środa, 5 listopada 2014

ALTERNATYWA CHEMIOTERAPII

Kilkakrotnie wspominałam już o diecie podczas choroby nowotworowej. Odżywianie ma wpływ na nasze zdrowie i dobre samopoczucie. Kiedy Wasze dziecko zachorowało z pewnością każdy z Was szukał "cudownego leku na raka". Ja również jestem w tej grupie. Kiedy pierwszy szok minął i trzeba było walczyć o zdrowie i życie przetrząsnęłam internet i przejrzałam wiele książek na temat diety antynowotworowej i cudownych specyfików na raka. Czasami czytałam o absurdalnych metodach, jednak w momencie zagrożenia życia człowiek jest gotowy zrobić wszystko aby wyzdrowieć. Zdrowy rozsądek zostaje zablokowany, nie myślimy racjonalnie, ale wiadomo "tonący brzytwy się chwyta". 


Oczywiste jest zdrowe odżywianie, wyeliminowanie "śmieciowego jedzenia", spożywanie produktów bogatych w witaminy i minerały. Nie będę jednak w tym poście zajmować się zdrową dietą. Skupię się na kontrowersyjnych metodach leczenia, a raczej na pewnych produktach, które budzą sporo kontrowersji.

W czasie pobytu w szpitalu bardzo dużo czytałam o amigdalinie czyli witaminie B 17. Niby niepozorna witamina a tyle zamieszania wokół niej. Zwolennicy uważają, że dzięki jej stosowaniu można wyleczyć nowotwór. Jest niekonwencjonalnym lekiem, alternatywą dla chemioterapii. Przeciwnicy twierdzą, że nie ma przeprowadzonych odpowiednich badań, które by to potwierdziły. Poza tym stosowana w nadmiarze może doprowadzić do zatrucia cyjanowodorem. Zwolennicy odpierają zarzuty i twierdzą, iż uwolnienie trującej substancji następuje tylko w komórkach nowotworowych, a zdrowe nie zostają naruszone. Przeciwnicy z kolei powołują się na najnowsze badania, które pokazały, że amigdalina i jej pochodne nie wchłaniają się dobrze z przewodu pokarmowego, więc szansa na dotarcie w postaci niezmienionej do komórki nowotworowej jest niewielka. Jaka jest więc prawda? No właśnie. Im więcej czytam tym mniej wiem. Lekarze raczej sceptycznie podchodzą do tej metody. W Ameryce Środkowej jest ona stosowana z powodzeniem, a w Polsce?
Witamina B 17 występuje w wielu roślinach. W najwyższym stężeniu występuje w pestkach migdałowca, pigwy,moreli,brzoskwini,śliwy i wiśni. To właśnie ona nadaje im specyficzny gorzkawy posmak i aromat. Czy zatem wymienione owoce powinniśmy jeść z pestkami?




Kolejna alternatywna metoda leczenia - soda oczyszczona.
Współczesne odżywianie ze zwiększoną ilością cukru, mięsa, zboża, alkoholu wytwarza w organizmie odczyn kwaśny sprzyjający rozwojowi mikrobów i grzybów. Tajemnicą zdrowia jest więc odkwaszenie organizmu, czyli stosowanie sody oczyszczonej, która posiada Ph 10,3 jest więc związkiem wysoko zasadowym.Sodę można łączyć z innymi cudownymi środkami, a mianowicie z syropem klonowym, sokiem z cytryny czy miodem.
Profilaktycznie, aby odkwasić organizm należy rozpuścić 1 łyżeczkę sody w filiżance ciepłej wody. Pić 2 razy dziennie przez 3 dni. Dziesięć dni przerwy i powtórzyć 3-dniowy cykl. Ze względu na niezbyt przyjemny smak, można stosować suchą sodę, wstrzymać oddech i popić ciepłą wodą. Hm...ktoś stosował?
W przypadku poważnego problemu nowotworowego, stosować miksturę łyżeczki miodu z łyżeczką sody kilka razy dziennie, żeby organizm mógł zabić ogromną kolonię candidy (grzyba). Jedynym skutkiem ubocznym może być biegunka.
Nie znalazłam naukowych dowodów na skuteczność tej metody. 




Kolejny środek to doskonale każdemu znana witamina C.
Wciąż trwają badania nad tą witaminą.  Jak witamina C wpływa na komórki rakowe? Dzieje się tak, ponieważ wysokie dawki kwasu askorbinowego mają utleniające działanie przez co w organizmie wytwarzane są wolne rodniki i nadtlenek wodoru, który może niszczyć komórki nowotworowe. Innymi funkcjami jakie pełni wit. C w naszym organizmie i które mają bezpośredni związek z rozwojem raka to:
- udział w produkcji interferonu
- wzmaga produkcję immunoglobulin
- jest silnym antyutleniaczem
- wysokie dawki kwasu askorbinowego czynią ciało odpornym na wiele zakażeń wirusowych i infekcje bakteryjne.




Oczywiście alternatywnych metod leczenia jest mnóstwo. Ja piszę tylko o tych, którymi się interesowałam. Jeśli jesteście zainteresowani możecie poczytać o diecie dr. Budwig, metodzie dr. Gersona, jodku potasu, jonach krzemu, MMS. Internet pęka w szwach od różnych metod, środków,diet. Pamiętaj jednak, wszystko z umiarem.

W poście przedstawiłam jedynie teorię. Sama nie wiem jak się odnieść do tych metod. Nie mam odwagi aby je testować na własnym dziecku. Z drugiej strony czy chemioterapia to jedyne rozwiązanie?

Bardzo proszę o informacje od osób, które stosowały metody niekonwencjonalne. Każda informacja będzie bardzo cenna. 
Z góry dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz