Przejdź do głównej zawartości

ERYK- BAJKA TERAPEUTYCZNA


Kiedy dziecko trafia do szpitala, my, dorośli musimy zrobić wszystko, aby maluch poczuł się bezpiecznie. Musimy wyjaśnić mu dlaczego tu jest, dlaczego pani pielęgniarka musi dać zastrzyk, czemu pan doktor ciągle je bada. W oswojeniu dziecka z sytuacją, z chorobą pomagają bajki terapeutyczne. Dziś przedstawiam bajkę Pani Justyny Piecyk "ERYK".
Więcej bajek znajdziesz tutajtutajtutaj i tutaj.

ERYK
Drzwi.html
  il. Justyna Piecyk
Pamiętał tylko, że drzewa za oknem zaczęły mu się zlewać w jedno, a buzia sama raz po raz otwierała się do ziewania i nagle, jak przez mgłę, usłyszał głuchy łomot, trzask rozdzierający bębenki w uszach i dalej... nic już nie pamiętał...
Znalazł się przed ogromnymi drzwiami. Obejrzał się za siebie, ale zobaczył tylko rozległy błękit, więc postanowił zapukać. Już wyciągał piąstkę, gdy drzwi otworzyły się same.
- Nie spodziewaliśmy się tu ciebie... dopiero za jakieś, zaczekaj niech sprawdzę...
Chłopiec zobaczył przed sobą staruszka, z długą siwą brodą, w dziwnej powłóczystej sukni, który wertował swoją ogromną księgę próbując usilnie coś w niej znaleźć.
- No tak, powinieneś się tu zjawić dopiero za jakieś osiemdziesiąt lat. Co my tu z tobą zrobimy? Wejdź do środka. Dołączysz na razie do innych aniołków, a jutro pójdziesz do szkoły.
- Eryk? Tak masz na imię, prawda?- zapytała z uśmiechem na drugi dzień nauczycielka.
- Tak, proszę pani - odpowiedział zgodnie z prawdą Eryk.
- Moi drodzy, to jest wasz nowy kolega. Przywitajcie go serdecznie.
- Cześć, Eryk -  krzyknęły zgodnym chórem anioły pousadzane w rzędach ławek.
- Usiądź tutaj – wskazała mu miejsce pani.
Przez resztę dnia Eryk siedział, jak najgrzeczniej potrafił w swojej ławce, ale z lekcji nie rozumiał nic. Pani mówiła coś o ciałach astralnych, życiu pozaziemskim i innych równie skomplikowanych sprawach. On jednak nie mógł się na tym skupić. Cały dzień słyszał głos mamy: "Eryczku, pamiętasz, mieliśmy wyjechać nad morze, bardzo cieszyłeś się z tych wakacji... Synku, obudź się!".
- Eryku! Obudź się, mówię do Ciebie! - chłopiec otworzył oczy i zamiast ukochanej mamy zobaczył twarz nauczycielki. - Ty w ogóle nie uważasz. O czym była mowa?
- Nie wiem proszę pani, ja nic nie rozumiem i mama mnie wołała.
- A to dopiero bieda z tobą będzie... - westchnęła nauczycielka, która słynęła ze swej anielskiej cierpliwości. - Podczas przerwy musimy wrócić i porozmawiać ze św. Piotrem.
- Dobrze proszę pani - odparł Eryk.
- Sam widzisz - opowiadała nauczycielka świętemu. - Chłopiec jest grzeczny, ale za mały, on nic nie rozumie, wydaje mi się, że tym razem zaszła jakaś pomyłka.
- To niemożliwe, wiesz przecież, że Szef nie myli się nigdy - odparł święty Piotr. - Najgorsze, że akurat wyjechał. I sami musimy rozstrzygnąć tę sprawę. A może, sam już nie wiem, może on powinien trafić na dół.
- Na dół!? - nauczycielka, aż pobladła ze zdumienia.
- Grzeczny byłeś ostatnio Eryku? - zapytał św. Piotr.
- Nie wiem - odparł chłopiec spuszczając wzrok.
- Mały coś kręci. Posłuchaj mnie uważnie synu, zejdziesz teraz po tych schodach na sam dół i zapukasz do drzwi. Może to im się zgubiłeś?
Eryk.html
  il. Justyna Piecyk
Eryk nic nie rozumiał, ciągle w uszach szumiał mu głos mamy. "Zobacz, co Ci dziś przyniosłam, twojego ulubionego misia...". Schodził po schodach w dół powoli, aż dotarł do drzwi. Takich samych, jak te na górze tylko trochę okopconych. I znowu miał już zapukać, gdy drzwi same się otworzyły. Tym razem zobaczył przed sobą o wiele groźniejszą postać, łypiącą na niego wielkimi smoczymi oczami.
- No wchodź, co się zastanawiasz, pewnie niezły z ciebie łobuziak, co?! - potwór zaśmiał się bezzębnie. - Jak masz na imię? - spytał po chwili.
- Eryk - odparł chłopiec, który tylko dlatego nie uciekł ze strachu, bo ciągle słyszał głos mamy -"Nie bój się, Eryczku, wracaj do mnie. Obudź się syneczku".
- Eryk?! - zdziwił się potwór. - Zaczekaj no, nie ma cię na liście naszych "gości". No tak, przecież ty jesteś nawet za mały na to, żeby mieszać w kotłach.
- Przysłali mnie tu z góry - powiedział chłopiec, który już zupełnie przestał się bać.
- Z góry, a to ci dopiero! Mają przepełnienie czy co? No, wchodź do środka, zobaczymy, co z tobą zrobimy.
Potwór prowadził chłopca podziemnymi korytarzami, potem posadził go na niewielkim krzesełku, a sam zniknął za drzwiami.  Nagle drzwi otworzyły się z hukiem. - Co oni mi tu przysyłają!? Przecież on z daleka śmierdzi tfuu...dobrocią i czystością!
Potwór już rzucał się na chłopca, żeby porządnie go wytarmosić, gdy zadzwonił telefon.
- Słucham... Eryk...? Tak jest... sami mi go przysłaliście - plątał się potwór z bladą miną. - Tak, zaraz odsyłam go z powrotem, tak jest. Jeszcze raz przepraszam.
Tym razem Eryk nie musiał już pokonywać schodów, pojechał do góry windą. Stanął przed drzwiami, ale tym razem zaczekał, aż same się otworzą. Za nimi zobaczył kogoś bardzo miłego i jasnego, tak, że nie mógł dokładnie opisać jego twarzy. Ogarnął go spokój.
- Przepraszam cię, Eryczku - powiedział Pan Bóg. - Zostawiłem tą sprawę do załatwienia św. Piotrowi, ale biedak pogubił się w tym wszystkim. To jeszcze za wcześnie... Spotkamy się dużo później, a teraz wracaj już do mamy, bo bardzo długo czekała tam na Ciebie.
- Mamusiu, gdzie ja jestem? - zapytał sennym głosem chłopiec.
- W szpitalu synku, spałeś, bo... - odpowiedziała mama.
- A już wiem, wiesz co mamusiu, śniło mi się, że stałem przed dużymi drzwiami... - zaczął chłopiec.
- Dobrze synku, opowiesz mi wszystko później, a teraz zjemy coś dobrego, żebyś prędko nabrał sił i wrócił do domu.
- Dobrze mamusiu - pokiwał zgodnie głową Eryk, bo rzeczywiście poczuł się już bardzo głodny. 

autor: Justyna Piecyk

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WSZYSTKO CO MUSISZ WIEDZIEĆ O PORCIE NACZYNIOWYM

Czego dziecko najbardziej boi się będąc w szpitalu? Lista pewnie jest długa i każde dziecko boi się innych rzeczy. Jednak niezależnie od wszystkiego, większość z nas dorosłych i dzieci boimy się zastrzyków, pobierania krwi, czyli mówiąc najprościej boimy się igieł.
Większość pielęgniarek pracujących na oddziałach dziecięcych ma spore doświadczenie i umiejętności zarówno w pobieraniu krwi jak i robieniu zastrzyków. Jednak pobrać dziecku krew nawet dla doświadczonej pielęgniarki to nie lada wyzwanie. Dzieci płaczą, krzyczą, wyrywają się. Żyły są słabe, niewidoczne. Po kilku daremnych próbach wkłucia zarówno Ty, dziecko, jak i pielęgniarka zaczynacie się denerwować. Przewlekłe dożylne podawanie leków niekorzystnie wpływa na stan żył. Staja się one "kruche", obkurczone, pozrastane a czasami wręcz niemożliwe do nakłucia. Kolejna próba założenia wenflonu kończy się niepowodzeniem, bólem i łzami. Znasz to?

Na szczęście, większość dzieci leczonych onkologicznie będzie miało wszczepion…

ZIOŁA WSPOMAGAJĄCE LECZENIE BIAŁACZKI

" Tonący brzytwy się chwyta " - dużo prawdy jest w tym powiedzeniu. W pewnych sytuacjach człowiek jest gotowy do wielu poświeceń. Pisząc "pewne sytuacje" mam na myśli nasze zdrowie, zdrowie naszej rodziny. Powiesz - zdrowie to nie wszystko, jasne że tak, ale "bez zdrowia wszystko jest niczym".
Oczywiście zdrowie zaczynamy doceniać wówczas kiedy je tracimy. Niestety tak to już jest. Najważniejsze to wyciągnąć wnioski i dążyć do zdrowia :)

Jestem osobą dość konserwatywną jeśli chodzi o leczenie. Dla mnie autorytetem w tej dziedzinie jest przede wszystkim lekarz. To jego sposób leczenia respektuję. Jednak ostatnio coraz więcej czytam o medycynie niekonwencjonalnej i ziołolecznictwie. Chciałabym w tym poście napisać parę słów o ziołach, szczególnie tych które korzystnie wpływają na układ krwiotwórczy i wspomagają leczenie białaczek.

POKRZYWA ZWYCZAJNA



W dzieciństwie obrzucaliśmy się tym chwastem aby kogoś "poparzyć" tymczasem pokrzywa jest bardzo cennym…

PROTOKÓŁ LECZENIA ALL

Przedstawiam protokół leczenia ostrej białaczki limfoblastycznej dla pośredniego ryzyka.


Mam nadzieje, że zawarte tu informacje będą pomocne rodzicom, których dzieci zaczynają walkę z chorobą.  

Leczenie tego typu białaczki składa się z czterech etapów. Podczas trzech etapów dziecko leczone jest w szpitalu, ostatni etap to leczenie podtrzymujące w warunkach domowych. Obecnie dzieci leczone są międzynarodowym protokołem z 2009 r. ALL IC - BFM 2009, oznacza to że stosowane są te same leki w wielu krajach.

Pierwszy etap leczenia to protokoły IA i IB

PROTOCOL IA - pierwszy protokół, przewidywany czas leczenia 33 dni. Oczywiście czas leczenia może się wydłużyć w zależności od sytuacji zdrowotnej pacjenta. Pamiętaj, dziecko leczone jest bardzo silnymi lekami, na które może zareagować niepożądanymi zmianami ( podwyższone próby wątrobowe,przedłużająca się aplazja - spadek wyników krwi, pleśniawki, temperatura ). Z reguły jednak pierwszy protokół większość dzieci znosi dobrze.
Aby zdiagnozować chor…