sobota, 24 września 2016

DIETA PO PRZESZCZEPIENIU SZPIKU KOSTNEGO




Pacjent, szczególnie dziecko, po przeszczepie szpiku kostnego powinno odpowiednio się odżywiać. To bardzo ważna kwestia. Oprócz innych zaleceń lekarza, prawidłowe odżywianie pozwoli wzmocnić młody organizm a nie rzadko uchronić przed innymi problemami ze strony układu pokarmowego.

Często występują różnego rodzaju dolegliwości utrudniające prawidłowe odżywianie. Mogą pojawić się osłabienie apetytu, zmiana smaku, suchość śluzówek. Wiele z tych objawów z czasem ustępuje. Jednak na początku warto wiedzieć co może się pojawić i jak pomóc dziecku.
Dla wielu chorych, jedzenie po przeszczepie smakuje inaczej- ma posmak metaliczny, podobnie jak podczas chemioterapii. Aby złagodzić ten stan warto wprowadzić do menu kwaśne potrawy (jeśli oczywiście śluzówki nie są owrzodzone) o intensywnym smaku.
Jeśli występuje suchość w ustach staraj się nie podawać dziecku pokarmów suchych i twardych (chrupek, sucharek). Takie produkty jeszcze bardziej podrażniają delikatne śluzówki. Warto również wyeliminować potrawy kwaśne, słone, pikantne (ogórki kiszone, cytrusy, pomidory).
Jedzenie powinno być miękkie, delikatne np. bułka namoczona w herbacie lub mleku, budyń, delikatne zupy kremy. Takie potrawy nie podrażnią śluzówek a poza tym dziecko z łatwością je połknie. Posiłek warto popijać delikatnym kompotem, lekką herbata lub wodą. Do potraw można podawać sosy, wówczas jedzenie będzie bardziej "wilgotne".
Posiłki powinny być letnie, są one zwykle lepiej tolerowane niż gorące. 
Jeśli problem jest bardzo poważny i dziecko nic nie chce lub nie może jeść warto sięgnąć po apteczne drinki lub odżywki. Są one kaloryczne w postaci płynnej.
Aby dziecku pomóc podawaj bez cukrowe gumy do żucia, domowe sorbety w formie lodów (do lizania). Może się również sprawdzić płukanka z wody i sody oczyszczonej (to oczywiście dla starszego dziecka, które potrafi wypłukać usta). Zrezygnuj ze sklepowych płynów do płukania ust- one dodatkowo mogą wysuszać śluzówkę.
Najlepiej aby dziecko jadło mniejsze porcje ale częściej. Posiłki powinny być urozmaicone i kolorowe aby maluch chętnie po nie sięgał.
Jeśli nie występuje nietolerancja na mleko możesz dziecku podawać mleczne szejki. Dobrym rozwiązaniem są zupy kremy, jajka gotowane lub delikatne omlety, drobny makaron dobrze ugotowany (nie al dente), drobne kaszy, ryż- również dobrze ugotowane. Duszona ryba- rozpływa się w ustach, nie trzeba jej przeżuwać.
Po przeszczepie mogą wystąpić zaparcia lub biegunki. Pamiętaj aby podczas biegunki podawać dziecku pić. Najlepiej co kilka minut kilka łyżeczek płynów. Mogą to być łagodne herbatki, kompoty domowe. Dobrym rozwiązaniem jest podawanie kleików przygotowanych na wodzie. Gdy biegunka występuje dłużej niż dobę koniecznie skontaktuj się z lekarzem prowadzącym. Taki stan rzeczy może zmniejszać wchłanianie leków. Być może będzie konieczne podawanie leków dożylnie. 


Odżywianie po transplantacji jest bardzo ważne. Nie tylko pozwala utrzymać lub przybrać na wadze, ale pomaga również wzmocnić organizm, poprawić odporność czy lepsze samopoczucie. Nie bagatelizuj tej kwestii.
Pamiętaj, że posiłki powinny być pełnowartościowe, o odpowiedniej ilości kalorii, składników odżywczych i mineralnych.
Nie podawaj dziecku pokarmów ciężkostrawnych (smażonych, fast foodów)które mogą powodować wzdęcia czy zaparcia. Przy komponowaniu posiłków musisz wziąć pod uwagę choroby towarzyszące, które mogą się pojawić- nadciśnienie, problemy z tarczycą, cukrzyca czy chociażby podwyższone próby wątrobowe czy nerkowe.
Po wyjściu ze szpitala powoli wprowadzaj produkty, które były odstawione w szpitalu. Układ trawienny musi się przyzwyczaić do zmian.
W pierwszych miesiącach po przeszczepie, kiedy układ odpornościowy jest bardzo słaby podawaj dziecku jedynie potrawy tuż po przygotowaniu. Nie ma mowy o odgrzewaniu czy podawaniu posiłku z poprzedniego dnia. Takie odżywianie zminimalizuje ryzyko zakażenia (bakteryjne, wirusowe, grzybicze).
Potrawy podawaj po obróbce cieplnej (pieczone, duszone, gotowane, gotowane na parze).

ZASADY ŻYWIENIA PO PRZESZCZEPIE
- przed przygotowaniem posiłku dokładnie umyj ręce
- nie podawaj pokarmów surowych (tatar, kogel mogel, tiramisu z surowymi jajkami)
- nie podawaj produktów które stały w temperaturze pokojowej dłużej niż 2 godziny np. naleśniki, które zostały z obiadu
- surowe owoce można spożywać te, które można obrać. Najlepiej sezonowe, krajowe np. jabłka. Przed podaniem owoc dokładnie umyj i obierz ze skórki
- ważne by posiłki były bogate w białko, witaminy i składniki mineralne. Takie potrawy pomogą nabrać sił
-nie podawaj potraw tłustych, z niepewnego źródła

Po przeszczepie wprowadź dietę UBOGOBAKTERYJNĄ.

Dieta ta zapobiega ryzyku zatrucia pokarmowego poprzez eliminację potraw, które mogą zawierać groźne bakterie. Dieta ta stosowana jest od momentu przygotowującego do przeszczepu i stosowana do ok. 3 miesięcy po przeszczepie. Bakterie mnożą się w różnych warunkach. Najszybciej w temperaturze +4 st.C a +60 st.C. Gotowanie niszczy wiele ale nie wszystkie bakteria. Im dłużej jedzenie przebywa w temp. pokojowej lub w lodówce tym większe jest zagrożenie skażenia bakteriami.
Wyjątek stanowią:
- dżem, musztarda, ketchup
- mleko pasteryzowane (po otwarciu trzeba zużyć w ciągu 24 h)
- masło- data na opakowaniu
- ser zamknięty hermetycznie
- jarzyny (marchew, korzeń pietruszki, ziemniaki)

Suche produkty takie jak płatki, kasze, ryż, krakersy mogą być przechowywane dłużej w temp. pokojowej pod warunkiem, że są szczelnie zamknięte.

Najlepiej wybierać produkty szczelnie zamknięte, pakowane próżniowo. Dobrym rozwiązaniem są również mrożonki. Staraj się unikać produktów, które nie są zapakowane. Zawsze sprawdzaj datę przydatności do spożycia i nie podawaj przeterminowanych produktów.

Jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Dbaj o higienę podczas przygotowywania posiłków. Przede wszystkim umyj ręce, naczynia w których przygotowujesz posiłki również muszą być umyte, sztućce najlepiej wyparzone. Zamiast drewnianych desek do krojenia używaj plastikowych (łatwiejsze w czyszczeniu). Poza tym na drewnianych łatwiej rozmnażają się bakterie. Warzywa i owoce dokładnie umyj a następnie sparz. 

PRZYGOTOWYWANIE POTRAW
Rozmrażaj zawsze w lodówce, nigdy w temp. pokojowej.
Mięsa piecz tylko w temp. powyżej 150 st.C
Nie podawaj warzyw niedogotowanych. 
Nie podawaj produktów na których znajdują się ślady zanieczyszczeń lub pleśni.
Zawsze produkty powinny być świeże i najlepszej jakości.

Mam nadzieję, że te kilka wskazówek pomoże Wam w zdrowym odżywianiu i szybkim powrocie do zdrowia.



Pisząc posta korzystałam z "Poradnik dla pacjentów po przeszczepie szpiku kostnego" praca zbiorowa, wyd. IV Katowice 2006


czwartek, 15 września 2016

NATURALNE DOPALACZE

Tak, dobrze przeczytałeś, dopalacze. Ale zdrowe, naturalne i smaczne.
Co masz na myśli mówiąc dopalacz? Niebezpieczną substancję, która może cię zabić czy naturalny produkt, który doda ci energii i pobudzi do działania? 

Ja mówiąc dopalacz, myślę o pysznym jedzeniu, które nie dość, że sprawia przyjemność to jeszcze dodaje energii. Z natury jestem osobą aktywną, angażuję się w mnóstwo spraw ale czasem mam spadek formy. Jak sobie wtedy radzić? Co jeść i pić aby mieć mnóstwo energii nawet w pochmurny, paskudny dzień?

Jedzenie to podstawowa czynność. Aby żyć- musisz jeść. Dla mnie jednak jedzenie to coś więcej. Jem nie tylko po to aby dostarczyć organizmowi niezbędnych substancji odżywczych, ale jem bo lubię, bo sprawia mi to radość. To energia nie tylko dla ciała ale i ducha.
To, co jemy, wpływa na nasze zdrowie- to oczywiste, wiele razy o tym pisałam.
Jeśli odżywiasz się mądrze, dostarczasz swojemu organizmowi energii, budulca, ale przede wszystkim jesteś w stanie zapobiec wielu chorobom a jeśli już zachorujesz, prawidłowym odżywianiem możesz wspomóc organizm w walce z chorobami. 
Jeśli w twojej kuchni dominuje przetworzone jedzenie to nadwaga, czy problemy zdrowotne nie powinny cię dziwić. To konsekwencja wieloletnich zaniedbań żywieniowych. 
Pamiętaj, że niektóre produkty i dodatki do żywności mogą mieć niekorzystny wpływ na twój układ nerwowy. Często nieświadomie sięgasz po dany produkt a potem czujesz się przygnębiony, rozdrażniony czy osłabiony. Często niewiele wystarczy aby twój organizm tak właśnie zareagował.
Na szczęście są również produkty, które potrafią wyprowadzić cię z takiego stanu. Dziś właśnie skupię się na naturalnych produktach dodających energii.

KOFEINA- to chyba pierwszy, jaki przychodzi do głowy, naturalny dopalacz. A jak myślisz o kofeinie mówisz kawa. Zgadzam się, ziarna kakaowca to najpopularniejsze źródło kofeiny.
Każdy ma swoją ulubioną. Czarną, z mlekiem czy podwójnym cukrem- do wyboru, do koloru. Już po kilku minutach od wypicia tego cudownego napoju czujesz się pobudzony psychicznie i fizycznie.
Pamiętaj jednak, z kawą nie wolno przesadzać. Dziennie możesz wypijać nie więcej, jak 2-3 filiżanki. Jeśli pijesz za dużo, skutek jest odwrotny. Zamiast pobudzenia boli cię głowa, jesteś rozdrażniony i nerwowy.
"mała czarna" pita z umiarem, nie tylko zwiększa sprawność umysłową, ale może zmniejszać ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II, raka jelita i wątroby a dzięki zawartym w niej przeciwutleniaczom opóźnia efekty starzenia.
Pamiętaj jednak, że działanie pobudzające kawy jest raczej krótkotrwałe. Wcześniej czy później dopadnie cię zmęczenie i będziesz musiał odpocząć.
Dla smakoszy jeszcze jena rada. Jeśli pijesz dużo kawy pamiętaj o produktach z magnezem, kawa bowiem wypłukuje magnez z organizmu.

GUARANA- podobnie jak kawowiec, ma zdolność do syntezy kofeiny. Jednak guarana zawiera nawet cztery razy więcej kofeiny niż popularna kawa. Nasiona guarany, oprócz kofeiny, zawierają również teofilinę i teobrominę- substancje o właściwościach antyoksydacyjnych, czyli zwalczających wolne rodniki w organizmie, odpowiedzialne za szybsze starzenie się.
Guarana jest również wykorzystywana jako środek wspomagający odchudzanie. 
W porównaniu do kawy, guarana działa dłużej, gdyż wolniej wchłania się z przewodu pokarmowego. 
Guarana najczęściej jest dostępna w postaci kapsułek, gdyż w naturalnej formie nie jest smaczna (ma gorzki smak).
Ze względu na silne działanie pobudzające i łatwość przedawkowania powinno się ją stosować ostrożnie, szczególnie u osób z nadciśnieniem tętniczym i z problemami ze snem.

ARONIA- na pierwszy rzut oka, a raczej smaku- nie zachwyca. Cierpka, gorzka, raczej niesmaczna. Jednak mimo wszystko bomba, nie tylko energetyczna ale i witaminowa.

Aronia zawiera mnóstwo antyoksydantów, które neutralizują szkodliwe działanie wolnych rodników. Poza tym wzmacnia naczynia krwionośne, obniża ciśnienie krwi i poziom złego cholesterolu. Pozytywnie wpływa na układ trawienny, przeciwdziała zmianom w mózgu, które mogą prowadzić do demencji.
Aby poczuć jej działanie energetyzujące należy regularnie ją spożywać. Na surowo to raczej kiepski pomysł, jednak świetnie sprawdza się w przetworach.
Sok, dżem lub galaretka- wybór należy do Ciebie. Pod warunkiem, że zagości w Twojej diecie na stałe.

ZIELONA HERBATA- znana od tysięcy lat, jednak swoją chwałę przeżywa dopiero od kilku.  Co takiego kryje kubek herbaty, że możemy mówić o właściwościach pobudzających? Oprócz kofeiny w naparze z suszonych listków znajdziesz również teaninę, pochodne ksantyny i teofiline. Wszystko to sprawia, że ten napój nas pobudza, ale jego działanie jest łagodne i długotrwałe. 
W dodatku zielona herbata zawiera znacznie więcej przeciwutleniaczy niż herbata czarna co korzystnie wpływa na zdolności intelektualne- odmładza ciało i umysł :)
Zaleca się jej picie w profilaktyce chorób układu krążenia, nadwagi, próchnicy czy nowotworów.
Jeśli lubisz ten napój, najlepiej zalej filiżankę wodą w temperaturze 70 st. C. i delektuj się jej smakiem. Aby herbata zapewniła efekt pobudzenia parz ją ok. 4 min. Parzona dłużej niż 5 min. będzie działała relaksująco. Co ważne listki herbaty możesz zalać kilkakrotnie wiec oszczędzasz również pieniądze. Zaproś zieloną herbatę do swojej kuchni.

YERBA MATE- To gatunek herbaty, a w zasadzie napoju z ostrokrzewu paragwajskiego, który poprawia koncentrację, działa korzystnie na układ odpornościowy i przyspiesza przemianę materii. Często parzy się ją w specjalnych tykwach i pije przez bombillę (metalową, szeroką słomkę), dzięki której drobne fusy pozostają w naczyniu. Yerba mate ma swój fan klub i stopnie wtajemniczenia, są bowiem jej różne rodzaje i specjalne sklepy. Kojarzy się z ekologicznym, zdrowym trybem życia. To wszystko dla zaawansowanych herbaciarzy. Zwykli śmiertelnicy yerbę mogą zaparzyć w kubku. Naczynie przynajmniej w połowie wypełnia się suszem i zalewa wodą o temperaturze nieprzekraczającej 80°C. Ten sam susz można zalewać wielokrotnie (6-7 razy). Dla uzyskania właściwości pobudzających należy parzyć ją przez około 2-3 minuty. Ma cierpki smak, którym wielu do siebie zraża. Ale warto po nią sięgać, bo zawiera mnóstwo drogocennych dla zdrowia substancji, m.in. witaminy A, B1, B2, C oraz takie minerały jak żelazo, potas, wapń czy magnez. (kafeteria.pl)

ŻEŃ-SZEŃ- To roślina stosowana w medycynie chińskiej już od ponad 4 tysięcy lat. Dobroczynne właściwości tego korzenia długo można by wymieniać. Podnosi witalność nie tylko u osób starszych. Działa pobudzająco, poprawia koncentrację, umiejętność zapamiętywania, podnosi tolerancję na stres, a także wzmacnia system odpornościowy. Korzeń żeń-szenia ma również właściwości hipoglikemizujące - pomaga zmniejszyć poziom cukru we krwi. Dodaje siły, a to dzięki zawartości ginsenozyd, które pomagają w dostarczeniu tlenu i składników odżywczych do narządów. Wtedy lepiej one pracują, a mięśnie szybciej regenerują się po wysiłku, mamy więcej siły. Nie wolno go nadużywać i stosować dłużej niż 2 miesiące. A niektórzy w ogóle nie powinni po niego sięgać, np. osoby ze skłonnością do hipoglikemii czy hemofilii. Konsultacji lekarskiej wymaga jego przyjmowanie przy zaburzeniach pracy serca, nadpobudliwości czy alergii. (kafeteria.pl)

Moi drodzy, jak widzicie jest wiele produktów, które mogą dodać nam energii. Ja do tej listy dorzuciłabym jeszcze zdrowe, pełnowartościowe odżywianie, ruch na świeżym powietrzu. Niech to będzie choćby spacer. Ważne aby trochę się poruszać. No i oczywiście uśmiech. Uśmiechnij się, a świat uśmiechnie się do Ciebie. Od razu poczujesz się lepiej.


zdjęcia: jedzmy-zdrowo.pl, nergia.com, aronia.org.pl, adamed.expert, eatthis.org, fitdietetyk.pl


piątek, 9 września 2016

ERYK- BAJKA TERAPEUTYCZNA


Kiedy dziecko trafia do szpitala, my, dorośli musimy zrobić wszystko, aby maluch poczuł się bezpiecznie. Musimy wyjaśnić mu dlaczego tu jest, dlaczego pani pielęgniarka musi dać zastrzyk, czemu pan doktor ciągle je bada. W oswojeniu dziecka z sytuacją, z chorobą pomagają bajki terapeutyczne. Dziś przedstawiam bajkę Pani Justyny Piecyk "ERYK".
Więcej bajek znajdziesz tutajtutajtutaj i tutaj.

ERYK
Drzwi.html
  il. Justyna Piecyk
Pamiętał tylko, że drzewa za oknem zaczęły mu się zlewać w jedno, a buzia sama raz po raz otwierała się do ziewania i nagle, jak przez mgłę, usłyszał głuchy łomot, trzask rozdzierający bębenki w uszach i dalej... nic już nie pamiętał...
Znalazł się przed ogromnymi drzwiami. Obejrzał się za siebie, ale zobaczył tylko rozległy błękit, więc postanowił zapukać. Już wyciągał piąstkę, gdy drzwi otworzyły się same.
- Nie spodziewaliśmy się tu ciebie... dopiero za jakieś, zaczekaj niech sprawdzę...
Chłopiec zobaczył przed sobą staruszka, z długą siwą brodą, w dziwnej powłóczystej sukni, który wertował swoją ogromną księgę próbując usilnie coś w niej znaleźć.
- No tak, powinieneś się tu zjawić dopiero za jakieś osiemdziesiąt lat. Co my tu z tobą zrobimy? Wejdź do środka. Dołączysz na razie do innych aniołków, a jutro pójdziesz do szkoły.
- Eryk? Tak masz na imię, prawda?- zapytała z uśmiechem na drugi dzień nauczycielka.
- Tak, proszę pani - odpowiedział zgodnie z prawdą Eryk.
- Moi drodzy, to jest wasz nowy kolega. Przywitajcie go serdecznie.
- Cześć, Eryk -  krzyknęły zgodnym chórem anioły pousadzane w rzędach ławek.
- Usiądź tutaj – wskazała mu miejsce pani.
Przez resztę dnia Eryk siedział, jak najgrzeczniej potrafił w swojej ławce, ale z lekcji nie rozumiał nic. Pani mówiła coś o ciałach astralnych, życiu pozaziemskim i innych równie skomplikowanych sprawach. On jednak nie mógł się na tym skupić. Cały dzień słyszał głos mamy: "Eryczku, pamiętasz, mieliśmy wyjechać nad morze, bardzo cieszyłeś się z tych wakacji... Synku, obudź się!".
- Eryku! Obudź się, mówię do Ciebie! - chłopiec otworzył oczy i zamiast ukochanej mamy zobaczył twarz nauczycielki. - Ty w ogóle nie uważasz. O czym była mowa?
- Nie wiem proszę pani, ja nic nie rozumiem i mama mnie wołała.
- A to dopiero bieda z tobą będzie... - westchnęła nauczycielka, która słynęła ze swej anielskiej cierpliwości. - Podczas przerwy musimy wrócić i porozmawiać ze św. Piotrem.
- Dobrze proszę pani - odparł Eryk.
- Sam widzisz - opowiadała nauczycielka świętemu. - Chłopiec jest grzeczny, ale za mały, on nic nie rozumie, wydaje mi się, że tym razem zaszła jakaś pomyłka.
- To niemożliwe, wiesz przecież, że Szef nie myli się nigdy - odparł święty Piotr. - Najgorsze, że akurat wyjechał. I sami musimy rozstrzygnąć tę sprawę. A może, sam już nie wiem, może on powinien trafić na dół.
- Na dół!? - nauczycielka, aż pobladła ze zdumienia.
- Grzeczny byłeś ostatnio Eryku? - zapytał św. Piotr.
- Nie wiem - odparł chłopiec spuszczając wzrok.
- Mały coś kręci. Posłuchaj mnie uważnie synu, zejdziesz teraz po tych schodach na sam dół i zapukasz do drzwi. Może to im się zgubiłeś?
Eryk.html
  il. Justyna Piecyk
Eryk nic nie rozumiał, ciągle w uszach szumiał mu głos mamy. "Zobacz, co Ci dziś przyniosłam, twojego ulubionego misia...". Schodził po schodach w dół powoli, aż dotarł do drzwi. Takich samych, jak te na górze tylko trochę okopconych. I znowu miał już zapukać, gdy drzwi same się otworzyły. Tym razem zobaczył przed sobą o wiele groźniejszą postać, łypiącą na niego wielkimi smoczymi oczami.
- No wchodź, co się zastanawiasz, pewnie niezły z ciebie łobuziak, co?! - potwór zaśmiał się bezzębnie. - Jak masz na imię? - spytał po chwili.
- Eryk - odparł chłopiec, który tylko dlatego nie uciekł ze strachu, bo ciągle słyszał głos mamy -"Nie bój się, Eryczku, wracaj do mnie. Obudź się syneczku".
- Eryk?! - zdziwił się potwór. - Zaczekaj no, nie ma cię na liście naszych "gości". No tak, przecież ty jesteś nawet za mały na to, żeby mieszać w kotłach.
- Przysłali mnie tu z góry - powiedział chłopiec, który już zupełnie przestał się bać.
- Z góry, a to ci dopiero! Mają przepełnienie czy co? No, wchodź do środka, zobaczymy, co z tobą zrobimy.
Potwór prowadził chłopca podziemnymi korytarzami, potem posadził go na niewielkim krzesełku, a sam zniknął za drzwiami.  Nagle drzwi otworzyły się z hukiem. - Co oni mi tu przysyłają!? Przecież on z daleka śmierdzi tfuu...dobrocią i czystością!
Potwór już rzucał się na chłopca, żeby porządnie go wytarmosić, gdy zadzwonił telefon.
- Słucham... Eryk...? Tak jest... sami mi go przysłaliście - plątał się potwór z bladą miną. - Tak, zaraz odsyłam go z powrotem, tak jest. Jeszcze raz przepraszam.
Tym razem Eryk nie musiał już pokonywać schodów, pojechał do góry windą. Stanął przed drzwiami, ale tym razem zaczekał, aż same się otworzą. Za nimi zobaczył kogoś bardzo miłego i jasnego, tak, że nie mógł dokładnie opisać jego twarzy. Ogarnął go spokój.
- Przepraszam cię, Eryczku - powiedział Pan Bóg. - Zostawiłem tą sprawę do załatwienia św. Piotrowi, ale biedak pogubił się w tym wszystkim. To jeszcze za wcześnie... Spotkamy się dużo później, a teraz wracaj już do mamy, bo bardzo długo czekała tam na Ciebie.
- Mamusiu, gdzie ja jestem? - zapytał sennym głosem chłopiec.
- W szpitalu synku, spałeś, bo... - odpowiedziała mama.
- A już wiem, wiesz co mamusiu, śniło mi się, że stałem przed dużymi drzwiami... - zaczął chłopiec.
- Dobrze synku, opowiesz mi wszystko później, a teraz zjemy coś dobrego, żebyś prędko nabrał sił i wrócił do domu.
- Dobrze mamusiu - pokiwał zgodnie głową Eryk, bo rzeczywiście poczuł się już bardzo głodny. 

autor: Justyna Piecyk

wtorek, 6 września 2016

WARSZTATY W SZKOLE


Dzieci uwielbiają się bawić, eksperymentować, psocić…po prostu być dziećmi. Uważam, że nauka przez zabawę jest najlepszą formą edukacji. Wychodząc z tego założenia, odwiedziłam dzieciaki ze Szkoły Podstawowej nr. 50 w Częstochowie.

Prowadziłam z nimi zajęcia na temat zdrowego odżywiania i zdrowego stylu życia. Trochę opowiedziałam im o nowej piramidzie żywienia a potem wspólnie stworzyliśmy swoją.




Po zajęciach, nazwijmy je "teoretycznych" przyszedł czas na praktykę. Dzieci nie mogły się doczekać aby zrobić swoje własne potrawy.
Na początek mus z mango i banana. 
Kiedy im zaproponowałam takie połączenia, entuzjazmu w klasie raczej nie było. Jednak kiedy dzieciaki spróbowały musu, trzeba było zrobić dokładkę:)

SKŁADNIKI:
- dojrzały banan
- dojrzałe mango
          lub
- dojrzały banan
- 1/4 świeżego, dojrzałego ananasa




Po konsumpcji naszego owocowego "kogla-mogla" dzieci zostały podzielone na grupy. Każda grupa miała stworzyć warzywno- owocową pracę. Nie było żadnych ograniczeń, więc powstały ludziki, zwierzątka, szaszłyki. Pomysłowość dzieci nie zna granic.
A oto i dzieła naszych milusińskich :)




Prace zostały surowo ocenione przez jury:) Zostały przyznane same pierwsze miejsca, gdyż poziom był bardzo wyrównany :)

Kiedy prace zostały skonsumowane, dzieci zabrały się do zrobienia jogurtowego sosiku, którym były dekorowane babeczki na deser.

SKŁADNIKI:
- kubeczek gęstego jogurtu
- 3-4 kostki gorzkiej czekolady
- 2 łyżki świeżo wyciskanego soku z pomarańczy lub cytryny (opcjonalnie)



Na koniec prawdziwa perełka- dekorowanie zdrowych i smacznych muffinek. Dzieci miały okazję skosztować fasolowych oraz cukiniowych babeczek.

BABECZKI Z FASOLĄ
- puszka czerwonej fasoli lub szklanka wcześniej namoczonej i ugotowanej
- 100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 jajka
- 100 ml oleju lub 100 g miękkiego masła
- 50 g posiekanej gorzkiej czekolady
- 1/2 szklanki cukru trzcinowego lub miodu
- 3 łyżeczki kakao
Fasolę zmiksuj na gładką masę. Dodaj przesianą mąkę, proszek do pieczenia, cukier, czekoladę, kakao. Wymieszaj. Do masy dodaj składniki mokre: jajka i olej. Składniki wymieszaj do połączenia. Nie musisz bardzo starannie mieszać.
Gotowe ciasto przełóż do formy na muffinki i piecz ok. 25-30 min w 180 st. C. 
Z podanej ilości ciasta wyszło 30 małych babeczek.



BABECZKI Z CUKINIĄ
- szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
- szklanka cukinii startej na grubych oczkach
- łyżeczka sody
- 200 ml jogurtu naturalnego
- 2 jajka
- 100 ml oleju 
- sok z 1/2 cytryny
- 2 łyżki ziarenek maku

Wszystkie składniki połącz ze sobą. Przełóż do formy na muffinki i piecz 30 min w 180 st. C. Z podanej ilości składników powstanie ok. 30 babeczek.



Podsumowując- warsztaty były bardzo twórcze. Dzieci bardzo chętnie przygotowywały swoje potrawy, a co ważniejsze bardzo chętnie próbowały. Drodzy rodzice, pozwólcie dzieciom eksperymentować i zachęcajcie je do próbowania. Tylko tak dziecko pozna wiele smaków i w przyszłości ma szanse być smakoszem, otwartym na potrawy z całego świata a nie zamkniętym niejadkiem, który zna jedynie kotleta i ziemniaki.


środa, 31 sierpnia 2016

ZDROWIE ZACZYNA SIĘ W BRZUCHU


Często pytacie jak zacząć zdrowo się odżywiać. Co zrobić aby posiłki były nie tylko zdrowe ale przede wszystkim smaczne. Czy dziecko można przekonać do zdrowego odżywiania?
Zbiorę więc kilka zasad zdrowego odżywiania.
Pamiętaj że zdrowie zaczyna się w brzuchu a dokładniej na talerzu. To co jesz ma wpływ na Twoje zdrowie i dobre samopoczucie.





Po pierwsze - WODAMoi drodzy nasz organizm potrzebuje wody aby prawidłowo funkcjonować. Woda nie tylko nas "nawilża" ale również bierze udział w wielu procesach fizjologicznych zachodzących w naszym organizmie.  Dorośli powinni spożywać ok 2 litrów dziennie, dzieci ok. litra. Oczywiście to ile powinniśmy pić zależy od warunków atmosferycznych, wysiłku fizycznego, pracy jaką wykonujemy.
Aby nasz organizm mógł sprawnie funkcjonować każdy ubytek płynu powinien być na bieżąco uzupełniany.
Teoria teorią, jednak w praktyce nie jest tak łatwo. Jak przekonać dziecko do picia wody? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz tutaj.  

Po drugie- WARZYWA.
Ośmielę się napisać, że warzywa możemy jeść codziennie w każdej ilości (oczywiście pisząc to zdanie, mam na myśli osoby zdrowe. Dzieci chore mogą zjadać dane produkty po konsultacji z lekarzem lub dietetykiem).
Do każdego posiłku z powodzeniem możemy jeść warzywa. Ważne aby sięgać po różne, najlepiej sezonowe, kiedy są najsmaczniejsze i najtańsze.
Zawsze wybieraj produkty dojrzałe, świeże, bez znaków pleśni czy innych wad. Warzywa są świetne jako baza do sałatek, surówek, jako przekąska. Świetnie nadają się do pieczenia, duszenia, gotowania czy grillowania. Z warzyw można wyczarować prawdziwe cuda- od sałatki po pasty do kanapek czy ciasta.
Poza tym, że są pyszne, warzywa dostarczają mnóstwo składników odżywczych, witamin, błonnika. Pomagają zachować szczupłą sylwetkę, jedząc je zmniejszysz ryzyko wystąpienia cukrzycy II typu, miażdżycy, zawału serca, wielu nowotworów. Obniżysz ciśnienie krwi, cholesterol, poprawią się ogólne parametry krwi. To chyba wystarczający powód by po warzywa sięgać każdego dnia.

Po trzecie- REGULARNOŚĆ POSIŁKÓW
Zdrowy człowiek powinien spożywać 4-5 posiłków dziennie co 3-4 godziny. Taki sposób odżywiania poprawia metabolizm i stabilizuje poziom glukozy we krwi. 
Najważniejsze aby dzień zacząć od porządnego, sycącego śniadania. Nie dość że dostarczysz sobie sporą dawkę energii to uchronisz się przed obżarstwem wieczorem. 
Kiedy organizm dostaje regularnie porcję energii, ty czujesz się dobrze. Masz mnóstwo siły i energii do pracy. 

Po czwarte- UNIKAJ  a przynajmniej OGRANICZ ŻYWNOŚĆ PRZETWORZONĄ
Najlepiej byłoby oczywiście,  całkowite wyeliminowanie przetworzonej żywności. Jest to bardzo trudne ale nie niemożliwe. Na początek postaraj się zrezygnować z posiłków typu fast-food. Wierz mi, że w domu możesz zrobić równie dobrego, o ile nie lepszego hamburgera, pizzę czy frytki. Polecam takie lub takie hamburgery. Pyszne, zdrowe, domowe :)

Musisz nauczyć się czytać skład na opakowaniu. Im mniej składników w danym produkcie tym lepiej. Postaraj się wybierać sprawdzone produkty, najlepiej z pewnego źródła. Unikaj produktów w składzie których są konserwanty, barwniki, zagęstniki, wzmacniacze smaku i zapachu, fosforany.

Żywność przetworzona ma niską bądź w ogóle nie ma witamin, składników mineralnych i odżywczych. Ma za to mnóstwo tłuszczu i soli, których i tak spożywamy w nadmiarze.
Jeśli chodzi o sól, to dzienna dawka powinna być nie większa niż 5g. Tymczasem zjadamy jej niemal trzy razy tyle!!! Nie dość, że sól jest dodawana niemal do wszystkiego to jeszcze na potęgę solimy. Zacznij używać ziół. Twoje potrawy na pewno zyskają na smaku a przy okazji ograniczysz sól. 

Po piąte- MNIEJ SŁODYCZY
Prawie wszyscy uwielbiamy słodycze- to prawda, ale i tutaj mamy pole do popisu. Słodki smak kojarzy nam się z poczuciem bezpieczeństwa, relaksem. Nie musimy całkowicie z niego rezygnować. Wystarczy sklepowe ciasteczka, wafelki czy cukierki wymienić na zdrowsze, domowe wersje. 
Ciasteczka z powodzeniem można zrobić w domu. Podobnie z wieloma innymi smakołykami. Próbowałeś kiedyś domowych krówek, ptysiów czy rogalików? Są pyszne i o niebo zdrowsze od tych ze sklepu.
Wyroby cukiernicze to puste kalorie, nie dostarczają nam żadnych wartości odżywczych a jedynie mnóstwo cukru, tłuszczu i chemicznych dodatków.
Słodki smak warto dostarczać sobie z owoców. Któż z nas nie lubi dojrzałych słodkich truskawek, soczystego arbuza czy musu z malin. Jeśli masz ochotę na coś słodkiego sięgnij po gruszkę czy czereśnie. Nie dość, że zaspokoisz chęć na coś słodkiego to jeszcze dostarczysz organizmowi mnóstwo składników mineralnych i witamin.

Po szóste- ZAMIEŃ SMAŻENIE NA DUSZENIE, pieczenie, gotowanie, parowanie, grillowanie. Smażenie jest najmniej zdrową formą przyrządzania posiłków. Nie dość, że bardzo kaloryczną (łyżka oleju to 90 kcal a zwykle nie kończy się na jednej łyżce) to jeszcze może być rakotwórcza!!! Tak, tak- ile razy jadłeś kurczaka z przypalona skórką? Taki jest pyszny- odpowiesz. Oczywiście, tylko podczas smażenia powstają rakotwórcze związki, szczególnie jeśli smażysz na nieodpowiednim tłuszczu. Do smażenia trzeba wybierać tłuszcze, które mają wysoką temperaturę dymienia np. olej kokosowy lub rzepakowy. Nie smaż na oliwie czy maśle. Tak można przyrządzać jedynie potrawy, które krótko się smażą np. omlet czy jajecznicę.

Oczywiście, rzadko kto zmienia swoje nawyki żywieniowe z dnia na dzień. Zacznij od małych kroków. Na początek zmniejsz ilość cukru. Zamiast dwóch łyżeczek do słodzenia herbaty dodaj jedną, podobnie z solą. Nie dodawał łyżki do przygotowania potrawy, wystarczy szczypta.

Pamiętaj aby nigdy nie wychodzić z domu bez śniadania, a jeśli wiesz, że poza domem będziesz kilka godzin zawsze zabierz ze sobą jogurt, owoc lub kanapkę. 
Nie musisz codziennie na obiad jeść ziemniaków, mięsa i surówki. Czasami niech to będzie zupa, innym razem sałatka czy zapiekanka. Pamiętaj by było kolorowo- jemy oczami:)

Jeśli wprowadzisz do swojego życia te kilka zasad, z pewnością będziesz zdrowszy, pełniejszy energii i szczęśliwszy :)


POWODZENIA



piątek, 26 sierpnia 2016

CZY PODCZAS CHEMIOTERAPII MUSZĄ WYPADAĆ WŁOSY?

Każdy kto słyszy diagnozę "rak" jest przerażony. Mimo, iż wcześnie wykryty w bardzo wielu przypadkach jest uleczalny, nadal budzi strach. Bardzo stresującą sytuacją jest również utrata włosów. Łysa głowa to znak, że rak. Szczególnie trudna sytuacja dla kobiet, ale może wkrótce to się zmieni. Przeczytaj.

Przez trzy miesiące pacjenci poddawani chemioterapii w Szpitalu Morskim PCK w Redłowie mogą korzystać z urządzenia, które zapobiegać ma nadmiernemu wypadaniu włosów. Wszystko dzięki chłodzeniu skóry głowy przed i w trakcie podawania chemii. Dzięki temu dochodzi do obkurczenia naczyń krwionośnych, a w efekcie do zmniejszenia ilości wchłanianej chemii.

Do końca grudnia pacjenci z nowotworami, przyjmujący chemię w Szpitalu w Gdyni Redłowie, mogą skorzystać z urządzenia, które uchroni ich przed całkowitą utratą włosów. I choć mogłoby się wydawać, że wygląd zewnętrzny w chorobie nowotworowej to mało ważna kwestia, nic bardziej mylnego, o czym najlepiej świadczą słowa pani Anny - pacjentki szpitala w Redłowie, która w sierpniu przyjęła pierwszą chemię. To właśnie dzięki niej urządzenie Paxman przez cztery najbliższe miesiące będzie znajdowało się na Oddziale Onkologii i Radioterapii szpitala w Gdyni.

- W momencie, gdy dowiedziałam się o swojej chorobie przeraziło mnie nie tylko to, że zachorowałam, ale i to, że po chemii wypadną mi włosy. To dla kobiety chyba najgorszy skutek uboczny, który odziera ze zdrowia, a jednocześnie wystawia na widok publiczny. Wszyscy wiedzą, co ci jest, musisz tłumaczyć choćby swoim dzieciom, co się dzieje i dlaczego wyglądasz tak, a nie inaczej - mówi pani Anna, 30-letnia pacjentka szpitala gdyńskiego. - Usiadałam wiec do internetu i znalazłam urządzenie, które pozwoli mi, mimo przyjmowanej chemii, zatrzymać włosy. Następnie skontaktowałam się z przedstawicielem firmy, która je produkuje i wiedząc, że użyczyła ich już wcześniej szpitalowi w Warszawie i Wrocławiu, poprosiłam o to, by stanęło także w Gdyni.

Jak to działa?

Urządzenie Paxman, jak mówi producent, przypomina przestawny klimatyzator na kółkach, na przedniej części którego umieszczony jest ekran dotykowy. To on umożliwia sterowanie urządzeniem. Do całości przyłączone są przewody doprowadzające chłodziwo do silikonowych czepków chłodzących.

- Urządzenie działa na zasadzie pompowania chłodziwa, płynu o temperaturze czterech stopni, do silikonowych czepków umieszczonych na głowie pacjentki - mówi Dariusz Lachowski z firmy Em-Med produkującej urządzenie. - Zasada chłodzenia jest dosyć prosta. Przepływające przez silikonowy czepek chłodziwo schładza skórę głowy, dzięki czemu włosy nie wchłaniają niepotrzebnie tak dużej ilości chemii, która prowadzi zazwyczaj do ich wypadania. Warto podkreślić, że skuteczność urządzenie, jak pokazują liczne badania, wynosi od 50 do 90 proc - znaczy to, że włosy maja prawo się przerzedzić.

Cały proces chłodzenia odbywa się przed i w trakcie podawania wlewu i trwa ok. czterech godzin.

- Co do skuteczności urządzenia, to składa się na to wiele innych czynników: jakość włosów (czy były mocno zniszczone np. farbowaniem), grubość włosów, wiek pacjenta itp. - dodaje Dariusz Lachowski. - Natomiast największe znaczenie ma poprawne założenie czepka na głowę pacjentki. Powinien dobrze przylegać do głowy.

Nie ma kolejek, wystarczy się zapisać

Urządzenie znajduje się na Oddziale Onkologii i Radioterapii szpitala w Gdyni. Może z niego skorzystać każdy chory, który rozpoczyna chemioterapie w Gdyńskim Centrum Onkologii. Wystarczy, że zadzwoni do rejestracji lub zgłosi chęć skorzystania ze sprzętu swojemu lekarzowi prowadzącemu.

- Pacjent chcący skorzystać z urządzenia musi być zakwalifikowany na chemioterapię w naszym szpitalu. Przy czym ważne jest, by pierwsze podanie leków cytostatycznych odbyło się z założeniem na włosy czepka. Podobnie jak każde koleje - mówi Halina Lendzion, oddziałowa. - Można się zapisywać, na razie nie ma kolejek, choć zainteresowanie jest duże. Jedna pacjentka nawet odroczyła chemię w oczekiwaniu na przywiezienie urządzenia do szpitala.

I choć nie każde leki cytostatyczne powodują wypadanie włosów, a w efekcie łysienie, lekarze przekonują, że warto skorzystać z urządzenia.

- Testujemy je do grudnia, pacjenci mogą korzystać ze sprzętu bezpłatnie. Dziennie przyjmujemy dwoje pacjentów, bo sesja trwa ok. czterech godzin, tyle, ile wlew leku - dodaje Halina Lendzion. - Warto spróbować, nic się nie traci, a można zyskać. Tym bardziej, że zły wygląd prowadzi do dyskomfortu, a ten w jakiejkolwiek chorobie nie jest pożądany.

Maszyna jest na razie testowana, ale nie wykluczone, że jeśli pacjenci będą zadowoleni z jej działania, zostanie zakupiona przez szpital.

- Jeśli maszyna będzie cieszyła się dużym zainteresowaniem, a skuteczność będzie taka, jak zapewnia producent, to zostanie być może kupiona przez szpital. - Prezes jest bardzo pozytywnie nastawiony do tego pomysłu i już szuka wsparcia finansowego, które umożliwi zakup sprzętu
- mówi Agata Tyczyńska, onkolog z Gdyńskiego Centrum Onkologii.

Czytaj więcej na:
http://zdrowie.trojmiasto.pl/
zdjęcie: portalemedyczne.pl, wiedzoholik.pl

piątek, 19 sierpnia 2016

CZY WARTO W DOMU MIEĆ COCA-COLĘ


Dziś temat trochę nie na temat. Będzie o coca-coli. Nie nie, absolutnie nie namawiam Cię do jej picia. Watro jednak mieć ja w domu. Po co? Przeczytaj i przekonaj się jaka może być pomocna.
Nie sądziłam, że kiedyś to napiszę, ale coca-cola nie jest wcale taka zła :)

Coca-Cola jest jednym z najsławniejszych napojów na całym świecie. Istnieje na rynku od 1866 roku i jest dostępna w ponad 200 krajach.
Posiada charakterystyczny, słodki smak, którego nie można porównać do żadnego napoju gazowanego. Do dzisiaj nie ujawniono jej sekretnej receptury, która sprawia, że jest tak niepowtarzalna i uzależniająca.



ZASKAKUJĄCE ZASTOSOWANIA COCA-COLI

1. W ogrodzie- żeby przyspieszyć wzrost trawy, wlej puszkę coca-coli do nawozu, z którego korzystasz. Stosuj preparat raz na tydzień.

2. Do czyszczenia monet- twoja kolekcja monet nie wygląda zbyt dobrze? Odzyskaj ich blask i czystość przy pomocy coca-coli. Wystarczy namoczyć je przez jakieś 10 minut i gotowe!

3. Do włosów- kobiety o prostych włosach miewają problemy, żeby uzyskać piękne, zdefiniowane loki. Mamy na to sposób! Wystarczy wypłukać głowę coca-colą, odczekać chwilę i zmyć letnią wodą. Twoja lokówka nie będzie miała teraz najmniejszych problemów.

4. Plamy po farbie- po malowaniu mieszkania nasze meble bardzo często są poplamione farbą. Pozbędziesz się ich bardzo szybko przy pomocy coca-coli. Wystarczy namoczyć w niej ścierkę i przetrzeć. Twoje meble będą wyglądały jak nowe!

5. Zardzewiałe śruby- nie możesz sobie poradzić z zardzewiałą śrubą? Coca-cola doskonale się tutaj sprawdzi. Wystarczy polać śrubę i poczekać parę minut. Efekt gwarantowany!

6. Plamy po tłuszczu- tłuste plamy w kuchni są naprawdę trudne do usunięcia. Żeby nie musieć korzystać z toksycznych detergentów, wystarczy polać plamy odrobiną napoju i wyczyścić przy pomocy małej szczoteczki.

7. Plamy po krwi- plamy krwi są niezwykle trudne do usunięcia. Chyba, że masz pod ręką coca-colę. Mówi się, że w Stanach Zjednoczonych policja używa coca-coli no sprzątania scen zbrodni.

8. Na robaki w ogrodzie- pasożyty, które pojawiają się w ogrodzie mogą całkowicie zniszczyć nasze plony. Żeby tego uniknąć, zakop puszkę z odrobiną napoju, a zobaczysz jak wszystkie robaki zaczynają się do niej zbliżać i wpadają w „słodką pułapkę”.

9. Guma do żucia we włosach- pewnie przydarzyło Ci się to wiele razy. Żebyś nie była zmuszona obcinać włosów, możesz usunąć gumę polewając ją odrobiną tego napoju. Wystarczy odczekać kilka minut i gotowe.
Zobaczysz, że guma sama zaczyna się odklejać. Oczywiście, potem będziesz musiała umyć głowę, bo włosy będą się kleić.

10. Przypalone patelnie- po wielokrotnym użyciu patelnie zaczynają się przypalać i pojawia się ta okropna czarna warstwa. Rozwiązanie? Wlej trochę coca-coli, postaw na ogniu i zagotuj. Potem wystarczy tylko wypłukać.

11. Udrażnia rury-  Produkty chemiczne do udrożniania rur są niebezpieczne dla zdrowia i środowiska. Lepszym rozwiązaniem jest wlanie całej butelki coca-coli do zlewu. Teraz trzeba tylko poczekać kilka minut i gotowe.

12. Do czyszczenia toalety- jeśli w toalecie jest osad i kamień, zalej po prostu na klika minut muszlę, następnie wyszoruj szczotką a muszla będzie jak nowa. Jeśli zabrudzenia są oporne, zalej toaletę na noc.

13. Pomaga w praniu- dolej coca-colę do prania, jeśli chcesz się pozbyć brzydkich zapachów np. po papierosach czy po przyrządzaniu ryb.

14. Dla migrenowców- ponoć kilka łyków tego napoju jest w stanie przerwać atak nadchodzącej migreny (dla osób z aurą przepowiadającą) 

15. Łagodzi swędzenie po ukąszeniu owadów- jeśli pod ręką nie mamy żadnych środków leczniczych, to wystarczy posmarować się Coca-Colą, a nasze cierpienia znacząco się zmniejszą. 

16. Odmraża szyby- jeżeli wasze szyby w samochodzie zamarzły, można je rozmrozić za pomocą coli. Znacznie przyspiesza ona proces rozmrażania.

17. Myje szkło- coca-cola zawiera kwasek ortofosforowy, który idealnie się nadaje do czyszczenia szkieł np. od okularów. Po przetarciu colą należy się upewnić, czy nie została żadna kropelka słodkiego napoju.

18. Czyści srebro- to wyjątkowo skuteczny środek do czyszczenia srebra. Możesz użyć napoju zarówno do odświeżenia srebrnej biżuterii, jak i srebrnych elementów kuchennych takich jak zestawy sztućców, serwetniki, kielichy i wiele innych.  

Podsumowując- warto mieć w domu puszkę coli. Nie wiadomo kiedy może się przydać :)

 

pisząc artykuł korzystałam ze strony krokdozdrowia.pl
zdjęcia: coca-cola.co.uk, us.coca-cola.com