piątek, 6 listopada 2015

MOJA WERSJA CURRY

Za oknem coraz bardziej szaro, smutno i ponuro. No cóż...jesień. 
Zawsze kiedy przychodzą chłody i plucha, zamieniam moją kuchnie w świątynię smaku i zapachu. Uwielbiam kiedy pachnie rozgrzewającymi, orientalnymi zapachami. Kiedy czuć ostry, słodki, kwaśny zapach i smak jednocześnie. To jest właśnie to co stawia mnie na nogi w paskudny dzień.

Postanowiłam więc trochę poeksperymentować i przyrządzić coś naprawdę rozgrzewającego, odrobinę pikantnego i przede wszystkim pysznego.
Padło na curry- jedną z moich ulubionych jesiennych potraw.
Curry to potrawa a raczej sposób przygotowania indyjskiej potrawy. Ilu kucharzy, tyle przepisów. Nie ma jednego uniwersalnego. Ale to właśnie w kuchni jest piękne. Przepis to tylko rama, kierunek w jakim masz podążać. Każdy przepis można zmodyfikować na własne potrzeby. Ty jesteś kucharzem i gotujesz według własnych zasad. Nie ma złego przepisu, złej potrawy. Jest po prostu inna.
Curry to jedno z tych dań, które jest proste w przygotowaniu, a smakuje cudownie. Łączy się tutaj wiele smaków i aromatów i to jest piękne. Poza tym potrawa cudownie rozgrzewa i poprawia humor. Znajdziemy w niej mnóstwo przypraw, które jesienią i zima powinny zagościć w każdej kuchni.
Mamy chili, imbir, kardamon- rozgrzewające przyprawy. Jednak aby nie było zbyt ostro łagodzimy skórką i sokiem z cytryny oraz miętą cytrynową. Te ostre smaki w połączeniu z nutami cytrynowymi są obłędne.

Szczerze mówiąc miała być pikantna potrawa dla dorosłych a wyszło idealne danie w sam raz również dla dzieci. Kiedy moje córki spróbowały, nie odeszły już od garnka i jak zawsze, znów było za mało...

Podaję więc przepis, aby każdy z Was mógł spróbować tej fantastycznej, orientalnej potrawy.

Oczywiście możesz do przygotowania potrawy użyć pasty curry lub gotowej mieszanki ziół, ale ja wolę zrobić swoją wersję i dodać składniki w proporcjach odpowiadających mojej rodzinie.
Jak widać, curry to świetna potrawa dla dzieci. Jeśli zrobisz łagodniejszą wersję dzieci będą się zajadać. Moje córki przepadają za tym daniem.

MARYNATA:
- duży ząbek czosnku
- szczypta soli gruboziarnistej
- mała papryczka chili
- kilka ziarenek kolendry
- szczypta cynamonu
- łyżeczka słodkiej papryki
- łyżeczka kurkumy
- łyżeczka sosu sojowego
- 3 łyżki oleju sezamowego
- skórka starta z 1/2 cytryny
- kawałek imbiru, ok. 1-2 cm
- sok z 1/2 cytryny
- pieprz cytrynowy, szczypta
- 2 ziarenka kardamonu
- kilka ziarenek pieprzu czarnego
- 2 goździki
- łyżeczka kozieradki
- łyżeczka kminu rzymskiego
- kilka listków mięty cytrynowej

- duża pierś z kurczaka
- jedna czerwona papryka
- 2 cebulki szalotki
- kawałek pora (biała część)

Co prawda lista składników dość długa, ale powstała metodą prób i błędów. Ta, którą przedstawiam jest moim zdaniem kwintesencją smaku i zapachu. Powstała po wielu eksperymentach kulinarnych aby w końcu była idealna :)

Podane składniki rozcieramy w moździerzu. Dodajemy drobno pokrojoną małą cebulę, kawałek pora, ok. 5 cm. Wszystko razem dokładnie mieszamy i marynujemy mięso.






Mięso powinno się marynować co najmniej godzinę, jednak idealnie byłoby, gdyby mięso spędziło całą noc zamarynowane w lodówce.

Mięso delikatnie podsmażamy na patelni, dodajemy puszkę mleka kokosowego (mleko można przygotować samodzielnie w domu z wiórków kokosowych) i dusimy kilka minut. Gdy mięso jest miękkie dodaj czerwoną paprykę pokrojoną w paski. Wszystko razem pogotuj jeszcze ok. 2 minut. Papryka powinna być chrupka.
Danie świetnie smakuje z ryżem.



Danie dodatkowo możesz udekorować listkami świeżej kolendry. Zamiast kurczaka możesz użyć również krewetek (nie odpowiednie dla dzieci na chemii) lub dobrej jakości wołowiny.
Polecam. Pycha.

Mieszaj, dodawaj, eksperymentuj :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz