piątek, 30 września 2016

CUDOWNA WITAMINA D





Chciałabym napisać kilka słów o witaminie D. Jest to jedna z tych witamin, która ma bardzo duże znaczenie dla naszego zdrowia. Jest ona "produkowana" gdy nasza skóra jest wystawiona na promienie słoneczne. Z tego też powodu często nazywana jest witaminą słońca :)
Niestety w naszych warunkach klimatycznych przeważają dni pochmurne i duża część populacji może mieć niedobory. Korzystaj więc ze słońca jeśli tylko masz taka możliwość.
Pamiętaj, że trzeba wystawiać na słońce jak największą powierzchnię ciała. Jeśli wystawisz jedynie twarz i ręce produkcja witaminy D z pewnością będzie niewystarczająca.
Również stosowanie ochrony przeciwsłonecznej, czyli smarowanie się kremami z filtrem sprawi, że będziemy produkować mniej tej cennej witaminy lub wcale.
Jeśli już korzystasz ze słońca, rozważ opalanie przez kilka minut (wystarczy 20) bez ochrony przeciwsłonecznej (wszystko zależy od wrażliwości na słońce), a następnie posmaruj się kremem z filtrem aby z kolei uniknąć poparzenia słonecznego.
Promienie słoneczne z natury są zdrowe, jednak poparzenie słoneczne niesie za sobą poważne konsekwencje. Oparzenia mogą spowodować przedwczesne starzenie się skóry lub nawet doprowadzić do raka skóry.
Powtórzę jeszcze raz- wystarczy kilka minut dziennie przebywać na słońcu aby organizm wyprodukował witaminę D.
Witamina ta zostaje przechowywana w organizmie przez dość długi czas, nawet kilka tygodni, więc powinno wystarczyć te kilka minut na słońcu żeby utrzymać odpowiedni poziom witaminy D w krwi.
Tak jak wspomniałam w naszej strefie klimatycznej słońce (niestety) nie świeci cały rok. Musimy więc czerpać witaminę z pożywienia lub włączyć do diety suplementy. Szczególnie konieczne staje się to w okresie jesienno- zimowym.

Niestety niewiele produktów spożywczych zawiera witaminę D. Najwięcej możesz jej znaleźć w rybach morskich, tłustych rybach, tuńczyku w puszcze, jajkach, oleju z wątroby dorsza czy rekina, w pestkach dyni (małe ilości). 
Jak widzisz nie za wiele tych produktów. Warto więc włączyć suplementację.

Zanim jednak pobiegniesz do apteki po odpowiedni suplement, skontaktuj się ze swoim lekarzem. Zrób badania, aby sprawdzić jaki masz poziom witaminy D i dopiero wówczas możesz pomyśleć o suplementacji. Pamiętaj, ze zarówno niedobór jak i nadmiar może mieć niekorzystny wpływ na twoje zdrowie.

KORZYŚCI Z UTRZYMANIA WŁAŚCIWEGO POZIOMU WITAMINY D

- wyższe dawki tej witaminy mogą pomóc w zapobieganiu osteoporozy i złamań kości u osób w podeszłym wieku
- odpowiedni poziom witaminy D może pomóc w zapobieganiu raka. W jedny z badań wykazano, że dawka 1100 IU dziennie, wraz z wapniem, zmniejszyła ryzyko wystąpienia raka o 60 % (rak piersi)
- witamina słońca pomaga walczyć z depresją. Nie jest to chyba zaskoczeniem. Większość z nas ma lepszy humor kiedy na dworze świeci słońce
- w jednym z badań stwierdzono że dawka 2000 IU dziennie u niemowląt zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy I typu nawet o 78% (naturalna-medycyna.com.pl)

NADMIAR WITAMINY D

Przedawkowanie witaminy D doprowadza do gromadzenia się wapnia w tkankach, m.in. w sercu, a w szczególności w tętnicach i nerkach. W konsekwencji dochodzi do zaburzenia pracy serca i ośrodkowego układu nerwowego. Ponadto zwiększa się zapadalność na kamicę pęcherzyka żółciowego oraz nerek. Przedawkowanie witaminy D jest również niebezpieczne dla płodu, gdyż może powodować jego deformacje, a także choroby kości u noworodka.(poradnikzdrowie.pl)

NIEDOBÓR WITAMINY D


Niedostateczna ilość tej witaminy przyczynia się do rozwoju krzywicy u małych dzieci, a u dorosłych do osteoporozy i tzw. osteomalacji, która jest właściwie tym samym co krzywica – rozmiękaniem kości. Poza tym słabnie siła mięśni, w związku z tym mogą się pojawiać problemy z chodzeniem, a prawie zawsze występują bolesne kurcze.
Ponadto niedobór witaminy D zwiększa ryzyko rozwoju otyłości, chorób układu krążenia (szczególnie nadciśnienia tętniczego), cukrzycy, chorób zapalnych, autoimmunologicznych (np. stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń) oraz nowotworów (piersi, prostaty, jelita grubego). Niedobór witaminy D może także przyśpieszyć proces starzenia.
Z kolei niedobór witaminy D w czasie życia płodowego może doprowadzić do zaburzenia rozwoju mózgu dziecka i być przyczyną trwałego uszkodzenia funkcji mózgowych, przez co zwiększa ryzyko wystąpienia schizofrenii czy autyzmu. (poradnikzdrowie.pl).

A co z dziećmi chorymi onkologicznie? Absolutnie nie stosujemy dodatkowej suplementacji na własną rękę. Jeśli masz wątpliwości czy twoje dziecko podczas leczenia ma odpowiedni poziom tej witaminy powiedz o tym lekarzowi prowadzącemu. Na pewno zostanie zlecone odpowiednie badanie. Jeśli będzie taka potrzeba lekarz z pewnością włączy odpowiednie preparaty.

Zachęcam zatem wszystkich do korzystania z jesiennych promieni słońca. 


sobota, 24 września 2016

DIETA PO PRZESZCZEPIENIU SZPIKU KOSTNEGO




Pacjent, szczególnie dziecko, po przeszczepie szpiku kostnego powinno odpowiednio się odżywiać. To bardzo ważna kwestia. Oprócz innych zaleceń lekarza, prawidłowe odżywianie pozwoli wzmocnić młody organizm a nie rzadko uchronić przed innymi problemami ze strony układu pokarmowego.

Często występują różnego rodzaju dolegliwości utrudniające prawidłowe odżywianie. Mogą pojawić się osłabienie apetytu, zmiana smaku, suchość śluzówek. Wiele z tych objawów z czasem ustępuje. Jednak na początku warto wiedzieć co może się pojawić i jak pomóc dziecku.
Dla wielu chorych, jedzenie po przeszczepie smakuje inaczej- ma posmak metaliczny, podobnie jak podczas chemioterapii. Aby złagodzić ten stan warto wprowadzić do menu kwaśne potrawy (jeśli oczywiście śluzówki nie są owrzodzone) o intensywnym smaku.
Jeśli występuje suchość w ustach staraj się nie podawać dziecku pokarmów suchych i twardych (chrupek, sucharek). Takie produkty jeszcze bardziej podrażniają delikatne śluzówki. Warto również wyeliminować potrawy kwaśne, słone, pikantne (ogórki kiszone, cytrusy, pomidory).
Jedzenie powinno być miękkie, delikatne np. bułka namoczona w herbacie lub mleku, budyń, delikatne zupy kremy. Takie potrawy nie podrażnią śluzówek a poza tym dziecko z łatwością je połknie. Posiłek warto popijać delikatnym kompotem, lekką herbata lub wodą. Do potraw można podawać sosy, wówczas jedzenie będzie bardziej "wilgotne".
Posiłki powinny być letnie, są one zwykle lepiej tolerowane niż gorące. 
Jeśli problem jest bardzo poważny i dziecko nic nie chce lub nie może jeść warto sięgnąć po apteczne drinki lub odżywki. Są one kaloryczne w postaci płynnej.
Aby dziecku pomóc podawaj bez cukrowe gumy do żucia, domowe sorbety w formie lodów (do lizania). Może się również sprawdzić płukanka z wody i sody oczyszczonej (to oczywiście dla starszego dziecka, które potrafi wypłukać usta). Zrezygnuj ze sklepowych płynów do płukania ust- one dodatkowo mogą wysuszać śluzówkę.
Najlepiej aby dziecko jadło mniejsze porcje ale częściej. Posiłki powinny być urozmaicone i kolorowe aby maluch chętnie po nie sięgał.
Jeśli nie występuje nietolerancja na mleko możesz dziecku podawać mleczne szejki. Dobrym rozwiązaniem są zupy kremy, jajka gotowane lub delikatne omlety, drobny makaron dobrze ugotowany (nie al dente), drobne kaszy, ryż- również dobrze ugotowane. Duszona ryba- rozpływa się w ustach, nie trzeba jej przeżuwać.
Po przeszczepie mogą wystąpić zaparcia lub biegunki. Pamiętaj aby podczas biegunki podawać dziecku pić. Najlepiej co kilka minut kilka łyżeczek płynów. Mogą to być łagodne herbatki, kompoty domowe. Dobrym rozwiązaniem jest podawanie kleików przygotowanych na wodzie. Gdy biegunka występuje dłużej niż dobę koniecznie skontaktuj się z lekarzem prowadzącym. Taki stan rzeczy może zmniejszać wchłanianie leków. Być może będzie konieczne podawanie leków dożylnie. 


Odżywianie po transplantacji jest bardzo ważne. Nie tylko pozwala utrzymać lub przybrać na wadze, ale pomaga również wzmocnić organizm, poprawić odporność czy lepsze samopoczucie. Nie bagatelizuj tej kwestii.
Pamiętaj, że posiłki powinny być pełnowartościowe, o odpowiedniej ilości kalorii, składników odżywczych i mineralnych.
Nie podawaj dziecku pokarmów ciężkostrawnych (smażonych, fast foodów)które mogą powodować wzdęcia czy zaparcia. Przy komponowaniu posiłków musisz wziąć pod uwagę choroby towarzyszące, które mogą się pojawić- nadciśnienie, problemy z tarczycą, cukrzyca czy chociażby podwyższone próby wątrobowe czy nerkowe.
Po wyjściu ze szpitala powoli wprowadzaj produkty, które były odstawione w szpitalu. Układ trawienny musi się przyzwyczaić do zmian.
W pierwszych miesiącach po przeszczepie, kiedy układ odpornościowy jest bardzo słaby podawaj dziecku jedynie potrawy tuż po przygotowaniu. Nie ma mowy o odgrzewaniu czy podawaniu posiłku z poprzedniego dnia. Takie odżywianie zminimalizuje ryzyko zakażenia (bakteryjne, wirusowe, grzybicze).
Potrawy podawaj po obróbce cieplnej (pieczone, duszone, gotowane, gotowane na parze).

ZASADY ŻYWIENIA PO PRZESZCZEPIE
- przed przygotowaniem posiłku dokładnie umyj ręce
- nie podawaj pokarmów surowych (tatar, kogel mogel, tiramisu z surowymi jajkami)
- nie podawaj produktów które stały w temperaturze pokojowej dłużej niż 2 godziny np. naleśniki, które zostały z obiadu
- surowe owoce można spożywać te, które można obrać. Najlepiej sezonowe, krajowe np. jabłka. Przed podaniem owoc dokładnie umyj i obierz ze skórki
- ważne by posiłki były bogate w białko, witaminy i składniki mineralne. Takie potrawy pomogą nabrać sił
-nie podawaj potraw tłustych, z niepewnego źródła

Po przeszczepie wprowadź dietę UBOGOBAKTERYJNĄ.

Dieta ta zapobiega ryzyku zatrucia pokarmowego poprzez eliminację potraw, które mogą zawierać groźne bakterie. Dieta ta stosowana jest od momentu przygotowującego do przeszczepu i stosowana do ok. 3 miesięcy po przeszczepie. Bakterie mnożą się w różnych warunkach. Najszybciej w temperaturze +4 st.C a +60 st.C. Gotowanie niszczy wiele ale nie wszystkie bakteria. Im dłużej jedzenie przebywa w temp. pokojowej lub w lodówce tym większe jest zagrożenie skażenia bakteriami.
Wyjątek stanowią:
- dżem, musztarda, ketchup
- mleko pasteryzowane (po otwarciu trzeba zużyć w ciągu 24 h)
- masło- data na opakowaniu
- ser zamknięty hermetycznie
- jarzyny (marchew, korzeń pietruszki, ziemniaki)

Suche produkty takie jak płatki, kasze, ryż, krakersy mogą być przechowywane dłużej w temp. pokojowej pod warunkiem, że są szczelnie zamknięte.

Najlepiej wybierać produkty szczelnie zamknięte, pakowane próżniowo. Dobrym rozwiązaniem są również mrożonki. Staraj się unikać produktów, które nie są zapakowane. Zawsze sprawdzaj datę przydatności do spożycia i nie podawaj przeterminowanych produktów.

Jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Dbaj o higienę podczas przygotowywania posiłków. Przede wszystkim umyj ręce, naczynia w których przygotowujesz posiłki również muszą być umyte, sztućce najlepiej wyparzone. Zamiast drewnianych desek do krojenia używaj plastikowych (łatwiejsze w czyszczeniu). Poza tym na drewnianych łatwiej rozmnażają się bakterie. Warzywa i owoce dokładnie umyj a następnie sparz. 

PRZYGOTOWYWANIE POTRAW
Rozmrażaj zawsze w lodówce, nigdy w temp. pokojowej.
Mięsa piecz tylko w temp. powyżej 150 st.C
Nie podawaj warzyw niedogotowanych. 
Nie podawaj produktów na których znajdują się ślady zanieczyszczeń lub pleśni.
Zawsze produkty powinny być świeże i najlepszej jakości.

Mam nadzieję, że te kilka wskazówek pomoże Wam w zdrowym odżywianiu i szybkim powrocie do zdrowia.



Pisząc posta korzystałam z "Poradnik dla pacjentów po przeszczepie szpiku kostnego" praca zbiorowa, wyd. IV Katowice 2006


czwartek, 15 września 2016

NATURALNE DOPALACZE

Tak, dobrze przeczytałeś, dopalacze. Ale zdrowe, naturalne i smaczne.
Co masz na myśli mówiąc dopalacz? Niebezpieczną substancję, która może cię zabić czy naturalny produkt, który doda ci energii i pobudzi do działania? 

Ja mówiąc dopalacz, myślę o pysznym jedzeniu, które nie dość, że sprawia przyjemność to jeszcze dodaje energii. Z natury jestem osobą aktywną, angażuję się w mnóstwo spraw ale czasem mam spadek formy. Jak sobie wtedy radzić? Co jeść i pić aby mieć mnóstwo energii nawet w pochmurny, paskudny dzień?

Jedzenie to podstawowa czynność. Aby żyć- musisz jeść. Dla mnie jednak jedzenie to coś więcej. Jem nie tylko po to aby dostarczyć organizmowi niezbędnych substancji odżywczych, ale jem bo lubię, bo sprawia mi to radość. To energia nie tylko dla ciała ale i ducha.
To, co jemy, wpływa na nasze zdrowie- to oczywiste, wiele razy o tym pisałam.
Jeśli odżywiasz się mądrze, dostarczasz swojemu organizmowi energii, budulca, ale przede wszystkim jesteś w stanie zapobiec wielu chorobom a jeśli już zachorujesz, prawidłowym odżywianiem możesz wspomóc organizm w walce z chorobami. 
Jeśli w twojej kuchni dominuje przetworzone jedzenie to nadwaga, czy problemy zdrowotne nie powinny cię dziwić. To konsekwencja wieloletnich zaniedbań żywieniowych. 
Pamiętaj, że niektóre produkty i dodatki do żywności mogą mieć niekorzystny wpływ na twój układ nerwowy. Często nieświadomie sięgasz po dany produkt a potem czujesz się przygnębiony, rozdrażniony czy osłabiony. Często niewiele wystarczy aby twój organizm tak właśnie zareagował.
Na szczęście są również produkty, które potrafią wyprowadzić cię z takiego stanu. Dziś właśnie skupię się na naturalnych produktach dodających energii.

KOFEINA- to chyba pierwszy, jaki przychodzi do głowy, naturalny dopalacz. A jak myślisz o kofeinie mówisz kawa. Zgadzam się, ziarna kakaowca to najpopularniejsze źródło kofeiny.
Każdy ma swoją ulubioną. Czarną, z mlekiem czy podwójnym cukrem- do wyboru, do koloru. Już po kilku minutach od wypicia tego cudownego napoju czujesz się pobudzony psychicznie i fizycznie.
Pamiętaj jednak, z kawą nie wolno przesadzać. Dziennie możesz wypijać nie więcej, jak 2-3 filiżanki. Jeśli pijesz za dużo, skutek jest odwrotny. Zamiast pobudzenia boli cię głowa, jesteś rozdrażniony i nerwowy.
"mała czarna" pita z umiarem, nie tylko zwiększa sprawność umysłową, ale może zmniejszać ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II, raka jelita i wątroby a dzięki zawartym w niej przeciwutleniaczom opóźnia efekty starzenia.
Pamiętaj jednak, że działanie pobudzające kawy jest raczej krótkotrwałe. Wcześniej czy później dopadnie cię zmęczenie i będziesz musiał odpocząć.
Dla smakoszy jeszcze jena rada. Jeśli pijesz dużo kawy pamiętaj o produktach z magnezem, kawa bowiem wypłukuje magnez z organizmu.

GUARANA- podobnie jak kawowiec, ma zdolność do syntezy kofeiny. Jednak guarana zawiera nawet cztery razy więcej kofeiny niż popularna kawa. Nasiona guarany, oprócz kofeiny, zawierają również teofilinę i teobrominę- substancje o właściwościach antyoksydacyjnych, czyli zwalczających wolne rodniki w organizmie, odpowiedzialne za szybsze starzenie się.
Guarana jest również wykorzystywana jako środek wspomagający odchudzanie. 
W porównaniu do kawy, guarana działa dłużej, gdyż wolniej wchłania się z przewodu pokarmowego. 
Guarana najczęściej jest dostępna w postaci kapsułek, gdyż w naturalnej formie nie jest smaczna (ma gorzki smak).
Ze względu na silne działanie pobudzające i łatwość przedawkowania powinno się ją stosować ostrożnie, szczególnie u osób z nadciśnieniem tętniczym i z problemami ze snem.

ARONIA- na pierwszy rzut oka, a raczej smaku- nie zachwyca. Cierpka, gorzka, raczej niesmaczna. Jednak mimo wszystko bomba, nie tylko energetyczna ale i witaminowa.

Aronia zawiera mnóstwo antyoksydantów, które neutralizują szkodliwe działanie wolnych rodników. Poza tym wzmacnia naczynia krwionośne, obniża ciśnienie krwi i poziom złego cholesterolu. Pozytywnie wpływa na układ trawienny, przeciwdziała zmianom w mózgu, które mogą prowadzić do demencji.
Aby poczuć jej działanie energetyzujące należy regularnie ją spożywać. Na surowo to raczej kiepski pomysł, jednak świetnie sprawdza się w przetworach.
Sok, dżem lub galaretka- wybór należy do Ciebie. Pod warunkiem, że zagości w Twojej diecie na stałe.

ZIELONA HERBATA- znana od tysięcy lat, jednak swoją chwałę przeżywa dopiero od kilku.  Co takiego kryje kubek herbaty, że możemy mówić o właściwościach pobudzających? Oprócz kofeiny w naparze z suszonych listków znajdziesz również teaninę, pochodne ksantyny i teofiline. Wszystko to sprawia, że ten napój nas pobudza, ale jego działanie jest łagodne i długotrwałe. 
W dodatku zielona herbata zawiera znacznie więcej przeciwutleniaczy niż herbata czarna co korzystnie wpływa na zdolności intelektualne- odmładza ciało i umysł :)
Zaleca się jej picie w profilaktyce chorób układu krążenia, nadwagi, próchnicy czy nowotworów.
Jeśli lubisz ten napój, najlepiej zalej filiżankę wodą w temperaturze 70 st. C. i delektuj się jej smakiem. Aby herbata zapewniła efekt pobudzenia parz ją ok. 4 min. Parzona dłużej niż 5 min. będzie działała relaksująco. Co ważne listki herbaty możesz zalać kilkakrotnie wiec oszczędzasz również pieniądze. Zaproś zieloną herbatę do swojej kuchni.

YERBA MATE- To gatunek herbaty, a w zasadzie napoju z ostrokrzewu paragwajskiego, który poprawia koncentrację, działa korzystnie na układ odpornościowy i przyspiesza przemianę materii. Często parzy się ją w specjalnych tykwach i pije przez bombillę (metalową, szeroką słomkę), dzięki której drobne fusy pozostają w naczyniu. Yerba mate ma swój fan klub i stopnie wtajemniczenia, są bowiem jej różne rodzaje i specjalne sklepy. Kojarzy się z ekologicznym, zdrowym trybem życia. To wszystko dla zaawansowanych herbaciarzy. Zwykli śmiertelnicy yerbę mogą zaparzyć w kubku. Naczynie przynajmniej w połowie wypełnia się suszem i zalewa wodą o temperaturze nieprzekraczającej 80°C. Ten sam susz można zalewać wielokrotnie (6-7 razy). Dla uzyskania właściwości pobudzających należy parzyć ją przez około 2-3 minuty. Ma cierpki smak, którym wielu do siebie zraża. Ale warto po nią sięgać, bo zawiera mnóstwo drogocennych dla zdrowia substancji, m.in. witaminy A, B1, B2, C oraz takie minerały jak żelazo, potas, wapń czy magnez. (kafeteria.pl)

ŻEŃ-SZEŃ- To roślina stosowana w medycynie chińskiej już od ponad 4 tysięcy lat. Dobroczynne właściwości tego korzenia długo można by wymieniać. Podnosi witalność nie tylko u osób starszych. Działa pobudzająco, poprawia koncentrację, umiejętność zapamiętywania, podnosi tolerancję na stres, a także wzmacnia system odpornościowy. Korzeń żeń-szenia ma również właściwości hipoglikemizujące - pomaga zmniejszyć poziom cukru we krwi. Dodaje siły, a to dzięki zawartości ginsenozyd, które pomagają w dostarczeniu tlenu i składników odżywczych do narządów. Wtedy lepiej one pracują, a mięśnie szybciej regenerują się po wysiłku, mamy więcej siły. Nie wolno go nadużywać i stosować dłużej niż 2 miesiące. A niektórzy w ogóle nie powinni po niego sięgać, np. osoby ze skłonnością do hipoglikemii czy hemofilii. Konsultacji lekarskiej wymaga jego przyjmowanie przy zaburzeniach pracy serca, nadpobudliwości czy alergii. (kafeteria.pl)

Moi drodzy, jak widzicie jest wiele produktów, które mogą dodać nam energii. Ja do tej listy dorzuciłabym jeszcze zdrowe, pełnowartościowe odżywianie, ruch na świeżym powietrzu. Niech to będzie choćby spacer. Ważne aby trochę się poruszać. No i oczywiście uśmiech. Uśmiechnij się, a świat uśmiechnie się do Ciebie. Od razu poczujesz się lepiej.


zdjęcia: jedzmy-zdrowo.pl, nergia.com, aronia.org.pl, adamed.expert, eatthis.org, fitdietetyk.pl


piątek, 9 września 2016

ERYK- BAJKA TERAPEUTYCZNA


Kiedy dziecko trafia do szpitala, my, dorośli musimy zrobić wszystko, aby maluch poczuł się bezpiecznie. Musimy wyjaśnić mu dlaczego tu jest, dlaczego pani pielęgniarka musi dać zastrzyk, czemu pan doktor ciągle je bada. W oswojeniu dziecka z sytuacją, z chorobą pomagają bajki terapeutyczne. Dziś przedstawiam bajkę Pani Justyny Piecyk "ERYK".
Więcej bajek znajdziesz tutajtutajtutaj i tutaj.

ERYK
Drzwi.html
  il. Justyna Piecyk
Pamiętał tylko, że drzewa za oknem zaczęły mu się zlewać w jedno, a buzia sama raz po raz otwierała się do ziewania i nagle, jak przez mgłę, usłyszał głuchy łomot, trzask rozdzierający bębenki w uszach i dalej... nic już nie pamiętał...
Znalazł się przed ogromnymi drzwiami. Obejrzał się za siebie, ale zobaczył tylko rozległy błękit, więc postanowił zapukać. Już wyciągał piąstkę, gdy drzwi otworzyły się same.
- Nie spodziewaliśmy się tu ciebie... dopiero za jakieś, zaczekaj niech sprawdzę...
Chłopiec zobaczył przed sobą staruszka, z długą siwą brodą, w dziwnej powłóczystej sukni, który wertował swoją ogromną księgę próbując usilnie coś w niej znaleźć.
- No tak, powinieneś się tu zjawić dopiero za jakieś osiemdziesiąt lat. Co my tu z tobą zrobimy? Wejdź do środka. Dołączysz na razie do innych aniołków, a jutro pójdziesz do szkoły.
- Eryk? Tak masz na imię, prawda?- zapytała z uśmiechem na drugi dzień nauczycielka.
- Tak, proszę pani - odpowiedział zgodnie z prawdą Eryk.
- Moi drodzy, to jest wasz nowy kolega. Przywitajcie go serdecznie.
- Cześć, Eryk -  krzyknęły zgodnym chórem anioły pousadzane w rzędach ławek.
- Usiądź tutaj – wskazała mu miejsce pani.
Przez resztę dnia Eryk siedział, jak najgrzeczniej potrafił w swojej ławce, ale z lekcji nie rozumiał nic. Pani mówiła coś o ciałach astralnych, życiu pozaziemskim i innych równie skomplikowanych sprawach. On jednak nie mógł się na tym skupić. Cały dzień słyszał głos mamy: "Eryczku, pamiętasz, mieliśmy wyjechać nad morze, bardzo cieszyłeś się z tych wakacji... Synku, obudź się!".
- Eryku! Obudź się, mówię do Ciebie! - chłopiec otworzył oczy i zamiast ukochanej mamy zobaczył twarz nauczycielki. - Ty w ogóle nie uważasz. O czym była mowa?
- Nie wiem proszę pani, ja nic nie rozumiem i mama mnie wołała.
- A to dopiero bieda z tobą będzie... - westchnęła nauczycielka, która słynęła ze swej anielskiej cierpliwości. - Podczas przerwy musimy wrócić i porozmawiać ze św. Piotrem.
- Dobrze proszę pani - odparł Eryk.
- Sam widzisz - opowiadała nauczycielka świętemu. - Chłopiec jest grzeczny, ale za mały, on nic nie rozumie, wydaje mi się, że tym razem zaszła jakaś pomyłka.
- To niemożliwe, wiesz przecież, że Szef nie myli się nigdy - odparł święty Piotr. - Najgorsze, że akurat wyjechał. I sami musimy rozstrzygnąć tę sprawę. A może, sam już nie wiem, może on powinien trafić na dół.
- Na dół!? - nauczycielka, aż pobladła ze zdumienia.
- Grzeczny byłeś ostatnio Eryku? - zapytał św. Piotr.
- Nie wiem - odparł chłopiec spuszczając wzrok.
- Mały coś kręci. Posłuchaj mnie uważnie synu, zejdziesz teraz po tych schodach na sam dół i zapukasz do drzwi. Może to im się zgubiłeś?
Eryk.html
  il. Justyna Piecyk
Eryk nic nie rozumiał, ciągle w uszach szumiał mu głos mamy. "Zobacz, co Ci dziś przyniosłam, twojego ulubionego misia...". Schodził po schodach w dół powoli, aż dotarł do drzwi. Takich samych, jak te na górze tylko trochę okopconych. I znowu miał już zapukać, gdy drzwi same się otworzyły. Tym razem zobaczył przed sobą o wiele groźniejszą postać, łypiącą na niego wielkimi smoczymi oczami.
- No wchodź, co się zastanawiasz, pewnie niezły z ciebie łobuziak, co?! - potwór zaśmiał się bezzębnie. - Jak masz na imię? - spytał po chwili.
- Eryk - odparł chłopiec, który tylko dlatego nie uciekł ze strachu, bo ciągle słyszał głos mamy -"Nie bój się, Eryczku, wracaj do mnie. Obudź się syneczku".
- Eryk?! - zdziwił się potwór. - Zaczekaj no, nie ma cię na liście naszych "gości". No tak, przecież ty jesteś nawet za mały na to, żeby mieszać w kotłach.
- Przysłali mnie tu z góry - powiedział chłopiec, który już zupełnie przestał się bać.
- Z góry, a to ci dopiero! Mają przepełnienie czy co? No, wchodź do środka, zobaczymy, co z tobą zrobimy.
Potwór prowadził chłopca podziemnymi korytarzami, potem posadził go na niewielkim krzesełku, a sam zniknął za drzwiami.  Nagle drzwi otworzyły się z hukiem. - Co oni mi tu przysyłają!? Przecież on z daleka śmierdzi tfuu...dobrocią i czystością!
Potwór już rzucał się na chłopca, żeby porządnie go wytarmosić, gdy zadzwonił telefon.
- Słucham... Eryk...? Tak jest... sami mi go przysłaliście - plątał się potwór z bladą miną. - Tak, zaraz odsyłam go z powrotem, tak jest. Jeszcze raz przepraszam.
Tym razem Eryk nie musiał już pokonywać schodów, pojechał do góry windą. Stanął przed drzwiami, ale tym razem zaczekał, aż same się otworzą. Za nimi zobaczył kogoś bardzo miłego i jasnego, tak, że nie mógł dokładnie opisać jego twarzy. Ogarnął go spokój.
- Przepraszam cię, Eryczku - powiedział Pan Bóg. - Zostawiłem tą sprawę do załatwienia św. Piotrowi, ale biedak pogubił się w tym wszystkim. To jeszcze za wcześnie... Spotkamy się dużo później, a teraz wracaj już do mamy, bo bardzo długo czekała tam na Ciebie.
- Mamusiu, gdzie ja jestem? - zapytał sennym głosem chłopiec.
- W szpitalu synku, spałeś, bo... - odpowiedziała mama.
- A już wiem, wiesz co mamusiu, śniło mi się, że stałem przed dużymi drzwiami... - zaczął chłopiec.
- Dobrze synku, opowiesz mi wszystko później, a teraz zjemy coś dobrego, żebyś prędko nabrał sił i wrócił do domu.
- Dobrze mamusiu - pokiwał zgodnie głową Eryk, bo rzeczywiście poczuł się już bardzo głodny. 

autor: Justyna Piecyk

wtorek, 6 września 2016

WARSZTATY W SZKOLE


Dzieci uwielbiają się bawić, eksperymentować, psocić…po prostu być dziećmi. Uważam, że nauka przez zabawę jest najlepszą formą edukacji. Wychodząc z tego założenia, odwiedziłam dzieciaki ze Szkoły Podstawowej nr. 50 w Częstochowie.

Prowadziłam z nimi zajęcia na temat zdrowego odżywiania i zdrowego stylu życia. Trochę opowiedziałam im o nowej piramidzie żywienia a potem wspólnie stworzyliśmy swoją.




Po zajęciach, nazwijmy je "teoretycznych" przyszedł czas na praktykę. Dzieci nie mogły się doczekać aby zrobić swoje własne potrawy.
Na początek mus z mango i banana. 
Kiedy im zaproponowałam takie połączenia, entuzjazmu w klasie raczej nie było. Jednak kiedy dzieciaki spróbowały musu, trzeba było zrobić dokładkę:)

SKŁADNIKI:
- dojrzały banan
- dojrzałe mango
          lub
- dojrzały banan
- 1/4 świeżego, dojrzałego ananasa




Po konsumpcji naszego owocowego "kogla-mogla" dzieci zostały podzielone na grupy. Każda grupa miała stworzyć warzywno- owocową pracę. Nie było żadnych ograniczeń, więc powstały ludziki, zwierzątka, szaszłyki. Pomysłowość dzieci nie zna granic.
A oto i dzieła naszych milusińskich :)




Prace zostały surowo ocenione przez jury:) Zostały przyznane same pierwsze miejsca, gdyż poziom był bardzo wyrównany :)

Kiedy prace zostały skonsumowane, dzieci zabrały się do zrobienia jogurtowego sosiku, którym były dekorowane babeczki na deser.

SKŁADNIKI:
- kubeczek gęstego jogurtu
- 3-4 kostki gorzkiej czekolady
- 2 łyżki świeżo wyciskanego soku z pomarańczy lub cytryny (opcjonalnie)



Na koniec prawdziwa perełka- dekorowanie zdrowych i smacznych muffinek. Dzieci miały okazję skosztować fasolowych oraz cukiniowych babeczek.

BABECZKI Z FASOLĄ
- puszka czerwonej fasoli lub szklanka wcześniej namoczonej i ugotowanej
- 100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 jajka
- 100 ml oleju lub 100 g miękkiego masła
- 50 g posiekanej gorzkiej czekolady
- 1/2 szklanki cukru trzcinowego lub miodu
- 3 łyżeczki kakao
Fasolę zmiksuj na gładką masę. Dodaj przesianą mąkę, proszek do pieczenia, cukier, czekoladę, kakao. Wymieszaj. Do masy dodaj składniki mokre: jajka i olej. Składniki wymieszaj do połączenia. Nie musisz bardzo starannie mieszać.
Gotowe ciasto przełóż do formy na muffinki i piecz ok. 25-30 min w 180 st. C. 
Z podanej ilości ciasta wyszło 30 małych babeczek.



BABECZKI Z CUKINIĄ
- szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
- szklanka cukinii startej na grubych oczkach
- łyżeczka sody
- 200 ml jogurtu naturalnego
- 2 jajka
- 100 ml oleju 
- sok z 1/2 cytryny
- 2 łyżki ziarenek maku

Wszystkie składniki połącz ze sobą. Przełóż do formy na muffinki i piecz 30 min w 180 st. C. Z podanej ilości składników powstanie ok. 30 babeczek.



Podsumowując- warsztaty były bardzo twórcze. Dzieci bardzo chętnie przygotowywały swoje potrawy, a co ważniejsze bardzo chętnie próbowały. Drodzy rodzice, pozwólcie dzieciom eksperymentować i zachęcajcie je do próbowania. Tylko tak dziecko pozna wiele smaków i w przyszłości ma szanse być smakoszem, otwartym na potrawy z całego świata a nie zamkniętym niejadkiem, który zna jedynie kotleta i ziemniaki.