niedziela, 23 lipca 2017

KREM CZEKOLADOWY LEKKI JAK CHMURKA

Z racji, iż ostatni wpis cieszył się ogromnym zainteresowaniem postanowiłam podać Wam kolejny bardzo prosty przepis. Pora na mus czekoladowy. Krem- mus jest lekki jak pianka i smakuje niebiańsko :)
Jeśli czytacie bloga to wiecie, że jestem miłośniczką czekolady- takiej prawdziwej, gorzkiej, dobrej jakości, która- jak mówi jedna z reklam- rozpływa się w ustach a nie w dłoni :)

Mus jest wysoko energetyczny, możesz go podać również dziecku które straciło apetyt podczas leczenia. Słodyczy zwykle dziecko nie odmawia, a moja wersja nie dość że słodka to jeszcze bardzo zdrowa :)

SKŁADNIKI: (na 4 porcje)
-  dojrzałe awokado
- 100 g śmietany 30% 
- mały, bardzo dojrzały banan
- 6 kostek gorzkiej czekolady
- łyżeczka kakao
- jeśli deser będzie dla ciebie za mało słodki dodaj łyżkę syropu klonowego lub z agawy 


Przygotowania zacznij od rozpuszczenia czekolady w kąpieli wodnej. W tym celu do garnka wlej wodę. Na garnku umieść szklaną miskę z czekoladą. Gdy woda się zagotuje mieszaj delikatnie aż czekolada się rozpuści. Gotową czekoladę odstaw aby ostygła.
W blenderze zmiksuj awokado i banana na gładką masę. To bardzo istotne aby nie było grudek. Awokado powinno być wręcz płynne.
W osobnym naczyniu ubij śmietankę na  sztywno. Do zmiksowanych owoców przesiej łyżeczkę kakao oraz powoli dodawaj ubita śmietankę delikatnie mieszając. Na koniec powoli dolewaj czekoladę i również delikatnie mieszaj. Tak przygotowany mus przełóż do miseczek lub małych słoiczków. Ozdób ulubionymi owocami i wstaw do lodówki do schłodzenia. Z doświadczenia jednak powiem, iż ten etap zwykle pomijamy.
Krem jest cudownie aksamitny, lekki i puszysty. Mimo. iż bardzo kaloryczny nie czujesz tego jedząc go.
Smacznego miłośnicy czekolady :)

poniedziałek, 17 lipca 2017

BŁYSKAWICZNE RACUCHY

Często piszecie, że za mało przepisów dodaję na bloga. Dziś specjalnie dla Was przepis na błyskawiczne racuchy, które z powodzeniem zrobisz nawet w szpitalu. To propozycja dla wszystkich wielbicieli słodkich śniadań. Racuch są tak puszyste i pyszne, że chętnie zjecie je również na inny posiłek. O milusińskich już nie wspomnę :)
Nie rozpisuje się więc zbędnie. Podaję przepis.

SKŁADNIKI:
- 200 g mąki krupczatki (szklanka)
- 200 g jogurtu naturalnego (1 małe opakowanie)
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- sok z 1/2 cytryny
- łyżka syropu z agawy, syropu klonowego, syropu daktylowego lub cukru trzcinowego.

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany. Jeśli jest za gęste możesz dodać odrobinę przegotowanej, przestudzonej wody. Smażymy na odrobinie oleju na złoty kolor. Racuchy możesz dodatkowo udekorować cukrem pudrem, ulubionymi owocami lub podać z dżemem lub masłem orzechowym


Takiego śniadania dziecko z pewnością nie odmówi :)


Polecam. Racuchy są przepyszne. Dzięki jogurtowi (możesz użyć również kefiru) mają delikatny kwaskowaty smak. Nic więcej nie potrzeba do kulinarnej rozpusty.


poniedziałek, 10 lipca 2017

CENNA KREW PĘPOWINOWA



Dyskusje na ten temat są coraz częstsze i coraz więcej przyszłych rodziców zastanawia się nad pobraniem krwi pępowinowej. Dziś kilka przydatnych informacji jeśli jeszcze nie jesteś zdecydowana a rozważasz taką możliwość.

Poród to jedyny moment kiedy można pobrać krew pępowinową. A jest ona naprawdę bardzo cenna. Dzięki zawartym w niej komórkom macierzystym można dziś leczyć bardzo wiele ciężkich chorób, w tym wiele chorób nowotworowych.

Posiadanie zdeponowanej krwi pępowinowej zwiększa szanse uratowania zdrowia i życia w przypadku ciężkiej choroby. Mało tego, taka krew może uratować życie nie tylko dziecka ale również członków rodziny. 
Nad pobraniem krwi powinni się zastanowić szczególnie ci rodzice, którzy w historii rodzinnej mają przypadki zachorowania na nowotwory czy choroby hematologiczne. Na świecie taka praktyka jest coraz bardziej popularna, w Polsce dopiero kiełkuje, ale warto tematem się zainteresować.

Zabieg odbywa się po porodzie, gdy pępowina jest już odcięta, a dzieckiem zajmuje się lekarz lub maluch leży u mamy przy piersi. Położna nakłuwa odcinek pępowiny pozostały u matki i krew spływa do specjalnego zestawu pobraniowego. Cały proces trwa kilka minut, dla matki jest bezbolesny. Zresztą w emocjach porodu czynność jest nawet niezauważalna.

Krew pępowinową pobierają w zasadzie wszystkie szpitale, ale nie wszystkie współpracują z każdym bankiem krwi. Mamy dwa rodzaje banków- publiczny i rodzinny. Pierwszy jest bezpłatny, ale rodzice, oddając do niego krew, nie mają do niej praw. W przypadku banku rodzinnego rodzice pokrywają koszty pobrania i przechowywania krwi. Koszt pobrania wynosi ok. 2000 zł, jest to jednorazowa opłata. Przechowywanie zaś kosztuje ok. 500 zł rocznie, za to rodzice są dysponentami krwi.
Jeśli bierzecie pod uwagę taką możliwość, warto już w drugim trymestrze wybrać szpital, w którym matka chce rodzić oraz wybrać bank, któremu powierzy się ten bezcenny materiał. Wówczas rodzice podpisują umowę z bankiem i otrzymują zestaw pobraniowy. Trzeba pamiętać aby zabrać go ze sobą do porodu :)

Materiał pobrany można przechowywać bardzo długo. Najnowsze badania Amerykańskiego Towarzystwa Hematologicznego potwierdzają zachowanie funkcji komórek macierzystych po 25 latach od pobrania. Krew przechowuje się w ciekłym azocie w temp. poniżej -170 st. C

Nie martw się, jeśli Twój poród musi się odbyć przez cesarskie cięcie, wówczas także można pobrać krew pępowinową. Jej ilość jest porównywalna z ilością pobranej krwi przy porodzie naturalnym.

Komórki macierzyste z krwi pępowinowej można podać nie tylko dziecku ale również innym osobom. Takie komórki są bowiem młodsze i mniej "wyspecjalizowane" niż te pobrane ze szpiku czy krwi obwodowej. Można je zatem przeszczepić nawet przy niepełnej zgodności antygenów tkankowych. Poza tym przeszczep komórek macierzystych powoduje mniej powikłań a komórki o wiele szybciej się regenerują niż komórki szpikowe.
Obecnie w Stanach Zjednoczonych częściej do przeszczepów wykorzystuje się komórki z krwi pępowinowej niż te ze szpiku.

Obecnie najczęściej wykorzystuje się komórki z krwi pępowinowej do leczenia nowotworów, jednak trwają badania nad wykorzystaniem ich w leczeniu choroby Alzhaimera, Parkinsona czy SM.


Publiczne banki krwi pępowinowej działające w Polsce:
Bank Komórek Krwiotwórczych i Krwi Pępowinowej Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
ul. Banacha 1a, 02-097 Warszawa
Zakład Hematologii Doświadczalnej i Bank Krwi Pępowinowej Centrum Onkologii, Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie
ul. W.K. Roentgena 5, 02-781 Warszawa
Bank Krwi Łożyskowej, Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie
ul. Indiry Gandhi 14, 02-776 Warszawa
Bank Krwi Pępowinowej Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu
ul. Marcelińska 44, 60-354 Poznań

Rodzinne banki krwi pępowinowej działające w Polsce
Longa Vita Bank Komórek Macierzystych Sp. z o.o
Diagnostyka Bank Krwi Pępowinowej Sp. z o.o Sp. kom.
Novum Bank Komórek Macierzystych Sp. z o.o
Polski Bank Komórek Macierzystych S.A
Bank Komórek Macierzystych Progenis Sp. z o.o
Zachodni Bank Komórek Macierzystych "Zdrowie dziecka" Sp. z o.o


niedziela, 2 lipca 2017

IMMUNOŻYWIENIE- CO TO TAKIEGO?


Drodzy rodzice, większość z Was doskonale zdaje sobie sprawę, że długie i ciężkie leczenie onkologiczne wyrządza mnóstwo szkód w małym organizmie. Moja rola polega na uświadamianiu jak ważne jest prawidłowe odżywianie. Tylko pokarmy pełnowartościowe pomogą Twojemu dziecku w walce z chorobą i mogą przyczynić się do złagodzenia wielu dolegliwości. Do znudzenia o tym mówię, ale temat jest bardzo ważny.


Leczenie chemioterapią bardzo obciąża wiele układów, w tym układ odpornościowy. Dziś trochę na temat żywności wspomagającej odporność, tzw. immunożywienie. Żywienie wspomagające odporność jest ważnym elementem wsparcia małych pacjentów leczonych onkologicznie.

Kiedy dziecko kończy intensywne leczenie jego mały organizm jest wyjałowiony, bezbronny, podatny na infekcje. Najprostszym sposobem wzmocnienia organizmu jest odpowiednia dieta. Jakie składniki odżywcze powinny zatem znaleźć się w jadłospisie najmłodszych?


  1. Wielonienasycone kwasy tłuszczowe– są one źródłem łatwo przyswajalnej energii. Pozwalają na dostarczenie ich sporej ilości w niewielkiej objętości posiłków. Ma to swoje szczególne znaczenie u pacjentów niedożywionych, hospitalizowanych. Ponadto, kwasy tłuszczowe omega 3, do których należą kwas alfa-linolenowy, kwas dokozaheksaenowy (DHA) oraz kwas eikozapentaenowy (EPA) wpływają na ograniczenie powstawania związków prozapalnych – eikozanoidów, które wykazują działanie hamujące układ odpornościowy. Wykazano również, że kwasy te zwiększają aktywność komórek układu immunologicznego – limfocytów T – oraz zmniejszają częstość powikłań infekcyjnych. Źródłem kwasów tłuszczowych omega-3 są przede wszystkim: ryby (łosoś, dorsz, śledź, sardynki), olej lniany ( siemię lniane), olej rzepakowy, orzechy włoskie.
  2. Cysteina – jest to aminokwas siarkowy, którego rola w układzie odpornościowym sprowadza się do zwiększania poziomu glutationu w organizmie, który to z kolei jest naturalnym antyoksydantem chroniącym komórki układu immunologicznego przed utlenianiem. Źródłem tego aminokwasu w diecie są produkty mleczne, jajka oraz pełnoziarniste produkty zbożowe.
  3. Glutamina – jest źródłem energii i azotu dla wielu cząsteczek, w tym komórek układu odpornościowego – limfocytów. Dodatkowo zwiększa dojrzewanie i różnicowanie się limfocytów B. Stwierdzono, że większe spożycie glutaminy i/lub jej suplementacja wpływają na obniżenie częstości występowania powikłań pooperacyjnych oraz skrócenie czasu hospitalizacji. Aminokwas ten jest syntetyzowany w organizmie człowieka. Ponadto glutaminę możemy dostarczyć, spożywając mleko oraz produkty mleczne.
  4. Arginina – kolejny z aminokwasów odgrywający ważną rolę w procesach odpornościowych. Związek ten pobudza grasicę do syntetyzowania limfocytów T oraz wzmaga działanie makrofagów i komórek NK. Podobnie jak glutamina, jest wytwarzana w naszym organizmie. Źródłem tego aminokwasu w diecie są przede wszystkim przetwory mleczne, drób, ryby, produkty zbożowe.
  5. Pre- i probiotyki – wielokrotnie już wykazano, że naturalna flora bakteryjna jelit wpływa na prawidłowe funkcjonowanie nie tylko układu pokarmowego, lecz także odpornościowego. To właśnie prebiotyki i probiotyki zapewniają właściwy stan mikrobiologiczny jelit. Zauważono, że dodatek pre- i probiotyków powoduje wzrost immunoglobulin A, wyrównanie stężeń pomiędzy cytokinami przeciwzapalnymi i prozapalnymi, zwiększenie fagocytozy chorobotwórczych bakterii, a także poprawienie pamięci immunologicznej.
  6. Beta-karoten – prowitamina witaminy A charakteryzująca się wysokim potencjałem antyoksydacyjnym. Dowiedziono, że związek ten ma zdolność do ochrony układu odpornościowego przed reaktywnymi formami tlenu powstającymi na skutek promieniowania UV. Wyniki badań nad beta-karotenem dostarczyły także informacji o wpływie tej substancji na zwiększenie aktywności komórek NK układu odpornościowego. Chcąc zapewnić organizmowi wysoką podaż beta-karotenu, powinniśmy spożywać marchew, jarmuż, szpinak, brzoskwinie, morele.
  7. Witamina E – jej działanie ogranicza się do ochrony antyoksydacyjnej komórek
    immunologicznych. Przypuszcza się również, że witamina E wpływa hamująco na czynniki ograniczające wytwarzanie przeciwciał i komórek odpornościowych. Jej źródłem w diecie są przede wszystkim: oleje
    (rzepakowy, sojowy), margaryny, kiełki, kapusta, szpinak.
  8. Witamina C – chyba najbardziej przez wszystkich kojarzony związek z odpornością organizmu. Poza swoimi właściwościami przeciwutleniającymi, hamuje immunosupresyjne działanie histaminy, a także zwiększa potencjał bakteriobójczy organizmu. W witaminę C bogate są produkty takie jak: czarna porzeczka, truskawki, maliny, czarne jagody, owoce cytrusowe, kapusta, papryka.
  9. Selen – składnik mineralny powszechnie występujący w wątrobie, rybach, orzechach, nasionach roślin strączkowych. Wzmaga dojrzewanie limfocytów T oraz aktywność komórek NK, a także limfocytów cytotoksycznych. Podobne działanie wykazują również pierwiastki, jakimi są żelazo i cynk.


żródło: portal.abczdrowie.pl

niedziela, 25 czerwca 2017

OWOCOWE WARSZTATY DLA NAJMŁODSZYCH


Wczoraj miałam przyjemność wraz z Fundacją Iskierka prowadzić warsztaty kulinarne dla dzieci i rodziców w Centrum Plejada w Bytomiu. Warsztaty były bardzo udane, wzbudziły wielkie zainteresowanie wśród dzieci i rodziców. Podczas imprezy można było również zakupić naszą książkę. Kto nie zdążył może to zrobić TUTAJ



Chcę podzielić się z wami przepisami z wczorajszej imprezy. Nasze propozycje były smaczne, szybkie w wykonaniu i zdrowe. 

MUS TRUSKAWKOWY
To pierwsza propozycja, bardzo szybka w wykonaniu i przepyszna.

SKŁADNIKI:
- 200 g świeżych truskawek
- łyżeczka serka mascarpone
- szczypta tartej, gorzkiej czekolady
- opcjonalnie listki mięty

Truskawki i serek zmiksuj na gładki krem. Udekoruj czekoladą i miętą. Z podanej ilości składników otrzymasz jedną porcję. Prawda, że proste :)



WODY SMAKOWE
Moja propozycja to trzy wody smakowe. Każda inna, każda pyszna, każda bardzo prosta do wykonania :)

TRUSKAWKOWA Z TYMIANKIEM
ARBUZOWA Z ROZMARYNEM
ANANASOWA Z MIĘTĄ

Do dzbanka wlej wodę, dodaj pokrojone owoce oraz po kilka gałązek ziół. Do smaku możesz dodać odrobinę świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy czy cytryny. Schłodź kilka godzin i domowa woda smakowa gotowa :)
Nie kupuj wód smakowych, zrób je w domu. Taka domowa woda jest o wiele smaczniejsza i nie zawiera zbędnych składników.



Na koniec dzieci przygotowywały owocowe kwiatuszki z arbuza i winogron. Zobaczcie jakie dzieła stworzyły :)








Cieszę się że dzieci świetnie się bawiły. Zapraszam na kolejne spotkania z FUNDACJĄ ISKIERKA :) 

zdjęcia- Fundacja Iskierka

niedziela, 18 czerwca 2017

NAJLEPSZY DOMOWY BUDYŃ


Mam dziś dla Was coś ekstra. Pyszną propozycję na śniadanie. Co wasze dzieci zwykle jadają na ten najważniejszy posiłek w ciągu dnia? Kolorowe płatki, parówki, krem czekoladowy? Niestety nie jest to najlepszy wybór. Wiem jednak z doświadczenia, że dzieci zwykle domagają się właśnie takich posiłków, albo coś słodkiego.
A gdyby tak podać dziecku na śniadanie deser? Nie, nie żartuję. Proponuję słodkie śniadanie, którego nie odmówi żaden maluch. Najlepsze jest to, że deser możesz przygotować dzień wcześniej, a rano tylko wystarczy podgrzać i śniadanie gotowe. 
O czym mówię- o jaglanym budyniu. Szybki w przygotowaniu, słodki, pyszny. Do tego możesz dodać ulubione owoce dziecka i pełnowartościowe śniadanie gotowe. O tej porze roku wykorzystaj truskawki lub czereśnie.
Wiem, że budyń w proszku zrobisz o wiele szybciej, ale wierz mi, warto poświęcić kilka minut więcej i mieć pewność, że podajesz coś zdrowego.

SKŁADNIKI:
- pół szklanki suchej kaszy jaglanej
- 3/4 szklanki wody lub mleka (tyle by płyn zakrył kaszę)
- szczypta soli
- łyżka cukru trzcinowego lub miodu
- 1/2 puszki mleka kokosowego
- łyżka wiórków kokosowych
- kilka truskawek lub czereśni
- opcjonalnie świeże listki mięty i bita śmietana



Zacznij od przygotowania kaszy jaglanej. Musisz się pozbyć charakterystycznej goryczki, inaczej dziecko nie zje gorzkiego deseru.
Aby to zrobić wystarczy suchą kaszę przelać 2-3 razy wrzątkiem. Tak przygotowaną kaszę zalej wodą lub mlekiem, dodaj szczyptę soli. Wystarczy aby płyn zakrył ziarenka. Gotuj ok. 5 min. na małym ogniu pod przykryciem po czym dodaj dokładnie wymieszane mleko kokosowe i gotuj jeszcze ok. 5 min. Tak przygotowana kaszkę dosłódź, dodaj masło kokosowe, przykryj pokrywką i zawiń w koc na kilka minut aby się dokładnie uparowała.
Po ok. 30 min. dodaj do budyniu wiórki kokosowe i zmiksuj na gładki krem. Budyń powinien mieć konsystencję gęstego jogurtu bez wyczuwalnych grudek kaszy. Jeśli chcesz aby deser był jeszcze bardziej puszysty i kremowy możesz dodać 2-3 łyżki bitej śmietany.
Deser udekoruj owocami i gotowe :)

Prawda, że proste? A jakie pyszne.

Dlaczego warto jeść czereśnie

Czereśnie to jedne z bardziej wartościowych owoców. Pozytywnie wpływają na nasze zdrowie i wygląd. Niestety sezon na nie jest bardzo krótki, dlatego cieszmy się nimi póki są

Czereśnie mają wiele zalet - właściwości zdrowotne tych owoców są trudne do przecenienia. Choć czereśnie w 80 procentach składają się z wody, to pozostałe 20 procent wypełniają witaminy i składniki mineralne. Tylko 100 g zawiera aż 222 mg potasu, który usuwa z organizmu nadmiar soli i dlatego dobroczynnie wpływa na serce, nerki oraz stawy. Są również w czereśniach witaminy z grupy B, a przede wszystkim witamina B5, wspomagająca leczenie artretyzmu. Spora ilość kwasów owocowych wraz z witaminami A i C działa na organizm oczyszczająco i odtruwająco, a jednocześnie poprawia stan i wygląd skóry. Dzięki obecności bioflawonoidów czereśnie, zwłaszcza czerwone, są zaliczane do świetnych przeciwutleniaczy, które zwalczają wolne rodniki. Porcja czereśni dostarcza nam też wapnia, żelaza i dużej dawki jodu (330 mg w 100 g), którego te smaczne owoce mają więcej niż dorsz i wiele innych ryb morskich! Jod wzmaga produkcję hormonów tarczycy, m.in. regulujących przemianę materii. (poradnikzdrowie.pl)


wtorek, 13 czerwca 2017

IDEALNA DIETA DLA DZIECKA- ISTNIEJE?


Rodzice często mnie pytają o idealny jadłospis dla dziecka które zakończyło leczenie, wróciło do "normalności". Moi drodzy, nie ma idealnego jadłospisu. Każde dziecko jest inne, każde lubi inne produkty. Najważniejsze, aby zaproponować dziecku takie potrawy, które będzie chciało spróbować i zje z ochotą.

Oczywiście jest kilka zasad, które warto stosować podczas przygotowywania potraw dla najmłodszych.

Po pierwsze staraj się unikać cukru w diecie. Wiem, wiem przyczepiłam się tego biednego cukru, ale on naprawdę nie jest nam potrzebny w diecie. Dziecko jednak tego nie rozumie. Dziecko zje to co mu smakuje, a nie to co jest zdrowe. Trzeba więc zrobić tak, aby smaczne było zdrowe :)
Zamiast białego cukru podaj dziecku do zjedzenia słodkie owoce. Banany czy winogrona są doskonałym źródłem cukru a poza tym są...bardzo słodkie.
Napoje dosładzaj (ale nie przesadzaj!!!) miodem, syropem z agawy lub domowymi sokami, np. malinowym.
Piecz w domu słodkości, wówczas nie będzie w nich tyle cukru ile znajdziesz w sklepowych kruchych ciasteczkach czy herbatnikach.
Nigdy nie podawaj maluchowi słodyczy przed, lub co gorsze, zamiast głównego posiłku. To oczywiste, że dziecko nie zje zupy jeśli wcześniej dostanie batona. Coś słodkiego zostaw na deser. Po pierwsze po zdrowym obiedzie dziecko może zjeść mały smakołyk. Po drugie, nie zje go wiele, gdyż jest najedzone. 
Uważaj na soki. Niewinnie wyglądające 200 ml soczku to sporo kalorii. Taki sok należy potraktować jak posiłek, nie jak napój.
Od małego podawaj do picia wodę. To przerażające, że dzieci nie piją wody, ale soki zamiast niej.

Po drugie, postaraj się aby w diecie dziecka nie zabrakło substancji odżywczych i składników mineralnych. Polskie dzieci są coraz częściej przekarmiane a mimo to są niedożywione. Jak to możliwe? Ano tak, że w ich obfitej diecie brakuje tego co potrzebne do budowy i rozwoju młodego organizmu. Zamiast wapnia, żelaza czy chociażby witamin organizm dostaje barwniki, konserwanty i sztuczne dodatki.

W diecie dziecka nie może zabraknąć podstawowych składników odżywczych, czyli, białka, tłuszczy i węglowodanów.

Białko najlepiej czerpać z chudego mięsa, twarogów, jogurtów, jajek czy produktów roślinnych, takich jak ciecierzyca, fasola czy fasolka szparagowa- chętnie jedzona przez dziecko. Aby organizm wykorzystał materiał jako budulec, musi on być dobrej jakości i odpowiednio przyrządzony.
Mięso najlepiej piec, gotować, gotować na parze czy dusić. Unikaj smażonych kotletów, ociekających tłuszczem czy zwęglonych na skwarki kotletów z grilla. 

W diecie dziecka nie może zabraknąć tłuszczy. Teraz pewnie myślisz- no tak, karkówka nie bardzo to skąd ten tłuszcz. Dla dziecka najlepszym tłuszczem jest oliwa z oliwek, oleje czy masło. Nie rezygnuj w diecie najmłodszych z masła. To częsty błąd rodziców. Masło (w odpowiednich ilościach) jest dziecku potrzebne. Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ

A skąd czerpać węglowodany. Najlepsze dla dzieci będzie dobrej jakości pieczywo. Z doświadczenia wiem, że wielu maluchom nie smakuje razowy chleb. Jeśli Twoje dziecko również należy do tej grupy, nie podawaj takiego pieczywa. Zamiast tego może być pieczywo orkiszowe, żytnie, pszenno-żytnie, pełnoziarniste. Napompowane kajzerki podawaj okazjonalnie.
Dobrym źródłem węglowodanów są również warzywa i owoce. Warzywa powinny występować w każdym głównym posiłku. Natomiast owoce dobrze włączyć do drugiego śniadania i podwieczorku. I nie zawsze musi to być produkt w wersji surowej. Możesz podawać koktajle, musy, pieczone warzywa czy owoce, pasty warzywne do kanapek, owocowe smooti czy jeszcze w innej formie.

Po trzecie pamiętaj o witaminach i pierwiastkach mineralnych tak potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania młodego organizmu. Pamiętaj, tabletka nie rozwiąże sprawy. Witaminy najlepiej wchłaniają się z prawdziwych warzyw i owoców a nie ze sztucznych produktów. 
Jakie zatem witaminy muszą się znaleźć w diecie dziecka?


Przede wszystkim WITAMINA C. Czasy kiedy dzieci chorowały na szkorbut na szczęście minęły, ale niestety nadal jest wiele dzieciaków, które mają niedostateczny poziom tej witaminy. Pamiętaj, że jest ona szczególnie ważna w okresie jesienno zimowym, kiedy zwykle wzrasta na nią zapotrzebowanie. Jest ona również wskazana w większych dawkach przy infekcjach, przeziębieniach, gorączce. 
Warto jednak zaznaczyć, że zarówno niedobór jak i nadmiar jest szkodliwy dla zdrowia. Jeśli dziecko "przekarmisz" witaminą C może mieć problemy z nerkami. Nadmiar sprzyja powstawaniu kamicy. Zamiast faszerować dziecko sztucznymi preparatami, lepiej wprowadź witaminę C pod postacią warzyw i owoców. Jeśli chcesz wiedzieć jakie produkty zawierają dużo tej witaminy zajrzyj TUTAJ
Witamina C łatwo ulega utlenieniu, a proces ten przyspiesza światło i gotowanie. Z tego względu lepiej jest warzywa i owoce, ale także soki w przezroczystych butelkach, trzymać w zamykanych szafkach, a warzywa tylko obgotowywać lub krótko gotować na parze.

Ostatnio coraz częściej mówi się o WITAMINIE D i bardzo dobrze, ponieważ większość z nas ma niedobory. W naszej strefie klimatycznej należy wręcz suplementować witaminę D. Kiedy jest słońce, warto z niego korzystać i zabierać dzieci na spacery. Kiedy za oknem deszczowo i pochmurno warto serwować produkty, w których znajdziemy witaminę D. Przede wszystkim tłuste ryby- łososia, śledzie, makrele, sardynki. Dobrym źródłem witaminy D są również podroby, choć nie jest to ulubiona żywność dzieci. Poza tym jajka- szczególnie żółtko, produkty mleczne. Zresztą, nawet mimo dobrze skomponowanej diety mogą występować niedobory tej witaminy. 

Ważna dla rozwoju dzieci jest również WITAMINA AOna również podobnie jak witamina D jest niezbędna dla posiadania silnych kości, zdrowych zębów i skóry. Jest ważna dla prawidłowego rozwoju siatkówki oka,  jej stałe stężenie we krwi może zmniejszać ryzyko zachorowania na niektóre postacie nowotworów, jej niedobór, a także nadmiar, powoduje utratę apetytu, suchość i świąd skóry, wypadanie włosów, jej roślinna wersja to ß-karoten. Witaminę A w postaci retinolu odnajdziesz w wątróbce, żółtkach jajach, rybach, ß-karoten znajduje się natomiast w żółto-pomarańczowych owocach i warzywach np. w marchwi, dyni, morelach czy brzoskwiniach.

Równie ważna jest WITAMINA B12Jest niezbędna do tworzenia krwinek czerwonych. Bierze udział w syntezie DNA, aminokwasów i białek szpiku kostnego. Bierze udział w przemianach węglowodanów i tłuszczów. Jest niezbędna do prawidłowej czynności układu nerwowego i przewodu pokarmowego. Jej niedobór prowadzi do niedokrwistości złośliwej, zaniku błony śluzowej żołądka, zmian w układzie nerwowym. Witamina B12 nie występuje w produktach roślinnych dlatego dieta pozbawiona mięsa, jaj czy produktów mlecznych powoduje jej niedobory. Najlepszy jej źródłem są podroby (zwłaszcza wątroba i nerki), mięso, ryby, sery dojrzewające, jaja, mleko i jego przetwory.

W diecie dziecka nie może zabraknąć oczywiście WAPNIA, czyli budulca mocnych i zdrowych kości oraz zębów. Wchłanianie wapnia ułatwia witamina D, natomiast utrudniają szczawiany, które znajdziesz m.in. w szpinaku,szczawiu, rabarbarze czy botwince oraz fosforany, które występują chociażby w coca coli. Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ

Ważnym minerałem jest również ŻELAZO. Najlepiej wchłanialne jest żelazo pochodzenia zwierzęcego, a więc to z mięsa, ryb, dobrej jakości wędlin. 
Z produktów roślinnych najwięcej żelaza jest w orzechach, suszonych owocach, otrębach i zarodkach pszennych. Zarówno żelazo pochodzące z mięsa, jak i z roślin chętnie zatrzyma się w obecności witaminy C, czyli pulpecika lepiej popijać sokiem pomarańczowym niż kubkiem mleka. Produkty mleczne "wyganiają" wapń z organizmu (odpowiedzialne za to są sole wapnia i fosforu). Tak jak wspomniałam warto przynajmniej jeden posiłek dziennie tak ułożyć, by maluch dostał żelazo w zestawie, który umożliwi mu jego jak najlepsze przyswojenie. Jeśli podajemy jajko na miękko, to nie stawiajmy obok kubka mleka ani kakao, ale wodę lub ciepłą niesłodzoną herbatę owocową. A podając owsiankę, pamiętajmy (płatki zawierają żelazo, ale mleko ograniczy jego wchłanianie), że w tym dniu musimy jeszcze w innym posiłku podać coś, co zawiera dużo żelaza, np. mięso.
Żelazo nie lubi się ze szczawianami, czyli wspomnianymi już przeze mnie roślinami- szczaw, szpinak, rabarbar.

Warto wspomnieć równie o CYNKU.  To on pomaga nam uchronić się przed infekcjami, a jeśli już coś złapiemy to łatwiej i szybciej dochodzimy do zdrowia. Poza tym poprawia sprawność intelektualną, przyspiesza gojenie ran- a jak wiadomo u kilkulatka to poważna sprawa :) Jest skuteczny w leczeniu trądziku młodzieńczego i wyprysków. Wzmacnia włosy i paznokcie.
Cynk przede wszystkim znajdziemy w wątróbce, pestkach dyni, fasoli, kaszy gryczanej czy migdałach. 

To wcale nie taka prosta sprawa stworzyć odpowiedni jadłospis dla dziecka. Nie dość, że powinien zawierać wszystkie wymienione przeze mnie składniki to przede wszystkim powinien smakować najmłodszym.

Śledź mojego bloga, wkrótce napiszę ciekawy jadłospis dla kilkulatka :)