czwartek, 20 kwietnia 2017

HEMATOLOGIA I ONKOLOGIA DZIECIĘCA


Jeśli Twoje dziecko za chwilę będzie "dorosłe" warto przeczytać poniższy artykuł.
Rozmowa z prof. Janem Styczyńskim, konsultantem Krajowym w dziedzinie onkologii i hematologii dziecięcej rozmawia Ewa Biernacka.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Jakie są najnowsze dane dotyczące wielkości populacji chorych hematologicznych leczonych przez pediatrów?
PROF. JAN STYCZYŃSKI: Rocznie w Polsce rozpoznaje się nowotwory hematologiczne u około 500 dzieci. Dla porównania, u dorosłych jest to ponad 20 000 osób, czyli 40-krotnie więcej. Te liczby są konsekwencją zarówno różnic w wielkości przedziałów wiekowych, jak też i biologii nowotworów. Ich ogólna częstość wzrasta z wiekiem, co jest konsekwencją powstawania mutacji wraz z wiekiem. Ważne jest jednak to, że nowotwory u dzieci są lepiej wyleczalne, a jednocześnie dzieci wyleczone z choroby nowotworowej mają przed sobą potencjalnie 60-70 lat życia. Jest więc o co walczyć.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Jakie jest Pana Profesora doświadczenie z sytuacją, gdy leczony pacjent jest na granicy lub przekracza próg dorosłości, a z medycznego punktu widzenia dotychczasowa terapia powinna być kontynuowana/dokończona?
J.S.: Dla każdego lekarza hematologa, ważne jest, aby pacjent zrealizował całość zaplanowanej dla niego terapii. W przypadku dzieci z ostrymi białaczkami terapia trwa dwa lata i jest prowadzona według międzynarodowych programów terapeutycznych. Jeśli z jakiegokolwiek powodu nastąpi przerwanie terapii, to dramatycznie wzrasta ryzyko wznowy choroby nowotworowej. Znaną wiedzą onkologiczną jest to, że już nawet kilkutygodniowe opóźnienie w realizacji programu terapii istotnie zwiększa ryzyko wznowy. Przerwanie leczenia może więc zniweczyć cały dotychczasowy wysiłek wielu ludzi, a pacjenta narazić na zagrożenie życia. Mówię tutaj tylko o chorobach nowotworowych, bo w tym przypadku sprawa jest najistotniejsza ze względu na konieczność ciągłości terapii i opieki. Ale należy też pamiętać, że problem jest dużo szerszy i dotyczy zarówno innych działów hematologii, jak też praktycznie wszystkich działów medycyny.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Czy przejście aktualnie dokonuje się „automatycznie”, czy kontynuacja wymaga specjalnego pozwolenia? Jakie jest w kwestii przejścia stanowisko NFZ?
J.S.: Stanowisko NFZ jest jasne: pacjent kończący 18 lat nie jest dzieckiem i w związku z tym nie powinien być leczony w oddziale dziecięcym. Przejście do poradni lub kliniki internistycznej powinno być więc automatyczne. Jednak rzeczywistość dnia codziennego pokazuje, że ten pacjent trafia w kolejkę dorosłych pacjentów, a na dodatek przychodzi, będąc leczony według innego protokołu terapeutycznego, który nie jest stosowany u pacjentów dorosłych. Powoduje to, że lekarz internista musi poświęcić dużo czasu, aby wdrożyć się w kontynuację leczenia tego, nowego dla niego, pacjenta.
Na szczęście, w większości przypadków, NFZ przychyla się do prośby Kliniki lub Poradni pediatrycznej i wyraża zgodę na dokończenie rozpoczętego leczenia w ośrodku dla dzieci, jednak wiąże się to z tworzeniem dodatkowych pism, a każda sprawa i każda wizyta pacjenta jest rozważana przez NFZ indywidualnie, dopiero po jej zakończeniu. Wiąże się to więc z pewnym ryzykiem ze strony szpitala, bo jednak nie wiadomo, jaka będzie decyzja Funduszu.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Jak aktualnie przebiega przejście chorego na chorobę hematologiczną/onkohematologiczną dziecka przed ukończeniem progu dorosłości (w 18. roku życia zgodnie z obowiązującymi przepisami?) z opieki pediatrycznej pod opiekę internisty (w razie konieczności kontynuowania terapii, a nie wznowy)?
J.S.: W hematologii i onkologii w Polsce funkcjonują dwa modele przechodzenia pacjenta od pediatrów do internistów: częstszy model zgody i rzadszy model braku zgody. Przy czym zgoda oznacza, że Dyrekcja szpitala zgadza się z punktem widzenia pediatrów i występuje do NFZ o zgodę na dokończenie terapii w ośrodku pediatrycznym, podejmując ryzyko ponoszenia kosztów i liczenia na późniejszą refundację ze strony NFZ. Model braku zgody oznacza, że Dyrekcja szpitala nie chce podejmować tego ryzyka ponoszenia kosztów i późniejszego ubiegania się o refundację przez NFZ. Ma to szczególne znaczenie, gdy hematologia dorosłych nie znajduje się w tym samym szpitalu, co hematologia dziecięca. W takim przypadku pacjent wraz z dniem ukończenia 18. lat, musi opuścić ośrodek pediatryczny.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Czy jest jakaś zmiana jakościowa między obu typami opieki? Co charakteryzuje opiekę pediatrów nad dzieckiem chorym hematologicznie, a co opiekę internisty nad tym samym chorym, który ukończył 18. rok życia? Czy lekarze interniści „czują dziecięce programy terapeutyczne” i potrafią je w razie konieczności przedłużenia leczenia „płynnie” kontynuować?
J.S.: W pediatrii dominuje model opiekuńczy nad pacjentem, tzn. dziecku trzeba pomóc i sprawić, aby jego życie było jak najmniej utrudniane. W internie, z oczywistych względów, panuje zasada: jesteś dorosły, więc musisz sobie radzić samodzielnie.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Kto decyduje o tym, do jakiego ośrodka/lekarza ma przejść dany młody pacjent? On sam, lekarz pediatra, który go prowadził itd.?
J.S.: Ponieważ w większości przypadków kliniki hematologii i onkologii dziecięcej znajdują się przy uczelniach medycznych, taki pacjent trafia pod opiekę kliniki hematologii funkcjonującej przy tej samej uczelni, w tym samym mieście. Oczywiście, możliwe są „przejścia” do mniejszego ośrodka, ale jest to kwestia indywidualna.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Jakie jest ryzyko, jeśli to przejście nie byłoby płynne? Czy może ucierpieć: ciągłość danych, wymiana informacji, komfort życia pacjenta?
J.S.: Pacjent w wieku 18. lat ma zazwyczaj psychikę dziecka i nawyki nabyte w trakcie pobytu w oddziale pediatrycznym. Dla niego przejście w świat kliniki i poradni internistycznej, w których widzi duże kolejki pacjentów, i to głównie w wieku starszym, zawsze jest szokiem psychicznym i tworzy niewłaściwy obraz szans na jego przyszłość. Codziennością staje się też to, że musi czekać, musi sam podejmować decyzje, poświęca się mu mniej czasu. Może to powodować zniechęcenie i frustrację, a w najgorszym przypadku ucieczkę od lekarza i zaprzestanie terapii. Jednocześnie łatwo może dojść do zaburzenia wymiany informacji pomiędzy pediatrą i internistą, która jest konieczna chociażby w celu ciągłości danych potrzebnych do długoterminowej oceny pacjenta i analizy skutków odległych, zarówno korzystnych, jak i niekorzystnych.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Jakie są propozycje rozwiązań na poziomie szpitala (gdy są w nim obie przychodnie/oddziały lub nie ma ich obu).
J.S.: Idealne, a jednocześnie najkorzystniejsze, dla pacjenta, pediatry i internisty, rozwiązanie tego problemu na dzień dzisiejszy to wypracowanie możliwości dokończenia leczenia w ośrodku pediatrycznym plus kilka lat na monitorowanie wyleczonego pacjenta. Drugie rozwiązanie, które można zaakceptować, to dokończenie etapu terapii (np. chemioterapia konsolidująca lub terapia podtrzymująca) i po co najmniej 3-miesięcznym uprzedzeniu, przekazanie go pod opiekę ośrodka internistycznego  celu  realizacji leczenia podtrzymującego lub opiekę i monitorowanie po zakończonym leczeniu. Obydwa rozwiązania wymagają jednak sporej dozy dobrej woli ze strony Funduszu, jak i Dyrekcji szpitala. Jest to o tyle istotne, że liczba pacjentów w ośrodkach internistycznych zwiększa się, co nie dotyczy ośrodków pediatrycznych. Natomiast przy braku zgody ze strony NFZ lub Dyrekcji szpitala, należy planować przechodzenie pacjenta pediatrycznego do ośrodka internistycznego, pamiętając o: informowaniu ośrodka internistycznego z co najmniej 3-miesięcznym wyprzedzeniem; przygotowaniu zbiorczej informacji o pacjencie, jego leczeniu i wszystkich istotnych faktach oraz przekazaniu interniście programu terapeutycznego stosowanego u pacjenta.
HEMATOONKOLOGIA.PL: Jakie modelowe/systemowe/praktyczne rozwiązanie zdaniem Pana Profesora byłoby optymalne?
J.S.: Teoretycznie istnieje kilka sposobów na systemowe rozwiązanie tego problemu. Wszystkie takie modele mają charakter tworzenia dodatkowych oddziałów młodzieżowych lub wprowadzenia dużej liczby wspólnych pediatryczno-internistycznych spotkań, konsultacji i konsyliów lekarskich. W obecnych polskich realiach wydaje się to bardzo trudne do wprowadzenia ze względów logistycznych i finansowych. W najbliższym czasie wspólnie z pediatrami i internistami spróbujemy wypracować wspólne stanowisko w kwestii optymalnego rozwiązania w codziennych polskich warunkach.

Prof. Jan Styczyński 
Konsultant Krajowy w dziedzinie onkologii i hematologii dziecięcej 
14.04.2017

źródło- hematoonkologia.pl

piątek, 14 kwietnia 2017

CUKIER W DIECIE PACJENTA ONKOLOGICZNEGO


Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie jak dużą wagę przywiązuję do prawidłowego odżywiania. W walce z rakiem ten aspekt jest dla mnie bardzo istotny. Zapraszam do przeczytania świetnego artykułu na temat Cukrów w diecie pacjenta onkologicznego. Myślę, że wyjaśni wiele wątpliwości.


"Szacuje się, że przyczyną powstawania blisko 30% nowotworów jest niewłaściwa dieta. Choć do tej pory nie udało się opracować konkretnych zaleceń żywieniowych, które miałyby właściwości lecznicze, to dysponujemy rzetelną wiedzą na temat możliwości obniżania ryzyka zachorowania na wiele podtypów raka. Optymalna dieta przeciwnowotworowa opiera się na wzajemnym współdziałaniu i synergii różnych cennych związków i substancji odżywczych, które wpływają na zahamowanie procesu nowotworzenia. Odpowiednio skomponowana dieta odgrywa również ważną rolę w przypadku, kiedy doszło do wykrycia już istniejącej choroby. Może ona spowalniać postęp choroby, łagodzić jej przebieg, skutki uboczne leczenia onkologicznego, przeciwdziałać niedożywieniu oraz wzmacniać organizm pacjenta w trakcie terapii.

Jednym z lepiej udokumentowanych odkryć naukowych w kontekście czynników rozwoju choroby nowotworowej jest związek pomiędzy nadmiernym spożywaniem cukru, tyciem, a zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka. Problemu cukru w diecie pacjenta onkologicznego nie powinno się jednak kategoryzować – nie każdy cukier jest „zły”. Wbrew utartym schematom, glukoza nie stanowi jedynego pożywienia dla szybko mnożących się komórek nowotworowych, choć jej nadmierne spożycie z codzienną dietą faktycznie może wpływać niekorzystnie na stan całego organizmu. 

Węglowodany to podstawowa grupa składników odżywczych dla ludzkiego organizmu. Pojęcie cukry (inaczej węglowodany), kryje w sobie ogromną liczbę związków. Ogólnie grupę węglowodanów dzielimy na cukry proste i cukry złożone. W naszej diecie powinniśmy zdecydowanie ograniczyć cukry proste (glukoza, fruktoza, galaktoza, maltoza, laktoza, sacharoza) oraz skrobię. Ich nadmiar to ogromny ładunek kaloryczny, bez dodatkowych wartości odżywczych, który nasz organizm zamienia w tłuszcz. A od otyłości już tylko krok do rozwoju innych chorób, w tym nowotworowych. 

W przypadku pacjenta onkologicznego szczególnie należy skupić się na właściwym jadłospisie, aby dostarczyć do organizmu odpowiednią ilość i jakość kalorii we właściwych proporcjach. Nie można dopuścić, aby u chorego rozwinęło się niedożywienie. Faktem jest, że komórka nowotworowa potrzebuje glukozy do swojego metabolizmu. Nie oznacza to jednak, że należy przy okazji „zagłodzić” wszystkie zdrowe komórki organizmu, które potrzebują cukrów jako podstawowego „paliwa” do pozyskiwania energii niezbędnej do życia. Tylko zdrowe układy i narządy warunkują możliwość skutecznego leczenia onkologicznego. Niestety, raka nie da się zagłodzić – nowotwór zmieni metabolizm, przystosuje się i przetrwa, a chory zagłodzi pozostałe zdrowe tkanki i narządy, które warunkują powrót do zdrowia po terapii onkologicznej.     

CUKIER A RAK – KONTROLUJ SPOŻYCIE! 

Jedną z głównych przyczyn wzrostu masy ciała i otyłości (poza konsumpcją nadmiernej ilości kalorii) jest nadmierne spożywanie produktów o wysokim ładunku glikemicznym, które istotnie podnoszą stężenie cukru we krwi. Ładunek glikemiczny, to miara tego, jak jedzenie wpływa na poziom cukru we krwi. Białko ani tłuszcz nie mają większego znaczenia dla zachowania równowagi cukru we krwi. Cukry znajdujące się w produktach z wysokim ładunkiem glikemicznym są szybko rozkładane i absorbowane do krwioobiegu, podnosząc tym samym gwałtownie poziom glukozy. Kilka minut po spożyciu odczuwa się wzrost energii, po którym następuje jej gwałtowny spadek. W tym czasie najczęściej sięgamy po coś słodkiego, aby osłabić symptomy spadku – co jest niestety “błędnym kołem”.

Węglowodany z produktów o niskim ładunku glikemicznym (np. produkty pełnoziarniste, warzywa, nasiona roślin strączkowych) rozkładają się znacznie dłużej niż węglowodany rafinowane. W rezultacie glukoza uwalniana z tych produktów sączy się do krwioobiegu bardzo powoli. Oznacza to, że zostaje ona zamieniana na energię, a nie magazynowana. Dzięki temu poziom glukozy we krwi jest zrównoważony. Nadmiar węglowodanów uszkadza zarówno krew jak i tętnice, natomiast zbyt niskie poziomy cukru we krwi powodują uwalnianie hormonu stresu (kortyzolu), który skutecznie nakłania organizm do poszukiwania pokarmu. Wyżej wymienione czynniki ściśle łączą się ze znaczącym wzrostem zachorowania na choroby nowotworowe, szczególnie raka piersi.

Wysokokaloryczna dieta + wysokie spożycie cukru+ wysoki poziom hemoglobiny glikowanej + wysoki poziom insuliny i wysoki czynnik wzrostu IGF-1 wiążą się ze zwiększonym zagrożeniem nowotworami. 


Konsumpcja potraw  o wysokim indeksie glikemicznym i/lub ładunku glikemicznym jest łączone z wyższym zagrożeniem wieloma typami nowotworów m.in.: raka sutka, jelita grubego, trzustki, jajników, tarczycy, żołądka. Analogicznie – dieta o niskim indeksie i/lub ładunku glikemicznym kojarzona jest ze zmniejszonym zagrożeniem rozwoju wyżej wymienionych typów raka.   

SKOKI POZIOMU GLUKOZY 

Poziom glukozy we krwi w dużym stopniu determinuje apetyt (kiedy spada- pojawia się fizjologiczny głód). Glukoza w krwioobiegu jest wykorzystywana przez komórki do wytwarzania energii. Kiedy jej poziom jest za wysoki, organizm zamienia nadmiar cukru na glikogen lub w tłuszcz. Kontrolowanie stężenia cukru we krwi pozwala na utrzymanie stałej wagi i stałego poziomu energii. Należy pamiętać o tym, że im więcej błonnika i białek będzie zawierał każdy posiłek, tym wolniej będą się uwalniały węglowodany – z istotnym pożytkiem dla równowagi poziomu glukozy we krwi. 

Sposoby łączenia produktów białkowych z węglowodanami o wysokiej zawartości błonnika:

- do przekąsek owocowych i płatków śniadaniowych dodawaj pestki lub orzechy

- kromkę pełnoziarnistego pieczywa zjadaj z jajkiem lub pastą z gotowanej fasoli 

- łososia lub kurczaka podawaj z brązowym ryżem 

- placuszki owsiane spożywaj z twarożkiem   


Pamiętajmy, że to nie sama glukoza stanowi zagrożenie w kontekście rozwoju chorób nowotworowych, lecz źle zbilansowana pod względem podstawowych składników odżywczych dieta, która przyczynia się nadmiernej masy ciała i otyłości. Jest rzeczą niemożliwą, aby całkowicie wykluczyć węglowodany z diety, jednak należy wybierać te cukry, które nie będę powodowały nadmiernych wahań poziomu glukozy we krwi. O właściwej diecie (tzn. zawierającej wszystkie składniki odżywcze tj. białka, tłuszcze i węglowodany) powinien pamiętać każdy pacjent onkologiczny. Szczególną  uwagę na jakość spożywanych węglowodanów powinny zwrócić kobiety, gdyż to właśnie rak piersi jest najbardziej czuły na regularne dostarczanie węglowodanów i ich odkładanie w organizmie".



Pamiętajmy również, iż żywienie dziecka chorego onkologicznie różni się od żywienia osób dorosłych. 
Jeśli chcesz aby Twoje dziecko prawidło się odżywiało, zapraszam do zakupu książki "JedzOnko". Możesz ją kupić tutaj



Źródło- zwrotnikraka.

piątek, 7 kwietnia 2017

CZYM ZASTĄPIĆ SÓL?


Nie od dziś wiadomo, że używamy zdecydowanie za dużo soli. Nie wspomnę już o produktach spożywczych do których sól jest dodawana. Żeby była jasność- sól jest nam potrzebna ale w ograniczonej ilości. Nadmiar nam szkodzi. Dziecko w wieku szkolnym potrzebuje ok. 4 g soli dziennie, tymczasem nasze pociechy zjadają go nawet 10 g. To zdecydowanie za dużo.
Poza tym, że solimy nasze potrawy, dodatkową "nadprogramową" ilość zjadamy w produktach spożywczych do których, ku naszemu zdziwieniu, sól również jest dodawana.

Czy wiesz jak dużo soli znajduje się w gotowych produktach?








RADY DLA RODZICÓW

  • Nie stosuj w kuchni substancji typu : kostki rosołowe, mieszanki do zup, gotowe dania lub sosy. Tego typu produkty zawierają w swoim składzie, oprócz soli, glutaminian sodu.
  • Pamiętaj, że ilość sodu, zawartego w produktach jest wystarczająca, aby pokryć dziecięce zapotrzebowanie. Nie ulegaj wrażeniu, że brak soli może być niekorzystny dla Twojego dziecka.
  • Aby smak potraw był ciekawszy, stosuj zioła.
  • Unikaj wysoko przetworzonej, kiszonej, wędzonej żywności. Zawiera ona zdecydowanie najwięcej sodu. Ogórki kiszone i wędzone ryby oczywiście mogą się pojawić w dziecięcej diecie po ukończeniu 1. roku życia, ale nie podawaj ich zbyt dużo i zbyt często.
UŻYWAJ ZIÓŁ ZAMIAST SOLI

Dzięki umiejętnemu zastosowaniu przypraw można wyeksponować naturalne walory smakowe użytych składników i samej potrawy, a jednocześnie obniżyć dodatek soli. Nie oznacza to jednak, że całkowicie powinniśmy zrezygnować z zastosowania soli. Sól należy traktować jako przyprawę i stosować w niewielkich ilościach. Zioła i przyprawy są bogactwem kolorów, zapachów i smaków. Dzięki ich zastosowaniu w potrawach możemy pobudzić łaknienie i zwiększyć wydzielanie soków trawiennych. Warto sięgać po różnorodne przyprawy – korzenne, ziołowe, warzywa przyprawowe a także zioła w postaci świeżej i suszonej, co znacznie uatrakcyjni smak, zapach i wygląd potraw.

Praktyczne wskazówki
  • Do zup szczególnie polecany jest lubczyk.
  • Aby wydobyć z przypraw i ziół intensywniejszy smak i zapach może je wcześniej podgrzać na suchej patelni, a następnie rozdrobnić np. w moździerzu.
  • Kminek warto namoczyć i utrzeć w moździerzu.
  • Przyprawy o działaniu pobudzającym, np. pieprz, goździki, gałka muszkatołowa, imbir, szafran, gorczyca, należy dodawać do potraw tuż przed podaniem w celu uwypuklenia ich smaku i zapachu.
  • Potrawy powinno solić się pod koniec obróbki kulinarnej m.in. ze względu na szybszy efekt uzyskania smaku słonego i przez to mniejszy dodatek soli. Wpływa to również na zwiększenie zachowania jodu zawartego w soli, a także na smak np. mięsa – jest wtedy bardziej soczyste i miękkie.
JAKIE ZIOŁA ZAMIAST SOLI?

WOŁOWINA- liść laurowy, majeranek, gałka muszkatałowa, szałwia, tymianek, koper, lubczyk
WIEPRZOWINA- czaber, rozmaryn, czosnek, majeranek, słodka papryka, pieprz, lubczyk, kminek
CIELĘCINA- liść laurowy, majeranek, oregano, imbir, bazylia, estragon, melisa
DRÓB- majeranek, oregano, rozmaryn, szałwia, estragon, tymianek, imbir, bazylia, kolendra, lubczyk
RYBY- koperek, majeranek, papryka słodka, sok z cytryny, tymianek
DYNIA- cynamon, gałka muszkatołowa, imbir, kminek
POMIDORY- bazylia, oregano, natka pietruszki, majeranek, koperek, szczypiorek
MARCHEW- rozmaryn, szałwia, majeranek, gałka muszkatołowa, cynamon, bazylia
FASOLA- majeranek, cząber, natka pietruszki, szałwia, imbir, kolendra, kminek
ZIEMNIAKI- majeranek, natka pietruszki, szałwia, bazylia, czosnek niedźwiedzi
CUKINIA- rozmaryn, majeranek, szałwia, goździki

Oczywiście przede wszystkim stosuj takie zioła, które twoje dziecko najbardziej lubi. Warto dodawać do potraw również czarnuszkę, ziarenka sezamu czy szczyptę pieprzu. Pamiętaj, że potrawy lepiej smakują kiedy są dobrze doprawione.
Podczas leczenia ostrożnie stosuj przyprawy intensywne w smaku i zapachu np. czosnek. Dziecko leczone cytostatykami często jest bardzo wrażliwe na smaki i zapachy. zamień intensywne przyprawy na te łagodniejsze np. oregano, koperek czy drobny szczypiorek.

pisząc post korzystałam ze strony zdrowojemy.info

niedziela, 2 kwietnia 2017

BEZGLUTENOWY JADŁOSPIS DLA DZIECKA PODCZAS INTENSYWNEGO LECZENIA


Podczas leczenia szpitalnego zdarza się, iż dziecko musi przejść na dietę bezglutenową. Nie martw się, zwykle jest to etap przejściowy i po zakończeniu leczenia lub nawet protokołu maluch nie będzie miał problemu z trawieniem glutenu. Tymczasem przedstawiam Ci przykładowy jadłospis. Mam nadzieję, iż ułatwi Ci przygotowywanie posiłków w szpitalnej rzeczywistości.


ŚNIADANIE
- płatki jaglane z suszonymi owocami.
Może nie brzmi zachęcająco dla dziecka, ale wierz mi do pyszne, słodkie danie z pewnością dziecku się spodoba. W garnuszku podgrzej 200 ml mleka. Do bardzo ciepłego mleka- nie musi być wrzątek dodaj 2-3 łyżki błyskawicznych płatków jaglanych. Przykryj miseczkę talerzykiem i poczekaj 3-4 min. aby płatki napęczniały. Następnie dodaj łyżeczkę suszonej żurawiny, 2-3 pokrojone daktyle oraz 1/2 kiwi pokrojonego w kostkę. Pamiętaj, wybieraj owoce suszone NIE KONSERWOWANE SIARKĄ. Obecnie można takie owoce kupić w zwykłym supermarkecie, nie musicie pędzić od razu do sklepu ze zdrową żywnością.
Jeśli jaglana owsianka jest zbyt gęsta dodaj więcej mleka. Jeśli nie ma przeciwwskazań do jaglanki możesz dodać np. truskawki lub inne owoce sezonowe.


II ŚNIADANIE
- bułka lub chleb kukurydziany z pastą z awokado, sałatą i pieczonym mięsem lub szynką z indyka bez dodatku soi (czytaj skład na opakowaniu).
- woda smakowa
Pół bułki lub kromka chleba (lub 2 kromki, jeśli to starsze dziecko lub maluch na sterydach) posmaruj pastą z awokado. Najprostsza pasta to 1/2 awokado + dwie łyżeczki serka śmietankowego + odrobina soku z cytryną + drobno posiekany szczypiorek. Nałóż sałatę oraz dobrej jakości wędlinę. 
Do picia woda smakowa. Przepis na wodę znajdziesz w książce "JedzOnko", która wkrótce trafi na każdy odział onkologii dziecięcej w całej Polsce.
Wprowadź do diety awokado. To świetne źródło wartościowego tłuszczu. O awokado wiele razy już pisałam. Zajrzyj choćby tutaj.


OBIAD
- dorsz oprószony solą, pieprzem, skropiony sokiem z cytryny ugotowany na parze
- ziemniak lub batat w formie pure ze słodką śmietanką
- kiszony ogórek (jeśli dziecko ma problemy z jamą ustną lub z grzybami zamień ogórka na sałatkę z pomidora i mozzarelli).
Ryba- sprawa oczywista, doprawiamy przyprawami i gotujemy na parze. Oczywiście rybę możesz również upiec w piekarniku, wiem jednak, że nie w każdym szpitalu rodzic ma dostęp do piekarnika. Moja rada. Warto złożyć się w kilka osób i kupić garnek do gotowania na parze. On naprawdę ułatwi Wam życie w szpitalu. Możesz również kupić specjalną silikonową wkładkę, która świetnie się sprawdzi w szpitalu. Nie musisz od razu inwestować dużych pieniędzy w specjalne urządzenia do gotowania na parze. Poza tym, w szpitalu nawet nie ma gdzie go trzymać.
Pure z ziemniaka jest pyszne i bardzo szybko je zrobisz. Ugotuj ziemniaka, odcedź. Ugnieć dokładnie. Dodaj odrobinę słodkiej śmietanki oraz drobno posiekany koperek. Dokładnie wymieszaj i gotowe.
Ogórka możesz zamienić na ulubioną surówkę dziecka.

PODWIECZOREK
- mus jabłkowy z cynamonem, migdałami, żurawiną i odrobiną cukru
Jabłko obierz ze skórki. Pokrój na mniejsze cząstki. Ugotuj w małej ilości wody. Podczas gotowania jabłko się rozpadnie. Dopraw cynamonem, łyżeczką cukru trzcinowego lub syropu daktylowego oraz kilkoma żurawinami. Wszystko posyp prażonymi płatkami migdałowymi Możesz do tego podać wafle ryżowe.
Możesz również ugotować jabłko w całości. Wówczas nie obieraj go ze skórki. Świetne będzie również jabłko pieczone. Jednak w szpitalu możesz mieć problem z dostępem do piekarnika.
W podobny sposób możesz zrobić mus z gruszki, brzoskwini lub innego ulubionego owocu.


KOLACJA
- omlet z szynką, mozzarellą i szczypiorkiem.
Jedno jajko (lub dwa dla starszego dziecka) dokładnie wymieszaj widelcem w miseczce. Dopraw szczyptą soli. Dodaj plaster szynki pokrojony w drobną kostkę, 1/2 kulki mozzarelli również drobno pokrojonej. Omlet smaż po minucie z każdej strony. Gotowy posyp szczypiorkiem.
Do picia proponuję imbirową herbatę z plastrem pomarańczy. Do słabej herbaty dodaj kilka plasterków świeżego imbiru oraz plaster pomarańczy obranej ze skórki. Po kilku minutach napój gotowy.
Pamiętaj, że imbir ma właściwości przeciwwymiotne. Jeśli po chemii dziecko ma mdłości podawaj mu taką herbatkę. Najlepiej schłodzoną.

Mam nadzieję, że moja propozycja przypadnie do gustu Twojemu dziecku.

SMACZNEGO :)

niedziela, 26 marca 2017

MÓJ SPOSÓB NA WARZYWA


Z doświadczenia mogę powiedzieć, że dzieci niechętnie same sięgają po warzywa. Szczególnie te maluchy, których rodzice również niechętnie je jadają. 
Czas to zmienić. Jak przekonać dziecko do jedzenia warzyw? Szczególnie dzieci po zakończeniu intensywnego leczenia szpitalnego. Powrót do domu to świetny okres aby wzmocnić organizm po wyczerpującej chorobie. Dziecko jednak nie rozumie, że powinno jeść warzywa bo są zdrowe. Dla dzieci ma być przede wszystkim smacznie.
Chciałabym przedstawić kilka sposób, jak podać warzywa aby było ciekawie i smacznie, a przede wszystkim aby dziecko z zainteresowaniem sięgnęło po warzywa.

DIP DO PRZEKĄSEK

Dzieci z reguły lubią wszelkiego rodzaju sosy. Warto to wykorzystać i przygotować np. sos z pieczonej papryki z serkiem śmietankowym, czy zielony sos z awokado z dodatkiem sera żółtego. Taki sos jest świetny na kanapkę, doskonale smakuje z wędliną, pieczonym mięsem czy kopytkami. Proponuję eksperymentować, aż w końcu znajdziecie wspólny smak. Na początek spróbuj dip z awokado. Jest świetny w połączeniu z innymi warzywami lub świeżym pieczywem. Doskonale smakuje z drożdżowymi paluchami. Przepis znajdziesz tutaj

PESTO DO MAKARONU

Z doświadczenia powiem, że to jest strzał w dziesiątkę. Dzieci lubią makarony. A jeśli podasz jego ulubiony to sukces murowany. Makaron wystarczy wymieszać np. z zielonym pesto z bazylii, słonecznika, czosnku, dobrej jakości oliwy oraz ulubionych przypraw. Makaron z pesto smakuje wybornie zarówno na ciepło, jak i na zimno. Ciepły makaron posyp dodatkowo żółtym serem aby lekko się roztopił a twoja pociecha zje go bez mrugnięcia okiem :) Po przepis zajrzyj do tego posta

PASTA DO KANAPEK


Czym zwykle smarujesz kanapkę? Masłem, serkiem do pieczywa? Świetny wybór ale czasami może to stać się trochę nudne dla twojego dziecka i wówczas warto wprowadzić coś nowego, coś innego. Przede wszystkim pysznego. Może zaserwujesz pastę z rukoli i suszonych pomidorów lub pastę jajeczną z awokado, papryką i szczypiorkiem. Świetna propozycja na każdą kanapkę. Przepis na pastę z rukoli znajdziesz tutaj. Wystarczy kilka składników a twoje śniadania już nigdy nie będą nudne :)

WARZYWNE WYPIEKI

Spokojnie, dobrze czytasz. Z warzyw możesz z powodzeniem upiec ciasta lub muffinki. Ciasto marchewkowe pewnie znasz lub chociaż o nim słyszałeś, to klasyk. Równie dobre będą babeczki z fasoli, cukinii czy buraka. Spróbuj, naprawdę warto. Nie dość, że smaczne to jeszcze zdrowe. Na początek spróbuj tych muffinek. Są delikatnie maślane w smaku i naprawdę pyszne. Mam nadzieję, że waszym maluchom przypadną do gustu, podobnie jak moim córkom :)

SOKI I KOKTAJLE WARZYWNO- OWOCOWE

Co, jak co, ale soku to dziecko raczej nie odmówi. Zamiast kupnych soków, rób własnoręcznie w domu. Wystarczy zwykła sokowirówka aby wyczarować o niebo wartościowszy sok niż ten ze sklepowej półki. Zamiast popularnego marchewkowego soku, podaj dziecku szklaneczkę domowego- z marchewki, jabłka i pomarańczy. Nie bój się eksperymentować. Podaj dziecku szrekowy koktajl ze szpinakiem lub napój mocy z burakiem. Jeśli pociecha jest wyjątkowo oporna w poznawaniu nowych smaków, nie zdradzaj całego przepisu :) Spróbuj słodkiego, smacznego soku

CHIPSY


To jedna z tych przekąsek, którą uwielbiają wszystkie dzieci. Kiedy otwierasz paczkę, dziecko usłyszy z drugiego pokoju. Niestety nie jest to dobra przekąska dla najmłodszych- tona tłuszczu i soli. A może by tak zrobić popularne obecnie chipsy z jarmużu czy buraka. A da tych, którzy dopiero zaczynają przygodę ze zdrowymi przekąskami może chipsy z jabłka? Polecam. Po przepis na chipsy jarmużowe zapraszam tutaj


WARZYWNE PURE 

Jeśli dziecko nie jest w stanie zjeść warzywa w całości, polecam miksować na pure. To bardzo wygodny sposób na podawanie warzyw. Zamiast ziemniaków możesz do drugiego dania podać pure z batatów lub dyni. Będzie to urozmaicenie posiłków a przy okazji dziecko pozna nowe smaki. Pure możesz zrobić z warzyw jakie lubisz, a raczej jakie lubi dziecko. Może być z korzenia pietruszki i ziemniaka z dodatkiem masła lub z zielonego groszku z odrobina słodkiej śmietanki. A może z dyni i cukinii? Wybór należy do Was.

PIEROGI

Zawsze mam zapas w zamrażalniku na czarną godzinę. Jeśli robisz pierogi zawsze staraj się zrobić na zapas i zamrozić, aby w razie potrzeby był szybko wartościowy posiłek. Do pierogów, tak naprawdę możesz dodać wszystko co tylko zechcesz. Nie zawsze muszą być z mięsem lub serem. Może dla odmiany dodasz farsz z soczewicy, szpinaku lub pieczonej papryki. Warto eksperymentować i poznawać nowe smaki. Na początek polecam pierogi z delikatnym farszem z soczewicy. Pierogi są naprawdę smaczne. Zajrzyj do tego posta

WARZYWNE SŁODKOŚCI

Celowo zostawiłam na koniec moje propozycje na warzywne słodkości. To propozycja specjalnie dla tych, którzy bez słodkiego smaku żyć nie mogą. Powszechnie wiadomo, że cukier to nasz wróg i warto go unikać. Rozumiem jednak wszystkich miłośników słodyczy, że to wcale nie jest takie proste całkowicie z nich zrezygnować. Jednak można popularne słodycze troszkę "odcukrzyć".  Zamiast popularnego kremu czekoladowo- orzechowego polecam czekoladowy krem z awokado, a zamiast kopytek- dyniowe, słodkie kluseczki. Nawet czekoladę możesz zrobić wegańską, i powiem, że smakuje wyśmienicie. Więcej propozycji na słodkości znajdziesz tutaj. Zapraszam również po mój najnowszy przepis na domowe raffaello. Nie jest co prawda warzywny, ale również zdrowy :)

Jak widzisz, jest sporo propozycji na warzywa. Jeśli Twoje dziecko jest wyjątkowym niejadkiem warzyw, zamiast wciskać na siłę surówkę podaj mu sok lub dyniową babeczkę. I najważniejsze, nigdy nie zmuszaj dziecka do zjedzenia danego warzywa, gdyż skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Zamiast zmuszać, delikatnie zachęcaj. I niech przykład idzie z góry. Zamiast batona- sięgnij po jabłko. Niech dziecko widzi, że TY również jesz warzywa i owoce. Powodzenia!!!


niedziela, 19 marca 2017

CO Z TYM MASŁEM?

No właśnie, dobre pytanie...co z tym masłem? Dobre czy złe? Jeść czy jednak zrezygnować z niego? Podawać dzieciom? 

Bardzo często rodzice pytają o masło. Czy powinno być w diecie naszych dzieci? Zdecydowanie odpowiadam TAK. Masło to wbrew powszechnej opinii bardzo wartościowy produkt. Szczególnie wartościowy, zwłaszcza dla małych dzieci.

Zacznę jednak od początku. Na sklepowych półkach możesz znaleźć różne rodzaje masła, nie wszystkie są dobre. Aby wybrać najlepsze zawsze czytaj skład na opakowaniu. 

Jakie masła można spotkać w sklepie?

Masło masłu nie jest równe i o tym nikogo chyba nie trzeba przekonywać, stąd też podział na cztery grupy: ekstra, delikatesowe, wyborowe i stołowe. Pierwsze trzy rodzaje masła nie mogą zawierać mniej niż 80 proc. tłuszczu i więcej niż 16 proc. wody. Masło stołowe nie ma mniej niż 73,5 proc. tłuszczu i więcej niż 24 proc. wody. Najlepsze jest masło ekstra i delikatesowe, o delikatnym smaku i aromacie. W maśle wyborowym dopuszcza się smak kwaśny. Do masła wyborowego i extra wolno dodać nie więcej niż 2 procent soli. Najsurowsze wymagania dotyczą masła extra, najbardziej liberalne - stołowego, w którym mogą występować kropelki wody i lekka kruchość.
Uwaga! Masełka smakowe, np. ze szczypiorkiem lub smażoną cebulą, to nie masło, tylko mieszanka tłuszczu mlecznego oraz roślinnych. Również nazwa "osełka", tradycyjnie kojarzona z masłem, może okazać się myląca. Jeszcze raz powtórzę- jeśli chcesz kupić dobre masło, zawsze czytaj skład na opakowaniu i wybieraj takie, które zawiera min. 82% tłuszczu. Najlepiej niesolone. 

Co zawiera prawdziwe masło?

  • spore ilości naturalnej, dobrze przyswajalnej prowitaminy A ( beta karotenu naturalnego), niezbędnej dla prawidłowej funkcji widzenia, zdrowych śluzówek , skóry, paznokci i włosów
  • witaminę E, która jest jednym z silniejszych naturalnych antyoksydantów, reguluje ona pracę narządów rodnych u kobiet i mężczyzn, zapobiega nowotworom i wraz, z silniej działającym od niej CLA, chroni nasz organizm przed działaniem nadmiaru wolnych rodników
  • odpowiednie masło to również jedno z najważniejszych źródeł pokarmowych (obok żółtka jaja) witaminy D, niezbędnej do prawidłowego utrzymania stawów i kości, pracy narządów rodnych, układu nerwowego, dobrego snu, silnego systemu immunologicznego, zdrowego układu krążenia
  • nie zapomnijmy o witaminie K2 – substancji podobnej do hormonu, która zapobiega osteoporozie, miażdżycy i konsekwencjom tych stanów oraz nowotworom. Dzięki tej witaminie wapń, który dostarczamy z jedzeniem lub suplementem, jest przekierowywany do kości, a nie odkłada się w ścianie naczyń. Kości są zdrowe i nie dochodzi do ich złamań, zwłaszcza u kobiet w okresie menopauzy. W obecności witaminy K2 wapń nie odkłada się także w innych tkankach (np. stawach czy w różnych tkankach miękkich). Witamina ta zawarta jest w surowym maśle i świeżej śmietanie (dodatkową cechą masła ekstra jest fakt, iż produkowane jest z kwaśnej śmietany – a więc nie ma laktozy – ważne dla tych, którzy cierpią z powodu nietolerancji laktozy).
  • masło jest w końcu źródłem znacznych ilości lecytyny, selenu, jodu – niezbędnych do produkcji hormonu tarczycy, testosteronu, zdrowych plemników, do życia każdej z bilionów naszych komórek.
A co z cholesterolem w maśle?

Masło zawiera cholesterol, bez którego nie da się zbudować ścian bilionów naszych komórek i codziennie ich odbudowywać (każdego dnia umiera nam wszak 30 mld komórek, które przecież musimy z czegoś odbudować!).
Obecność cholesterolu u małych dzieci sprzyja rozwojowi ich mózgów. Dlatego niemowlętom nie podajemy olejów omega- 6, tylko masło, a w późniejszych okresach dopiero można podać dobrą oliwę z oliwek lub olej z siemienia lnianego świeżo wyciśniętego i spożytego  nie później niż w ciągu 3 tygodni od wyciśnięcia. Potem, gdy następuje stopniowy proces utleniania (nawet, gdy ten olej stoi w lodówce), tłuszczu tego nie powinno się spożywać. Nadaje się po prostu do wyrzucenia!


PAMIĘTAJ.
Masło nie nadaje się do smażenia w wysokich temperaturach, bo łatwo się przypala. W czasie dymienia powstają substancje szkodliwe dla zdrowia (węglowodory aromatyczne oraz wolne rodniki), które szkodzą żołądkowi i sprzyjają nowotworom. Dlatego smażenie kotletów nie jest dobrym pomysłem, ale jajecznicę czy omlet można na nim przyrządzić.

Jeśli używasz do smarowania pieczywa prawdziwego masła, warto wyjąć je wcześniej z lodówki, ponieważ nie jest plastyczne jak margaryna i kiepsko się smaruje.

Skoro już wiemy, że masło powinno zagościć na stałe w naszym jadłospisie, może pokusisz się o zrobienie własnego. Nie jest to trudne, a jeśli posiadasz robot kuchenny zrobienie domowego masła zajmie ci jakieś...2-3 minuty. Warto spróbować. Jedyne czego potrzebujesz to prawdziwa, tłusta śmietana. Najlepiej użyć takiej o zawartości min. 30% tłuszczu. 
Z przygotowaniem masła w robocie kuchennym poradzi sobie nawet kilkulatek. Wystarczy, że śmietankę wlejesz do miksera, włączysz na mieszanie i czekasz cierpliwie 2 minuty. Po tym czasie masz pachnące, naturalne masełko a przy okazji odrobinę maślanki.

Smacznego.



źródło: poradnikzdrowie.pl, radioklinika.pl, historyhole.com, 

sobota, 11 marca 2017

JADŁOSPIS DLA DZIECKA PODCZAS LECZENIA SZPITALNEGO


Bardzo często pytacie mnie, jak powinien wyglądać prawidłowy jadłospis kilkulatka podczas intensywnego leczenia szpitalnego. Co podawać dziecku w czasie chemioterapii.
Odpowiadając na Wasze pytania, postanowiłam przedstawić przykładowy jadłospis na 3 dni. Pamiętajcie jednak, że każde dziecko inaczej przechodzi leczenie, u każdego malucha mogą wystąpić inne, dodatkowe problemy zdrowotne. Jeśli sytuacja tego wymaga, jadłospis powinien być zmodyfikowany.
Idealnie byłoby konsultować swoje wybory ze szpitalnym dietetykiem, jednak z doświadczenia wiem, że to raczej trudne. Zwykle w szpitalu pracuje jeden żywieniowiec, który jest odpowiedzialny za wszystkie oddziały i nie jest w stanie być na żądanie każdego rodzica.

Przedstawiam jadłospis, który określiłabym lekkostrawny. Może być stosowany przez pacjentów z podwyższonymi enzymami wątrobowymi. Nie eliminuję natomiast z jadłospisu nabiału czy glutenu. Jeśli twój maluch ma nietolerancje na te produkty pieczywo pszenne zamień na kukurydziane, natomiast mleko krowie na kefir, jogurt lub napój roślinny.
Pamiętaj również, iż w dniu chemii nie podawaj cytrusów, surowych warzyw i owoców.

DZIEŃ PIERWSZY (dzień przed chemią)

ŚNIADANIE:


- 1/2 bułki pszennej lub pszenno-żytniej z serkiem typu almette, kilkoma plasterkami rzodkiewki, świeżego ogórka. Kanapkę posyp szczypiorkiem. Jajko na miękko. 
Herbatka owocowa z miodem (jeśli dziecko nie jest uczulone)

DRUGIE ŚNIADANIE:
- owocowa sałatka (1/2 banana, kiwi, mandarynka). Owoce pokrój w drobną kostkę. Aby sałatka była bardziej atrakcyjna podaj ją w skórce po kiwi. Jeśli dziecko domaga się słodkiego, sałatkę posyp suszoną żurawiną lub rodzynkami.

Jeśli twoje dziecko, z różnych względów nie może jeść surowych owoców, przygotuj np. kisiel jabłkowy. Słodki, lekkostrawny i pyszny.
Jabłko obierz ze skórki i zetrzyj na tarce lub drobno posiekaj. W garnuszku zagotuj szklankę wody. Do gotującej wody dodaj jabłko, łyżeczkę cukru trzcinowego oraz szczyptę cynamonu. Gotuj kilka minut. Łyżeczkę mąki ziemniaczanej rozpuść w odrobinie zimnej wody i dodaj go gotującego się kisielu, intensywnie mieszając. Gotuj jeszcze minutkę i gotowe. 
Taki kisiel jest świetną alternatywą dla surowych owoców.

OBIAD:
- zupa pomidorowa ( w sezonie najlepiej ze świeżych pomidorów, poza sezon z pasaty lub przecieru pomidorowego) z drobnym makaronem. Możesz zaopatrzyć się w makaron w kształcie literek lub cyferek. Taki makaron z pewnością zainteresuje dziecko.
- ziemniak z wody z koperkiem, kawałek ok. 100 g gotowanego mięsa drobiowego (może być z zupy), surówka z marchewki z jogurtem naturalnym. Jeśli dziecko nie lubi marchewki możesz podać mizerię lub ogórka kiszonego.

PODWIECZOREK:


- budyń jaglany z owocami. 
1/3 szklanki kaszy jaglanej przelej wrzątkiem a następnie ugotuj w mleku. Zajmie to ok. 10-15 min. Do gorącej kaszki dodaj ulubione owoce dziecka np. 1/2 mango lub banana, łyżeczkę masła kokosowego, łyżkę miodu lub cukru trzcinowego. Zmiksuj na gładki krem. Deser możesz posypać wiórkami kokosowymi lub tartą czekoladą dobrej jakości.

KOLACJA:
- owocowy twarożek. 100 g białego sera połącz z łyżką jogurtu, dodaj łyżeczkę rodzynek lub ulubiony owoc pokrojony w kostkę. Świetnym dodatkiem będą sucharki lub wafel ryżowy. 
Jeśli dziecko ma podrażnione błony śluzowe w buzi, nie podawaj sucharków. Mogą niepotrzebnie podrażniać, gdyż są ostre.

DZIEŃ DRUGI (dzień chemii)

ŚNIADANIE:
- owsianka z suszonymi owocami na mleku.

DRUGIE ŚNIADANIE
- gotowane jabłko. Jabłko ugotuj w małej ilości wody z dodatkiem szczypty cynamonu i łyżeczki cukru trzcinowego

OBIAD:
- gotowane na parze lub w małej ilości wody pulpeciki z cielęciny, różyczka brokuła i 2 łyżki ryżu

PODWIECZOREK:
- owocowa galaretka

KOLACJA:
- omlet z jednego jajka z dodatkiem odrobiny mleka. Możesz podać na słodko z ulubioną konfiturą lub wytrawnie z szynką i serem.

Pamiętaj, że w dniu chemii dziecko może się gorzej czuć. Mogą pojawić się wymioty lub biegunka. Czasami dziecko nie ma ochoty nic jeść. Bądź cierpliwy- nie wmuszaj na siłę. Miej pod ręką kilka krakersów, chrupki lub pieczywo.
Podawaj również płyny aby nawadniać i wypłukiwać toksyny. Najlepiej podawaj przegotowaną, przestudzoną wodę. Dziecko powinno pić mały łyczkami.

DZIEŃ TRZECI (dzień po chemii)

ŚNIADANIE:
- kakao, kanapka z masłem, sałatą i drobiową szynką lub pieczonym mięsem.

DRUGIE ŚNIADANIE:
-  naleśnik z serem i cukrem pudrem. Szklanka soku jabłkowego.


OBIAD:
- krupnik z kaszą jęczmienną
- łosoś lub inna ulubiona ryba dziecka pieczona (jeśli nie masz możliwości upiec ryby, możesz ją ugotować na parze lub udusić). Skrop rybę sokiem z cytryny i podaj z surówką z kiszonej kapusty i tłuczonym ziemniaczkiem.

PODWIECZOREK:
- koktajl owocowy np. 3/4 szklanki kefiru zmiksowane z pomarańczą i dwoma daktylami

KOLACJA:
- kromka chleba mieszanego z pastą jajeczną z awokado.
Jajko ugotowane na twardo drobno posiekaj, dodaj 1/4 drobno pokrojonego awokado, łyżeczkę szczypiorku, 2-3 posiekane orzechy włoskie. Pastę połącz łyżką jogurtu naturalnego. Do smaku odrobinę posól i popieprz.

Jadłospis który przedstawiłam zawiera wszystkie niezbędna składniki odżywcze. Z doświadczenia jednak wiem, że teoria teorią, a praktyka idzie swoją drogą. Przede wszystkim przy komponowaniu posiłków zawsze pytaj malucha na co ma ochotę. Zdarzało się na naszym oddziale, że jedna z mam lepiła pierogi czy naleśniki dla całego oddziału. Tak też bywa. Apetyt twojego dziecka jest uwarunkowany lekami jakie w danym momencie przyjmuje. Nie denerwuj się jeśli są okresy z gorszym apetytem, to z pewnością się poprawi przy kolejnym etapie leczenia.
Słuchaj dziecka. Nigdy nie wmuszaj, nie "wciskaj" na siłę. Dostosuj porcje do wieku. Pięciolatkowi wystarczy filiżanka zupy czy dwa małe pulpeciki. 

Jeśli masz pytania, skontaktuj się ze mną. Pomogę Ci skomponować odpowiedni jadłospis:)

Wszystkiego dobrego :)