetyczne substancje słodzące, 500-krotnie słodsze od cukru. Mogą nadawać potrawom gorzkawy lub metaliczny posmak. W testach na modelach zwierzęcych wywoływały nowotwór pęcherza, mogą stymulować powstawanie komórek nowotworowych. Źródła spożywcze: produkty „light”, kawa i kakao rozpuszczalne, słodziki, gumy do żucia. Wśród bezpiecznych i nieszkodliwych dla zdrowia E-dodatków znajdują się m.in.: E100 (kurkumina) – naturalny, roślinny żółty barwnik, otrzymywany z rozłogów rośliny Curcuma longa. E101 (ryboflawina, wit.B2) – naturalny, roślinny żółty barwnik, występujący w przyrodzie m.in w.: zielonych częściach warzyw, grochu i fasoli. E140 (chlorofile i chlorofiliany) – naturalne, roślinne zielone barwniki, pozyskiwane min z lucerny pokrzywy i szpinaku. E160 (karoteny) – naturalne, pomarańczowe barwniki, pozyskiwane z roślin, przekształcane w organizmie w witaminę A. E300 (kwas askorbinowy) – syntetycznie wytwarzana substancja o aktywności witaminy C. Hamuje niepożądane tworzenie się nitrozoamin podczas smażenia wędlin z mięsa peklowanego. E306 (tokoferole, wit. E) – naturalny przeciwutleniacz, otrzymywany z olejów roślinnych. E322 (lecytyna) – naturalny, roślinny przeciwutleniacz i emulgator. Pozyskiwany z oleju sojowego, rzepakowego lub słonecznikowego. To tylko kilka najbardziej istotnych dla zdrowia substancji. Należy pamiętać, że naukowcy nieustannie poddają analizie wypływ E-dodatków na organizm człowieka. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) na bieżąco monitoruje i informuje o nowych substancjach wykazujących działanie rakotwórcze.

zobacz więcej na: https://www.zwrotnikraka.pl/e-dodatki-do-zywnosci/ |

sobota, 16 września 2017

AMERYKAŃSKIE CIASTKA

Z racji iż mamy weekend warto coś upiec. Dziś proponuję prawdziwe amerykańskie ciastka, popularne chocolate chip cookies. Bardzo maślane ale również chrupiące. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym ich trochę nie zmodyfikowała. W oryginalnej wersji jest 300 g czekolady. Już czytając przepis czuję jak mi się tętnice zatykają :)
Proponuję mniej czekolady, więcej orzechów (nie solonych, w wersji oryginalnej są prażone i solone) i będzie pycha. 

SKŁADNIKI:
- 2 szklanki mąki tortowej (możesz wymieszać pół na pół z pełnoziarnistą lub dodać trochę kukurydzianej- ona sprawi, że ciasteczka będą chrupiące)
- łyżeczka sody
- 1/2 łyżeczki soli
- 150 g masła
- 1/2 szklanki cukru trzcinowego lub cukru pudru
- duże jajko
- 100 g czekolady gorzkiej
- 100 g orzeszków ziemnych nie solonych



Na początek przygotuj czekoladę i orzechy. Czekoladę posiekaj na grube kawałki. Możesz ją włożyć na kilka minut do zamrażalnika wówczas nie roztopi się całkowicie podczas pieczenia i będą apetyczne kawałki w ciastkach.
Orzechy posiekaj, również nie za drobno, możesz podprażyć na suchej patelni, będą bardziej chrupiące.
Ciepłe masło utrzyj na jasny krem z cukrem pudrem lub cukrem trzcinowym. Gdy krem będzie puszysty, dosypuj powoli mąkę wymieszaną z sodą oraz solą, cały czas ucierając. Najlepiej do tego użyć robota. Na końcu dodaj rozkłócone jajko i dalej ucieraj. Na końcu dorzuć posiekaną czekoladę i orzechy.
Masa będzie puszysta, ale spokojnie da się formować rękoma. 
Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układaj ciacha. Zostaw między nimi odstęp, gdyż podczas pieczenia trochę się rozleją.
Piecz 10 min. w piekarniku nagrzanym do 180 st. C

A potem delektuj się kubkiem kakao i pysznymi ciastkami.



SMACZNEGO :)

niedziela, 10 września 2017

POLSKIE DZIECI JEDZĄ ŚMIECI

Kwestia odżywiania jest dla mnie priorytetem. Staram się edukować dzieci i rodziców w tej ważnej sprawie. Tymczasem czytając raport Wprost można się za głowę złapać. Zresztą przeczytajcie sami.





Naukowcy i dietetycy biją na alarm: polskie dzieci jedzą coraz gorzej. Jeśli nie zaczniemy walki z naszymi żywieniowymi grzechami, czeka nas plaga otyłości oraz drastyczny wzrost chorych na serce i cukrzycę.
Popularna reklama telewizyjna. Koszykarze trenują rzuty do kosza, ale ich uwagę rozprasza siedzący nieopodal chłopiec, który otwiera opakowanie rogala 7Days. Sportowcy przerywają grę i próbują przekupić chłopca piłką z autografami. Pudło! Chłopiec wybiera rogala. Bo, jak informuje lektor, „7 Days to klasyczny wybór na każdy dzień. Bogate, kremowe nadzienia w miękkim cieście, praktycznie i higienicznie zapakowane. Następca drożdżówki do cieszenia się kiedykolwiek i gdziekolwiek!”.
Do uszu dzieci i rodziców dociera zawoalowany przekaz: rogal to doskonała alternatywa dla skompromitowanej za rządów Ewy Kopacz drożdżówki ze szkolnego sklepiku, niehigienicznie podanej, naszpikowanej kiepskiej jakości tłuszczem cukierniczym, cukrem i solą. A przecież dziecko musi coś jeść na szkolnych przerwach. Który rodzic będzie tak dociekliwy, by analizować skład rogala?
7Days to tylko przykład. Polskie dzieci jedzą produkty o coraz gorszym składzie, coraz gorsze są też nawyki żywnościowe młodych Polaków. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika też, że tyją oni najszybciej w Europie. W ostatnich dwóch dziesięcioleciach liczba dzieci z nadwagą wzrosła trzykrotnie. Przypadłość tę ma aż 18,3 proc. 11 – i 12-latków. Nadwagę lub otyłość ma jedna trzecia ośmiolatków, a co dziesiąty – nieprawidłowe ciśnienie krwi. Według ekspertów, jeśli nic się nie zmieni, za kilkanaście lat liczba hospitalizacji z powodu chorób układu krążenia wzrośnie o jedną trzecią!
– Od czasów transformacji ustrojowej jakość tego, co jedzą Polacy, sukcesywnie się pogarsza – alarmuje w rozmowie z „Wprost” prof. Grażyna Cichosz z Wydziału Nauki o Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. W największym stopniu odbija się to na dzieciach. Badania wykonane na zlecenie Instytutu Matki i Dziecka oraz Centrum Zdrowia Dziecka pokazują, że ponad połowa dzieci pomiędzy pierwszym a trzecim rokiem życia ma nieprawidłowy wskaźnik masy ciała. Aż 80 proc. – niedobór wapnia i witaminy D.
Jakie najczęściej popełniamy grzechy żywieniowe?

Grzech pierwszy: słodycze z olejem palmowym
Zacznijmy od oleju palmowego, najchętniej używanego w przemyśle spożywczym tłuszczu roślinnego, który wypiera z rynku masło i dużo zdrowszy tłuszcz kakaowy. Jest obecny w czekoladach (np. Kinder Chocolate, Wedel, Alpen Gold mleczna orzechowa), czekoladowych kremach do pieczywa (np. Nutella), waflach w polewie, deserach czekoladowych z nadzieniem. Zawierają go też bardzo popularne wśród dzieci kinder niespodzianki. Olej palmowy wypiera też oleje: rzepakowy i słonecznikowy z takich produktów, jak uwielbiane przez dzieci: czipsy, paluszki, krakersy, mrożone frytki czy pizze. Jest nawet w chrupkim pieczywie i sosach typu Knorr Fix (np. Napoli). Producenci kochają go za to, że jest nie tylko tani, ale posiada też cenione w branży właściwości technologiczne.
– W wyrobach cukierniczych jest właściwie niezastąpiony, bo niektóre oleje i tłuszcze nie mogą zostać użyte ze względu na ich smak, inne z kolei są źródłem alergenów – wyjaśnia Agnieszka Prusaczyk z firmy Bahlsen Polska, producenta krakusków, hitów i maślanych herbatników Leibnitz. W tych ostatnich do niedawna masło występowało w ilości śladowej (5 proc.), a głównym tłuszczem był olej palmowy. W tym samym czasie herbatniki produkowane na rynek niemiecki zawierały 12 proc. masła i zero oleju palmowego. Gdy kilka miesięcy temu „Wprost” nagłośnił te różnice, producent zdecydował się zmienić recepturę i dostarczać na polski rynek takie same ciastka, jak na rynek niemiecki. I rzeczywiście, od kilku tygodni w sklepach można już kupić herbatniki Leibnitz oznakowane „oryginalna niemiecka receptura”.
Olej palmowy zachwala też Dorota Liszka z Maspeksu, producenta m.in. ciastek Kubuś i płatków śniadaniowych Lubella: – Ma neutralny smak, nadaje chrupkość, kruchość czy gładką i kremową teksturę nadzienia, a do tego jest bardzo stabilny.
Ale dietetycy i naukowcy tego entuzjazmu nie podzielają. Zdaniem dr. hab. Artura Jóźwika, specjalisty ds. żywienia z PAN, dużo bardziej wartościowymi dla naszego zdrowia tłuszczami są: masło, olej rzepakowy, słonecznikowy, a nawet – szykanowany w ostatnich latach – domowy smalec.

Grzech drugi: syropy cukrowe

Faworytami producentów żywności dla dzieci są też wysoko przetworzone syropy cukrowe: glukozowy i glukozowo-fruktozowy. Zwłaszcza ten drugi jest na cenzurowanym dietetyków. Syropy są tańsze i wygodniejsze w produkcji niż tradycyjny cukier, dlatego w Stanach Zjednoczonych już w latach 70. zaczęły być masowo stosowane przez producentów. Wielu specjalistów twierdzi, że to właśnie one odpowiadają za amerykańską epidemię otyłości. Mimo to dziś używają ich masowo producenci soków, napojów gazowanych, lodów, pieczywa o długim terminie przydatności, dżemów, musztard, ketchupów, jogurtów, serków, ale też na przykład konserw rybnych i mięsnych. Tymczasem dietetycy biją na alarm: spożywanie syropów cukrowych to pierwszy krok do cukrzycy, otyłości oraz próchnicy zębów.
Wielu ekspertów uznaje, że z dwojga złego, lepszy od syropu zawierającego fruktozę jest syrop glukozowy. – Dla mnie, jako mamy i dietetyka, nie ma różnicy, czy w produkcie, który dostaje dziecko, jest syrop glukozowy czy glukozowo-fruktozowy. Zasadniczą wadą są bowiem puste, zbędne kalorie, których te produkty dostarczają. Natomiast negatywne konsekwencje dla zdrowia, zwłaszcza wątroby, są większe w przypadku spożywania nadmiaru fruktozy. Skutki zazwyczaj można odczuć dopiero w dorosłym życiu, choć zdarza mi się słyszeć od znajomych pediatrów o dzieciach, które mają osiem, dziewięć lat, a już cierpią na otyłość czy stłuszczoną wątrobę – mówi dr inż. Joanna Rachtan-Janicka z Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW.
Fruktoza to cukier prosty, który w naturze można znaleźć w owocach, sokach owocowych i miodzie. Jest znacznie słodsza od tradycyjnego cukru, czyli sacharozy. Teoretycznie każdy cukier spożywany w nadmiarze nam szkodzi. Dlaczego więc fruktoza jest gorsza? Bo po jej spożyciu nie mamy poczucia sytości, lecz… głodu. Z tego powodu jemy więcej i więcej.
Producenci żywności się bronią. Agnieszka Kępińska-Sadowska, rzeczniczka firmy Mondelēz International, lidera na rynku ciastek i słodyczy, przekonuje, że nie ma bezpośredniego związku między spożyciem syropu glukozowo-fruktozowego a chorobami. – Na rozwój otyłości i cukrzycy składa się wiele czynników: zmiana stylu życia, brak aktywności fizycznej, zła dieta. Najgorszy jest brak równowagi między kaloriami spożywanymi a spalanymi, co sprzyja gromadzeniu się tłuszczu w organizmie i rozwojowi otyłości – twierdzi Kępińska-Sadowska.
Koncern, który reprezentuje, produkuje m.in. herbatniki Petitki. Ich nazwa sugeruje, że to produkt wzorowany na tradycyjnych francuskich herbatnikach „petit beurre”. Niestety, w składzie znajdziemy zarówno olej palmowy, jak i syrop glukozowo-fruktozowy. W przeciwieństwie do ciastek LU Petit Ecolier dostarczanych przez Mondelēz International na rynek francuski. Te zawierają prawie 15 proc. masła i zwyczajny cukier (sacharozę).
Zdaniem rzeczniczki firmy taki stan rzeczy nie powinien dziwić, bo są to dwa zupełnie różne produkty, a nie warianty tego samego. – Petitki produkowane w Polsce zawierają mleko i miód, natomiast produkowane we Francji Petit Ecolier są tradycyjnymi herbatnikami maślanymi. Różnią się smakiem i konsystencją, a także składem, który jest dopasowany do upodobań lokalnych konsumentów – tłumaczy Kępińska-Sadowska.
Szkoda, że składniki, na które powołuje się rzeczniczka, a które mają decydować o diametralnie innym smaku i recepturze, stanowią łącznie mniej niż 2,5 proc. masy ciastka! (0,86 proc. miodu, 1,6 proc. mleka w proszku).
Niektórzy producenci słodyczy dodają do swoich produktów witaminy i składniki mineralne, na przykład wapń. I chwalą się tym na etykiecie. Zdaniem dietetyków może to wprowadzać w błąd, bo daje złudne przekonanie, że produkty te są zdrowe. Robią tak na przykład producenci słodkich płatków śniadaniowych. – Ma to sugerować rodzicowi, że po zjedzeniu tych, a nie innych płatków dziecko będzie zdrowsze. Ale jak się popatrzy na skład takiego produktu, nierzadko się okazuje, że cukrów czy tłuszczy nasyconych jest więcej lub tyle samo, co w innych tego typu płatkach – zauważa dr Rachtan-Janicka.
Pozytywnym przykładem są natomiast inne ciastka Mondelēza – Belvita. Zawierają olej rzepakowy, pełnoziarniste mąki i tradycyjny cukier.Ze względu na obniżony indeks glikemiczny wielu dietetyków uważa je wręcz za wartościową przekąskę. Niektórzy polecają je nawet pacjentom na diecie, jako drugie śniadanie lub podwieczorek. Inny znak czasów: Mondelēz zbudował pod Wrocławiem Centrum ds. Badań, Rozwoju i Jakości, które ma się zajmować m.in. poprawą jakości ciastek i czekolady. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że technolodzy będą tam pracować m.in. nad tym, aby syrop glukozowo-fruktozowy zamienić na syrop glukozowy. Wcześniej decyzję o rezygnacji z syropów zawierających fruktozę podjęła firma Sante, produkująca m.in. płatki śniadaniowe, ciasteczka zbożowe, otręby, batony zbożowe i bakalie.
Obrońcy fruktozy przypominają, że substancja ta zawarta jest także w owocach. Dlaczego wtedy nam nie szkodzi? Bo jest jej tam mniej niż w przekąskach i słodyczach, no i jest związana z błonnikiem. Dzięki temu owoce dłużej zalegają w żołądku, a wchłonięcie cukru z owoców zajmuje znacznie więcej czasu. W dodatku, jedząc owoce, nie dostarczamy jedynie pustych kalorii, ale wielu składników odżywczych i substancji o działaniu prozdrowotnym. Mimo to trzeba pamiętać, że nadmiar owoców może przyczyniać się do problemów z wagą – szczególnie gdy sięgamy po nie o późnej porze. Dietetycy zalecają konsumowanie ich do południa, a w sytuacji gdy jesteśmy na diecie – nie więcej niż około 150 g dziennie.

Grzech trzeci: słodzone napoje

Ku rozpaczy dietetyków królową plecaków szkolnych stała się ostatnio woda smakowa, która wypiera zdrową, czystą wodę mineralną. Swój smak bierze przeważnie ze sztucznych aromatów. Zawiera też cukier – na przykład znana woda smakowa Kubuś Waterrr Sport ma go aż pięć łyżeczek w półlitrowej butelce. Podobną ilość cukru znajdziemy w równie popularnych wodach smakowych Żywiec Zdrój. To wprawdzie o połowę mniej niż w Coca Coli, ale i tak zdecydowanie za dużo.
Także owocowe soki nie są niezbędne w szkolnym plecaku. Amerykańska Akademia Pediatrii zmieniła niedawno zalecenia wobec soków w żywieniu dzieci. Okazuje się, że do pierwszego roku życia nie należy podawać dzieciom żadnych soków (przede wszystkim klarownych; świeżo wyciskane, ze względu na błonnik, są mniejszym złem). Między rokiem i skończonymi trzema latami – tylko pół szklanki na dobę. Ilość ta wzrasta do trzech czwartych szklanki między czwartym a szóstym rokiem życia i nie przekracza jednej szklanki na dobę aż do ukończenia 18 roku życia.
Generalnie pediatrzy zachęcają dziś do ograniczenia spożycia przez dzieci soków i zastępowaniem ich świeżymi owocami i warzywami, między innymi ze względu na zawarty w nich błonnik. Jak widać, sok owocowi nierówny. To duża zmiana, bo od lat półki sklepowe uginają się pod soczkami dla dzieci już powyżej czwartego miesiąca życia.
Całkowicie nietolerowanymi przez ekspertów ds. żywieniowych w diecie dziecka napojami są natomiast napoje energetyczne, do których dietetycy zaliczają nawet coca-colę (z powodu wysokiej dawki cukru, słodzika w wersji light i dodatku kofeiny). Niektórzy z nich, jak Joanna Rachtan-Janicka, są zdania, że coraz większa w ostatnim czasie liczba dzieci mających problemy z nadpobudliwością, zachowaniem w szkole i zasypianiem to właśnie konsekwencja niekorzystnej dla nich diety.
O ironio, producenci suplementów już wyczuli rynkową niszę i na zaburzenia koncentracji, snu i depresję u dzieci oferują rodzicom np. żelki z magnezem. Głównym składnikiem jest… syrop glukozowy, a zaraz po nim – cukier. Jeden z takich produktów reklamuje nawet psycholog, który – zakładając, że jest to prawdziwy ekspert, a nie wynajęty do reklamy aktor – z żywieniem dzieci nie ma przecież zbyt wiele wspólnego. Bo prawdziwi eksperci ds. żywienia dzieci stoją na stanowisku, że nie ma żadnych podstaw do tego, aby szpikować dzieci suplementami z magnezem, których te najzwyczajniej w świecie nie potrzebują.

Grzech czwarty: parówki

Zmorą dietetyków są też parówki. Wprawdzie ich skład się poprawia, ale wciąż nie jest on odpowiedni dla dzieci, gdyż zawiera za dużo tłuszczu i soli. Rodzice najwyraźniej o tym nie wiedzą lub ten fakt ignorują i w efekcie dzieci jedzą parówki przez wiele lat. Obserwując ten trend, kilkanaście lat temu Instytut Matki i Dziecka rozpoczął współpracę z przemysłem mięsnym, chcąc wprowadzić na rynek parówki odpowiednie dla dzieci. – W recepturach parówek dla dzieci określono przede wszystkim wymagania co do jakości surowca, ograniczono ilość tłuszczu, peklosoli, substancji dodatkowych. Zdefiniowano właściwą wielkość parówki, opracowano bezpieczną metodę pakowania. Technolodzy wypracowali również bezpieczną dla dziecka osłonkę parówki, tak skoagulowaną, żeby parówka nie była zbyt twarda – wspomina prace nad parówkami dla dzieci prof. Halina Weker.
Kilka zakładów mięsnych w Polsce uruchomiło linie wyrobów dla dzieci, w tym parówek. Ostatecznie spośród około 250 zakładów mięsnych funkcjonujących w Polsce udało się to tylko trzem. Ale i tak z biegiem czasu i ci producenci wycofywali się z produkcji.

Grzech piąty: konserwanty

Kolejnym problemem są tzw. funkcjonalne dodatki do żywności, a więc konserwanty, ulepszacze i zagęstniki. Na przykład E476 dodawane do niektórych czekolad Wedla, Milki czy Alpen Gold. Ułatwia on mieszanie poszczególnych składników. E476 występuje również w gotowych sosach do sałatek i smarowidłach do kanapek – szczególnie tych o zredukowanej zawartości tłuszczu.
Dodatki funkcjonalne zapewniają żywności odpowiedni smak, zapach, wygląd, ale także wydłużają termin przydatności do spożycia. A tego właśnie wymagają wielkie sieci handlowe. – Nie mają jednak nic wspólnego z wartością odżywczą – ostrzega prof. Grażyna Cichosz z Wydziału Nauki o Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Dlaczego zatem producenci je stosują? – Rozcieńczone wodą serki czy jogurty nie mają ani smaku, ani odpowiedniej barwy, ani trwałości, trzeba więc to sztucznie poprawić – wyjaśnia pani profesor. I dodaje, że pełnowartościowe serki twarogowe czy jogurty można zliczyć na palcach jednej ręki, dlatego warto sprawdzać zawartość białka w konkretnym produkcie. W homogenizowanych serkach twarogowych przeciętna zawartość białka wynosi 12-14 proc., natomiast w tzw. innowacyjnych 6-8 proc. Prawie bezbiałkowe lody i desery wcale nie należą do rzadkości. Bo białko to najdroższy składnik żywnościowy, potrzebny człowiekowi do prawidłowego rozwoju, skuteczności układu immunologicznego, a także sprawności intelektualnej.
Prof. Cichosz była w gronie ekspertów opiniujących w 2014 r. nową ustawę o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Zarzuciła wtedy rządzącym, że prawo żywnościowe, podobnie jak zalecenia dietetyczne, opracowywane są głównie z myślą o zyskach koncernów spożywczych. Przykład? Choćby wspomniane dodatki funkcjonalne, które, zdaniem prof. Ciołkosz, nie są dla naszego zdrowia bezpieczne. Owszem, posiadają odpowiednie atesty, ale testowane są na młodych, zdrowych ochotnikach.
Efekt? Zdecydowanie zbyt mało wiemy o wpływie tych substancji na osoby chore na cukrzycę, alergików, osób przyjmujących różne leki, a także małe dzieci. – Po latach stosowania okazuje się, że większość barwników i konserwantów może wywoływać alergie, że powszechnie stosowane benzoesany zagrażają życiu dzieci astmatycznych, a aspartam, tartrazyna, karagen, BHA czy BHT są rakotwórcze – mówi prof. Ciołkosz. Podkreśla jednak, że i tak bez porównania większym zagrożeniem niż dodatki do żywności są niedobory białka. Osłabiają one układ immunologiczny, a nawet ograniczają sprawność intelektualną.
Na koniec warto powiedzieć o największym grzechu żywieniowym Polaków. Jest nim niewystarczająca edukacja żywieniowa i zbyt optymistyczne przekonanie, że o wartościowe składniki w pożywieniu ich dzieci zadbają producenci. Przez to o tym, co wrzucamy do koszyka, decyduje bardziej marka, smak, opakowanie produktu, a nawet jego reklama niż faktyczne wartości odżywcze i dobry wpływ na nasze zdrowie. Takie podejście najprawdopodobniej wynieśliśmy jeszcze z PRL, gdy sklepowa żywność nie była tak bardzo przetworzona, a symbolem dobrobytu były kolorowe słodycze przywożone z Zachodu. Najwyższy czas to jednak zweryfikować. Inaczej – jak ostrzegają dietetycy – problemy zdrowotne nie będą kazały na siebie długo czekać.

Katarzyna Bosacka, prowadząca „Wiem, co jem” i „Wiem, co kupuję” w TVN Style

Generalna zasada brzmi: lepiej zjeść mniej, a mądrze, niż dużo i głupio. Dorośli powinni świecić przykładem. Jak mama, tata, babcia, dziadek jedzą i piją chemiczne świństwa, dzieci też będą to robić. O zdrową żywność musimy też walczyć. Jeszcze 20 lat temu do głowy nam by nie przyszło, że z kawiarni, klubów czy dyskotek znikną papierosy. A jednak się udało. Dziś warto zacząć mówić głośno także o przetworzonym jedzeniu, które nas zabija.
W sklepach pełno jest koszmarków adresowanych do dzieci – rzekomo mlecznych batonów, jogurtów i serków napchanych cukrem i kolorowymi drażetkami, nektarów wysokosłodzonych udających prawdziwe soki, napojów kakaowych instant, które składają się w 86 proc. z czystego cukru! Bez elementarnej wiedzy na temat składów produktów i czytania etykiet nie da się kupić nawet chleba, nie mówiąc o zdrowych przekąskach dla dzieci. Na szczęście moda na zdrowe żywienie robi swoje. Kiedy osiem lat temu zaczynałam program „Wiem, co jem”, nie byłam w stanie znaleźć w sklepie np. przyzwoitej parówki. Te dla dzieci napchane było MOM, czyli mięsem oddzielonym mechanicznie, a więc odpadkami, tłuszczem i skórami wieprzowymi. Groza! Dziś na szczęście mamy już także parówki z szynki, z piersi kurczaka, bez konserwantów i bez glutaminianu sodu.
Niebezpieczne są napoje gazowane z kofeiną (np. coca-cola, ale też pepsi). Oprócz wody i bąbelków, mają sztuczny brązowy barwnik E 150d, czyli karmel amoniakalny, kwas fosforowy, regulatory kwasowości, cukier lub sztuczne słodziki, sztuczne aromaty oraz kofeinę. Karmel amoniakalny może wywoływać u dzieci pokrzywkę i nadpobudliwość, a w większych ilościach podrażniać żołądek i wątrobę. Kwas fosforowy stosowany jest w przemyśle ciężkim między innymi do odrdzewiania rur. To dlatego zardzewiałe gwoździe czy monety po wymoczeniu w tego typu napojach pięknie błyszczą. Cytrynian sodowy – regulator kwasowości może z kolei podrażniać żołądek. Cukier, jak wiadomo, szkodzi, a w litrze napojów gazowanych może jest od 20 do nawet 26 łyżeczek, podczas gdy dzienna norma dla dorosłego człowieka to od pięciu łyżeczek dla kobiet do dziewięciu dla mężczyzn.

Robert Makłowicz krytyk kulinarny, podróżnik

Moja siostra, która prowadzi stołówkę w szkole, podaje dzieciom tylko zdrowe jedzenie, robione wyłącznie na miejscu, ze świeżych produktów. Wbrew pozorom to nie z dziećmi ma największy problem, ale z rodzicami, którzy przychodzą i pytają, czemu nie ma naleśników czy pierogów. I krzywią się, że jest ciecierzyca albo kuskus, bo w życiu tego nie jedli, więc po co ich dziecko ma to jeść? Inna sprawa, że jeśli dzieci same chodzą do szkoły i mają pieniądze, to i tak im nikt nie zabroni kupić chipsów czy batonów z utwardzonymi tłuszczami. Bo owoc zakazany zawsze smakuje lepiej.
Jak w takim razie poprawić żywienie dzieci? Po pierwsze, zawsze czytać etykiety. Zwracać uwagę na to, z czego produkty żywnościowe są zrobione. Warto unikać mięsa mechanicznie rozdrobnionego, sprawdzać procent „mięsa w mięsie” i czy czasem w serze żółtym zamiast mleka nie dodali oleju i barwników (bo i tak bywa). Wyznaję zasadę, że świadomość jest potrzebna w każdej dziedzinie, a zwłaszcza w takiej, od której zależy nasze życie i zdrowie.
Po drugie, jestem zdania, że nie należy wydzielać menu specjalnie dla dzieci. Problemem jest to, że w wielu restauracjach menu dziecięce jest pójściem na łatwiznę. Panierowany filet z kurczaka, frytki i pizza. To katastrofa!
Dzieci powinny jeść zdrowo to samo co dorośli. U nas w domu nigdy się specjalnie dla dzieci nie gotowało. Nikt się wtedy nie rzucał i nie robił im kotlecika z frytkami.

Katarzyna Bujakiewicz, aktorka

Mam dietetyka, z którym konsultuję dietę całej rodziny. Moja córka Ola doskonale wie, że chipsy to niezdrowa przekąska. Widzi dzieci z nadwagą i wyciąga wnioski. Ze zdrowych przekąsek podaję jej głównie bakalie. Nauczyłam ją tych smaków, kiedy była malutka, i teraz sama prosi o te produkty. Jeśli już kupuję słodycze, to te bez cukru i żelatyny. Poza tym w domu królują warzywa i ryby. Oczywiście, trzeba zachować zdrowy rozsadek. Może się zdarzyć, że na urodzinach kolegi czy w przedszkolu dziecko spróbuje słodyczy. Ważne, żeby przekazać mu zamiłowanie do zdrowego jedzenia i wrażliwość na świat. Dzięki temu nawet jak kiedyś chwilowo oszaleją na punkcie fast foodów, to później wrócą do zdrowych nawyków.


Dodam tylko, że jedzenie ma ogromny wpływ na nasze życie. Wybierajcie mądrze to co jecie i to co podajecie dzieciom. Szczególnie rodzice chorych dzieci powinni być świadomi, jak żywienie wpływa na leczenie i powrót do zdrowia.
Razem z Fundacją Iskierka już we wrześniu ruszamy do polskich szpitali aby edukować, rozmawiać i udowadniać, że zdrowe jedzenie jest pyszne i proste w przygotowaniu.
Do zobaczenia :)

źródło- WPROST

piątek, 1 września 2017

PODWYŻSZONY POZIOM CHOLESTEROLU PO LECZENIU ONKOLOGICZNYM


Coraz częściej zdarza się, że dzieci mają podwyższony poziom cholesterolu. Nie dziwi nikogo zlecanie badań tego lipidu już kilkulatkom. Zwykle jest to schorzenie dziedziczne lub nieodpowiedni sposób żywienia i brak ruchu.
Niestety podwyższony poziom cholesterolu może być również spowodowany intensywnym leczeniem szpitalnym. 
Jeśli po badaniach okaże się, że Twoje dziecko ma taki problem z pewnością zostaną wprowadzone odpowiednie preparaty z wapniem oraz witaminą D. Konieczna jest wówczas również odpowiednia dieta, zawierająca sporo wapnia, magnezu oraz witaminy m.in. K i C.

Zanim przejdę do diety pozwolę sobie napisać kilka słów na temat cholesterolu. 
Cholesterol to organiczny związek chemiczny, który występuje w każdym żywym organizmie, gromadząc się w błonach komórkowych. Cholesterol jest potrzebny do syntezy między innymi niektórych hormonów i witaminy D3. Wyróżnia się dwie frakcje: dobrą (HDL) i złą (LDL). Cholesterol LDL odpowiada za wytwarzanie blaszek miażdżycowych w ścianach naczyń krwionośnych i zwiększa ryzyko wystąpienia tak groźnych stanów, jak choroba niedokrwienna serca oraz zawał mięśnia sercowego. HDL natomiast odprowadza komórki tłuszczowe z krwi do wątroby, gdzie są one następnie usuwane. (adamed.expert)

Przedstawiam dziś przykładowy jadłospis dla kilkulatka, który zawiera odpowiednie ilości składników mineralnych i witamin a regularnie stosowany pomoże obniżyć poziom cholesterolu.

ŚNIADANIE
- 3 łyżki płatków pełnoziarnistych z orzechami i mlekiem. Kiwi. Herbatka owocowa. Możesz wykorzystać TEN przepis na płatki owsiane. Są pyszne i dziecku z pewnością będą smakowały. 
Na śniadanie doskonale sprawdzą się również płatki jaglane. Są delikatne w smaku, lekko słodkie.





II ŚNIADANIE
-1/2 bułki orkiszowej lub kromka chleba posmarowane serkiem typu almette z liściem sałaty, chudą drobiową wędliną lub pieczonym mięsem oraz pomidorem i ulubionymi kiełkami. Jeśli dziecko jest wyjątkowym niejadkiem, kanapkę podaj w formie misia, serduszka czy kwiatka. Pamiętaj że forma podania jest równie ważna jak sam posiłek. 
Szklanka soku z czarnej porzeczki. Najlepszy byłby oczywiście sok domowej roboty. Jeśli jednak takiego nie posiadasz z powodzeniem możesz zaserwować sok jednodniowy.

OBIAD
-Zupa brokułowa z pieczonymi ziarenkami ciecierzycy. Jeśli dziecko nie przepada za brokułami, po ugotowaniu, zmiksuj zupę na krem. Podaj do tego super chrupiące ziarenka ciecierzycy. Blachę wyłóż papierem do pieczenia, wyłóż puszkę lub słoik ciecierzycy odsączony z zalewy (świetna będzie również ugotowana wcześniej i przestudzona). Dopraw szczyptą soli, pieprzu, suszonym oregano oraz wędzoną papryką i łyżką oleju. Dokładnie obtocz ziarnka w marynacie. Piecz 40 min. w 180 st. C aż do zrumienienia ziarenek.


- faszerowana papryka. Z papryki odetnij górę, wydrąż dokładnie. Napełnij farszem- 100 g mięsa drobiowego wymieszaj z łyżką otrębów żytnich, drobno posiekaną natką pietruszki, 2 drobno pokrojonymi pieczarkami oraz przyprawami- szczyptą soli, pieprzu oraz 1/2 łyżeczki curry. Dodatkowo posyp paprykę startym żółtym serem. Zapiekaj w 180 st. C ok. 40 min. aż mięso będzie dobrze wypieczone a papryka miękka. Paprykę najlepiej piec w naczyniu żaroodpornym.

PODWIECZOREK
- mus z banana i truskawek z jogurtem greckim i prażonymi płatkami migdałowymi.
Banana i truskawki (mogą być mrożone) zmiksuj na gładko. W naczynku układaj warstwami mus i jogurt. Ostatnia warstwa powinna być z jogurtu. Całość posyp płatkami migdałowymi.
Możesz również zmiksować owoce z jogurtem, powstanie wówczas pyszny koktajl. Ozdób go ulubionymi owocami dziecka.

KOLACJA
- omlet z warzywami.
W misce dokładnie rozkłuć jajko. Dodaj drobno posiekany szczypiorek i 2 łyżki mleka. Wymieszaj. Usmaż omlet na łyżce oliwy. Podaj z sałatką z pomidora i sera mozzarella.
Do omleta możesz dodać również natkę pietruszki lub drobno pokrojony szpinak. Świetnie smakuje również z chudą szynką lub warzywami. 
Tak naprawdę dodaj do omleta takie warzywa, jakie Twoje dziecko lubi.


Zasady żywieniowych, które warto wprowadzić do codziennego życia :

- podawaj dziecku ok. 1,5 l wody, najlepiej niegazowanej. Woda pomoże oczyścić organizm
- posiłki powinny być spożywane regularnie, co 3-4 godziny
- unikaj potraw tłustych i smażonych. Taka forma obróbki cieplnej podnosi poziom cholesterolu. Najlepiej gotuj, gotuj na parze, piecz, grilluj, duś, piecz w papilotach
- posiłki powinny być bogate w błonnik, który usuwa zbędne produkty przemiany materii. Dobrym źródłem błonnika są warzywa i owoce, siemię lniane, orzechy, pieczywo pełnoziarniste, rośliny strączkowe np. fasolka szparagowa, z reguły lubiana przez najmłodszych
- unikaj produktów typu fast food, produktów mocno przetworzonych, gotowych dań, produktów instant oraz żywności ze składem, którego nie potrafisz przeczytać
- ogranicz sól w potrawach. Zamiast niej dodawaj zioła. Szczególnie wskazane są te, które wspomagają pracę wątroby- cynamon, kurkuma, natka pietruszki, majeranek, czosnek- jeśli dziecko lubi
- idealnie byłoby wyeliminować cukier. Wiem jednak, że w przypadku dzieci jest to raczej niemożliwe. Postaraj się go ograniczyć
- dieta powinna być bogata w warzywa. Szczególnie polecane przy podwyższonym poziomie cholesterolu są buraki, marchew, czosnek, kalafior, ogórki kiszone, papryka, pomidory, sałaty 
- równie ważne w diecie są owoce, szczególnie polecane to grejpfruty, cytryny, jabłka, pomarańcze, granat, czarna porzeczka, agrest
- nie zapomnij o rybach. To świetne źródło kwasów omega 3, szczególnie ryby tłuste, takie jak łosoś, makrela, śledź. Dobrym źródłem kwasów omega 3 jest również olej lniany i konopny
- do sałatek dodawaj pestki dyni i słonecznika to dobre źródło kwasów tłuszczowych

Mam nadzieję, że te kilka wskazówek pomoże Ci w odpowiednim komponowaniu posiłków.

czwartek, 24 sierpnia 2017

WZDĘCIA U DZIECKA PODCZAS LECZENIA


Podczas leczenia pojawia się wiele nieprzyjemnych dolegliwości. Część z nich niestety trudno wyeliminować, część jest niwelowana środkami farmakologicznymi. Są i takie, które możemy spróbować złagodzić domowymi sposobami. Do takich nieprzyjemnych dolegliwości należą wzdęcia. Jak sobie z nimi radzić domowymi sposobami? Mam dla Was kilka pomysłów na napary:)

NAPAR Z CYNAMONU

Naturalny napój z cynamonu to doskonałe naturalne remedium pobudzające trawienie. Pomoże zwalczyć wzdęcia i zmniejszyć stany zapalne układu pokarmowego. Poprzez zatrzymanie produkcji gazów zmniejszy złe samopoczucie i nieprzyjemne objawy.
Właściwości, jakie kryje w sobie ta aromatyczna przyprawa poprawiają proces trawienia pokarmów i zwalczają nadkwaśność w żołądku.

Składniki

  • 1 łyżeczka cynamonu (5 g)
  • 1 szklanka wody (250 ml)

Sposób przygotowania

  • Umieść łyżeczkę cynamonu w szklance wrzącej wody i pozostaw do zaparzenia na około 10 minut.

Sposób spożycia

  • Podaj dziecku szklankę tej herbaty gdy tylko pojawią się wzdęcia.

NAPAR Z MIĘTY

Mięta to roślina znana i ceniona w medycynie naturalnej. 
Jej naturalne składniki wspierają procesy trawienne i skutecznie zmniejszają wzdęcia. 
Napar z mięty doskonale eliminuje odpadki nagromadzone w jelicie grubym i zapobiega wzdymaniu brzucha.



Składniki

  • 1 łyżka suszonych liści mięty (10 g)
  • 1 szklanka wody (250 ml)

Sposób przygotowania

  • Umieść liście mięty w szklance wrzącej wody, następnie przykryj i pozostaw na około 10 minut do zaparzenia.

Sposób spożycia

  • Dziecko powinno wypić szklankę herbaty miętowej po głównym posiłku (obiad).

HERBATKA ANYŻOWA

Herbata anyżowa jest naturalnym naparem o dobroczynnych, leczniczych właściwościach przeciwzapalnych. 
Ułatwiają one rozkładanie gazów zbierających się w jelitach.



Składniki

  • 1 szklanka wody (250 ml)
  • 1 łyżeczka anyżu (5 g)

Sposób przygotowania

  • Zagotuj szklankę wody i gdy zacznie już wrzeć dodaj do niej anyż.
  • Pozostaw do zaparzenia na około 10 minut, a następnie przestudź i podaj do picia.

Sposób spożycia

  • Podawaj jedną szklankę tego naparu po zjedzeniu ciężkich posiłków.

NAPAR Z GOŹDZIKA

Goździki to doskonała przyprawa o dobroczynnych właściwościach. Doskonale zmniejszają wzdęcia jelitowe, dzięki czemu niweluje się kłopotliwa opuchlizna.
Regularne sięganie po goździki wspomaga procesy trawienne i zmniejsza dolegliwości towarzyszące gazom i nadkwasocie.

Składniki

  • 1/2 łyżeczki goździków (2 g)
  • 1 szklanka wody (250 ml)

Sposób przygotowania

  • Umieść pół łyżeczki goździków w szklance wrzącej wody i poczekaj 10 minut aż się zaparzy.
  • Odcedź napój i podaj do wypicia.

Sposób spożycia

  • Podawaj szklankę tego napoju z goździków przed jedzeniem.

NAPAR Z BAZYLII

Innym popularnym naturalnym remedium aby kontrolować wzdęcia i gazy jelitowe jest napar z bazylii.
Roślina ta wykazuje oczyszczające właściwości, dzięki czemu przynosi wielką ulgę gdy żołądek jest obciążony. To z kolei doskonale wymiata zanieczyszczenia z jelit. Dzięki temu flora bakteryjna działa poprawnie.

Składniki

  • 1 szklanka wody (250 ml)
  • 1 łyżka świeżej bazylii (10 g)

Sposób przygotowania

  • Zagotuj szklankę wody i dodaj do niej świeżą bazylię.
  • Poczekaj do zaparzenia 15 minut, a następnie przefiltruj zawartość.

Sposób spożycia

  • Podawaj szklankę tego naparu po zjedzeniu ciężkich posiłków.

NAPAR Z CZĄBRU

Cząber swoje właściwości lecznicze zawdzięcza przede wszystkim sporej zawartości olejku eterycznego, który wykazuje silne działanie tonizujące i regulujące proces trawienia. 
Ponadto ma działanie rozkurczowe, przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne. Cząber łagodzi dolegliwości ze strony układu trawiennego tj. wzdęcia, odbijanie, biegunki, usprawnia i reguluje cały proces trawienny
Napar z cząbru podczas leczenia szpitalnego podawaj raz dziennie.
Pamiętaj, że zioła mogą wchodzić w interakcje z lekami dlatego przed zastosowaniem zawsze zapytaj swojego lekarza.



Składniki

  • 1 szklanka wody (250 ml)
  • 1 łyżeczka suszonego cząbru ( 5 g)

Sposób przygotowania

  • Zagotuj szklankę wody i dodaj do niej suszony cząber.
  • Poczekaj do zaparzenia 15 minut, a następnie przefiltruj zawartość.

Sposób spożycia

  • Podawaj szklankę tego naparu rano lub wieczorem.

Mam nadzieję, że któryś z naparów pomoże Twojemu dziecku w problemach trawiennych.



źródło- krokdozdrowia.pl