środa, 24 września 2014

DLACZEGO MY ?!

No właśnie...dlaczego MY!!!

Ile razy zadawałeś sobie to pytanie będąc na oddziale? Sto razy, dwieście razy, tysiąc...

Ja przez pierwsze kilka tygodni leczenia zastanawiałam się nad tym bez przerwy.
Analizowałam co zrobiłam albo raczej czego zaniechałam że teraz tu jesteśmy. Dlaczego choroba brutalnie wyrwała nas z naszego spokojnego życia. Dlaczego właśnie nas?
Wiele razy z innymi rodzicami zastanawialiśmy się co mamy wspólnego że teraz tu jesteśmy. Oczywiście dochodziliśmy do absurdów, ponieważ nie ma odpowiedzi na to pytanie.
Szkoda marnować energii nad zastanawianiem się nad czymś czego nie można zmienić.
Teraz już wiem. Zachorować może każdy. Bez względu na wiek, pochodzenie, status społeczny.
Radzę spojrzeć na sytuację od drugiej strony. Postaraj się znalezć choć jeden mały pozytyw całej sytuacji. Nawet w najgorszej chorobie i nieszczęściu szukaj światełka w tunelu. To trzyma "przy życiu" i jest motorem napędowym.

Na mnie bardzo pozytywnie wpływały wyleczone dzieci. Kiedy poznawałam nastolatki, które kilkanaście lat temu leczyły się a teraz są zdrowe, mądre i szczęśliwe. Przeszły bardzo długą, trudną drogę ale teraz są ZDROWE. Uwielbiałam z nimi rozmawiać. Dostawałam wówczas skrzydeł. Skoro oni mogli to my również. Czasami były to bardzo trudne przypadki i udało się. Nam też się uda :)

Pozytyw to również fakt że poznałam wielu fantastycznych ludzi, których pewnie nigdy bym nie spotkała. Poznałam wielu fantastycznych rodziców, którzy dodawali mi siły do walki z chorobą. Wielu z nich było bardzo zdeterminowanych, gotowych do wielu poświęceń aby osiągnąć cel - zdrowie dziecka. Ich wola walki nie raz stawiała mnie do pionu kiedy miałam gorsze momenty.
Często dzieci uczyły dorosłych aby się nie poddawać, że to nic takiego. Pewnego razu przyjaciółka Agatki stwierdziła Iż bardzo się cieszy że zachorowała, bo inaczej nie poznała by Agatki. Dzieci mają taki cudownie prosty sposób myślenia.

Na oddziale poznałam fantastyczne osoby z Fundacji "ISKIERKA". Ich energia i pozytywne podejście do życia bardzo mi pomagały. Bardzo wszyscy lubiliśmy kiedy Iskierka przychodziła prowadzić warsztaty z dziećmi. Nie wiem kto bardziej się cieszył - dzieci czy rodzice :)

Wszystkie te "pozytywne" osoby wpływały na moje podejście do choroby, do leczenia. Dzięki nim było trochę łatwiej.

Życzę wszystkim umiejętności pozytywnego podejścia do problemów :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz