niedziela, 19 marca 2017

CO Z TYM MASŁEM?

No właśnie, dobre pytanie...co z tym masłem? Dobre czy złe? Jeść czy jednak zrezygnować z niego? Podawać dzieciom? 

Bardzo często rodzice pytają o masło. Czy powinno być w diecie naszych dzieci? Zdecydowanie odpowiadam TAK. Masło to wbrew powszechnej opinii bardzo wartościowy produkt. Szczególnie wartościowy, zwłaszcza dla małych dzieci.

Zacznę jednak od początku. Na sklepowych półkach możesz znaleźć różne rodzaje masła, nie wszystkie są dobre. Aby wybrać najlepsze zawsze czytaj skład na opakowaniu. 

Jakie masła można spotkać w sklepie?

Masło masłu nie jest równe i o tym nikogo chyba nie trzeba przekonywać, stąd też podział na cztery grupy: ekstra, delikatesowe, wyborowe i stołowe. Pierwsze trzy rodzaje masła nie mogą zawierać mniej niż 80 proc. tłuszczu i więcej niż 16 proc. wody. Masło stołowe nie ma mniej niż 73,5 proc. tłuszczu i więcej niż 24 proc. wody. Najlepsze jest masło ekstra i delikatesowe, o delikatnym smaku i aromacie. W maśle wyborowym dopuszcza się smak kwaśny. Do masła wyborowego i extra wolno dodać nie więcej niż 2 procent soli. Najsurowsze wymagania dotyczą masła extra, najbardziej liberalne - stołowego, w którym mogą występować kropelki wody i lekka kruchość.
Uwaga! Masełka smakowe, np. ze szczypiorkiem lub smażoną cebulą, to nie masło, tylko mieszanka tłuszczu mlecznego oraz roślinnych. Również nazwa "osełka", tradycyjnie kojarzona z masłem, może okazać się myląca. Jeszcze raz powtórzę- jeśli chcesz kupić dobre masło, zawsze czytaj skład na opakowaniu i wybieraj takie, które zawiera min. 82% tłuszczu. Najlepiej niesolone. 

Co zawiera prawdziwe masło?

  • spore ilości naturalnej, dobrze przyswajalnej prowitaminy A ( beta karotenu naturalnego), niezbędnej dla prawidłowej funkcji widzenia, zdrowych śluzówek , skóry, paznokci i włosów
  • witaminę E, która jest jednym z silniejszych naturalnych antyoksydantów, reguluje ona pracę narządów rodnych u kobiet i mężczyzn, zapobiega nowotworom i wraz, z silniej działającym od niej CLA, chroni nasz organizm przed działaniem nadmiaru wolnych rodników
  • odpowiednie masło to również jedno z najważniejszych źródeł pokarmowych (obok żółtka jaja) witaminy D, niezbędnej do prawidłowego utrzymania stawów i kości, pracy narządów rodnych, układu nerwowego, dobrego snu, silnego systemu immunologicznego, zdrowego układu krążenia
  • nie zapomnijmy o witaminie K2 – substancji podobnej do hormonu, która zapobiega osteoporozie, miażdżycy i konsekwencjom tych stanów oraz nowotworom. Dzięki tej witaminie wapń, który dostarczamy z jedzeniem lub suplementem, jest przekierowywany do kości, a nie odkłada się w ścianie naczyń. Kości są zdrowe i nie dochodzi do ich złamań, zwłaszcza u kobiet w okresie menopauzy. W obecności witaminy K2 wapń nie odkłada się także w innych tkankach (np. stawach czy w różnych tkankach miękkich). Witamina ta zawarta jest w surowym maśle i świeżej śmietanie (dodatkową cechą masła ekstra jest fakt, iż produkowane jest z kwaśnej śmietany – a więc nie ma laktozy – ważne dla tych, którzy cierpią z powodu nietolerancji laktozy).
  • masło jest w końcu źródłem znacznych ilości lecytyny, selenu, jodu – niezbędnych do produkcji hormonu tarczycy, testosteronu, zdrowych plemników, do życia każdej z bilionów naszych komórek.
A co z cholesterolem w maśle?

Masło zawiera cholesterol, bez którego nie da się zbudować ścian bilionów naszych komórek i codziennie ich odbudowywać (każdego dnia umiera nam wszak 30 mld komórek, które przecież musimy z czegoś odbudować!).
Obecność cholesterolu u małych dzieci sprzyja rozwojowi ich mózgów. Dlatego niemowlętom nie podajemy olejów omega- 6, tylko masło, a w późniejszych okresach dopiero można podać dobrą oliwę z oliwek lub olej z siemienia lnianego świeżo wyciśniętego i spożytego  nie później niż w ciągu 3 tygodni od wyciśnięcia. Potem, gdy następuje stopniowy proces utleniania (nawet, gdy ten olej stoi w lodówce), tłuszczu tego nie powinno się spożywać. Nadaje się po prostu do wyrzucenia!


PAMIĘTAJ.
Masło nie nadaje się do smażenia w wysokich temperaturach, bo łatwo się przypala. W czasie dymienia powstają substancje szkodliwe dla zdrowia (węglowodory aromatyczne oraz wolne rodniki), które szkodzą żołądkowi i sprzyjają nowotworom. Dlatego smażenie kotletów nie jest dobrym pomysłem, ale jajecznicę czy omlet można na nim przyrządzić.

Jeśli używasz do smarowania pieczywa prawdziwego masła, warto wyjąć je wcześniej z lodówki, ponieważ nie jest plastyczne jak margaryna i kiepsko się smaruje.

Skoro już wiemy, że masło powinno zagościć na stałe w naszym jadłospisie, może pokusisz się o zrobienie własnego. Nie jest to trudne, a jeśli posiadasz robot kuchenny zrobienie domowego masła zajmie ci jakieś...2-3 minuty. Warto spróbować. Jedyne czego potrzebujesz to prawdziwa, tłusta śmietana. Najlepiej użyć takiej o zawartości min. 30% tłuszczu. 
Z przygotowaniem masła w robocie kuchennym poradzi sobie nawet kilkulatek. Wystarczy, że śmietankę wlejesz do miksera, włączysz na mieszanie i czekasz cierpliwie 2 minuty. Po tym czasie masz pachnące, naturalne masełko a przy okazji odrobinę maślanki.

Smacznego.



źródło: poradnikzdrowie.pl, radioklinika.pl, historyhole.com, 

sobota, 11 marca 2017

JADŁOSPIS DLA DZIECKA PODCZAS LECZENIA SZPITALNEGO


Bardzo często pytacie mnie, jak powinien wyglądać prawidłowy jadłospis kilkulatka podczas intensywnego leczenia szpitalnego. Co podawać dziecku w czasie chemioterapii.
Odpowiadając na Wasze pytania, postanowiłam przedstawić przykładowy jadłospis na 3 dni. Pamiętajcie jednak, że każde dziecko inaczej przechodzi leczenie, u każdego malucha mogą wystąpić inne, dodatkowe problemy zdrowotne. Jeśli sytuacja tego wymaga, jadłospis powinien być zmodyfikowany.
Idealnie byłoby konsultować swoje wybory ze szpitalnym dietetykiem, jednak z doświadczenia wiem, że to raczej trudne. Zwykle w szpitalu pracuje jeden żywieniowiec, który jest odpowiedzialny za wszystkie oddziały i nie jest w stanie być na żądanie każdego rodzica.

Przedstawiam jadłospis, który określiłabym lekkostrawny. Może być stosowany przez pacjentów z podwyższonymi enzymami wątrobowymi. Nie eliminuję natomiast z jadłospisu nabiału czy glutenu. Jeśli twój maluch ma nietolerancje na te produkty pieczywo pszenne zamień na kukurydziane, natomiast mleko krowie na kefir, jogurt lub napój roślinny.
Pamiętaj również, iż w dniu chemii nie podawaj cytrusów, surowych warzyw i owoców.

DZIEŃ PIERWSZY (dzień przed chemią)

ŚNIADANIE:


- 1/2 bułki pszennej lub pszenno-żytniej z serkiem typu almette, kilkoma plasterkami rzodkiewki, świeżego ogórka. Kanapkę posyp szczypiorkiem. Jajko na miękko. 
Herbatka owocowa z miodem (jeśli dziecko nie jest uczulone)

DRUGIE ŚNIADANIE:
- owocowa sałatka (1/2 banana, kiwi, mandarynka). Owoce pokrój w drobną kostkę. Aby sałatka była bardziej atrakcyjna podaj ją w skórce po kiwi. Jeśli dziecko domaga się słodkiego, sałatkę posyp suszoną żurawiną lub rodzynkami.

Jeśli twoje dziecko, z różnych względów nie może jeść surowych owoców, przygotuj np. kisiel jabłkowy. Słodki, lekkostrawny i pyszny.
Jabłko obierz ze skórki i zetrzyj na tarce lub drobno posiekaj. W garnuszku zagotuj szklankę wody. Do gotującej wody dodaj jabłko, łyżeczkę cukru trzcinowego oraz szczyptę cynamonu. Gotuj kilka minut. Łyżeczkę mąki ziemniaczanej rozpuść w odrobinie zimnej wody i dodaj go gotującego się kisielu, intensywnie mieszając. Gotuj jeszcze minutkę i gotowe. 
Taki kisiel jest świetną alternatywą dla surowych owoców.

OBIAD:
- zupa pomidorowa ( w sezonie najlepiej ze świeżych pomidorów, poza sezon z pasaty lub przecieru pomidorowego) z drobnym makaronem. Możesz zaopatrzyć się w makaron w kształcie literek lub cyferek. Taki makaron z pewnością zainteresuje dziecko.
- ziemniak z wody z koperkiem, kawałek ok. 100 g gotowanego mięsa drobiowego (może być z zupy), surówka z marchewki z jogurtem naturalnym. Jeśli dziecko nie lubi marchewki możesz podać mizerię lub ogórka kiszonego.

PODWIECZOREK:


- budyń jaglany z owocami. 
1/3 szklanki kaszy jaglanej przelej wrzątkiem a następnie ugotuj w mleku. Zajmie to ok. 10-15 min. Do gorącej kaszki dodaj ulubione owoce dziecka np. 1/2 mango lub banana, łyżeczkę masła kokosowego, łyżkę miodu lub cukru trzcinowego. Zmiksuj na gładki krem. Deser możesz posypać wiórkami kokosowymi lub tartą czekoladą dobrej jakości.

KOLACJA:
- owocowy twarożek. 100 g białego sera połącz z łyżką jogurtu, dodaj łyżeczkę rodzynek lub ulubiony owoc pokrojony w kostkę. Świetnym dodatkiem będą sucharki lub wafel ryżowy. 
Jeśli dziecko ma podrażnione błony śluzowe w buzi, nie podawaj sucharków. Mogą niepotrzebnie podrażniać, gdyż są ostre.

DZIEŃ DRUGI (dzień chemii)

ŚNIADANIE:
- owsianka z suszonymi owocami na mleku.

DRUGIE ŚNIADANIE
- gotowane jabłko. Jabłko ugotuj w małej ilości wody z dodatkiem szczypty cynamonu i łyżeczki cukru trzcinowego

OBIAD:
- gotowane na parze lub w małej ilości wody pulpeciki z cielęciny, różyczka brokuła i 2 łyżki ryżu

PODWIECZOREK:
- owocowa galaretka

KOLACJA:
- omlet z jednego jajka z dodatkiem odrobiny mleka. Możesz podać na słodko z ulubioną konfiturą lub wytrawnie z szynką i serem.

Pamiętaj, że w dniu chemii dziecko może się gorzej czuć. Mogą pojawić się wymioty lub biegunka. Czasami dziecko nie ma ochoty nic jeść. Bądź cierpliwy- nie wmuszaj na siłę. Miej pod ręką kilka krakersów, chrupki lub pieczywo.
Podawaj również płyny aby nawadniać i wypłukiwać toksyny. Najlepiej podawaj przegotowaną, przestudzoną wodę. Dziecko powinno pić mały łyczkami.

DZIEŃ TRZECI (dzień po chemii)

ŚNIADANIE:
- kakao, kanapka z masłem, sałatą i drobiową szynką lub pieczonym mięsem.

DRUGIE ŚNIADANIE:
-  naleśnik z serem i cukrem pudrem. Szklanka soku jabłkowego.


OBIAD:
- krupnik z kaszą jęczmienną
- łosoś lub inna ulubiona ryba dziecka pieczona (jeśli nie masz możliwości upiec ryby, możesz ją ugotować na parze lub udusić). Skrop rybę sokiem z cytryny i podaj z surówką z kiszonej kapusty i tłuczonym ziemniaczkiem.

PODWIECZOREK:
- koktajl owocowy np. 3/4 szklanki kefiru zmiksowane z pomarańczą i dwoma daktylami

KOLACJA:
- kromka chleba mieszanego z pastą jajeczną z awokado.
Jajko ugotowane na twardo drobno posiekaj, dodaj 1/4 drobno pokrojonego awokado, łyżeczkę szczypiorku, 2-3 posiekane orzechy włoskie. Pastę połącz łyżką jogurtu naturalnego. Do smaku odrobinę posól i popieprz.

Jadłospis który przedstawiłam zawiera wszystkie niezbędna składniki odżywcze. Z doświadczenia jednak wiem, że teoria teorią, a praktyka idzie swoją drogą. Przede wszystkim przy komponowaniu posiłków zawsze pytaj malucha na co ma ochotę. Zdarzało się na naszym oddziale, że jedna z mam lepiła pierogi czy naleśniki dla całego oddziału. Tak też bywa. Apetyt twojego dziecka jest uwarunkowany lekami jakie w danym momencie przyjmuje. Nie denerwuj się jeśli są okresy z gorszym apetytem, to z pewnością się poprawi przy kolejnym etapie leczenia.
Słuchaj dziecka. Nigdy nie wmuszaj, nie "wciskaj" na siłę. Dostosuj porcje do wieku. Pięciolatkowi wystarczy filiżanka zupy czy dwa małe pulpeciki. 

Jeśli masz pytania, skontaktuj się ze mną. Pomogę Ci skomponować odpowiedni jadłospis:)

Wszystkiego dobrego :)

niedziela, 5 marca 2017

CZEKOLADA- JEŚĆ CZY NIE?


Kto z nas nie lubi czekolady? To chyba najbardziej ulubione "słodycze" niemal wszystkich, czy duży czy mały chętnie sięga po rozpływającą się w ustach słodką kostkę.

Statystyczny Polak zjada w ciągu roku blisko 1,5 kilograma czekolady. Ziarno kakaowca składa się w większości z tłuszczów – są to głównie nasycone kwasy tłuszczowe, takie jak: kwas stearynowy (35%) i kwas palmitynowy (25%). Znaczna część, bo blisko 35% tłuszczów pochodzi z kwasu oleinowego (występującego głównie w oliwie z oliwek), który zaliczany jest do grupy kwasów jednonienasyconych. Gorzka czekolada ma stosunkowo niski indeks glikemiczny (IG) oraz znaczną ilość teobrominy, która wpływa relaksująco i rozluźniająco na mięśnie. 

Dobroczynne skutki oddziaływania gorzkiej czekolady na organizm człowieka nie wynikają z zawartości w niej tłuszczów i cukru, ale z bogactwa polifenoli. Jedna kostka gorzkiej czekolady zawiera dwa razy więcej związków biologicznie czynnych niż lampka czerwonego wina i niemal tyle samo, co filiżanka długo zaparzanej zielonej herbaty. 

Stwierdzono, że polifenole występujące w kakao są identyczne z obecnymi w zielonej herbacie katechinami, a ich polimery (proantocyjanidyny) mogą stanowić od 12% do 48% masy ziaren kakaowych. Związki te mają silne właściwości przeciwutleniające. Naukowcy odkryli, że filiżanka naturalnej, gorącej czekolady ma ok. 50 razy silniejsze działanie antyoksydacyjne niż filiżanka czarnej herbaty, trzykrotnie silniejsze niż filiżanka zielonej herbaty i dwa razy silniejsze niż lampka czerwonego wina. W związku z powyższym, tak wysoka zawartość związków przeciwutleniających jest głównym czynnikiem sprawczym pozytywnego oddziaływania gorzkiej czekolady na zdrowie.

Efekt przeciwutleniający flawanoli i procyjanidyn zawartych w kakao polega na utrzymaniu równowagi między wytwarzaniem wolnych rodników tlenowych a aktywnością układu antyoksydacyjnego. Chociaż mechanizmy określające efekt przeciwutleniający flawonoidów nie zostały dokładnie zidentyfikowane, to przedstawione w badaniach dane sugerują, że konsumpcja flawanoli i procyjanidyn w diecie może znacząco wzmocnić komórkowy system przeciwutleniający. 


Obecnie najwięcej dowodów naukowych wskazuje na dobroczynne działanie kakao na układ krążenia. Liczne prace badawcze potwierdziły, że konsumpcja kakao i czekolady o wysokiej zawartości flawanoli zmniejsza również ryzyko miażdżycy i tym samym zagrożenia w postaci choroby niedokrwiennej serca, udaru mózgu, niedokrwienia innych narządów i nadciśnienia tętniczego. Podjęto również badania, których celem jest wykazanie właściwości przeciwrakowych kakao. Wstępne wyniki są obiecujące, gdyż zaobserwowano, że protoantocyjanidyny z miazgi kakaowej mogą opóźniać rozwój raka płuc (badanie przeprowadzone na zwierzętach laboratoryjnych). Naukowcy zauważyli, że przyswajanie polifenoli z kakao powodowało spadek receptora białkowego nabłonkowego czynnika wzrostu komórek rakowych. 

Jak czytamy w piśmie Molecular Nutrition & Food Research – bogate w flawonoidy kakao może pomóc zapobiegać problemom jelitowym związanym ze stresem oksydacyjnym, w tym kancerogenezie prowadzącej do rozwoju raka jelita grubego. Ekspozycja na różnego rodzaju toksyny, mutageny czy prokancerogeny dostarczane w pożywieniu sprawia, że błona śluzowa jelit jest bardzo podatna na patologie. Ochronę przed tymi patologiami może zapewniać kakao. Na tle innych produktów o wysokiej zawartości flawonoidów wyróżnia się ono wysoką koncentracją procyjanidyny, która neutralizuje działanie wielu reaktywnych form tlenu. Oczywiście potrzebne są jeszcze dalsze, bardziej szczegółowe badania określające potencjał gorzkiej czekolady w profilaktyce antynowotworowej. 

Należy pamiętać, że każdy rodzaj czekolady, ze względu na wysoką zawartość tłuszczu i cukru, jest produktem wysokokalorycznym i należy spożywać go z umiarem. Rekomenduje się codzienne spożywanie dwóch kostek gorzkiej czekolady (zawierającej minimum 70% miazgi kakaowej), pod warunkiem wyeliminowania z diety wszelkich innych słodkości o dużej zawartości cukru i tłuszczów, a pozbawionych składników fitochemicznych.

Mówiąc najprościej, zostaw w diecie gorzką czekoladę, taką zawierającą min. 70% miazgi kakaowej, natomiast wyrzuć wszelkie cukierki, ciasteczka i batoniki. Kiedy dziecko prosi o coś słodkiego, zdecydowanie lepszym wyborem będzie kostka czekolady niż żelki.


źródło: zwrotnikraka.pl

poniedziałek, 27 lutego 2017

NIETOLERANCJA LAKTOZY W TRAKCIE CHOROBY


Czy podczas intensywnego leczenia chemioterapią wszystkie dzieci uczulają się na laktozę? Nie wszystkie, ale może się tak zdarzyć, nawet w przypadku dzieci, które wcześniej nie miały tego problemu.
Nie musisz oczywiście od razu, na wszelki wypadek rezygnować z mleka i produktów mlecznych, szczególnie jeśli twoja pociecha uwielbia nabiał. Jeśli jednak pojawi się biegunka lub ból brzucha to może wskazywać na nietolerancję laktozy.


CO TO JEST LAKTOZA? 
Laktoza, inaczej cukier mleczny, jest składnikiem mleka i produktów mlecznych. Laktoza zbudowana jest z  cukrów prostych: glukozy i  galaktozy. Aby organizm mógł przyswoić te cukry, w  procesie trawienia w  jelicie cienkim laktoza rozkładana jest przez enzym – laktazę. Jeśli brakuje tego enzymu, niestrawiona laktoza przechodzi do jelita  grubego, gdzie zostaje rozłożona przez florę bakteryjną. Produktami tego rozkładu są gazy: dwutlenek węgla, wodór, wodorotlenki i  metan. To właśnie one powodują wzdęcia, kruczenia (słyszalne ruchy perystaltyczne jelit), uczucie przelewania, napięcia i pełności, wiatry, bóle brzucha, a nawet biegunki. Nasilenie objawów zależy od stopnia niedoboru laktazy.



Przyczyną pierwotną nietolerancji laktozy jest całkowity brak aktywności enzymu laktazy w błonie śluzowej jelita cienkiego uwarunkowany genetycznie. Sygnały nietolerancji pierwotnej objawiają się już we wczesnym dzieciństwie. Aktywność enzymu zmniejsza się od 2 roku życia, by całkowicie zaniknąć około 5-10 roku życia. W populacji polskiej pierwotna nietolerancja laktozy występuje u 31% dorosłych osób. Jednocześnie u pozostałej części osób, które przez większą część życia dobrze tolerowały laktozę, wraz z  osiągnięciem wieku podeszłego zmniejsza się wytwarzanie laktazy i również rozwija się nietolerancja laktozy. U wszystkich osób z nietolerancją laktozy obserwuje się zmniejszone przyswajanie wapnia, szczególnie gdy towarzyszy jej niedokwasota lub przyjmowanie leków alkalizujących, co przyczynia się do rozwoju osteoporozy. Przy czym osoby z  nietolerancją laktozy prawidłowo trawią większość fermentowanych przetworów mlecznych, np. zsiadłe mleko, jogurt, kefir. Na skutek procesów fermentacyjnych z udziałem bakterii mlekowych obecność laktozy w tych produktach jest znacznie ograniczona, gdyż ulega przetworzeniu w kwas mlekowy.


Wtórną przyczyną nietolerancji laktozy jest zmniejszona aktywność enzymu laktazy, spowodowana uszkodzeniem powierzchni błony śluzowej jelita w  wyniku terapii  lub stanów chorobowych. Ten rodzaj nietolerancji laktozy może mieć charakter przemijający. U  chorych onkologicznie często występuje czasowa nietolerancja laktozy (cukru znajdujące go się w  mleku), czasem nawet alergia na laktozę. Nietolerancja laktozy wywołana jest uszkodzeniem powierzchni błony śluzowej jelita na skutek chemioterapii lub radioterapii jamy brzusznej. Nietolerancja objawia się gwałtownie – biegunką, która może samoistnie zniknąć po wykluczeniu z diety produktów mlecznych zawierających laktozę. Objawy nietolerancji laktozy ujawniają się po spożyciu 5-10 g czystego cukru mlecznego.

Przy silnych dolegliwościach nietolerancja laktozy zmusza do wyłączenia ze spożycia lub przynajmniej ograniczenia laktozy do końca życia. Należy unikać spożywania mleka i  jego niektórych przetworów, produktów spożywczych z  dodatkiem laktozy (sos pomidorowy, słodycze), niektórych postaci leków (jeśli w masie tabletkowej lub osłonce kapsułki znajduje się laktoza), płynów słodzonych laktozą. Nietolerancja laktozy utrudnia właściwe ułożenie diety. Najczęściej zaleca się ograniczenie produktów nabiałowych lub zamianę na produkty mleczne bez laktozy. Produkty pozbawione laktozy odgrywają ważną rolę w  profilaktyce osteoporozy, która wymaga zwiększonego spożycia wapnia pochodzenia mlecznego. Na rynku znajduje się wiele produktów nabiałowych bez laktozy (laktozę usuwa się w procesie produkcyjnym), które są pełnowartościowym źródłem niezbędnego dla kości wapnia. Produkty mleczne bez laktozy (mleko, śmietanka, jogurt, kefir, twaróg i  ser żółty) nie wywołują żadnych objawów nietolerancji. Istnieje również alternatywa dla ścisłego przestrzegania diety lub szukania zamienników dla produktów mlecznych (jest ich na rynku coraz więcej). Specjalistyczne suplementy diety zawierające laktazę również zapewniają prawidłowe trawienie laktozy i  chronią przed nieprzyjemnymi dolegliwościami. Można zastosować preparaty zawierające farmakologiczne postacie enzymu laktazy i jeść bez ograniczeń wszystkie produkty.

Drodzy rodzice, wszelkie nietolerancje zwykle mijają po zakończeniu leczenia. Zresztą nie każdy maluch musi tak reagować na produkty mleczne. Nie martwcie się na zapas. Może się okazać, że Wasze dziecko dobrze zniesie leczenie, bez specjalnych skutków ubocznych. Tego właśnie Wam życzę. 


źródło: Poradnik pacjenta onkologicznego Razem

wtorek, 21 lutego 2017

CZY SÓL NAPRAWDĘ NAM SZKODZI?


Ciągle słyszymy, że sól i cukier to biała śmierć. Czy faktycznie powinniśmy wyeliminować sól z naszego menu? Czy sól jest rzeczywiście taka szkodliwa dla naszego zdrowia?


Sól jest głównym dostarczycielem sodu do naszego organizmu.
Sód jest pierwiastkiem niezbędnym do życia, ponieważ pełni wiele funkcji w organizmie. Przede wszystkim reguluje gospodarkę wodną organizmu. Odpowiada za stan uwodnienia komórek i tkanek oraz odgrywa istotną rolę w utrzymaniu odpowiedniej pobudliwości komórek nerwowych oraz mięśniowych. Razem z potasem jest odpowiedzialny za utrzymanie właściwego ciśnienia osmotycznego we krwi. Chroni też organizm przed nadmierną utratą płynów. Jednak jego nadmiar zatrzymując wodę w naczyniach podnosi panujące tam ciśnienie. Dobrze pracujące nerki wydalają ten nadmiar z moczem, ale osoby z nadciśnieniem i pewną dysfunkcją nerek mogą mieć problemy.
Wypadałoby powiedzieć- wszystko z umiarem. Nadmiar na pewno szkodzi, jednak jej niedobór zaburza pracę wielu organów. A odpowiednia dawka jest wręcz niezbędna dla zdrowia.

Pamiętaj, że podczas leczenia chemioterapią wiele pierwiastków mineralnych jest wypłukiwana z organizmu i często dziecko ma niebezpiecznie niski poziom wielu z nich, w tym sodu. Ja już wspomniałam, głównym dostarczycielem sodu do naszego organizmu jest sól. Jeśli maluch ma niski poziom sodu, warto wprowadzić nieco więcej tej przyprawy do codziennego menu.
Zresztą lekarz z pewnością zaleci zwiększyć ilość soli w diecie małego pacjenta.

Do jakich jeszcze procesów życiowych potrzebujemy soli?

- reguluje funkcjonowanie tarczycy- a to dzięki jodowi, który dodawany jest do soli kuchennej. Jeśli ciągle jesteś zmęczony, masz suchą skórę lub przytyłeś jedząc tyle co zwykle, być może masz niedobór jodu. Najprostszym sposobem jest stosowanie soli jodowanej.

- zmniejsza stres i poprawia samopoczucie- wg. najnowszych badań sól odpowiada za zwiększenie wydzielania oksytocyny- hormonu miłości :) działa kojąco na nerwy.

- pomaga uporać się z migrenami- bóle głowy spowodowane są m.in. niedoborem sodu oraz nadmiernym wydzielaniem neuroprzekaźnika zwanego serotoniną. Jej poziom reguluje sól. Do szklanki wody wciśnij sok z 1 cytryny, dodaj łyżeczkę soli. Miksturę wymieszaj i wypij, gdy czujesz że nadchodzi ból.

- ma właściwości antyseptyczne- wzmacnia odporność organizmu i przyspiesza leczenie stanów zapalnych. Magazynuje się w skórze, nie przepuszczając mikrobów. Działa też leczniczo przy bólu gardła. Wystarczy 2 łyżki soli rozpuścić w szklance wody i płukać gardło trzy razy dziennie.

- zapobiega skurczom oskrzeli- u astmatyków przynosi ulgę w chorobach dróg oddechowych. Warto robić inhalacje z solą. Wlej do miski gorącą wodę i wsyp garść soli. Nachyl się nad miską, narzuć na głowę ręcznik i wykonaj kilka głębokich wdechów i wydechów. Podczas przeziębienia inhalacje możesz wykonywać 3-4 razy dziennie. To świetny sposób na zatkany nos i ból zatok.

- pomaga na bolące stawy- jeśli masz taki problem lub chcesz zmniejszyć opuchliznę stawów, rozpuść w 200 ml ciepłej wody 2 łyżeczki soli. Namocz kawałek gazy. Przyłóż na chore miejsce, lekko zabandażuj. Pozostaw na noc.

Skoro w naszej diecie sól powinna być, jaką wybrać? Tą, tak zwaną kuchenną czy może sól morską? 


Sól morską uzyskuje się dzięki odparowaniu wody morskiej, co sprzyja większej ilości składników mineralnych w niej zawartych. Odmienny skład pierwiastków wynika z różnych źródeł wody.  Minerały te wpływają na smak i na kolor uzyskanej soli.
Sól morską najczęściej spotykamy na półkach sklepowych, mającą postać kryształków zapakowana w młynek o ceramicznych ostrzach. Ze względu na to, iż sól nie jest oczyszczona, należy pamiętać, że zawiera także toksyczne metale ciężkie, jednak ich ilość jest na tyle znikoma, że nie szkodzą naszemu zdrowiu.


Sól kopalnianą natomiast wydobywa się z podziemnych złóż soli. Wtedy otrzymujemy sól kamienną nieoczyszczoną oraz poddawaną procesom oczyszczania chemicznego, sól warzoną tzn. sól kuchenną.
Zwana potocznie sól kuchenna (czyli warzona) w postaci proszku, to nic innego jak oczyszczona postać soli kamiennej (kopalnianej) nieoczyszczonej. Postać oczyszczona częściowo pozbawiona jest m.in. jodu, który dodawany jest w postaci jodku potasu wraz z substancją zapobiegającą zbrylaniu.

Jak widzisz, sól wcale nie jest taka zła. Trzeba po prostu stosować ją z umiarem. Tak jak zaleca WHO nie powinniśmy spożywać więcej niż łyżeczka dziennie. Pamiętaj, że sól jest dodawana również do wielu produktów spożywczych więc uważaj.
Jeśli twoje dziecko będzie miało niedobór tego pierwiastka, lekarz z pewnością poinformuje Cię o tym i zaleci dodatkową suplementację np. frytki z podwójną ilością soli :)

źródło: bonavita.pl

środa, 15 lutego 2017

JAK DBAĆ O BUZIĘ PODCZAS CHEMIOTERAPII


Chciałabym podzielić się z Wami kilkoma radami na temat pielęgnacji małej buzi podczas leczenia onkologicznego. 
Dużym problemem podczas leczenia okazują się być wszelkiego rodzaju infekcje jamy ustnej. A wiadomo, że pleśniawki czy zakażenia źle wpływają nie tylko na leczenie ale również na samopoczucie, zarówno fizyczne jak i psychiczne małego pacjenta.
Największym problemem podczas problemów z jamą ustną jest brak apetytu, a wiadomo, kiedy dziecko jest źle odżywione gorzej się leczy.
Nie ma się co dziwić, że to zmora wielu rodziców. Nie dość, że maluszek obolały, nie chce jeść to jeszcze chemia wstrzymana, pobyt w szpitalu się przedłuża...

Na pocieszenie mogę powiedzieć, że nie każde dziecko spotykają takie nieprzyjemności. Znam dzieci, które przeszły proces leczenia bez pleśniawek czy zapaleń. To oczywiście jest kwestia bardzo indywidualna, jednak może i twoje dziecko to ominie. Jeśli słyszysz opinie, że twoje dziecko na pewno będzie miało problemy z jamą ustną bo wszystkie dzieci tak mają, NIE WIERZ W TO!!!

Warto dbać o małą buzię, a być może maluch uniknie tych przykrych skutków chemioterapii.


Przede wszystkim pamiętaj o myciu ząbków po każdym posiłku, a przynajmniej trzy razy dziennie, miękką szczoteczką. Szczoteczkę wyparzaj po każdym myciu i często wymieniaj. Nie zapomnij o języku. Warto zaopatrzyć się w specjalny czyścik do języka, który kupisz w każdej aptece czy drogerii. On bardzo ułatwi Ci życie, wierz mi. Starsze dzieci mogą używać nici dentystycznych, ale bardzo ostrożnie aby nie pokaleczyć dziąseł. Najlepiej wybierać jak najcieńsze nitki.
Jeśli pojawią się jakiekolwiek dolegliwości przyzębia, czy dziąsła zaczną krwawić, z nici należy zrezygnować. Nie wskazane jest również używanie nici jeśli wyniki krwi są niskie, szczególnie jeśli erytrocyty spadają(czerwone krwinki).

Starsze dzieci, które potrafią wypluwać powinny płukać usta specjalnymi preparatami dezynfekującymi np. tantum verde. Można również płukać buzię sola fizjologiczną. Unikaj wszelkich płukanek na bazie alkoholu- mogą podrażniać śluzówki.

Codziennie bardzo dokładnie oglądaj buzię dziecka. Jeśli coś zauważysz od razu interweniuj u swojego lekarza prowadzącego. Szybkie działania często pozwalają zapobiec rozwojowi pleśniawek. Lekarz pewnie zleci nystatynę, która jest bardzo skuteczna przy niewielkich zmianach.

Jeśli jednak tak się zdarzy, że pojawią się pleśniawki warto wówczas zmodyfikować menu.

Podawaj dziecku letnie pokarmy np. zupy kremy, budynie czy kisiel.
Zrezygnuj z soków, szczególnie tych z cytrusów, takie produkty mogą podrażniać chorą buzię.
Unikaj kwaśnych owoców.
Unikaj produktów o ostrych krawędziach np. sucharków czy chrupek.
Podawaj do picia letnią wodę i delikatne herbatki.

Więcej na temat diety podczas zapalenia śluzówek możesz poczytać TUTAJ



czwartek, 9 lutego 2017

MAŁY NIEJADEK- CO ZROBIĆ?


Poruszę dziś temat, który jest bardzo ważny dla wielu rodziców. Post kieruję szczególnie do rodziców, których dzieci są po zakończonym leczeniu szpitalnym, na leczeniu podtrzymującym.
W wielu nowotworach leczenie nie kończy się po wyjściu ze szpitala. Jeszcze wiele miesięcy dziecko jest na leczeniu podtrzymującym w domu. Wiele dzieci różnie reaguje na leczenie. Bardzo częstym problemem jest brak apetytu.
Dla rodzica to prawdziwe zmartwienie. Każdy pragnie aby jego dziecko dobrze się odżywiało i nabierało sił po wyczerpującej walce o zdrowie. Niestety często jest to trudne. Najgorsze co możesz zrobić to wpychać jedzenie na siłę. Skutek będzie wręcz odwrotny.

Co zatem zrobić aby pociecha chciała choć spróbować?
Podzielę się z Wami moimi sprawdzonymi sposobami. Agata generalnie nie miała większych problemów z jedzeniem. Jednak bywały dni, kiedy apetyt był zdecydowanie mniejszy. O ile brak apetytu trwa kilka dni nie ma co wpadać w panikę. Gorzej, jeśli taki stan utrzymuje się kilka tygodni.

Przede wszystkim nie rób z jedzenia najważniejszej rzeczy. Jeśli dziecko nie ma niedowagi nie panikuj. Zastosuj kilka sztuczek a powinno być lepiej.
Najważniejsze aby dziecko piło. Możesz podawać wodę np. z sokiem malinowym (najlepiej domowym) czy owocowe herbatki. Woda pomaga usunąć toksyny z małego organizmu.
Zwróć uwagę, czy dziecko ma ochotę na słodycze czy słone przekąski. Nie dziw się, że malec nie ma ochoty na obiad, jeśli wcześniej zjadł batona i paczkę chipsów. Mały żołądek ma ograniczone możliwości.
Ważne, aby małe przekąski podawać dopiero po głównych posiłkach, a nie przed nimi.
Poczekaj aż dziecko samo zgłodnieje i zapyta o coś do jedzenia.

Pozwól dziecku decydować o tym co zje. To ważne aby maluch miał możliwość wyboru. Szczególnie zbuntowany kilkulatek, który zwykle stara się robić "na przekór". Zapytaj czy do obiadu woli kaszę czy ryż. Oczywiście nie pytaj dziecka co zje, bo to dla niego zbyt trudne zdecydować. Po prostu daj możliwość wyboru z pośród dwóch produktów. Jeśli już dajesz wybór, musisz być przygotowany na zrealizowanie dziecięcego zamówienia.

Zaproś dziecko do kuchni, do wspólnego gotowania. Pozwól dziecku, aby pomagało w przygotowaniu posiłku. Młodsze pociechy mogą układać produkty na kanapkę, starsze mogą kroić miękkie warzywa czy doprawiać zupę. Dzięki temu posiłek stanie się dla niego ważny. A gdy już będziecie jedli zawsze pochwal małego pomocnika. Powiedz że kanapki smakują doskonale i są bardzo ładne. Każdy z nas lubi być chwalony. Poza tym samodzielnie przygotowany posiłek lepiej smakuje.

Staraj się aby posiłki były ładnie podane. Liczy się nie tylko ładna, kolorowa zastawa ale również sposób podania. Zwykła kanapka z serem nie wygląda zbyt zachęcająco, ale krasnal czy motyl to już zupełnie co innego. Pamiętaj aby na talerzu było kolorowo i ładnie.
Ważny jest również kolor talerza. O ile zimne kolory tj. zielony czy niebieski powodują że mniej zjadamy, o tyle ciepłe wręcz odwrotnie. Staraj się podawać posiłki na żółtych, pomarańczowych lub czerwonych talerzach.

Kolejny trik to wielkość talerza. Podawaj obiad czy śniadanie na dużym talerzu. Maluch będzie miał wrażenie, że zjada małą porcję a tymczasem posiłku będzie tyle co zwykle. Druga sprawa, że dziecko nie zje takiej porcji jak dorosły. Jego porcja powinna być zdecydowanie mniejsza niż twoja. 
Zawsze do obiadu przygotuj dwie surówki. Dobrze aby dziecko miało wybór.

Nigdy, ale to nigdy nie strasz dziecka, że jeśli nie zje to coś się stanie. Nigdy również nie zmuszaj do zjedzenia. Raczej zachęcaj. Nacisk będzie się dziecku źle kojarzył. Posiłki staną się dla niego stresujące, a przecież jedzenie ma być przyjemnością.

Bądź konsekwentny. Jeśli umawiasz się z dzieckiem, że po obiedzie będzie deser ale pod warunkiem, że spróbuje wszystkiego na talerzu, dotrzymaj słowa. 

Pamiętaj, dziecko wiele przeszło. Niektóre posiłki mogą mu się źle kojarzyć. Na nowo musicie nauczyć się pewnych zachowań. Daj dziecku czas.
Nie poganiaj, nie stresuj. Bądź cierpliwy. To może trochę potrwać, ale warto.

Życzę zatem wszystkiego smacznego :)